Nie dość, że ostatnio w ogóle niema mnie na blogu, to jeszcze dokonane wpisy są raczej monotematyczne oraz posiadają bardzo dramatyczne tytuły. Z obecnym wpisem sytuacja się powtarza. Choć jeśli tak dalej pójdzie, to będę miał ogromne trudności z doborem tytułu…
Jak ze wcześniejszego wpisu wynika, postanowiłem opuścić dotychczasowe gniazdko i poszukać lepszego lokum, oceniając na początek dwa całkiem niezłe, darmowe odpowiedniki. Niestety w trakcie testów wciąż nie byłem przekonany i z nostalgią wracałem na stare śmiecie, pomimo, że już od dłuższego czasu nic tam nie zamieszczałem.
Dopiero nadejście nowego WordPressa o wiele mówiącym numerze 3.0 doprowadziło u mnie do rewolucji. Nowa wersja przynosi nowe funkcje, a stare ulepsza i usprawnia. Chcąc je wykorzystać byłem już zmuszony porzucić stary hosting. Jakby tego było mało testowane przeze mnie hostingi, które z wcześniejszymi odsłonami radziły sobie jako tako, już najnowszej odsłony nie pociągnęły. Nowy WordPress za jednym pociągnięciem uwolnił mnie od wszystkich dylematów i pozostawił na lodzie.
Ponownie zagłębiając się w czeluści internetu i poszukując właściwego dla mnie hostingu natrafiłem na ofertę prawie idealną, a rezydującą tuż za rogiem — OVH. Jest to specjalna, promocyjna oferta dzięki której można mieć całkiem porządny, prawdziwy wirtualny serwer bez jakichkolwiek reklam z domeną .pl za darmo przez dwa lata. Taka „oferta na dobry początek”.
I oby to nie był ostatni wpis popełniony przeze mnie po przenosinach…