<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>Różaniec - modlitwa zawierzenia...</title>
	
	<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl</link>
	<description>dawniej rosary.katolik.pl</description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Oct 2009 09:28:34 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.5</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/zdrowaska" type="application/rss+xml" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com" /><item>
		<title>Opiekowała się  mną Maryja</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/4dg33tAz_Pc/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/opiekowala-sie-mna-maryja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 21:01:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[pl]]></category>
		<category><![CDATA[Świadectwa mocy modlitwy różańcowej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=492</guid>
		<description><![CDATA[Patrząc wstecz, wyraźnie widzę, że całe moje życie
aż  do najdrobniejszych szczegółów zostało  zaplanowane
przez Bożą Opatrzność.
Urodziłam się 31 lipca 1923 r. jako czwarta z sześciorga dzieci w rodzinie rzemieślniczej, w miejscowości Uhowo Łapy, w woj. białostockim. W czasie okupacji niemieckiej zdobyłam wykształcenie zawodowe w zakresie krawiectwa i dziewiarstwa.
Gdy miałam 14 lat, zaczęłam odczuwać  w swej duszy głos powołania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="right">Patrząc wstecz, wyraźnie widzę, że całe moje życie</p>
<p align="right">aż  do najdrobniejszych szczegółów zostało  zaplanowane</p>
<p align="right">przez Bożą Opatrzność.</p>
<p>Urodziłam się 31 lipca 1923 r. jako czwarta z sześciorga dzieci w rodzinie rzemieślniczej, w miejscowości Uhowo Łapy, w woj. białostockim. W czasie okupacji niemieckiej zdobyłam wykształcenie zawodowe w zakresie krawiectwa i dziewiarstwa.</p>
<p>Gdy miałam 14 lat, zaczęłam odczuwać  w swej duszy głos powołania do życia zakonnego. Nigdy nie wątpiłam, że ów głos pochodzi od Pana Boga. Nie przypuszczałam jednak, że na mojej życiowej drodze staną jeszcze bardzo trudne zadania.</p>
<p>24 lipca 1938 r. umarła moja matka, w wieku zaledwie 38 lat. Żegnając się z nami, powiedziała: „Ja już od was odchodzę, a waszą matką będzie teraz Matka Najświętsza”, i prosiła mnie, żebym zaopiekowała się najmłodszą moją siostrzyczką, która miała dopiero rok i 3 miesiące. Prośbę tę przyjęłam jako testament umierającej matki. Przy</p>
<p>śmierci mamy byliśmy wszyscy, ja trzymałam malutką siostrzyczkę na rękach. Zawierzyłam naszą rodzinę Matce Najświętszej, modliłam się i płakałam, prosiłam o Jej matczyną opiekę nad nami. Mając zaledwie 15 lat, zajęłam się wychowaniem najmłodszej siostry. Któregoś dnia, gdy miała 3 lata, przyszła do mnie zapłakana. Zapytałam: „Co się stało, czemu płaczesz?”. A ona mi odpowiedziała: „Dlaczego wszystkie dzieci mają mamy, a ja nie mam?”. Przytuliłam ją, ucałowałam i powiedziałam: „Masz mnie, ja ci mamę zastąpię”. Uspokoiła się i już więcej z tego powodu nie płakała.</p>
<p>Podczas II wojny światowej zostaliśmy wysiedleni, dom był całkowicie zniszczony. Musiałam się  ukrywać, bo chciano mnie wywieźć na roboty do Niemiec. Matka Najświętsza opiekowała się nami i nikomu nic złego się nie stało. W dalszym ciągu głos wewnętrzny przypominał mi o moim powołaniu do życia zakonnego. Pragnęłam głębszego życia wewnętrznego. Czytałam dużo książek ascetycznych. Miałam stałego kierownika duchowego, który pomagał mi prowadzić życie duchowe. Ciągle modliłam się, żeby nie stracić powołania. W głębi duszy byłam przekonana, że to jest wielka łaska i bezcenny skarb dany mi od Pana Boga. Dopiero w 1945 r. mogłam podjąć próby znalezienia zgromadzenia zakonnego, a to dzięki mojej starszej siostrze, która już wróciła z okupowanej przez Niemców Warszawy i zwolniła mnie ze wszystkich obowiązków rodzinnych.</p>
<p>Pukałam do wielu furt zakonnych, ale wszędzie odmawiano mi przyjęcia. Pewnego razu spotkałam się z ks. Antonim Zalewskim, moim kierownikiem duchowym, który powiedział mi: „Radziłbym ci wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Loretanek, znam je dobrze”. Napisał list i polecił mi zgłosić się z nim do matki generalnej. Gdy ówczesna przełożona generalna, matka Izabela, przeczytała ten list, stwierdziła: „Dziecko, jest wolą Bożą, żebyś została w naszym zgromadzeniu”. Ogromnie się ucieszyłam i od pierwszego dnia poczułam się na swoim miejscu. Jestem przekonana, że to bł. ks. Ignacy Kłopotowski chciał, żebym została w założonym przez niego zgromadzeniu. Każdego dnia dziękuję dobremu Bogu i Matce Najświętszej za łaskę powołania zakonnego. Naprawdę „Pan uczynił mi wielkie rzeczy”.</p>
<p>s. Bonitacja M. Górzyńska CSL</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/09/R-okl.-wrzesien1.gif"    class="thickbox noicon" rel="gallery-492" title="R-okl.-wrzesien1"><img class="aligncenter size-full wp-image-482" title="R-okl.-wrzesien1" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/09/R-okl.-wrzesien1.gif" alt="R-okl.-wrzesien1" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma – <a href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>
</blockquote>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/H1mC3-ezqDWeY0BBDjemMrnkpAw/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/H1mC3-ezqDWeY0BBDjemMrnkpAw/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/H1mC3-ezqDWeY0BBDjemMrnkpAw/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/H1mC3-ezqDWeY0BBDjemMrnkpAw/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/4dg33tAz_Pc" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/opiekowala-sie-mna-maryja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/opiekowala-sie-mna-maryja/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Nasz orędownik w niebie</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/cuOgsFYrpUI/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/nasz-oredownik-w-niebie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Sep 2009 20:59:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=489</guid>
		<description><![CDATA[We wrześniu wspominamy w Kościele
bł. Ignacego Kłopotowskiego, prezbitera.
Choć  za życia był skromnym człowiekiem,
to dzisiaj czcimy go na różne sposoby…
Ksiądz Ignacy Kłopotowski –  założyciel Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Loretańskiej, proboszcz parafii Matki Bożej Loretańskiej przy kościele św. Floriana w Warszawie – zmarł 7 września 1931 r. Choć jego śmierć zaskoczyła siostry loretanki, to jednak pociechę niosły słowa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="right">We wrześniu wspominamy w Kościele</p>
<p align="right">bł. Ignacego Kłopotowskiego, prezbitera.</p>
<p align="right">Choć  za życia był skromnym człowiekiem,</p>
<p align="right">to dzisiaj czcimy go na różne sposoby…</p>
<p>Ksiądz Ignacy Kłopotowski –  założyciel Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Loretańskiej, proboszcz parafii Matki Bożej Loretańskiej przy kościele św. Floriana w Warszawie – zmarł 7 września 1931 r. Choć jego śmierć zaskoczyła siostry loretanki, to jednak pociechę niosły słowa wypowiedziane przez ks. Ignacego: „Jak będę na tamtym świecie, więcej dla was zrobię u Pana Jezusa”. Opieki swego Założyciela siostry doświadczają po dziś dzień.</p>
<p>Wysłuchuje próśb</p>
<p>Na mocy listu apostolskiego Benedykta XVI</p>
<p>z okazji beatyfikacji (19 czerwca 2005 r.) dzień 7 września został w Kościele ogłoszony</p>
<p>liturgicznym wspomnieniem bł. Ignacego Kłopotowskiego, prezbitera. Watykańska Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wydała dekrety zatwierdzające w języku polskim tekst formularza Mszy świętej i Liturgii Godzin o bł. Ignacym Kłopotowskim oraz teksty liturgiczne (mszalne) w języku angielskim, włoskim, rumuńskim, rosyjskim i ukraińskim. Dzięki nim różne narody mogą modlić się w swoim języku za wstawiennictwem bł. Ignacego. W modlitwie o kanonizację ks. Kłopotowskiego prosimy Boga także o to, by sprawił za przyczyną gorliwego naśladowcy Chrystusa, abyśmy i my oddawali całe swe życie dla zbawienia świata. Swoje trudne sprawy polecamy nieskończenie dobremu Bogu Ojcu za przyczyną ks. Ignacego także w litanii ułożonej z wezwań do Matki Bożej Loretańskiej i błogosławionego kapłana, który był wzorem prawości i odwagi, ojcem ubogich, opiekunem dzieci i młodzieży, apostołem słowa drukowanego, gorliwym czcicielem Matki Bożej i propagatorem modlitwy różańcowej.</p>
<p>Wspiera w życiu i posłudze</p>
<p>Za wstawiennictwem Ojca Założyciela siostry loretanki modlą się w swoich wspólnotach zakonnych, a także wraz z wiernymi w kościołach parafialnych, które znajdują  się w pobliżu ich domów. Często też wyjeżdżają  do innych parafii, pragnących poznać osobę bł. Ignacego, i tam przez jego wstawiennictwo, w obecności jego relikwii, modlą się, polecając intencje pasterzy Kościoła lokalnego i wszystkich wiernych. Przy takich okazjach odbywa się uroczyste wniesienie relikwii Błogosławionego oraz oddanie im czci przez ucałowanie. Są kościoły parafialne i kaplice, w których co tydzień odprawiane jest nabożeństwo ku jego czci.</p>
<p>Osoby, kierujące prośbę o przekazanie im relikwii bł. Ignacego, widzą w nim patrona wspierającego ich życie i posługę, jaką pełnią. Są wśród nich kapłani, są też osoby świeckie, np. pani, która pracuje w ośrodku dla bezdomnych i chciałaby, aby poznali oni bliżej postać Błogosławionego. Opiekun grupy ministrantów prosi przez jego wstawiennictwo o umocnienie wiary dla siebie, swojej rodziny, ministrantów i rodzin w parafii. Pewien młody mężczyzna, zafascynowany ks. Ignacym Kłopotowskim, w pracy i wśród przyjaciół oraz znajomych opowiada o nim, zachęcając do modlitwy za jego wstawiennictwem, a każdy poniedziałek przeżywa w duchowej łączności z Błogosławionym, poświęcając mu swoją modlitwę. Pomoc od bł. Ignacego otrzymuje też młodzieniec, który wybrał go sobie na patrona do bierzmowania.</p>
<p>Jeżeli więc chcemy, aby towarzyszyła nam obecność i opieka ks. Ignacego Kłopotowskiego, módlmy się  z żywą wiarą i prosimy go o to. Mawiał on bowiem: „Modlitwa to środek niezastąpiony, bez którego wszystkie inne twoje zasługi najszlachetniejsze będą zupełnie bez znaczenia”.</p>
<p>MODLITWA DO BŁ. KS. IGNACEGO  KŁOPOTOWSKIEGO</p>
<p>Boże, który tchnąłeś w serce błogosławionego księdza Ignacego wielką miłość do Wcielonego Słowa i Jego Dziewiczej Matki, wzbudzając w nim pragnienie budowania Twojego królestwa, przez gorliwe naśladowanie miłości Chrystusa wobec ludzi ubogich i odrzuconych, oraz uczyniłeś go apostołem prasy i wydawnictw katolickich – wejrzyj na nasze pokorne błagania i spraw za jego wstawiennictwem, abyśmy z radością oddawali całych siebie dziełu zbawienia świata.</p>
<p>Ojcze nieskończenie dobry, udziel mi za przemożną przyczyną błogosławionego księdza Ignacego pomocy w sprawie, którą Ci z ufnością powierzam. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.</p>
<p>s. Stefania Korbuszewka CSL</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/09/R-okl.-wrzesien1.gif"    class="thickbox noicon" rel="gallery-489" title="R-okl.-wrzesien1"><img class="aligncenter size-full wp-image-482" title="R-okl.-wrzesien1" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/09/R-okl.-wrzesien1.gif" alt="R-okl.-wrzesien1" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma – <a href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>
</blockquote>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8oB_X7ofvub7ImEnGJESuX8TY7c/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8oB_X7ofvub7ImEnGJESuX8TY7c/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8oB_X7ofvub7ImEnGJESuX8TY7c/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8oB_X7ofvub7ImEnGJESuX8TY7c/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/cuOgsFYrpUI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/nasz-oredownik-w-niebie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/nasz-oredownik-w-niebie/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>„RÓŻANIEC” – WRZESIEŃ 2009</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/Af100S5ReGg/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/%e2%80%9erozaniec%e2%80%9d-%e2%80%93-wrzesien-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Sep 2009 20:55:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=483</guid>
		<description><![CDATA[We wrześniu wspominamy 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej – czas okrutnych cierpień, ale i czas bohaterskich postaw –  umiłowania Boga, Ojczyzny, drugiego człowieka aż za cenę własnego życia. Wojna ta była zamachem na sprawy Boskie i ludzkie, lecz ostatecznego zwycięstwa i tym razem zło nie odniosło. Z tamtego okresu mamy całą rzeszę świętych bohaterów – żołnierzy, lekarzy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>We wrześniu wspominamy 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej – czas okrutnych cierpień, ale i czas bohaterskich postaw –  umiłowania Boga, Ojczyzny, drugiego człowieka aż za cenę własnego życia. Wojna ta była zamachem na sprawy Boskie i ludzkie, lecz ostatecznego zwycięstwa i tym razem zło nie odniosło. Z tamtego okresu mamy całą rzeszę świętych bohaterów – żołnierzy, lekarzy, pielęgniarzy, kapłanów, sióstr zakonnych, mężczyzn i kobiet, znanych i nieznanych… W najnowszym numerze „Różańca” wspominamy i przybliżamy sylwetki niektórych spośród nich. Szczególnie polecamy:</p>
<p>– „Błogosławiona teściowa”  – wywiad z prawnuczką Marianny Biernackiej, jednej spośród 108 męczenników II wojny światowej, która oddała życie za brzemienną synową;</p>
<p>– „Męczennicy świętej Sprawy” – artykuł Piotra Szubarczyka, w którym autor przybliża postać generała Augusta Fieldorfa „Nila” oraz rotmistrza Witolda Pileckiego;</p>
<p>– „Męczennik za różaniec” – ks. Józef Orchowski przypomina postać kapłana, który został zabity, gdyż odmówił podeptania różańca.</p>
<p>W najnowszym numerze „Różańca”  zastanawiamy się także, czy nasze czasy – tak na pozór spokojne – nie niosą zagrożenia kolejnymi prześladowaniami Kościoła? O tym dowiemy się z wywiadu z ks. abp. Józefem Michalikiem – przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Ksiądz Arcybiskup odpowiada na pytanie, skąd płynie dziś największe zagrożenie dla Kościoła.</p>
<p>W „Różańcu” polecamy także:</p>
<p>– Fragmenty najnowszej encykliki Ojca Świętego Benedykta XVI – „Caritas in veritate”;</p>
<p>– „Najlepszy prezent dla dzieci i rodziców” – Ireneusz Rogala pisze o ciekawej inicjatywie, jaką jest Różaniec Rodziców.</p>
<p>Dla naszych Czytelników mamy także prezent – specjalny folder „Kwadrans przed Najświętszym Sakramentem z bł. ks. Ignacym Kłopotowskim”.</p>
<p align="justify">Ponadto w miesięczniku – konferencja formacyjna, rozważanie na pierwszą sobotę miesiąca, rozważania różańcowe, komentarze do Ewangelii na każdy dzień miesiąca.</p>
<p align="center">Serdecznie zapraszamy do lektury!</p>
<p style="text-align: center;">
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/09/R-okl.-wrzesien1.gif"    class="thickbox noicon" rel="gallery-483" title="R-okl.-wrzesien1"><img class="aligncenter size-full wp-image-482" title="R-okl.-wrzesien1" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/09/R-okl.-wrzesien1.gif" alt="R-okl.-wrzesien1" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma – <a href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>
</blockquote>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EGNFcA3mkYQkBWb-XfAaCU-A7vE/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EGNFcA3mkYQkBWb-XfAaCU-A7vE/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EGNFcA3mkYQkBWb-XfAaCU-A7vE/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EGNFcA3mkYQkBWb-XfAaCU-A7vE/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/Af100S5ReGg" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/%e2%80%9erozaniec%e2%80%9d-%e2%80%93-wrzesien-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/%e2%80%9erozaniec%e2%80%9d-%e2%80%93-wrzesien-2009/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Diabeł to nie instytucja charytatywna</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/47NnxMHJAfE/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/diabel-to-nie-instytucja-charytatywna/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2009 22:56:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>
		<category><![CDATA[diabeł]]></category>
		<category><![CDATA[egzorcysta]]></category>
		<category><![CDATA[opętanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=438</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa z ks. Andrzejem Gefkowiczem
egzorcystą archidiecezji warszawskiej, dyrektorem Centrum Formacji „Wieczernik” w Magdalence k. Warszawy
– Na pierwszy rzut oka większość propozycji dotyczących spędzania wolnego czasu czy dbania o zdrowie, jakimi zasypują nas na przykład media, nie wydaje się stanowić jakiegokolwiek zagrożenia dla naszej duszy. Jak rozeznać, co rzeczywiście jest bezpieczne, a czego powinniśmy unikać?
– To nie jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozmowa z ks. Andrzejem Gefkowiczem</p>
<p>egzorcystą archidiecezji warszawskiej, dyrektorem Centrum Formacji „Wieczernik” w Magdalence k. Warszawy</p>
<p>– Na pierwszy rzut oka większość propozycji dotyczących spędzania wolnego czasu czy dbania o zdrowie, jakimi zasypują nas na przykład media, nie wydaje się stanowić jakiegokolwiek zagrożenia dla naszej duszy. Jak rozeznać, co rzeczywiście jest bezpieczne, a czego powinniśmy unikać?</p>
<p>– To nie jest takie proste, niełatwo jest wymienić pełną listę zagrożeń. Każdego dnia pojawiają się nowe propozycje lub propozycje stare, ale pod nowymi hasłami. Z takimi sytuacjami trzeba się liczyć i dlatego ich wymienienie jest kłopotliwe. Myślę, że najlepszą zasadą, której trzeba się trzymać, jest zwrócenie uwagi na to, na ile dana oferta jest rzetelnie udokumentowana. Jeżeli dotyczy ona zdrowia, to powinna być osadzona w badaniach i naukach medycznych. Przede wszystkim należy kierować się zdrowym rozsądkiem i pytać, jakie uzasadnienie ma to wszystko, na co się decydujemy. Używać rozumu i nie dać się wciągnąć w coś tylko dlatego, że jest nowe i ciekawe. Jest wiele propozycji, pod którymi kryje się niebezpieczeństwo, np. okultyzm. Wszystko zatem trzeba dokładnie sprawdzać – weryfikować. Wtedy nie będziemy błądzić.</p>
<p>– Względem czego zalecałby Ksiądz szczególną rozwagę?</p>
<p>– Wobec wszystkiego, co wywodzi się z tradycji Wschodu, np. metod relaksacji, szybkiego uczenia się, wystroju wnętrz, urządzania domu itd. Wszystko, czym żyje Wschód, jest zakorzenione w tamtejszej filozofii i religii. Oni nie oddzielają codziennej aktywności od praktyk religijnych i filozofii, na podstawie których funkcjonują i rozumują. Stąd też przejmowanie przez nas ich propozycji jest jednocześnie przejmowaniem sposobu ich myślenia i wierzenia. To nie oznacza, że mamy dystansować się od ludzi Wschodu. Odnoszę się jedynie do ich praktyk. Dla nich mogą być one właściwą formą przeżywania Boga, ponieważ ludzie ci mają taką możliwość poznania, natomiast my, otwierając się na te propozycje, dokonujemy apostazji, czyli odejścia od Chrystusa.</p>
<p>– A jak jest ze sprawami, na pozór błahymi, których jesteśmy skłonni się trzymać „tak na wszelki wypadek”. Chodzi o przesądy typu: widzę kominiarza i łapię się za guzik.</p>
<p>– To jest raczej pytanie o to, komu ja wierzę. Czy buduję swoje życie na Bogu, Ewangelii czy jednak na przesądach i zabobonach, za którymi kryje się siła duchowa, ale nie Bóg. Ten, kto zaczyna je praktykować, wszedł już w jakąś przestrzeń magii.</p>
<p>Nie ma czegoś takiego, jak żartobliwe podejście do przesądów. Często ludzie mówią: „Ja to tak, nie na poważnie”. Nie rozumiem tego… Jeżeli ktoś, stojąc w drzwiach, nie chce podać mi ręki, bo rzekomo przez próg nie wolno, to ja pytam: „Czy to jest żartobliwie?”. To świadczy o mentalności tego człowieka. Sposób myślenia ma bardzo zakorzeniony w myśleniu magicznym, czyli niechrześcijańskim.</p>
<p>– Jakie niebezpieczeństwo kryją w sobie wróżbiarstwo i horoskopy?</p>
<p>– Słowo Boże jasno to określa. „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój” (Pwt 18, 10-14).</p>
<p>Są to zasady wynikające z pierwszego przykazania Bożego: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!” (Wj 20, 3). Kiedy człowiek wykracza przeciw niemu, zaczyna się zwracać nie do Pana Boga, a do innych istot duchowych. Jeśli osoba sięgająca po horoskopy czy tarot mówi mi, że to się sprawdza, oznacza to, że nawiązała już kontakt z kimś, kto nie ma z Bogiem nic wspólnego. Jest jednak różnica pomiędzy tymi, którzy świadomie oddają się pod panowanie złemu duchowi, a tymi, którzy korzystają nieświadomie z jego usług. Jeżeli ktoś bierze wahadełko i zaczyna przy jego pomocy dokonywać wyborów, np. czy ma tę kanapkę zjeść, czy ma tych lekarstw użyć, to należy mu „pogratulować” inteligencji – swoim zachowaniem komunikuje, że wahadełko jest mądrzejsze od niego. Jak wahadełko, które jedynie kiwa się w jedną lub w drugą stronę, może udzielać logicznych odpowiedzi? A jeśli daje logiczne odpowiedzi, to należy zadać sobie pytanie: „Kto stoi za tym wahadełkiem, które niby odpowiada na pytania?”. Na pewno nie Pan Bóg. Pamiętajmy, że diabeł nie jest instytucją charytatywną – nie świadczy usług bezinteresownie.</p>
<p>– Czy zna Ksiądz przypadki, kiedy opętanie zaczęło się od takich „niewinnych”, drobnych praktyk jak horoskopy, wróżenie z kart…?</p>
<p>– Opętanie to poważna sprawa i zwykle wiąże się z zawarciem umowy z diabłem albo z bezpośrednim bądź pośrednim zwracaniem się do niego. Wszelkie próby nawiązania kontaktu ze złymi duchami trudno więc nazwać niewinnymi. A konsekwencje są bardzo poważne, bo droga uwolnienia jest długą drogą i wymaga radykalnej przemiany życia. Właściwie człowiek nie ma innego wyjścia niż świętość. Przemiana musi być radykalna, żeby diabeł nie miał się czego uczepić. Człowiek nie może być już wtedy letnim. Nie jest to łatwe, dlatego droga do wolności, uwolnienia wymaga czasu…</p>
<p>– Podczas wakacji dzieci niekiedy bawią się w wywoływanie duchów. Jakie to może mieć konsekwencje?</p>
<p>– Zetknąłem się z takim przypadkiem, że dziewczynka w czasie wakacji wywoływała razem z innymi dziećmi duchy. I tak wywoływali, aż w końcu duch przyszedł. Potem wróciła z wakacji, a on cały czas jej towarzyszył. Codziennie wieczorem, gdy kładła się spać, widziała ciemną postać, która stała obok jej łóżka. Proszę sobie wyobrazić, jak wyglądały dni i noce tej dziewczynki. Nie zasypiała nigdy przy zgaszonym świetle i zawsze czyniła to w towarzystwie jednego z rodziców. Trwało to do czasu, kiedy rodzice zgłosili się z dziewczynką na modlitwę o uwolnienie.</p>
<p>Nie można lekko traktować takich rzeczy, bo nawet jeden epizod może przynieść poważne konsekwencje. Gdy ktoś mi mówi: „Ja tylko raz”…, to ja mu odpowiadam: „Jak wkładasz rękę do klatki lwa, to dwa razy to czynisz?”. Pan przez św. Piotra ostrzega: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć” (1 P 5, 8). Trzeba pamiętać także o tym, że jeżeli ktoś zwiąże się z jakimś duchem, ta zależność może pozostać w rodzinie przez kilka pokoleń. Może się ona przejawiać w dziedzicznym zainteresowaniu magią, wróżbami, w ciągotkach do okultyzmu… Jeden spotka się z jakimiś praktykami New Age i będzie miał zdroworozsądkowe podejście, zachowa stosowny dystans, a drugi natychmiast w to wsiąknie. W takim przypadku to uzależnienie, ta pewnego rodzaju skłonność, musiała mieć swoją przyczynę wcześniej.</p>
<p>– A amulety – czy mogą mieć zły wpływ na tego, który je nosi? Sklepy z pamiątkami często oferują nieznane talizmany…</p>
<p>– Jeśli chodzi o amulety, problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś wiąże przedmiot z działaniem. Gdy ktoś używa amuletów, bo one coś mogą, gdy ktoś zakłada pierścień Atlantów, bo on przynosi szczęście – to tym samym demonstruje wiarę, która nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. „Proszę księdza, jak raz zdjęłam ten pierścień, to od razu miałam wypadek samochodowy” – usłyszałem ostatnio. I rzeczywiście może tak być, że jak ktoś zdejmie ten amulet, będzie miał przykrości, bo jest to sposób działania złego ducha, który – gdy widzi, że człowiek się od niego odsuwa – próbuje go postraszyć i zatrzymać przy sobie. Jeśli pragnę opieki Bożej, zakładam na szyję krzyżyk, medalik Matki Bożej. Pośrednio bądź bezpośrednio zwracam się wtedy do Pana Boga. W momencie, kiedy szukam symboli spoza chrześcijaństwa, zwracam się w innym kierunku. A jeżeli ten, kto nosi amulet, zauważa, że przynosi on jakiś skutek, to oznacza, że powstała już poważna zależność między nim a kimś, kto na pewno nie jest Bogiem.</p>
<p>– Jakie jeszcze inne skutki angażowania się w magię, okultyzm i spirytyzm mógłby Ksiądz wymienić?</p>
<p>– Nie sposób wymienić ich wszystkich. Działanie złego ducha może być bardzo różne. Mogą to być niepokoje, lęki, depresje, innego rodzaju dręczenia, koszmary nocne, także choroby, komplikacje w życiu, np. niepowodzenia w pracy albo prowadzonym biznesie, nieszczęścia dotykające pojedynczego człowieka lub całą rodzinę. Ja się spotykam także z sytuacjami, kiedy różne ludzkie kłopoty miały związek z rzucanymi klątwami. Potomkowie pewnego rodu nie mogli założyć własnych rodzin, a jak któryś z nich założył, to nie był w swojej rodzinie szczęśliwy albo rodzina się rozpadała. Konsekwencji jest dużo…</p>
<p>– Jak wyjść z uzależnienia od wyżej wymienionych praktyk? Proszę powiedzieć, jakie kroki powinna podjąć osoba, która podejrzewa działanie złego ducha w swoim życiu?</p>
<p>– Zawsze potrzeba dwukierunkowego działania. Konieczna jest interwencja Kościoła, nawet jeśli chodzi o zniewolenia, nie tylko o opętania. Potrzebna jest modlitwa Kościoła. Nie mówię, że zawsze musi to być modlitwa egzorcysty. Mogą to być inne kompetentne osoby, które poprowadzą modlitwę o uzdrowienie (tylko biskup lub egzorcysta mogą używać egzorcyzmu uroczystego; kapłani mogą modlić się o uwolnienie, ale nie mogą używać tego egzorcyzmu).</p>
<p>Druga ważna kwestia to droga osobistego nawrócenia. Religijność, którą często człowiek przejawia, praktyki religijne przez niego podejmowane, nie oznaczają same przez się wiary. Gdyby więź człowieka z Panem Bogiem była autentyczna, przygody ze złymi duchami nie zdarzałyby się. Dlatego ci, którzy popadli w uzależnienia od złego ducha, potrzebują głębokiego nawrócenia.</p>
<p>– No właśnie, czy ci, którzy żyją na co dzień życiem sakramentalnym i mają głęboką relację z Bogiem, mogą popaść w tak poważne uzależnienie od Złego?</p>
<p>– Chrześcijanin nie musi się obawiać większych zagrożeń ze strony złego ducha. Chrześcijanin to ten, który nosi zwycięstwo Chrystusa, Pana naszego. Nie musi się chować, ponieważ zło mu nie zagraża. Wprost przeciwnie, ma iść w świat, by zdobywać go dla Jezusa. Najważniejsze jest to, by więź z Chrystusem była rzetelna, autentyczna, a nie połowiczna. Iść za Nim konsekwentnie, zdecydowanie i nie szukać innych rozwiązań.</p>
<p>– Czy łatwo dostać się do egzorcysty?</p>
<p>– W każdej diecezji funkcjonuje po kilku egzorcystów. Należy o nich pytać swoich duszpasterzy.</p>
<p>– Dziękujemy za rozmowę.</p>
<p>Rozmawiały: s. Wioletta Ostrowska CSL i Małgorzata Laskowska</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto; border: 0px initial initial;" title="RC07082009" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/07/RC07082009.gif" alt="RC07082009" width="197" height="275" /></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma – <a href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZLugkAy32qaaxjijD7sFZ6IYilE/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZLugkAy32qaaxjijD7sFZ6IYilE/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZLugkAy32qaaxjijD7sFZ6IYilE/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZLugkAy32qaaxjijD7sFZ6IYilE/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/47NnxMHJAfE" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/diabel-to-nie-instytucja-charytatywna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/diabel-to-nie-instytucja-charytatywna/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Usłyszałem głos powołania</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/vEyLBSxCSkg/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/uslyszalem-glos-powolania/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Aug 2009 22:54:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[ksiądz]]></category>
		<category><![CDATA[powołanie]]></category>
		<category><![CDATA[seminarium]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=436</guid>
		<description><![CDATA[Moment powołania jest wielką tajemnicą. Zachwyt nad służbą Chrystusowi i Kościołowi pojawia się  szczególnie wtedy, gdy spotyka się szczęśliwego kapłana. Wielu, niekiedy zdziwionych, pyta: „Skąd on to ma? (…) Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona?” (por. Mk 6, 2-3). Jednak w tle tych pytań wybrzmiewa… pozytywna zazdrość: „Ja też tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Moment powołania jest wielką tajemnicą. Zachwyt nad służbą Chrystusowi i Kościołowi pojawia się  szczególnie wtedy, gdy spotyka się szczęśliwego kapłana. Wielu, niekiedy zdziwionych, pyta: „Skąd on to ma? (…) Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona?” (por. Mk 6, 2-3). Jednak w tle tych pytań wybrzmiewa… pozytywna zazdrość: „Ja też tak chcę!”. Swoich wybranych Bóg obdarza różnymi łaskami, np. niezwykłymi pasjami. Prezentowane poniżej sylwetki kapłanów są dowodem na to, że pasje te nie są żadną przeszkodą w pełnieniu obowiązków duszpasterskich, wręcz przeciwnie. Dzięki swoim zainteresowaniom, takim jak: fotografia, motocykle, żeglarstwo, przyciągają innych do Chrystusa, zwłaszcza młodych (red.).</p>
<p><strong>Kapłan na motorze </strong></p>
<p>Proszę sobie wyobrazić chłopaka, który po latach służby ministranckiej popadł niejako w rutynę. Do kościoła chodził nadal, ale głównie dlatego, że przeżycie niedzieli bez Mszy świętej było w rodzinie nie do wyobrażenia. Przez cały czas, gdy był w liceum, Pan Bóg „milczał”. Aż do dnia, gdy chłopak ten, wraz ze swoją sympatią, wybrał się na spotkanie do młodzieżowego duszpasterstwa. Drzwi do kościoła zastali jednak zamknięte. Kiedy zapukali do mieszkania proboszcza, usłyszeli coś jakby: „Aha?” lub „Czego?”. Starszy już duszpasterz chwilę zastanawiał się, czy warto otwierać świątynię dla dwóch osób, w końcu – zaprosił ich do swojego mieszkania. Tam, na nocnym stoliku, odprawił dla nich Mszę świętą. Użył kielicha, który miał jeszcze od swojej pierwszej Mszy świętej. Podczas homilii zdania z Ewangelii łączył ze swoimi, nie zawsze pochlebnymi, opiniami o młodych. Całość była jednak tak osobista, tak wiele mówiła o jego własnej wierze, że… chłopak poczuł wreszcie, czym jest Eucharystia. Docierało do niego wyraźnie, że ksiądz włącza ich dwoje w swoją modlitwę, a całą trójkę łączy z niebem i Kościołem. To wtedy nabrał przekonania, że nic bardziej wartościowego nie może ludziom dać. Został kapłanem.</p>
<p>Pewnego lata, gdy zastępował w czasie wakacji proboszcza pewnej amerykańskiej parafii, który zostawił mu w garażu trzystukilowego Harleya-Davidsona, rozpoczęła się jego motocyklowa przygoda.</p>
<p>Ksiądz, który dotąd nie miał  nawet motorynki, a na sąsiada z dzieciństwa, zajmującego się  rekonstrukcją różnych wydobytych ze złomu SHL-ek i Junaków, aby potem śmigać na nich wzdłuż ulicy (naturalnie bez kasku, tłumika i tablicy rejestracyjnej), patrzył jak na przybysza z innej planety, teraz – mając na karku prawie trzydziestkę – zaraził się na dobre. Po powrocie do Włoch, gdzie studiował, kupił „na dojazdy na uczelnię”, „dla oszczędności” – jak się sam przed sobą tłumaczył – pierwszą małą 125-kę. Potem przyszły pierwsze motocyklowe przyjaźnie i klub MC Ariano Polesine.</p>
<p>Minęło kilkanaście lat i parę  jednośladowych pielgrzymek do europejskich sanktuariów. Było kilka motocykli i… mnóstwo wspaniałych, spotkanych po drodze ludzi, którzy na trwałe zapisali się w mojej pamięci. Nie spotkałem ich przypadkiem (bo domyślacie się zapewne, że owym chłopakiem, a potem księdzem, jest piszący te słowa), ale jako dar Opatrzności. To przez nich Bóg zdradził mi moją drogę, uatrakcyjnił ją pasją i nadal czyni wspaniałą przez przyjaźnie.</p>
<p>ks. Krzych „Maślak”</p>
<p><strong>Jestem księdzem szczęśliwym!</strong></p>
<p>Mam 33 lata. Od czterech lat jestem księdzem diecezjalnym. Wcześniej zawodowo zajmowałem się fotografią, która nadal jest moją pasją. Ukończyłem studium pomaturalne w tym kierunku, a następnie przez prawie dwa lata pracowałem w jednej z ogólnopolskich gazet. Raczej nic nie wskazywało na to, że w przyszłości będę robił coś diametralnie innego. Stało się jednak inaczej. W pewnym momencie, gdy uznałem, że praca fotografa to nie jest to, czym chciałbym zajmować się przez całe życie, usłyszałem wyraźny głos powołania. Nie zastanawiałem się zbyt długo, sięgnąłem po książkę telefoniczną i zadzwoniłem do seminarium. Umówiłem się na rozmowę z księdzem rektorem i zostałem przyjęty. Ksiądz rektor miał jednak pewne wątpliwości związane z moim wakacyjnym wyjazdem do pracy za granicę. Obawiał się, że ugrzęznę tam i już nie wrócę. Jednak zapewniłem go, że może być o to spokojny, bo wyznaję zasadę, wypowiedzianą przez Pawlaka – bohatera filmu Sami swoi: „U mnie słowo droższe pieniędzy”.</p>
<p>Moi bliscy – rodzice, brat, przyjaciele i znajomi – choć widzieli mnie przez szereg lat przy ołtarzu jako ministranta, to jednak byli zaskoczeni tym wyborem. Miałem przecież już zawód, niezłą pracę, widoki na przyszłość, a tu nagle taka zmiana życiowych planów.</p>
<p>Przez seminarium Pan przeprowadził  mnie pewną ręką. Nie miałem poważnych wątpliwości typu: odejść czy pozostać. Byłem jednak świadkiem, jak niektórzy moi koledzy zmagali się z dużymi trudnościami, niekiedy aż do samych święceń. Jezus mnie od tego zachował. Była to wielka łaska Boża i upewnienie, że Bóg naprawdę wyznaczył mi tę drogę – nie ja sam. Ja widziałem się raczej jako mąż i ojciec rodziny. Ale to Pan wybiera – tych, których sam chce. Tak było z apostołami. Tak było i ze mną.</p>
<p>Jestem księdzem szczęśliwym. Choć  przychodzą także trudne chwile, związane z samotnością, z niezrozumieniem przez ludzi, z brzemieniem posługi kapelana szpitalnego, z nadmiarem obowiązków (parafia, szpital, studia), które trzeba ze sobą pogodzić. Gdybym jednak dziś miał dokonać powtórnego wyboru, pomimo wszystko wybrałbym kapłaństwo.</p>
<p>Staram się być takim kapłanem, o jakim mówił Jan Paweł II: „Ksiądz – to człowiek dla innych”.</p>
<p>ks. Mariusz</p>
<p><strong>Wypłyń na głębię!</strong></p>
<p>„Jeśli chcesz, pójdź za Mną!”  – ta propozycja Jezusa, by z Nim wędrować przez życie, po prostu mnie urzekła. Ostateczną decyzję podjąłem w klasie maturalnej, ale już wcześniej wiele się wydarzyło: służba przy ołtarzu od początku podstawówki, szkaplerz przyjęty przy okazji Pierwszej Komunii świętej, dorastanie jako lektor, kantor i prezes ministrantów przy kościele św. Trójcy w Bydgoszczy, przykład mądrych rodziców i dobrych księży oraz czasy, w których jedyną przestrzenią wolności był Kościół. Szczególnie ciepło wspominam z tamtych czasów ks. prałata Mieczysława Skoniecznego. Do dziś mam także Nowy Testament z dedykacją kard. Stefana Wyszyńskiego i jeszcze różaniec, który wręczył mi zaprzyjaźniony z moim dziadkiem misjonarz, pracujący w Brazylii. Wszystko to, zwłaszcza tajemnicze Boże wołanie, zaowocowało moim sakramentalnym „tak, chcę” i „przyobiecuję” w katedrze gnieźnieńskiej w 1977 r.</p>
<p>Powtórzone za Chrystusem papieskie: „wypłyń na głębię”, utwierdza mnie w słuszności obranego kursu na port Zbawienia. Myślę, że Chrystus zaplanował jeszcze wiele halsów pod wiatr. Jeśli będzie to Jego wolą, w przyszłym roku wyruszymy z Chrześcijańską Szkołą pod Żaglami śladem pielgrzymek Jana Pawła II. Chcemy znów uczynić aktualnym jego przesłanie nadziei i pokoju.</p>
<p>ks. Andrzej</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto; border: 0px initial initial;" title="RC07082009" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/07/RC07082009.gif" alt="RC07082009" width="197" height="275" /></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma – <a href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iSmWA5ogEZYHSt8JMxEAG6tTXt4/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iSmWA5ogEZYHSt8JMxEAG6tTXt4/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iSmWA5ogEZYHSt8JMxEAG6tTXt4/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iSmWA5ogEZYHSt8JMxEAG6tTXt4/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/vEyLBSxCSkg" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/uslyszalem-glos-powolania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/uslyszalem-glos-powolania/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Tarot (nie)prawdę Ci powie…</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/S-lBaSTw_H0/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/tarot-nieprawde-ci-powie%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Jul 2009 22:53:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[pl]]></category>
		<category><![CDATA[Świadectwa mocy modlitwy różańcowej]]></category>
		<category><![CDATA[horoskop]]></category>
		<category><![CDATA[karty]]></category>
		<category><![CDATA[okultyzm]]></category>
		<category><![CDATA[tarot]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=434</guid>
		<description><![CDATA[Moje życie składało się z kart.
„Ktoś” od lat pomagał mi rozwijać talent wróżbiarski.
Zły zaczął się stopniowo ujawniać w moim życiu.
W końcu podjęłam próbę wyzwolenia.
Zajmowałam się tarotem marsylijskim, jednym z najcięższych, jeśli chodzi o magiczne (demoniczne) możliwości. Nawet teraz przechodzą mnie ciarki, kiedy do tego wracam…
Karty były moim życiem
Na początku musiałam się nauczyć  rozkładów, opanować znajomość symboli i powiązań między kartami. Trochę mi to zajęło, ale bardzo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Moje życie składało się z kart.</p>
<p>„Ktoś” od lat pomagał mi rozwijać talent wróżbiarski.</p>
<p>Zły zaczął się stopniowo ujawniać w moim życiu.</p>
<p>W końcu podjęłam próbę wyzwolenia.</p>
<p>Zajmowałam się tarotem marsylijskim, jednym z najcięższych, jeśli chodzi o magiczne (demoniczne) możliwości. Nawet teraz przechodzą mnie ciarki, kiedy do tego wracam…</p>
<p>Karty były moim życiem</p>
<p>Na początku musiałam się nauczyć  rozkładów, opanować znajomość symboli i powiązań między kartami. Trochę mi to zajęło, ale bardzo się starałam i angażowałam całą siebie. Kontemplowałam karty, rozmawiałam z nimi jak z ludźmi. Właściwie już po kilku tygodniach czułam, że mi wychodzi. Znajomi pytali, a ja im mówiłam, co się wydarzy i co robić, żeby być szczęśliwym (Panie Boże, przepraszam!). Wróżyłam bez opłat. Po roku byłam świetna, po dwóch – rewelacyjna. Właściwie zajmowałam się tylko tym. Przychodziły do mnie koleżanki, a ja wspierałam je w trudnych sytuacjach życiowych, służyłam radą, którą podpowiadały karty. Miałam misję – chciałam pomagać innym. Nie było w tym nic złego, tylko sposób, jaki wybrałam, okazał się zupełnie zgubny. Moje życie składało się z kart tarota.</p>
<p>Wtedy jeszcze nie działy się żadne nadzwyczajne rzeczy. Na początku chodziłam do kościoła, byłam lubiana, trochę zamknięta, ale zawsze uśmiechnięta i miła dla ludzi. Potem Kościół nie był mi już jakoś potrzebny, przestałam uczestniczyć we Mszy świętej (na długie lata, jak się okazało). Wszystko by tak pewnie trwało, gdyby nie mój tata, który zauważył, że siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę i coraz gorzej wyglądam. Domyślił się, że źródłem problemu mogą być karty – moje jedyne zajęcie. Pewnego dnia, po przyjściu ze szkoły, chciałam je pokontemplować. Sięgnęłam do szuflady, a tam ich nie było! Ogarnęły mnie furia i rozpacz. Za wszelką cenę musiałam ich dotknąć, żeby poczuć się bezpiecznie. Zaczęłam krzyczeć, a potem prosić, żeby rodzice oddali mi karty. Czułam się tak, jakbym błagała o życie, stojąc pod ścianą i czekając na egzekucję. To, co się ze mną działo, nie było normalne. Podjęłam próbę wyzwolenia się z nałogu.</p>
<p>Zły walczył o mnie zawzięcie</p>
<p>Pierwszym krokiem było spalenie tarota. To był zwrot w mojej historii. Nigdy już żadnych kart ponownie do ręki nie wzięłam. Jestem rodzicom za to bardzo wdzięczna. Dzisiaj myślę, że na długo przed rozpoczęciem procesu mojego uzdrawiania ktoś musiał się za mnie modlić, abym odzyskała światło życia. Pewnie była to mama.</p>
<p>Wszechobecna reklama tarota wzbudzała we mnie niepohamowaną tęsknotę za kartami. Męczyłam się  strasznie, to doświadczenie jest nie do opisania. Nie było we mnie radości i chęci życia. Nie potrafiłam myśleć o normalnych rzeczach. Straciłam poczucie sensu czegokolwiek. Czasami miałam takie chwile, że próbowałam się modlić, ale niesamowicie ciężko mi to przychodziło. Prosiłam Pana Boga, aby przywrócił mi normalny stan postrzegania świata.</p>
<p>Wyrzuciłam wszystkie książki i rzeczy związane z okultyzmem. Wtedy poczułam, z kim mam do czynienia. Zły wiedział, że mnie traci i zaczął się ujawniać. Przychodziły mi do głowy dziwne obrazy, tak po prostu, bez powodu. Widziałam w myślach zdarzenia, które dotyczyły przyszłości: śmierć, choroby i nieszczęścia ludzi. Modliłam się i czułam, że moja modlitwa jest niewystarczająca. Miałam świadomość, że nie jestem ,,sama”. Ktoś od lat „pomagał” mi rozwijać talent wróżbiarski, a ja myślałam, że te myśli i wizje pochodziły z kart, które dobrze tasowałam. W mojej głowie nagle zaczęły pojawiać się bluźnierstwa, których nie mogłam opanować. Ktoś budził mnie w nocy, czułam czyjąś złowrogą obecność i zwijałam się ze strachu. Miałam myśli samobójcze. Tak jakby Zły upominał się o swoje i groził, że mnie zabije. Walczyłam o normalne myślenie i przegrywałam. Życie traciło dla mnie blask. Gdy byłam w pokoju i próbowałam zasnąć, wtedy duże, czarne robaki chodziły mi po pościeli, czasami drzwi od pokoju wykrzywiały się albo światło zapalało się samo. Na ulicy spotykałam dziwne osoby, jakichś szaleńców z obłędem w oczach. Zaczepiali mnie, o coś pytali. Wiedziałam, że oni wszyscy mają ze sobą coś wspólnego. Teraz myślę, że to Zły wysyłał podejrzanych ludzi, aby mi pokazać, że świat jest jego i że… nie ucieknę. Czasami w pokoju słyszałam złowrogie warczenie psa. Koszmar bez końca. Miałam już przygotowany plan samobójstwa.</p>
<p>W imię Jezusa wyrzekłam się zła</p>
<p>Im więcej się modliłam, tym bardziej byłam wyczerpana. Powracały mi siły, gdy inni modlili się za mnie. Tych modlitw było dużo. Gdy człowiek jest na tyle silny, że ma świadomość wagi problemu, musi uroczyście wyrzec się nieprawości, aby rozpocząć naprawę życia. Przygotowywałam się długo do tego momentu. Otoczona licznymi modlitwami wielu znajomych, podjęłam wreszcie takie wewnętrzne wyrzeczenie się zła i wszelkiego okultyzmu w imię Jezusa Chrystusa.</p>
<p>Działo się to w ciągu dnia, w moim pokoju, gdzie zawsze wróżyłam. W momencie, gdy uroczyście podejmowałam decyzję zerwania z tarotem, zobaczyłam nagle ohydną postać, podobną do wilkołaka, tyle że nieporównywalnie brzydszą i realną. Stałam jak wryta. Pamiętam tę nienawiść w jej oczach. Czegoś takiego nie widziałam u żadnego człowieka. Odruchowo zaczęłam mówić Zdrowaś Maryjo. Po chwili postać zniknęła i już nigdy się nie pokazała. Matka Boża jest kochana i zawsze przychodzi z pomocą. Ona jest niesamowitym uosobieniem piękna, potęgi i pokory, a złe duchy reagują na Maryję jak szczury na widok ognia w ciemnej piwnicy. Po tym zdarzeniu udałam się do egzorcysty, żeby zostać uwolnioną i uzdrowioną w imię Chrystusa i mocą Jego łaski. Tych spotkań było kilka.</p>
<p>Od tamtego czasu minęło pięć lat. Chwała Jezusowi, że mnie wyrwał z otchłani. Niestety, wielu jest takich, którzy nie chcieli uznać tego grzechu i poginęli. Mam za co dziękować.</p>
<p>Demony kart nie znają przyszłości</p>
<p>Ogólne zagmatwanie życia powoduje, że szukamy szybkich odpowiedzi. I wróżby nam ich udzielają. Często dowiadujemy się od wróżek takich rzeczy, że wpadamy w osłupienie, bo przecież nikt nie mógł o tym wiedzieć. Tutaj właśnie jest haczyk, na który ludzie dają się złapać, ponieważ myślą, że wszystko, co mówi wróżka, jest prawdą.</p>
<p>Tarot jest bezpośrednim wejściem w magię. Karty zostały tak pomyślane, aby demony mogły działać we wszystkich obszarach życia człowieka i odgrywać rolę istoty wszechwiedzącej. Sam fakt posługiwania się kartami tarota jest równoznaczny z używaniem zaklęć w celu przywoływania duchów. Osoba wróżąca nie musi o tym wiedzieć, poza tym chodzi właśnie o to, żeby nie wiedziała. Kiedy zadajesz kartom pytanie o przyszłość, wtedy łamiesz pierwsze przykazanie. Demony kart nie znają przyszłości. Mają jednak intelekt i potrafią łączyć pewne zdarzenia. Zły nie zna też naszych wszystkich myśli. Są wróżki, które myślą, że dary te pochodzą od Boga. Taka osoba jest podwójnie zapętlona.</p>
<p>Grzech daje Złemu dostęp do wiedzy o naszym złym życiu. Dlatego, gdy ludzie przychodzili do mnie, to widziałam niektóre zdarzenia z ich życia, bo Zły miał do nich dostęp przez ich grzech. Ja otrzymywałam to w postaci obrazów, bo sama byłam na grzech otwarta. Zły montuje historie z wydarzeń prawdziwych, prawdopodobnych i nieprawdziwych, a ludzie myślą, że całość jest prawdą. Zły duch nie zna także przyszłości i nie panuje nad czasem, tylko Bóg jest władcą czasu.</p>
<p>W Kościele – uzdrowienie!</p>
<p>Jednym ze zwycięstw złego ducha we współczesnym świecie jest sprowadzenie go do postaci folkloru, nierozpoznawanie go jako realnego i inteligentnego zła. Wiem, że trudno jest wytłumaczyć ludziom, którzy odeszli od Kościoła, że są zagrożeni. Wierzę jednak, że Ewangelia ma moc Boga, który wie, jak dotrzeć do człowieka i przemienić go – jeżeli tylko się na Niego otworzymy. Bóg ma moc wyrwać nas z sideł Złego.</p>
<p>Pierwsze przykazanie – „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” – nie jest przypadkowe w kolejności. Jeśli ta przestrzeń wypełniona jest przez Boga, to nasze życie staje się sensowne, a my sami otrzymujemy siłę, aby dobrze i pięknie je przeżyć (choć nikt nie mówi, że będzie łatwo), ale jeśli nasza ignorancja zaciemnia nam prawidłowy ogląd świata, to dosyć szybko miejsce Boga zajmą bożki. W tę właśnie przestrzeń próbuje wejść Zły. Podsuwa nam różne praktyki rozszerzania świadomości, przepowiadania przyszłości, żeby w końcu samemu się tam zagnieździć, żeby zniszczyć człowieka. Zły odciąga go od Kościoła, bo tam jest Jezus – nasze zbawienie. Kiedy przestajemy czerpać siłę z sakramentów, to tracimy wrażliwość duchową i odporność na przeciwstawienie się złu.</p>
<p>Osoby, które zajmowały się magią, mimo odbytej spowiedzi, potrzebują dokończenia procesu uzdrawiania i przywracania do życia. Aby otrzymać łaskę uzdrowienia, potrzebna jest pokora i otwarcie się na Jezusa Miłosiernego, który odpuszcza grzechy. Jego miłość daje siły do naprawienia błędów.</p>
<p>Jestem szczęśliwa, że żyję. Wiem, że Bóg mi wybaczył, dał nowe życie i tak cofnął czas, że na moim zegarze jest ciągle za pięć dwunasta. A niedawno wydawało mi się, że nadchodzi czarna noc.</p>
<p>Ania</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto; border: 0px initial initial;" title="RC07082009" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/07/RC07082009.gif" alt="RC07082009" width="197" height="275" /></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma – <a href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TDtE65N6Q1nYGN8PvLCqar6Dxa0/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TDtE65N6Q1nYGN8PvLCqar6Dxa0/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TDtE65N6Q1nYGN8PvLCqar6Dxa0/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TDtE65N6Q1nYGN8PvLCqar6Dxa0/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/S-lBaSTw_H0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/tarot-nieprawde-ci-powie%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/tarot-nieprawde-ci-powie%e2%80%a6/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Różaniec – LIPIEC – SIERPIEŃ 2009</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/5FuJndkxcxE/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/rozaniec-lipiec-%e2%80%93-sierpien-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Jul 2009 22:47:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[pl]]></category>
		<category><![CDATA[różaniec]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=429</guid>
		<description><![CDATA[Oto wreszcie nadszedł – tak bardzo oczekiwany przez wielu – czas wakacji, który jest okazją do dłuższego wypoczynku. Dzieci mogą odłożyć książki, zeszyty, a dorośli – na czas urlopu – odsapnąć od biurka, komputera, łopaty itd. Nie ma jednak wakacji od Pana Boga.
Zły duch szczególnie na ten czas przygotowuje własną specjalną ofertę – wyjazdy z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oto wreszcie nadszedł – tak bardzo oczekiwany przez wielu – czas wakacji, który jest okazją do dłuższego wypoczynku. Dzieci mogą odłożyć książki, zeszyty, a dorośli – na czas urlopu – odsapnąć od biurka, komputera, łopaty itd. Nie ma jednak wakacji od Pana Boga.</p>
<p>Zły duch szczególnie na ten czas przygotowuje własną specjalną ofertę – wyjazdy z „relaksacyjnym”  programem, wróżki, kolorowe pisma z kartami tarota, sklepy pamiątkowe z talizmanami nieznanego pochodzenia. Zło bowiem nigdy nie próżnuje, rzucając sidła na naiwnych, którzy wierzą, że karty odkryją im przyszłość, a amulety zapewnią szczęście. O niebezpieczeństwach związanych z zabobonami czy wróżbiarstwem więcej w najnowszym numerze „Różańca”. Szczególnie polecamy:</p>
<p>– „Diabeł to nie instytucja charytatywna” – rozmowa z ks. Andrzejem Grefkowiczem, egzorcystą. Z wywiadu dowiadujemy się m.in., co złego jest w horoskopach i czym może skończyć się wywoływanie duchów.</p>
<p>– „Tarot (nie)prawdę Ci powie…” – świadectwo Ani, która wyznaje: „Moje życie składało się z kart. „«Ktoś»” od lat pomagał mi rozwijać talent wróżbiarski. Zły zaczął się stopniowo ujawniać w moim życiu. W końcu podjęłam próbę wyzwolenia”.</p>
<p>– „Terapia, która zabija”  – wstrząsająca relacja Krzysztofa z osobistego doświadczenia z bioenergoterapią.</p>
<p>Poza tym polecamy także:<br />
– „Wakacje bez tłumu” – wakacyjna oferta spędzenia wolnego czasu w naszej pięknej Ojczyźnie za niewielkie pieniądze i niekoniecznie w miejscach, uczęszczanych przez turystów.</p>
<p>– „Usłyszałem głos powołania”  – świadectwa trzech kapłanów, których Pan Bóg obdarzył powołaniem, a także pasją…</p>
<p>– „Filozof, męczennica, święta”  – artykuł ks. Józefa Orchowskiego o przejmujących losach św. Edyty Stein.</p>
<p>Dla naszych Czytelników mamy także prezent – specjalny folder ze spotkania Czytelników „Różańca” i Członków Rodziny Loretańskiej 23 maja 2009 r. w Loretto z okazji jubileuszu 100-lecia „Różańca” i 10. rocznicy powstania Rodziny Loretańskiej.</p>
<p>Ponadto w „Różańcu” – konferencja formacyjna, rozważania na pierwszą sobotę miesiąca, rozważania różańcowe, komentarze do Ewangelii na każdy dzień miesiąca.</p>
<p>Serdecznie zapraszamy do lektury!</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-431" title="RC07082009" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/07/RC07082009.gif" alt="RC07082009" width="197" height="275" /></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma – <a href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>
</blockquote>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jROweIl7UzZAbdn7R30QTvI_CSA/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jROweIl7UzZAbdn7R30QTvI_CSA/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jROweIl7UzZAbdn7R30QTvI_CSA/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jROweIl7UzZAbdn7R30QTvI_CSA/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/5FuJndkxcxE" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/rozaniec-lipiec-%e2%80%93-sierpien-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/rozaniec-lipiec-%e2%80%93-sierpien-2009/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>NAPISZMY RAZEM KSIĄŻKĘ O KAPŁANACH „DOBRY PASTERZ”!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/xn-67H7jXDw/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/napiszmy-razem-ksiazke-o-kaplanach-%e2%80%9edobry-pasterz%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Jun 2009 08:42:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[pl]]></category>
		<category><![CDATA[dobry]]></category>
		<category><![CDATA[ksiądz]]></category>
		<category><![CDATA[pasterz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://xn--zdrowaka-rvb.pl/napiszmy-razem-ksiazke-o-kaplanach-%e2%80%9edobry-pasterz%e2%80%9d/</guid>
		<description><![CDATA[W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – 19 czerwca 2009 r. – Ojciec Święty Benedykt XVI ogłosił Rok Kapłański, który związany jest także z 150. rocznicą śmierci św. Jana Marii Vianneya z Ars, patrona proboszczów. Mottem Roku są słowa: „Wierność Chrystusa, wierność kapłana”.
Drodzy Przyjaciele miesięcznika „Różaniec”, 
Rok Kapłaństwa to znak naszych czasów! Kapłani potrzebują naszej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – 19 czerwca 2009 r. – Ojciec Święty Benedykt XVI ogłosił Rok Kapłański, który związany jest także z 150. rocznicą śmierci św. Jana Marii Vianneya z Ars, patrona proboszczów. Mottem Roku są słowa: „Wierność Chrystusa, wierność kapłana”.</p>
<p><strong>Drodzy Przyjaciele miesięcznika „Różaniec”, </strong></p>
<p>Rok Kapłaństwa to znak naszych czasów! Kapłani potrzebują naszej modlitwy oraz świadectw ludzi, wśród których na co dzień posługują.</p>
<p>Tak wiele ataków na duchowieństwo – nie tylko w środkach społecznego przekazu, ale w życiu zawodowym, towarzyskim. Tymczasem szacunek do kapłana zawsze był wyznacznikiem naszej narodowej tożsamości. Cóż więc się stało? Pomyślmy, jak bardzo ulegamy propagandzie mediów. Jak łatwo przychodzą nam oskarżenia, obmowy, przykre słowa, wymierzone – jak miecz – w serce kapłana, w serce… Chrystusa.</p>
<p>W pamięci mamy wielkie ikony kapłaństwa – Sapiehę, Wyszyńskiego, Popiełuszkę, Jana Pawła II, lecz są także całe rzesze podobnych kapłanów, choć nieznanych z imienia i nazwiska ogółowi wiernych (np. wielu z grupy 108 męczenników z II wojny światowej).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zachęcamy zatem do nadsyłania świadectw o kapłanach, którzy są ważni dla Was,<br />
dla Waszych rodzin, wsi i miast.<br />
Napiszcie, niech więcej ludzi pozna dobrych, oddanych kapłanów.<br />
Podobną prośbę kierujemy do kapłanów.<br />
Piszcie do nas, Drodzy Księża, o swoim powołaniu,<br />
byśmy lepiej potrafili zrozumieć tę wielką Tajemnicę.</strong>
</p>
<p style="text-align: center;">Na świadectwa czekamy do 15 października 2009 r.</p>
<p style="text-align: center;">Najlepsze z nadesłanych do Wydawnictwa Sióstr Loretanek na adres:<br />
ul. Żeligowskiego 16/20; 04-476 Warszawa lub e-maila: rozaniec@loretanki.pl zostaną zebrane i wydrukowane w książce.
</p>
<p style="text-align: center;">Serdecznie zachęcamy!</p>
<p style="text-align: center;">Siostry Loretanki</p>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ihcmToDjHzQgDRxysXIvK-i_Fuw/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ihcmToDjHzQgDRxysXIvK-i_Fuw/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ihcmToDjHzQgDRxysXIvK-i_Fuw/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ihcmToDjHzQgDRxysXIvK-i_Fuw/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/xn-67H7jXDw" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/napiszmy-razem-ksiazke-o-kaplanach-%e2%80%9edobry-pasterz%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/napiszmy-razem-ksiazke-o-kaplanach-%e2%80%9edobry-pasterz%e2%80%9d/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Gaude Mater Polonia</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/V50TOCYAF-I/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/gaude-mater-polonia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Jun 2009 19:36:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pielgrzymka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=414</guid>
		<description><![CDATA[Trasa pielgrzymki:
Warszawa – Gniezno – Częstochowa – Kraków – Kalwaria Zebrzydowska – Wadowice – Oświęcim – Nowy Targ
Mija trzydzieści lat od pierwszej pielgrzymki apostolskiej Jana Pawła II do naszej Ojczyzny (2-10 czerwca 1979 r.). Jakże tych odwiedzin Polska wówczas potrzebowała! Komuniści obawiali się, że Papież przebudzi ludzkie sumienia, ożywi serce narodu. I tak też się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Trasa pielgrzymki:</em></p>
<p><span><em>Warszawa – Gniezno – Częstochowa – Kraków – Kalwaria Zebrzydowska – Wadowice – Oświęcim – Nowy Targ</em></span></p>
<p><span><em>Mija trzydzieści lat od pierwszej pielgrzymki apostolskiej Jana Pawła II do naszej Ojczyzny (2-10 czerwca 1979 r.). Jakże tych odwiedzin Polska wówczas potrzebowała! Komuniści obawiali się, że Papież przebudzi ludzkie sumienia, ożywi serce narodu. I tak też się stało. Rok 1979 to szczególna data w historii nie tylko polskich, ale i europejskich dziejów. „Proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością” – apelował wówczas w Krakowie. Pochylmy się ponownie nad papieskim przesłaniem tamtej pielgrzymki. Niech pomogą nam w tym poniższe wspomnienia (red.). </em></span></p>
<p><span><strong>Noszę w sercu i pamięci podniosłą homilię</strong></span></p>
<p><span>Pierwszą papieską pielgrzymkę przeżywałem w miejscu szczególnym – na warszawskim placu Zwycięstwa. Znajdowałem się wtedy na platformie wozu transmisyjnego, usytuowanego w pobliżu Hotelu Europejskiego – byłem kilka metrów nad ziemią. Stałem obok komentatorów uroczystości – śp. ks. Jerzego Chowańczaka i ks. Józefa Zawitkowskiego. Odpowiadałem za oprawę muzyczną pielgrzymki. Zarówno komentarze, jak i śpiewy, musiały być „przepuszczone” przez machinę surowej cenzury, co jest dla pokolenia urodzonego w wolnej Polsce rzeczą niewyobrażalną. W pamięci noszę wspomnienie podniosłej, natchnionej przez Ducha Świętego papieskiej homilii i jakże wspaniałych, spontanicznie wykonywanych pieśni, będących równie natchnionym przerywnikiem historycznych słów Ojca Świętego. Olbrzymi tłum śpiewał: My chcemy Boga, Chrystus Wodzem, i Boże, coś Polskę. Oczywiście był to śpiew „niecenzuralny”. Noszę to w sercu i pamięci. A tak zupełnie prywatnie nazywam ten warszawski plac – placem Zwycięstwa Jana Pawła II. </span></p>
<p><span><em>Ks. prałat Wiesław Kądziela, członek redakcji Mszy świętej radiowej I programu Polskiego Radia</em></span></p>
<p><span><strong>Radość Polaków była wielka</strong></span></p>
<p><span>Jako dziennikarka byłam wtedy w wielu miejscach: w Warszawie, w Gnieźnie, na Jasnej Górze, w Krakowie… Miałam akredytację, więc zawsze byłam gdzieś blisko. Rządzący oczywiście nie byli pogodzeni z faktem, że przyjedzie papież, ale zewnętrznie chcieli pokazać, że się przygotowują, że są demokratyczni. Straszono, że szykują trumny dla tych, którzy mogą zginąć w tłumie. Tymczasem było bardzo spokojnie. Pamiętam, że zwłaszcza na placu Zwycięstwa było pięknie. Czuło się głęboką radość i wiarę ludzi. </span></p>
<p><span>Przed kościołem św. Anny w Warszawie była Msza. Przyszła młodzież z krzyżami, a Papież mówił do nich, że mają być odważnymi wyznawcami Chrystusa. Ta młodzieżowa manifestacja wiary była przerywana co chwila brawami. Te brawa, słyszane przez całe Krakowskie Przedmieście, do dzisiaj mam w pamięci. Ojciec Święty nawiązywał wtedy do swojej rodziny. Mówił, że relacji z Panem Bogiem nauczył go ojciec. Nauczył go też modlitwy o dary Ducha Świętego. Młodzież odchodziła spod św. Anny, nazywając Jana Pawła II ojcem. </span></p>
<p><span>W Gnieźnie Papież mówił do całej Europy słowiańskiej. Tamte słowa zelektryzowały wszystkich. Mówił o duchowej jedności chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu. W czasach żelaznej kurtyny takie słowa były niespotykane. Niechęci i podziały polityczne Ojciec Święty zacierał swoją obecnością. Przypomniał chrystianizację Słowian i podkreślił, że Chrystus ma być zawsze dla nich najważniejszy.</span></p>
<p><span>Na Jasnej Górze Jan Paweł II dokonał aktu oddania Kościoła w Polsce Matce Bożej. To był niezwykły akt. Jakby wracał do 1966 roku, kiedy to prymas Wyszyński wypowiedział w tym samym miejscu Milenijny Akt Oddania Polski w Macierzyńską Niewolę Miłości za wolność Kościoła w Polsce. To było ogromne przeżycie dla zgromadzonych tam wiernych. Wszędzie było bardzo trudno się dostać. Wszechobecna ochrona ograniczała kontakt ludzi z papieżem. Nie można też było kamerować tłumów, ale ludzie sobie z tym radzili. </span></p>
<p><span>W Krakowie papież wypowiedział znamienne słowa: „Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! (…) Proszę was, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”.</span></p>
<p><span><em>Prof. dr hab. Krystyna Czuba – medioznawca, publicystka katolicka, wykładowca na UKSW w Warszawie oraz w WSKSiM w Toruniu </em></span></p>
<p><span><strong>Prymas Polski wsłuchany w słowa Papieża</strong></span></p>
<p><span>Marzeniem prymasa Stefana Wyszyńskiego było gościć na polskiej ziemi głowę Kościoła podczas obchodów Milenium Chrztu Polski. Paweł VI zaproszenie przyjął, ale władze komunistyczne nie zezwoliły na przyjazd. Dopiero wybór Karola Wojtyły na papieża spowodował, że po raz pierwszy w historii mogliśmy uczestniczyć w pielgrzymce Ojca Świętego do naszej Ojczyzny. </span></p>
<p><span>Gospodarzem był prymas Polski, Stefan Kardynał Wyszyński. Miałem okazję bezpośrednio obserwować Księdza Prymasa w trakcie przygotowań do pielgrzymki i w czasie jej trwania. Widziałem u niego nie tylko świadomość wagi sytuacji i troskę o stworzenie możliwie najlepszych warunków dla wiernych do religijnego przeżycia spotkania z Janem Pawłem II, ale także głęboki szacunek, oddanie. Ksiądz Prymas zawsze w stosunku do papieży kierował się całkowitym posłuszeństwem, widząc w każdym z nich Namiestnika Chrystusa. Taka postawa wypływała z głębokiej miłości i wiary w Kościół powszechny. W pamięci pozostał mi obraz z placu Zwycięstwa w Warszawie: Jan Paweł II przemawiający spod krzyża, a w oddali, pośród episkopatu i wiernych, wpatrzony w papieża i wsłuchany w jego słowa – prymas Polski. </span></p>
<p><span>Miałem to szczęście, że uczestniczyłem wieczorem w spotkaniu Ojca Świętego z zaproszonymi przedstawicielami społeczeństwa polskiego w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Mimo późnej pory i zmęczenia, Papież ani na chwilę nie okazał jakiegokolwiek zniecierpliwienia. Do każdego z uczestników, a było ich około stu, podchodził i cierpliwie wysłuchiwał, tak jakby w tym momencie ten człowiek był najważniejszy. Podziwiałem jego wielką pokorę i głęboki szacunek dla każdego człowieka, a także gotowość służenia.</span></p>
<p><span>Minęło trzydzieści lat, a ja ciągle pamiętam słowa Jana Pawła II kończące homilię na placu Zwycięstwa: „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”. Gdy byłem proboszczem parafii św. Barbary, umieściłem te słowa w mozaice nad głównym wyjściem ze świątyni, by ciągle przypominały nam o „odnowie oblicza”.</span></p>
<p><span><em>Ks. prałat dr Stefan Kośnik, oficjał Sądu Metropolitarnego Warszawskiego</em></span></p>
<p><span><em><br />
</em></span></p>
<p><span><strong>Fragment przemówienia Jana Pawła II z pielgrzymki do Polski w 1979 r.:</strong></span></p>
<p><span>Chcę wam powiedzieć wszystkim, a zwłaszcza młodym (…): nie ustawajcie w modlitwie. Trzeba się zawsze modlić, a nigdy nie ustawać (por. Łk 18, 1), powiedział Pan Jezus. Módlcie się i kształtujcie poprzez modlitwę swoje życie. „Nie samym chlebem żyje człowiek” (Mt 4, 4) i nie samą doczesnością, i nie tylko poprzez zaspokajanie doczesnych – materialnych – potrzeb, ambicji, pożądań człowiek jest człowiekiem… „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Jeśli mamy żyć tym słowem, słowem Bożym, trzeba „nie ustawać w modlitwie!”. Może to być nawet modlitwa bez słów.</span></p>
<p><span><em>Kalwaria Zebrzydowska, 7 czerwca </em></span></p>
<div><em><br />
</em></div>
<blockquote><p><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi z miesięcznika Różaniec</span></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-407" title="rc062009" src="http://xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/06/rc062009.gif" alt="rc062009" width="197" height="275" /></p>
<p><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p></blockquote>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M-V6ACgi-xKBiRtURxMjZ6hOjRM/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M-V6ACgi-xKBiRtURxMjZ6hOjRM/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M-V6ACgi-xKBiRtURxMjZ6hOjRM/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M-V6ACgi-xKBiRtURxMjZ6hOjRM/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/V50TOCYAF-I" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/gaude-mater-polonia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/gaude-mater-polonia/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Gdybym dzisiaj spotkał św. Pawła</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/zdrowaska/~3/WNC-xNdBwm0/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/gdybym-dzisiaj-spotkal-sw-pawla/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jun 2009 19:33:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[paweł]]></category>
		<category><![CDATA[święty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=412</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa z ks. prof. dr hab. Waldemarem Chrostowskim, przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich 
– Kończy się Rok św. Pawła. Jak Ksiądz Profesor ocenia ten czas? 
– Podczas Roku św. Pawła dokonało się wiele dobrego. Przede wszystkim ożywiła się i wzmocniła świadomość tego, kim był św. Paweł i czego dokonał, oraz na czym polegała radykalna przemiana w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Rozmowa z ks. prof. dr hab. Waldemarem Chrostowskim, przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich </em></p>
<p><span><strong>– Kończy się Rok św. Pawła. Jak Ksiądz Profesor ocenia ten czas? </strong></span></p>
<p><span>– Podczas Roku św. Pawła dokonało się wiele dobrego. Przede wszystkim ożywiła się i wzmocniła świadomość tego, kim był św. Paweł i czego dokonał, oraz na czym polegała radykalna przemiana w jego życiu, dzięki której został pozyskany dla Chrystusa. Znacznie lepiej poznaliśmy początki wiary chrześcijańskiej, jej umacniania się i ekspansji. Pogłębieniu uległa także nasza wiara oraz rozeznanie, co w niej najważniejsze, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę i co jest warunkiem dobrego apostolstwa oraz skutecznej ewangelizacji. Zaznaczył się również wzgląd na wielką żarliwość religijną, która jest najbardziej przekonującym argumentem w pozyskiwaniu innych dla Chrystusa. </span></p>
<p><span>Myślę, że największą pracę wykonał Ojciec Święty Benedykt XVI, głównie przez głębokie katechezy poświęcone Apostołowi Narodów oraz liczne inicjatywy teologiczne i duszpasterskie, które już zostały zrealizowane bądź znajdują się w toku realizacji – i to w różnych zakątkach świata, nie tylko w Europie i w miejscach związanych ze św. Pawłem. Można mieć nadzieję, że dla większości chrześcijan bardziej widoczna stała się prawda, że św. Paweł jest drugą po Jezusie Chrystusie osobą, której zawdzięczamy kształt naszej wiary i skuteczność jej głoszenia. </span></p>
<p><span><strong>– Wspomniał Ksiądz Profesor o Benedykcie XVI. Czy są jakieś cechy wspólne między nim a św. Pawłem? </strong></span></p>
<p><span>– Takich cech wspólnych jest wiele. Każdy z papieży – przez sam fakt szczególnej odpowiedzialności za Kościół – ma coś, co go łączy ze św. Pawłem oraz pozostałymi Apostołami. Nazwałbym ów szczególny wymiar apostolskim, przede wszystkim dlatego, że ukazuje nam i podkreśla powszechność Kościoła. Nie jest on ograniczony do jednego narodu, jednej kultury czy jednego języka, lecz obejmuje całą ludzkość. O tym, że tak się stało, przesądziła nie tylko natura Ewangelii, lecz i Pawłowy żar pozyskiwania wszystkich ludzi dla Chrystusa. Właśnie tym Paweł zdecydowanie się wyróżniał. Gdy patrzymy na Benedykta XVI jako Piotra naszych czasów, możemy powiedzieć, że cechuje go coś podobnego. Odnosi się to zresztą i do jego poprzedników. Dobrze znana jest gorliwość Jana XXIII (1958-1963), który zwołał Sobór Watykański II, wielka żarliwość apostolska Pawła VI (1963-1978), który zapoczątkował pielgrzymki papieskie, a także zapał Jana Pawła II (1978-2005), który odbył 104 podróże apostolskie, naśladując i w tym swojego imiennika, Apostoła Pawła. W ich ślady idzie Benedykt XVI. Powinniśmy wziąć pod uwagę nie tylko jego słowa, ale i czyny. Benedykt XVI przedkłada nam bardzo głęboką teologię. A teologia to wiara szukająca zrozumienia, zatem – idąc śladami św. Pawła oraz obficie korzystając z jego nauczania – Ojciec Święty wydobywa zrozumienie i uzasadnienie wiary, które są tak potrzebne i przydatne współczesnemu człowiekowi. </span></p>
<p><span><strong>– 19 czerwca 2009 r. rozpoczyna się Rok Kapłaństwa, ogłoszony przez Ojca Świętego Benedykta XVI. Co – według Księdza Profesora – powiedziałby współczesnemu kapłanowi św. Paweł? </strong></span></p>
<p><span>– Rok Kapłaństwa to inicjatywa prawdziwie bezcenna. Zwróćmy uwagę, że zaczyna się on w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Chodzi zatem o kształtowanie serc kapłańskich i serc osób konsekrowanych na wzór Serca Zbawiciela: „Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według Serca Twego”. Benedykt XVI nawiązuje do tradycyjnej katolickiej pobożności, której korzenie sięgają Ewangelii i nauczania apostolskiego, a która przez wieki rozwijała się i znajduje wyraz w czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jest to model, który ma ożywiać i ukierunkowywać przeżywanie Roku Kapłaństwa. Dla kapłana i osób konsekrowanych podstawowe odniesienie stanowi Wieczernik i Eucharystia. Trzeba zatem szukać w Piśmie Świętym i w wielowiekowej Tradycji Kościoła wszystkiego, co rzuca światło na Eucharystię i sakrament kapłaństwa, a także na ich nierozdzielny związek i jedność. Bardzo pomocne w tym, co dotyczy tajemnicy Eucharystii i jej życiodajnych owoców, jest nauczanie św. Pawła. Pod tym względem jego duchowe inspiracje są naprawdę cudowne, ponieważ wyraźnie i przekonująco ukazuje on liczne więzi między ukrzyżowaniem i śmiercią Jezusa a Jego zmartwychwstaniem i Eucharystią. W Eucharystii, jak pisze św. Jan, Jezus „do końca nas umiłował” (por. J 13, 1), św. Paweł zaś wytrwale wyjaśnia tę tajemnicę. Właściwe przeżywanie Roku Kapłaństwa będzie więc oznaczało głębokie przeżywanie Eucharystii – jej trzech zasadniczych wymiarów: rzeczywistej obecności Pana Jezusa, Jego ofiary ponawianej w sposób bezkrwawy oraz uczty, czyli Eucharystii jako pokarmu wierzących. Dobre przeżywanie Roku Kapłaństwa powinno oznaczać jak największe uwrażliwienie na to, co w Eucharystii najważniejsze, na jej wymiar ofiarniczy, na świadomość obecności Jezusa, a także na fakt, że Eucharystia i kapłaństwo winny budować jedność z Bogiem oraz solidarną jedność między ludźmi.</span></p>
<p><span>A co św. Paweł powiedziałby współczesnemu kapłanowi? Myślę, że to, co wyraził w Liście do Galatów. Kiedy zastanawiał się nad własnym życiem i dostrzegał w nim nieodgadnione drogi Boga, napisał: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). I to jest ów wzniosły ideał, do którego powinien dążyć każdy kapłan i każda osoba konsekrowana! Nie ma w tym pychy ani przechwalania się, lecz radość ze zjednoczenia z Chrystusem, możliwa przede wszystkim dzięki Eucharystii. A nie byłoby Eucharystii bez kapłaństwa. Zatem główną dewizą Roku Kapłaństwa jest zachęta skierowana do kapłanów, by poznali swoją godność i uznali, że przez posługę, którą sprawują, pomagają innym przeżywać Chrystusa najgłębiej jak to dla człowieka możliwe. Sprawiając Jego sakramentalną obecność, prowadzą siebie i wiernych do pełnego zjednoczenia z Nim.</span></p>
<p><span><strong>– Duszpasterze niejednokrotnie zmagają się z biernością i ospałością duchową wiernych. W jaki sposób św. Paweł trafiał do takich ludzi? </strong></span></p>
<p><span>– Zapewne podobnie jak tysiące innych misjonarzy i głosicieli Chrystusa, których trudy i wysiłek najlepiej streszczają słowa ojców Kościoła: „Karmię was tym, czym sam żyję”. Nie ma lepszego i bardziej przekonującego świadectwa i drogowskazu prowadzącego do Chrystusa niż świadectwo, jakie dajemy własnym życiem. Jeżeli spotykamy się z biernością i ospałością duchową, przeciwwagę dla nich stanowi przede wszystkim żarliwość i oddanie Chrystusowi tych, którzy Go głoszą. Musimy strzec się takiej ewangelizacji, w której chcemy odnotować doraźne sukcesy, uznanie, aplauz i oklaski. W ewangelizacji i apostolstwie nasze spojrzenie powinno być długofalowe, czyli cierpliwe i wytrwałe. Satysfakcja głosiciela Ewangelii nie zawsze jest równoważna z dobrem duchowym, które dokonuje się w sercach ludzi. Czasami to dobro kiełkuje i wydaje owoce po bardzo długim czasie. Można powiedzieć, że z apostolstwem i ewangelizacją jest tak, jak z sadzeniem sadu: drzewa owocowe sadzą ci, którzy prawdopodobnie nigdy nie spożyją z nich owoców, ale wiedzą, że one będą. Ich radością jest to, że sadzą i mają świadomość, że przyszłość potwierdzi sens ich trudu. Nieszczęście polega na tym, że zbyt często mylimy owoce ewangelizacji z doraźną skutecznością i chcemy powtarzać modele, które istnieją w życiu świeckim – robię coś i natychmiast widzę skutki. Podobnie: podejmuję się głoszenia słowa Bożego i chciałbym natychmiast widzieć jego rezultaty. </span></p>
<p><span>Tymczasem dobro rośnie po cichu, jak wszystko, co piękne, szlachetne i prawdziwie owocne. W dziele ewangelizacji nie można liczyć na doraźną satysfakcję grup, liderów, proboszczów i księży, którzy będą cieszyć się, że oto wszyscy idą za nimi. Nie ich satysfakcja jest najważniejsza, ale Chrystus i Jego Ewangelia. Nigdy nie wiemy, co naprawdę dzieje się w ludzkich sercach. Czasami ludzie odchodzą, kiedy indziej robią wrażenie obojętnych i ospałych, ale dobro, które zostało w nich posiane, trwa i kiełkuje. Widać to doskonale na przykładzie wielu wspólnot, jakie założył św. Paweł: Antiochia, Ikonium, Filippi, Tesaloniki, Berea, i z których musiał uchodzić, bo spotykały go tam prześladowania, wrogość, plotki, szyderstwa, kpiny. Ale okazywało się, że jakiś czas później pisał listy do tych wspólnot i dziękował w nich za gorliwość, która tam zaistniała. </span></p>
<p><span>Przypomnijmy też epizod w Atenach: gdy Paweł wygłosił na Areopagu przemówienie, w którym zawarł prawdę o zmartwychwstaniu Jezusa, jedni się naśmiewali, a drudzy powiedzieli: ,,Posłuchamy cię o tym innym razem” (Dz 17, 32). A mimo to za głosem Apostoła poszedł Dionizy, nazwany Areopagitą, kobieta imieniem Damaris oraz kilkoro innych słuchaczy. I to był w Atenach zaczątek Kościoła, który trwa do dzisiaj. Nie wiadomo, jakie były dalsze losy tych, którzy wtedy powiedzieli: „Posłuchamy cię o tym innym razem”, ale ziarno słowa Bożego wrzucone w glebę ludzkich sumień nigdy nie pozostaje bezowocne. A zatem jeszcze raz: trzeba ostrzegać wszystkich głosicieli Ewangelii przed naciskiem na doraźną skuteczność i przed niecierpliwością, bo nie o naszą satysfakcję chodzi, ale o skuteczność działania Boga. </span></p>
<p><span><strong>– Księże Profesorze, czy jest takie pytanie, które chciałby Ksiądz zadać św. Pawłowi?</strong></span></p>
<p><span>– Gdybym żył w jego czasach, na pewno zadawałbym mu inne pytania niż te, które noszę w sobie dzisiaj. Po prawie dwóch tysiącach lat, które upłynęły od życia i działalności Apostoła Narodów, widzimy błogosławione owoce jego ewangelizacji i wszystkiego, czego dokonał. Przemierzył tysiące kilometrów, pozostały po nim liczne wspólnoty wyznawców Chrystusa, pozostało nauczanie, które dla wszystkich pokoleń chrześcijan jest normatywne, ponieważ buduje naszą wiarę i ją umacnia. Ale w tym wszystkim zastanawia mnie jedna rzecz… </span></p>
<p><span>Miałem szczęście pielgrzymować śladami </span></p>
<p><span>św. Pawła, i to wielokrotnie, zarówno w Ziemi Świętej i Jordanii, jak i w Azji Mniejszej oraz Grecji i Italii. Dotarłem prawie wszędzie tam, gdzie on przebywał. Na pewnej części tego rozległego terytorium, mianowicie w Azji Mniejszej, czyli dzisiejszej Turcji, ślady obecności św. Pawła to tylko kamienie i ruiny dawnych świątyń, a także z trudem rozpoznawalne miejsca, wśród których najbardziej przejmujące są Kolosy. Widzimy tam wzgórze, które wznosi się wśród pól uprawnych i to pod nim kryje się starożytne miasto. Nagromadziło się tam tyle gleby, że cały teren jest wykorzystywany pod uprawę zbóż. </span></p>
<p><span>Gdybym dzisiaj spotkał św. Pawła, zapytałbym: Dlaczego doszło do tego, że ów ogromny wysiłek ewangelizacyjny w rejonach, w których on przebywał, został pogrzebany? Dlaczego te kościoły obróciły się w ruinę? Czego nie dopilnowano? Co się stało? Jaka jest jego ocena tego, co oglądamy w Azji Mniejszej, czyli w Perge, Antiochii, Ikonium, Derbe, Listrze, Efezie, Pergamonie czy Troadzie? W perspektywie historycznej wiemy, co się wydarzyło: najazdy arabskie, a potem tureckie i w końcu ten świat stał się światem islamu. Ale chciałbym postawić pytanie natury teologicznej i pastoralnej: czego tamci chrześcijanie, nasi przodkowie w wierze, nie dopilnowali? </span></p>
<p><span>Zadałbym też św. Pawłowi drugie pytanie: Czy nie jest przypadkiem tak, że jeśli nie wyciągniemy wniosków z tamtej lekcji w Azji, za kolejne setki lat chrześcijanie z innych kontynentów będą przybywać do Europy, by oglądać miejsca, w których niegdyś wznosiły się kościoły? Ta wizja wydaje się katastroficzna, ale chrześcijanie, którzy żyli w Azji Mniejszej, też nie przypuszczali, że ktoś będzie chodził po ruinach ich domów i świątyń. Jak więc wzmóc naszą troskę o to, by Kościół w Europie nie tylko trwał, ale – co ważniejsze – rozwijał się? Jak dzisiejszemu człowiekowi mówić o Bogu i Chrystusie tak, by Kościół dobrze wykorzystał możliwości i szanse wpisane w dynamizm Ewangelii?</span></p>
<p><span><strong>– Mówił Ksiądz Profesor o tym, jakimi słowami św. Paweł wzmocniłby dziś kapłanów. A co powiedziałby człowiekowi, któremu trudno znaleźć sens życia, odkryć wartość własnego powołania?</strong></span></p>
<p><span>– W każdym pokoleniu ludzie szukali sensu życia. Dam jeden przykład. W odległej starożytności, na kilka wieków przed Chrystusem, jeden z greckich mędrców narzekał, że młodzież w jego czasach jest tak niedobra i nie ma przed sobą żadnej przyszłości. Od tamtej pory minęło ponad dwa tysiące lat i nadal słyszymy te same narzekania. Wygląda na to, że perspektywa przyszłości jest niemal zawsze podpierana względami egoistycznymi. Jesteśmy skupieni na sobie i mamy skłonność, by nasze trudności i lęki wyolbrzymiać. Narzekamy zatem, że nie możemy odkryć sensu własnego życia, wartości siebie i swojego powołania… Ale w tych sprawach zawsze było trudno! Gdyby było łatwo, nie trzeba byłoby szczególnej pracy nad sobą. Pójście za Chrystusem zawsze wymaga wysiłku i współpracy z Nim, a więc nie przeceniałbym rozmaitych trudności i przeciwności, jakim powinniśmy sprostać. </span></p>
<p><span>Także w tym względzie bezcenne wskazówki można znaleźć u św. Pawła, a przychodzi mi na myśl zwłaszcza zapewnienie, jakie skierował do niego zmartwychwstały Jezus: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 9). Nieodłączną częścią ludzkiego życia są słabości, rozmaite upadki, trudności, a nawet grzechy. Gdybyśmy na nich poprzestali, byłaby to nasza przegrana. Ale jeżeli z tego, co słabe, gnuśne i złe uczynimy okoliczność do nawrócenia i powrotu do Boga oraz skorzystania z Jego łaski, wtedy w słabościach moc się doskonali. Dlatego św. Paweł natychmiast dodaje: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa” (2 Kor 12, 9). Zawsze ostatnie słowo należy do Boga, a Apostoł Narodów ukazuje i potwierdza, że w ludzkich dziejach i dziejach każdego człowieka to Bóg ma ostatnie słowo. Dlatego trzeba i warto Mu zaufać. Bóg, skoro ukazuje nam cel i drogę, daje również siłę, by ów cel osiągnąć. Człowiek, który ufa Bogu, nigdy nie jest sam. Przykład Pawła pokazuje, że każdy zagubiony może zawrócić ze złej drogi i przez współpracę z Bogiem podjąć wysiłek, który z prześladowcy uczyni apostoła. </span></p>
<p><span><strong>– Założyciel Zgromadzenia Sióstr Loretanek i zarazem twórca naszego pisma powtarzał za bp. Wilhelmem Kettelerem: „Gdyby św. Paweł dzisiaj żył, byłby dziennikarzem”. Jak Ksiądz Profesor sądzi, czego dziennikarz może nauczyć się od św. Pawła?</strong></span></p>
<p><span>– Nie każdym dziennikarzem św. Paweł chciałby być, a zatem nie w każdej gazecie, stacji radiowej i telewizyjnej czy agencji informacyjnej zgodziłby się pracować. Nie jest wszystko jedno, co się robi i gdzie się pracuje. Być może byłby dziennikarzem, ale nie wynikałoby to z woli dominacji i odgórnego oddziaływania na ludzi, lecz z pragnienia dzielenia się osobistym świadectwem wiary w Chrystusa. Takich dziennikarzy, niestety, nie jest zbyt wielu, także w środowiskach katolickich. Bolączką współczesnego dziennikarstwa chrześcijańskiego jest to, że zamiast rzeczywistość kształtować w duchu Chrystusowym, raczej odzwierciedla ono ogólną niemoc, stereotypy, urazy, uprzedzenia i zamieszanie, a przez to wykopuje między ludźmi przepaści albo pogłębia już istniejące. </span></p>
<p><span>Paweł pisał dużo i pod tym względem stanowił wzór. Ale naśladowanie go jest trudne, bo „dużo” nie może znaczyć byle co ani byle jak. Pisząc kolejny list, św. Paweł nie zapominał o tym, co napisał wcześniej. Tymczasem często zdarza się, że pracy dziennikarza nie towarzyszy należyta troska o prawdę i poczucie odpowiedzialności za słowo. Chrześcijański dziennikarz powinien stać na straży prawdy o Bogu oraz prawdy o człowieku, bo dopiero wtedy jest naprawdę potrzebny. Natomiast, jeżeli ktoś do prawdy nie przykłada wagi, wówczas rezultaty jego pracy są bardzo ryzykowne, a nawet bywają niszczycielskie. Czego więc dziennikarze mogą uczyć się od św. Pawła? Przylgnięcia do prawdy i umiłowania prawdy. A to wymaga odwagi, cierpliwości i bardzo dużo samodyscypliny. Są to zdrowe owoce chrześcijańskiej dojrzałości.</span></p>
<p><span><strong>– Dziękujemy za rozmowę.</strong></span></p>
<p><span><em>Rozmawiały: s. Wioletta Ostrowska CSL  i Małgorzata Laskowska</em></span></p>
<p><span><em></em></span></p>
<blockquote><p><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi z miesięcznika Różaniec</span></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-407" title="rc062009" src="http://xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/06/rc062009.gif" alt="rc062009" width="197" height="275" /></p>
<p><span style="font-style: normal;">O „Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p></blockquote>

<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/d2uYFRKqgpjI3kMvP-bctXexjys/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/d2uYFRKqgpjI3kMvP-bctXexjys/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/d2uYFRKqgpjI3kMvP-bctXexjys/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/d2uYFRKqgpjI3kMvP-bctXexjys/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zdrowaska/~4/WNC-xNdBwm0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/gdybym-dzisiaj-spotkal-sw-pawla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/gdybym-dzisiaj-spotkal-sw-pawla/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss><!-- Dynamic page generated in 0.672 seconds. --><!-- Cached page generated by WP-Super-Cache on 2009-11-09 22:11:06 -->
