<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>Mikołaj Barczentewicz</title>
	
	<link>http://www.barczentewicz.com</link>
	<description>o prawie, filozofii i ekonomii</description>
	<lastBuildDate>Sat, 21 Aug 2010 08:21:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/barczentewicz" /><feedburner:info uri="barczentewicz" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><feedburner:browserFriendly>This is an XML content feed. It is intended to be viewed in a newsreader or syndicated to another site, subject to copyright and fair use.</feedburner:browserFriendly><item>
		<title>Przeciwko tanim miejscom parkingowym</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/lbFOxbJnZJg/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/przeciwko-tanim-miejscom-parkingowym/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Aug 2010 13:44:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Law & Economics]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>
		<category><![CDATA[prywatyzacja]]></category>
		<category><![CDATA[regulacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=468</guid>
		<description><![CDATA[W powszechnym postrzeganiu problemów z którymi borykają się mieszkańcy miast jako dogmat przyjmowane jest, że drogi są złe i miejsc parkingowych dla samochodów jest za mało. Są tacy, którzy wręcz rozbudowaną infrastrukturę drogową traktują jako swoje &#8220;prawo&#8221;. Nie jest żadną tajemnicą, że często grupy interesu posługują się pojęciem &#8220;praw im należnych&#8221;, gdy brakuje im rzeczowych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W powszechnym postrzeganiu problemów z którymi borykają się mieszkańcy miast jako dogmat przyjmowane jest, że drogi są złe i miejsc parkingowych dla samochodów jest za mało. Są tacy, którzy wręcz rozbudowaną infrastrukturę drogową traktują jako swoje &#8220;prawo&#8221;. Nie jest żadną tajemnicą, że często grupy interesu posługują się pojęciem &#8220;praw im należnych&#8221;, gdy brakuje im rzeczowych argumentów, które mogłyby przekonać tych, którzy w ostatecznym rachunku za &#8220;realizację&#8221; tych &#8220;praw&#8221; będą musieli zapłacić. Tak właśnie jest w przypadku miejsc parkingowych, o czym pisze ekonomista Tyler Cowen <a href="http://www.nytimes.com/2010/08/15/business/economy/15view.html">na stronie The New York Times</a>.</p>
<p>Nie jest moim celem powtarzanie ekonomicznej argumentacji przeciwko subsydiom, regulacjom ustalającym minimalne ilości miejsc parkingowych, itd. Jest to bardzo prosta ekonomia, co oczywiście oznacza, że przerasta możliwości pojmowania tzw. &#8220;opinii publicznej&#8221;. Zainteresowanych odsyłam do wspomnianego <a href="http://www.nytimes.com/2010/08/15/business/economy/15view.html">artykułu Cowena</a>.</p>
<p>Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że w Warszawie mamy do czynienia z patologiczną sytuacją dużej ilości tanich (niemal darmowych) miejsc parkingowych. Oczywiście, nie ma znaczenia ile wynosi cena &#8220;oficjalna&#8221;. Problemem jest jaki koszt w swojej kalkulacji ekonomincznej musi uwzględniać każdy warszawski kierowca. Pomijając kwestię abonamentów dla mieszkańców (pytanie dlaczego ktoś kto mieszka w centrum ma być z tego tytułu dotowany), jak <a href="http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1668631,0,,oplaca_sie_ignorowac_parkometry,wiadomosc.html">podało ostatnio &#8220;Życie Warszawy&#8221;</a> jedynie 3,3% niepłacących za postój dostaje mandaty, co oznacza, że nikt rozsądny za postój płacić nie powinien.</p>
<p>Nawet jeśli by podniesiono realne ceny parkingów miejskich (tzn. zwiększono ten śmieszny odsetek i jednocześnie zmieniono cenniki), to i tak nie rozwiązany pozostanie podstawowy problem, czyli kwestia kosztów alternatywnych takiego wykorzystania ogromnej ilości przestrzeni miejskiej, którą zajmują miejsca parkingowe. Czy ktoś w ogóle zastanawia się, ile rzeczywiście kosztuje nas Warszawa &#8220;przyjazna kierowcom&#8221;? To, że kosztów nie widać, gdyż są &#8220;ukryte&#8221; za regulacjami i wszelkiej maści subsydiami, to nie znaczy, że ich nie ma. Gdyby ktoś pokusił się o ich oszacowanie, na pewno lektura byłaby to interesująca lektura i oczywiście zostałaby całkowicie zignorowana. </p>
<p>Czy ktoś w ogóle zastanawia się, czy developerzy stawiający budynki w centrum Warszawy pozwoliliby sobie na stawianie przy nich parkingów, gdyby nie byli do tego zmuszeni przez regulacje prawne? To nie rynek odpowiada na popyt miejsc parkingowych i &#8220;zachęca&#8221; kierowców do dojeżdżania własnymi samochodami do centrum, co wiąże się z wypadkami, zanieczyszczeniem powietrza, zmarnowanym czasem w korkach, itd. To nie rynek jest odpowiedzialny za te &#8220;efekty zewnętrzne&#8221; (ang. <em>externalities</em>).</p>
<p>Cytując wspomnianą publikację w NYT: <em>Za darmowe parkowanie płacą wszyscy z wyjątkiem kierowców.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/przeciwko-tanim-miejscom-parkingowym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/przeciwko-tanim-miejscom-parkingowym/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>“Rzeczpospolita” o blogach prawniczych</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/TdEB2gnBUYA/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/reczpospolita-o-blogach-prawniczych/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 14:40:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=465</guid>
		<description><![CDATA[Polecam cały tekst, poniżej wyjątek: Superaktywnym blogerem jest Mikołaj Barczentewicz, młody prawnik o zainteresowaniach wychodzących poza literę przepisów – takich jak filozofia, ekonomia, teoria prawa. – Nie jest to treść, którą można bezpośrednio pozyskać klientów, ale dobre kontakty w środowisku prawniczym jak najbardziej – tłumaczy. – Dla części blogerów prowadzenie blogu ma wartość samą w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Polecam <a href="http://www.rp.pl/artykul/4,518970_Polscy_prawnicy_zaczynaja_blogowac.html">cały tekst</a>, poniżej wyjątek:</p>
<blockquote><p>Superaktywnym blogerem jest Mikołaj Barczentewicz, młody prawnik o zainteresowaniach wychodzących poza literę przepisów – takich jak filozofia, ekonomia, teoria prawa. – Nie jest to treść, którą można bezpośrednio pozyskać klientów, ale dobre kontakty w środowisku prawniczym jak najbardziej – tłumaczy. – Dla części blogerów prowadzenie blogu ma wartość samą w sobie.</p>
<p>Obecnie zaangażowany jest w trzy blogi. W jednym publikuje głównie dla siebie, pozostałe skierowane są do prawników, ich klientów oraz dziennikarzy. Mają kreować obraz prawnika jako eksperta w określonej specjalizacji. Zdaniem Mikołaja Barczentewicza blog jest rewelacyjnym narzędziem marketingowym, pozwala się wyróżnić, nie atakując klienta tak jak reklama.</p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/reczpospolita-o-blogach-prawniczych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/reczpospolita-o-blogach-prawniczych/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Does Roderick Long misdescribe Friedman?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/2wBYdYqgSEo/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/does-roderick-long-misdescribe-friedman/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 16:59:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[In English]]></category>
		<category><![CDATA[economics]]></category>
		<category><![CDATA[methodology]]></category>
		<category><![CDATA[philosophy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=440</guid>
		<description><![CDATA[Roderick Long in his interesting article &#8220;Realism and Abstraction in Economics: Aristotle and Mises versus Friedman&#8221; sets forth to prove Milton Friedman&#8217;s Methodology of Positive Economics guilty of employing Plato&#8217;s faulty view on abstraction instead of the proper Aristotelean one. I propose that Long misdescribes Friedman&#8217;s position and thus fails to achieve his stated goal [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Roderick Long in his interesting article <a href="http://mises.org/journals/qjae/pdf/qjae9_3_1.pdf">&#8220;Realism and Abstraction in Economics: Aristotle and Mises <em>versus</em> Friedman&#8221;</a> sets forth to prove Milton Friedman&#8217;s <em>Methodology of Positive Economics</em> guilty of employing Plato&#8217;s faulty view on abstraction instead of the proper Aristotelean one. I propose that Long misdescribes Friedman&#8217;s position and thus fails to achieve his stated goal of rebutting Friedman&#8217;s argument.<span id="more-440"></span></p>
<p>Let us begin with Long&#8217;s understanding of Friedman&#8217;s position:</p>
<blockquote><p>Friedman’s mistake lies in taking a theory that incorporates ancestry, eye color, and so on to be the “logical extreme” of realism. But realism does not demand that all these extraneous traits be specified; it merely demands that their <em>nonexistence</em> not be specified either. [Long, p. 10]</p></blockquote>
<p>Long does not attempt to explicate notions used by Friedman apparently assuming without proof that Friedman understands &#8220;realism,&#8221; &#8220;falsity,&#8221; and &#8220;adequacy&#8221; the same way Long does. The question is whether precisive approach to abstraction necessarily follows from Friedman&#8217;s article. I argue that it does not. At most we can say that Friedman does not exclue the use of precisive abstraction, because the only criterion for testing theories in positive economics is the conformity of their predictions with observation. In other words, Friedman abstracts without precision from particular conceptions of abstraction.</p>
<p>Friedman understands a hypothesis to be &#8220;realistic&#8221; when it accurately describes reality, so a &#8220;completely realistic&#8221; theory of wheat market:</p>
<blockquote><p>&#8230; would have to include not only the conditions directly underlying the supply and demand for wheat but also the kind of coins or credit instruments used to make exchanges; the personal characteristics of wheat-traders such as the color of each trader&#8217;s hair and eyes, his antecedents and education, the number of members of his family, their characteristics, antecedents, and education, etc. &#8230;</p></blockquote>
<p>Less realistic theory includes fewer propositions describing reality. In other words, theory with more &#8220;unrealistic&#8221; assumptions is more universal &#8211;  it  abstracts more strongly from particular time and place. Thus, it makes sense to say &#8220;the more significant the theory, the more unrealistic the assumptions.&#8221; I propose that when Friedman talks about &#8220;false&#8221; or &#8220;inadequate&#8221; theories, we should understand those terms in a non-precisive way. A theory to be completely &#8220;true&#8221; and &#8220;adequate&#8221; in Friedmanite sense, it would have to describe accurately whole reality. I stipulate that it is possible that Friedman himself might have understood those terms in precisive way, but it does not follow from what he wrote in <em>The Methodology of Positive Economics</em>. We should employ a charitable mode of interpretation, instead of one that leads to logical fallacies.</p>
<p>As for the perfect competition model with the counterfactual assumption of symmetric information which Friedman uses as an example. This model is without doubt an instance of Platonic idealization, that is &#8211; precisive abstraction producing an Universal which cannot be predicated of any concrete object or event. Nevertheless, one has to use such an Universal as a predicate to commit fallacy. What follows is that only an improper <em>application</em> of the perfect competition model constitutes a fallacy. Using Friedman&#8217;s term, this would mean overstepping &#8220;the limits of validity&#8221; of this model. (I do not claim that Friedman&#8217;s view of the limits of validity of counterfactual models is identical with Austrian view. I merely argue that there would be no contradiction to supplement his framework from <em>The Methodology of Positive Economics</em> with Austrian approach to limitations of counterfactual models.)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/does-roderick-long-misdescribe-friedman/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/does-roderick-long-misdescribe-friedman/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Judge Napolitano on which one is more important: freedom or the Constitution</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/3XODeUBDc5E/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/judge-napolitano-on-which-one-is-more-important-freedom-or-the-constitution/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 01:05:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[In English]]></category>
		<category><![CDATA[judicial review]]></category>
		<category><![CDATA[legal theory]]></category>
		<category><![CDATA[libertarianism]]></category>
		<category><![CDATA[originalism]]></category>
		<category><![CDATA[philosophy of law]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=455</guid>
		<description><![CDATA[Today, I&#8217;ve had a great opportunity to ask Judge Andrew Napolitano a question that hounds me for some time now. Last week, on LewRockwell.com I tried to give an answer to the problem of the relationship between libertarianism and originalism in constitutional interpretation. My conclusion was that because originalism renders libertarian results most of the [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Today, I&#8217;ve had a great opportunity to ask Judge Andrew Napolitano a question that hounds me for some time now. Last week, <a href="http://www.lewrockwell.com/orig11/barczentewicz1.1.1.html">on LewRockwell.com</a> I tried to give an answer to the problem of the relationship between libertarianism and originalism in constitutional interpretation. My conclusion was that because originalism renders libertarian results most of the time, libertarians should endorse it. Still, the Constitution is not a libertarian manifesto, and it might happen that following it&#8217;s original public meaning would conflict with the principle of freedom. The question then is a normative one: what should a judge do in such a situation?</p>
<p>And that&#8217;s what I&#8217;ve asked Judge Napolitano about:</p>
<blockquote><p><strong>Myself:</strong><br/>Judge, when the principle of freedom and the Constitution conflict, which one should be paramount to US Justices who swore to uphold the Constitution? What&#8217;s more important: freedom or the Constitution?</p>
<p><strong>Judge Andrew Napolitano:</strong><br/>Almost everybody who is a judge in the country today would probably answer: the Constitution. But I would argue that the Constitution embodies the natural law, and it is the duty of judges to uphold the natural law, no matter what the majority says. The whole purpose of the independent judiciary is to be the anti-democratic branch of government.</p>
</blockquote>
<p>It would seem, that Judge really is an anarchist after all.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/judge-napolitano-on-which-one-is-more-important-freedom-or-the-constitution/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/judge-napolitano-on-which-one-is-more-important-freedom-or-the-constitution/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Is Originalism Libertarian?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/2xDtt2sZ0cw/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/is-originalism-libertarian/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 17:17:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[In English]]></category>
		<category><![CDATA[legal theory]]></category>
		<category><![CDATA[libertarianism]]></category>
		<category><![CDATA[originalism]]></category>
		<category><![CDATA[philosophy of law]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=444</guid>
		<description><![CDATA[[The following text is a longer version of my LewRockwell.com publication] When one hears Supreme Court nominee Elena Kagan confessing “We are all originalists” during her Senate hearing,[1] one might think that originalism is really in. But even if it is, what does it mean for libertarians? Ilya Shapiro recently suggested that originalism is ”necessarily [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>[The following text is a longer version of my LewRockwell.com <a href="http://www.lewrockwell.com/orig11/barczentewicz1.1.1.html">publication</a>]</em></p>
<p>When one hears Supreme Court nominee Elena Kagan confessing “We are all originalists” during her Senate hearing,<a id="ref1" href="#fn1">[1]</a> one might think that originalism is really in. But even if it is, what does it mean for libertarians? Ilya Shapiro recently suggested that originalism is ”necessarily libertarian.”<a id="ref2" href="#fn2">[2]</a> Is it really so? And what is originalism anyway? Some think that it is about judges abandoning “judicial activism” and accepting the original, libertarian understanding of the Constitution, the meaning the Framers intended to be preserved. It is not that easy though, and if libertarians want to engage in what promises to be a revival of the revolutionary doctrine (particularly <a href="http://www.youtube.com/watch?v=TrcM5exDxcc">disliked by zombies</a>), they should understand both the advantages and limitations of the originalist interpretation of the Constitution.<span id="more-444"></span></p>
<h4>WHAT IS ORIGINALISM?</h4>
<p>There is no simple answer to the question “what is originalism?” The main reason is that there really is a variety of “originalisms.” Sometimes their proponents use helpful labels like “original intent originalism” or “New Originalism,” but often we are left to wonder what a self-proclaimed originalist believes his “originalism” to be. Fortunately, constitutional scholarship provides us with a useful conceptual framework which allows us to better grasp the issue.</p>
<p>Historically, the first version of originalism was “original intent” originalism. Lawrence Solum counts Robert Bork, William Rehnquist, Raoul Berger and Edwin Meese as fathers of this concept.<a id="ref3" href="#fn3">[3]</a> Those authors believe that “constitutional interpretation should be guided by the original intentions of the framers.”<a id="ref4" href="#fn4">[4]</a> Of course, many questions arise as to what the “intentions” are, whose intentions we should be concerned with and so on. Overwhelming and arguably conclusive criticism rendered original intent originalism dead and buried in the eyes of academics.<a id="ref5" href="#fn5">[5]</a></p>
<p>However, this critique did not bury originalism for good. In 1986 Antonin Scalia called for changing the label “from the Doctrine of Original Intent to the Doctrine of Original Meaning.” This event marks the advent of “New Originalism” or “original public meaning” originalism. New Originalism is not concerned with intentions or expectation of the Framers. Instead, it tries to establish original public meaning of the Constitution (as ammended). What does it mean in practice? Usually, it means a tedious research in 18th century dictionaries, newspapers and legal treatises in search of the meaning that was shared by users of English at the time of ratification. (Obviously, to establish the original meaning of the Reconstruction Amendments we would consult 19th century literature.)</p>
<p>So, nowadays when we hear a renowned jurist saying that he endorses originalism, does it follow that he is a New Originalist? Not necessarily. For example, Justice Clarence Thomas in his last opinion in the gun rights case <em>McDonald v Chicago</em>, extensively uses argumentation that can only be classified under the old and supposedly long dead original intent variety. Jack Balkin noted correctly that Justice Thomas: “&#8230; conflates original meaning with original expected applications and original understandings.”<a id="ref6" href="#fn6">[6]</a> Even the godfather of New Originalism, Justice Antonin Scalia himself, seems not to be much of a originalist after all, as Randy Barnett had shown in his great paper “Scalia&#8217;s Infidelity: A Critique of Faint-Hearted Originalism.”<a id="ref7" href="#fn7">[7]</a></p>
<p>Still, there is one major issue left: why should libertarians choose to endorse originalism at all?</p>
<h4>JUDICIAL ACTIVISM AND RESTRAINT</h4>
<p>Originalism, which is a formalist method of interpretation, constrains the judicial discretion. And this is a good thing, because it is reasonable to expect that the original meaning of the Constitution expresses more libertarian views than that of most of the judges. There are some judges who would widen the area of personal freedom compared to the original meaning, but most of them would not. Thus, it is prudent to accept originalism.</p>
<p>Originalism also provides us with an alternative standard of judicial activism. What is judicial activism after all? Some say that a judge is an activist when he strikes down a law, or a precedent, thus failing give deference to political branch of the government. According to this understanding both Warren Court and Rehnquist Court were activist (and the latter much more so), although their activism was directed towards very different goals. Originalists could say that a judge is an activist when he fails to strike down a law, or a precedent, that does not conform with original public meaning (or original intent, if anyone knows what that is) of the Constitution.</p>
<p>It is now easy to see, that for example, striking down <em>Roe v Wade</em> or the Federal Reserve Act, would be considered judicial activism under the first view, but it would not be considered as such when we accept originalist standard (assuming that Roe was wrongly decided on constitutional basis<a id="ref8" href="#fn8">[8]</a>).</p>
<h4>INTERPRETATION AND CONSTRUCTION</h4>
<p>Is it that simple? Again, the answer is no. The Constitution, as any other written law, consists also of vague and ambiguous expressions. The most analytically sophisticated versions of New Originalism, like Lawrence Solums’ “semantic originalism” or those of Randy Barnett and Keith Whittington, deal with this problem by introducing a distinction between constitutional interpretation and constitutional construction. </p>
<p>Constitutional interpretation is an attempt to establish the semantic content of the Constitution, as accurately as possible. Fortunately or not, so-called “open texture” is an intrinsic quality of any written law, and what that means is that sometimes semantic content allows for more than one valid reading. When it happens, constitutional construction gains in significance, because at this stage we supplement the semantic content to get the legal rule ready for application. Basically, every result of the construction stage that stays in the bounds of semantic content discovered earlier at the interpretation stage is permissible. </p>
<p>There are several theories of constitutional construction. According to Randy Barnett “any approach to constitutional construction must be normatively justified.”<a id="ref9" href="#fn9">[9]</a> Barnett himself proposes that construction be based on the concept of constitutional legitimacy, one that is not uncontroversial, because it relies on the existence of a duty to obey law mandated by the state, provided that some procedural restraints are in place.<a id="ref10" href="#fn10">[10]</a> </p>
<h4>UNDESIRABLE RESULTS</h4>
<p>From the libertarian point of view, showing the unconstitutionality of the Federal Reserve Act or the Social Security Act is obviously a desirable result of accepting originalism. Similarly with the original meaning of the Ninth and Tenth Amendments. But libertarians should remember that the framers of the Constitution and the Amendments were not necessarily libertarian. Of course, New Originalism is not concerned directly with the authors, but nevertheless we have to concede that Constitution is not a pure libertarian manifesto. </p>
<p>The original meaning of the First Amendment might not be as radically libertarian as we would like it to be. J. H. Huebert makes similar case in respect to Fourteenth Amendment.<a id="ref11" href="#fn11">[11]</a> Accepting originalism is a strategy, and for this strategy to succeed, libertarians should not follow the example of Justice Scalia, who forgets about his originalism when it could contravene his extralegal beliefs.<a id="ref12" href="#fn12">[12]</a></p>
<h4>SHOULD LIBERTARIANS ENDORSE ORIGINALISM?</h4>
<p>Libertarians are not a majority, and presumably will not become one in the foreseeable future. If they want to achieve greater liberty in this political system, they should be able to use arguments that may appeal to judges. That being said, libertarians may consider originalism as “the most appealing way”<a id="ref13" href="#fn13">[13]</a> to interpret a written constitution, as there is great evidence that this method of constitutional interpretation yields the most libertarian results. </p>
<p>If one does not believe in intrinsic legitimacy of the Constitution (and some libertarians do believe in it, take Randy Barnett for example), then there is nothing in this method that would make it “necessarily libertarian.” The acceptance of originalism requires a consequentialist approach: we expect better outcomes with originalism than without, given all the constraints of our political system. </p>
<p>It is a bundled deal nevertheless, and it might happen that originalism will give us some undesirable results. To reject originalism only when it does not suit us (following the example of Antonin Scalia) undermines the originalist argument in other cases. Originalism comes at a cost, but I believe that it is a cost worth paying.</p>
<p>Of course, there is a risk of idealization and romanticization of originalism, and that should be avoided. Originalism is not a panacea or a complete answer to the problem of big government. Arguably there are better ways to promote the agenda of personal freedom: nullification may be one, grassroots political action might be another. Accepting originalism does not mean abandoning more principled, rights-based approaches. Libertarians should still criticize the state and even the Constitution. It means only that they should accept rules of the judicial game and play along to win as much as possible.</p>
<h4>REFERENCES</h4>
<ul>
<li><a id="fn1" href="#ref1">[1]</a> David Ingram, <em>Kagan: &#8216;We Are All Originalists’</em>, The BLT: Blog of Legal Times, 29 June 2010, <a href="http://legaltimes.typepad.com/blt/2010/06/kagan-we-are-all-originalists.html">http://legaltimes.typepad.com/blt/2010/06/kagan-we-are-all-originalists.html</a> </li>
<li><a id="fn2" href="#ref2">[2]</a> Ilya Shapiro, <em>McDonald: big victory for liberty</em>, SCOTUSblog, 28 June 2010, <a href="http://www.scotusblog.com/2010/06/mcdonald-big-victory-for-liberty/">http://www.scotusblog.com/2010/06/mcdonald-big-victory-for-liberty/</a> </li>
<li><a id="fn3" href="#ref3">[3]</a> Solum, Lawrence B., <em>Semantic Originalism</em> (November 22, 2008). Illinois Public Law Research Paper No. 07-24. Available at SSRN: <a href="http://ssrn.com/abstract=1120244 ">http://ssrn.com/abstract=1120244 </a></li>
<li><a id="fn4" href="#ref4">[4]</a> Ibid.</li>
<li><a id="fn5" href="#ref5">[5]</a> Barnett, Randy E., <em>An Originalism for Nonoriginalists</em> (October 1999). Boston Univ. School of Law Working Paper 99-14. Available at SSRN: <a href="http://ssrn.com/abstract=215708">http://ssrn.com/abstract=215708</a></li>
<li><a id="fn6" href="#ref6">[6]</a> Jack Balkin, <em>McDonald: More Important in Theory than in Practice</em>, Balkinization, 28 June 2010, <a href="http://balkin.blogspot.com/2010/06/mcdonald-more-important-in-theory-than.html">http://balkin.blogspot.com/2010/06/mcdonald-more-important-in-theory-than.html</a></li>
<li><a id="fn7" href="#ref7">[7]</a> Barnett, Randy E., <em>Scalia&#8217;s Infidelity: A Critique of Faint-Hearted Originalism</em>. University of Cincinnati Law Review, Vol. 75, No. 7, 2006; Boston University School of Law Working Paper No. 06-01; Georgetown Public Law Research Paper No. 880112. Available at SSRN: <a href="http://ssrn.com/abstract=880112">http://ssrn.com/abstract=880112</a></li>
<li><a id="fn8" href="#ref8">[8]</a> For example, Jack Balkin claims that a right to abortion is consistent with the original meaning, see: Balkin, Jack M., <em>Abortion and Original Meaning. Constitutional Commentary</em>, Vol. 24, No. 101, 2007; Yale Law School, Public Law Working Paper No. 128. Available at SSRN: <a href="http://ssrn.com/abstract=925558">http://ssrn.com/abstract=925558</a></li>
<li><a id="fn9" href="#ref9">[9]</a> Randy Barnett, <em>Whatever It Is, He’s Against It</em>, The Volokh Conspiracy, 11 February 2010, <a href="http://volokh.com/2010/02/11/whatever-it-is-hes-against-it/">http://volokh.com/2010/02/11/whatever-it-is-hes-against-it/</a></li>
<li><a id="fn10" href="#ref10">[10]</a> For the critique of Barnett, see: J. H. Huebert, <em>Book Review of Restoring the Lost Constitution: The Presumption of Liberty by Randy E. Barnett</em>, Journal of Libertarian Studies, Vol. 19 Num. 2; J. H. Huebert, <em>No Duty to Obey the State: Reply to Barnett</em>, Journal of Libertarian Studies, Vol. 19 Num. 4. </li>
<li><a id="fn11" href="#ref11">[11]</a> Ibid.</li>
<li><a id="fn12" href="#ref12">[12]</a> Barnett, Randy E., <em>Scalia&#8217;s Infidelity: A Critique of Faint-Hearted Originalism</em>. See also Balkin’s comment: “This is not a claim that his views on race are not sincere; rather it is that they have little to do with his originalist methodology. Justice Scalia is, despite his protestations to the contrary, a living constitutionalist, just a very conservative one.” Jack Balkin, <em>Scalia&#8217;s Biggest Problem isn&#8217;t Brown, It&#8217;s Bolling and Loving</em>, Balkinization, 28 October 2009, <a href="http://balkin.blogspot.com/2009/10/scalias-biggest-problem-isnt-brown-its.html">http://balkin.blogspot.com/2009/10/scalias-biggest-problem-isnt-brown-its.html</a></li>
<li><a id="fn13" href="#ref13">[13]</a> J. H. Huebert, <em>Book Review of Restoring the Lost Constitution: The Presumption of Liberty by Randy E. Barnett</em>, Journal of Libertarian Studies, Vol. 19 Num. 2. </li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/is-originalism-libertarian/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/is-originalism-libertarian/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>“Zgoda rządzonych” to fikcja</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/_9nG8boEh-8/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/zgoda-rzadzonych-to-fikcja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Jul 2010 18:03:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia, idee i społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[anarchokapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia prawa]]></category>
		<category><![CDATA[libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=436</guid>
		<description><![CDATA[Koncepcja &#8220;zgody rządzonych&#8221; (słynne &#8220;Consent of the Governed&#8221; z Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczoych) pojawia się czasami jako rzekomy argument w dyskusji o legitymacji państwa. Pod wpływem lektury książki &#8220;Restoring the Lost Constitution&#8221; Randy&#8217;ego Barnetta (Georgetown University Law Cente) postanowiłem skompilować krótkie podsumowanie tego typu twierdzeń. Ze &#8220;zgody rządzonych&#8221; jako podstawy legitymacji państwa ma wynikać moralny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Koncepcja &#8220;zgody rządzonych&#8221; (słynne &#8220;Consent of the Governed&#8221; z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Deklaracja_niepodleg%C5%82o%C5%9Bci_Stan%C3%B3w_Zjednoczonych">Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczoych</a>) pojawia się czasami jako rzekomy argument w dyskusji o legitymacji państwa. Pod wpływem lektury książki <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Restoring_the_Lost_Constitution">&#8220;Restoring the Lost Constitution&#8221;</a> Randy&#8217;ego Barnetta (Georgetown University Law Cente) postanowiłem skompilować krótkie podsumowanie tego typu twierdzeń.</p>
<p>Ze &#8220;zgody rządzonych&#8221; jako podstawy legitymacji państwa ma wynikać moralny obowiązek przestrzegania prawa narzuconego przez jego funkcjonariuszy (wykonywania ich rozkazów). Zastanówmy się czy główne argumenty tego typu są skuteczne.<span id="more-436"></span></p>
<h4>I. ARGUMENT Z GŁOSOWANIA</h4>
<ul>
<li>Jeśli <em>głosujesz za</em> kandydatem i kandydat ten wygrywa, zgadzasz się zarówno na to, za czym on będzie głosował, jak i przeciwko czemu będzie głosował.</li>
<li>Jeśli <em>głosujesz przeciwko</em> kandydatowi i kandydat ten wygrywa, zgadzasz się na wszystko za czym, lub przeciwko czemu będzie ten kandydat głosował.</li>
<li>Jeśli <em>nie głosujesz w ogóle</em> również zgadzasz się na rezultat procesu politycznego, jakikolwiek by on nie był.</li>
</ul>
<p>Jak słusznie zauważa Barnett, zgoda ma sens tylko wtedy, gdy istnieje możliwość wyrażenia braku zgody. Przy argumencie z głosowania zgoda jest jedynie fikcją.</p>
<h4>II. ARGUMENT Z PRZEBYWANIA NA TERYTORIUM</h4>
<p>Według niektórych samo przebywanie na terytorium danego państwa oznacza milczącą zgodę na porządek prawny, który tam obowiązuje. Łatwo jednak zauważyć, że organizacja pt. &#8220;Państwo&#8221; musi najpierw mieć jakieś prawo podmiotowe, na mocy którego mogłaby domagać się od swoich poddanych posłuszeństwa lub opuszczenia określonego terytorium. Innymi słowy, musi mieć prawo, żeby domagać się zgody. A przecież, zgodnie z tym rozumowaniem, to właśnie zgoda daje państwu podstawę wszelkich jego uprawnień. Argument się więc zapętla.</p>
<p>Inna kwestia, że stwierdzenie &#8220;Wyrażam zgodę na to i to&#8221; jest jasnym oświadczeniem woli zgody na &#8220;to i to&#8221;. Pozostawanie na jakimś terytorium nie jest równoznaczne z oświadczeniem woli, może ono oznaczać wiele różnych motywacji, jak np. upodobanie do fauny i flory, etc. Barnett przywołuje przykład Żydów, którzy nie wyemigrowali z III Rzeszy po wejściu w życie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ustawy_norymberskie">Ustaw norymberskich</a>. Czy sam fakt pozostawania na terytorium rządzonym przez NSDAP oznaczał zgodę na tego typu ustawodawstwo i płynący z niej moralny obowiązek jego przestrzegania?</p>
<h4>III. ARGUMENT Z BRAKU AKCJI POLITYCZNEJ</h4>
<p>Inni mogą stwierdzić, że rządzeni wyrażają zgodę przez powstrzymywanie się od obalenia organizacji państwowej (rewolucji), lub &#8211; w łagodniejszej wersji &#8211; od zmiany porządku konstytucyjnego w uznanej formie (poprawki, ustawy konstytucyjne). Oczywiste jest, że ten argument przemyca koncepcję zgody poprzez tyranię większości, gdyż niewystarczająco liczebna grupa (nie mówiąc o jednostkach) nie ma możliwości wyrazić &#8220;braku zgody&#8221; przyjmując takie kryteria.</p>
<p>Barnett pyta, czy rzeczywiście chcemy przyjąć koncepcję zgodnie z którą zgodę na posłuszeństwo wobec silniejszego wyraża się przez sam fakt braku fizycznego oporu?</p>
<h4>IV. ARGUMENT Z PRZYZWOLENIA</h4>
<p>Czasami mówi się, że wszelkie rządy opierają się na przyzwoleniu rządzonych. Trudno temu zaprzeczyć. Praktycznie niemożliwa jest sytuacja, żeby organizacja państwowa mogła się utrzymać w sytuacji faktycznego oporu większości, jeśli nie wszystkich, rządzonych. Czy przyzwolenie na funkcjonowanie określonego porządku prawnego, inaczej mówiąc &#8211; uznanie jego istnienia, jest wystarczające do tego, żebyśmy mogli mówiąc o moralnym obowiązku do postępowania zgodnie z jego normami?</p>
<p>Odpowiedź twierdząca oznaczałaby popadnięcie w błąd naturalistyczny. Z tego, że ludzie stosują się zwykle do przepisów prawa, nie wynika, że <em>powinni</em> to robić (mowa o obowiązku moralnym). Barnett zwraca uwagę, że przyzwolenie wskazywać może jedynie na funkcjonwanie &#8220;reguły uznania&#8221; (pojęcie wprowadzone do filozofii prawa przez H. L. A. Harta) określonego porządku prawnego, pozwalającej na powiedzieć: &#8220;To jest prawo&#8221;. Obowiązek <em>prima facie</em> przestrzegania prawa pozostaje cały czas do uzasadnienia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/zgoda-rzadzonych-to-fikcja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/zgoda-rzadzonych-to-fikcja/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>“Wprost” o polityce antymonopolowej</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/GnbJ0n6pp3c/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/wprost-o-polityce-antymonopolowej/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jul 2010 14:32:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka antymonopolowa]]></category>
		<category><![CDATA[Wprost]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=434</guid>
		<description><![CDATA[Sebastian Stodolak pisze we &#8220;Wprost&#8221;: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów znowu mnie obronił. Obronił też Was, szanowni Czytelnicy. Przed czym? Przed zmowami cenowymi. W wyniku państwowej interwencji potanieje cement, elektronika, odzież, obuwie… Szkoda tylko, że są to pobożne życzenia. Polecam lekturę całości. Sebastian powołuje się na Dominicka T. Armentano, którego książkę &#8220;Polityka antymonopolowa. Ochrona konkurencji?&#8221; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sebastian Stodolak <a href="http://wprost.pl/ar/201109/UOKiK-sie-rozkrecil/">pisze we &#8220;Wprost&#8221;</a>:</p>
<blockquote><p>Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów znowu mnie obronił. Obronił też Was, szanowni Czytelnicy. Przed czym? Przed zmowami cenowymi. W wyniku państwowej interwencji potanieje cement, elektronika, odzież, obuwie… Szkoda tylko, że są to pobożne życzenia.</p></blockquote>
<p>Polecam lekturę <a href="http://wprost.pl/ar/201109/UOKiK-sie-rozkrecil/">całości</a>. Sebastian powołuje się na Dominicka T. Armentano, którego książkę <a href="http://www.barczentewicz.com/polityka-antymonopolowa-ochrona-konkurencji/">&#8220;Polityka antymonopolowa. Ochrona konkurencji?&#8221;</a> udostępniam za darmo w moim tłumaczeniu. Polecam również krótki artykuł Thomasa J. DiLorenzo o początkach polityki antymonopolowej: <a href="http://www.barczentewicz.com/paradoks-antymonopolowych-ekonomistow/">&#8220;Paradoks antymonopolowych ekonomistów&#8221;</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/wprost-o-polityce-antymonopolowej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/wprost-o-polityce-antymonopolowej/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Czy warto prywatyzować więzienia?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/U2GsnLrkuiQ/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/czy-warto-prywatyzowac-wiezienia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 17:36:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Filozofia, idee i społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Law & Economics]]></category>
		<category><![CDATA[libertarianizm]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>
		<category><![CDATA[prywatyzacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=426</guid>
		<description><![CDATA[Gazeta Wyborcza donosi, że anglicy są bliscy opamiętania się i zrozumienia, że obecnie promowany tam model wsadzania ludzi za byle co do więzienia (podobnie jak w Polsce, czy w USA). Co prawda w relacji nie padła propozycja prywatyzacji więzień, ale myślę, że warto się nad tym zastanowić. Tematowi prywatyzacji dużo uwagi poświęcił Bruce Benson, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.barczentewicz.com/wp-content/uploads/2010/07/Arrested-150x150.jpg" alt="" title="Aresztowany" width="150" height="150" class="alignright size-thumbnail wp-image-427" />Gazeta Wyborcza <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8083871,Wiezienie_drogie_jak_Eton.html">donosi</a>, że anglicy są bliscy opamiętania się i zrozumienia, że obecnie promowany tam model wsadzania ludzi za byle co do więzienia (podobnie jak w Polsce, czy w USA). Co prawda w relacji nie padła propozycja prywatyzacji więzień, ale myślę, że warto się nad tym zastanowić.<span id="more-426"></span></p>
<p>Tematowi prywatyzacji dużo uwagi poświęcił Bruce Benson, w szczególności w świetnej książce <a href="http://www.amazon.com/Serve-Protect-Privatization-Community-Political/dp/0814713270">&#8220;To Serve and Protect: Privatization and Community in Criminal Justice&#8221;</a>. Benson wskazuje na szereg potencjalnych korzyści płynących z prywatyzacji więzień, ale jednocześnie zaznacza, że będą one miały miejsce jedynie wtedy, gdy klient prywatnych więzień (państwo) będzie dokonywał wyboru kontrahentów w sposób racjonalny i wspierający konkurencję. Przyznanie prywatnemu przedsiębiorcy monopolu na prowadzenie więzień może dać jeszcze gorsze rezultaty niż prowadzenie więzienia przez państwo.</p>
<p>Wniosek jest prosty &#8211; outsourcing funkcji, które pozostają monopolem państwa jest korzystny tylko wtedy, gdy uda się przynajmniej zasymulować konkurencję. Jest to jednak zawsze rozwiązanie suboptymalne w zestawieniu z prywatyzacją samych funkcji, czyli likwidacją monopolu.</p>
<p>Zupełnie innym tematem jest funkcjonowanie prywatnych więzień w rynkowym (prywatnym) systemie prawa karnego &#8211; choć brzmi to jak <em>contradictio in adjecto</em>, kilku autorom udało się pokazać, że to tylko pozór (m.in. M. Rothbard, D. Friedman, R. Barnett, B. Benson). W tym miejscu zaznaczę jedynie, że w najbliższym czasie prawdopodobnie ukaże się po polsku kilka dłużych tekstów na temat szeroko rozumianej prywatyzacji w systemie karnym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/czy-warto-prywatyzowac-wiezienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/czy-warto-prywatyzowac-wiezienia/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Bryan Caplan on property rights and libertarian legal theory</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/HuoOzrE0tWY/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/bryan-caplan-on-property-rights-and-libertarian-legal-theory/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 16:09:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[In English]]></category>
		<category><![CDATA[contracts]]></category>
		<category><![CDATA[legal theory]]></category>
		<category><![CDATA[libertarianism]]></category>
		<category><![CDATA[philosophy of law]]></category>
		<category><![CDATA[property rights]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=413</guid>
		<description><![CDATA[Bryan Caplan suggests that under libertarian law, racial covenants could operate in the form of home owner association agreements (HOA): By assumption, A gave/sold limited resale rights to the HOA before he sold to B, so he can&#8217;t sell B an unlimited resale right. It&#8217;s no longer his to sell. Or to be more realistic, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://econlog.econlib.org/archives/2010/06/restrictive_cov.html">Bryan Caplan suggests</a> that under libertarian law, racial covenants could operate in the form of home owner association agreements (HOA):</p>
<blockquote><p>By assumption, A gave/sold limited resale rights to the HOA before he sold to B, so he can&#8217;t sell B an unlimited resale right.  It&#8217;s no longer his to sell.  Or to be more realistic, the builder gave the HOA limited resale rights before it sold the homes in the first place, so no owner ever held unlimited resale rights in the first place.</p></blockquote>
<p>There is one problem with Bryan Caplan&#8217;s argument &#8211; it presupposes that you can somehow &#8220;unbundle&#8221; ownership as a legal right.</p>
<p>Obligation not to resale your property without third party&#8217;s consent is merely an obligation, which means that you are allowed to sell your property without this consent and only then you have to compensate the third party for breach of contract (assuming that there was one in the first place). The transfer of property rights in question is valid and legal nevertheless.</p>
<p>What prof. Caplan suggests would mean a &#8220;real&#8221; effect of a contract not to resell, ie. unbundling of this set of rights we call &#8220;ownership&#8221; and alienating one of them (unrestricted right to resell &#8211; <em>ius disponendi</em>). But there are issues with that, and in jurisdictions I am familiar with, it is impossible for private parties to achieve this.</p>
<p>Why should we not allow for such unbundling? Well, standard explanation is that it would undermine the notion of ownership and its social utility &#8211; you would never know whether the seller transfers to you &#8220;full bundle&#8221; or just a &#8220;limited option.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/bryan-caplan-on-property-rights-and-libertarian-legal-theory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/bryan-caplan-on-property-rights-and-libertarian-legal-theory/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>O ubezpieczeniu od powodzi raz jeszcze</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/barczentewicz/~3/DCfhWjX_pTs/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/o-ubezpieczeniu-od-powodzi-raz-jeszcze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Jun 2010 17:01:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[powódź]]></category>
		<category><![CDATA[ubezpieczenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/?p=389</guid>
		<description><![CDATA[W jednym z komentarzy do mojego tekstu o powodzi (&#8220;Trzeba się było ubezpieczyć&#8221;) czytelnik 2young2bslow zasugerował artykuł “Neglecting Disaster: Why Don’t People Insure Against Large Losses?” H. Kunreuthera i M. Pauly’ego (obaj z University of Pennsylvania) jako uzupełnienie tematyki ubezpieczeń od katastrof. Poniżej chciałbym przedstawić podstawową tezę autorów. Autorzy dowodzą, że pomimo ogromnych szkód wyrządzanych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W jednym z komentarzy do mojego tekstu o powodzi (<a href="http://www.barczentewicz.com/trzeba-bylo-sie-ubezpieczyc/">&#8220;Trzeba się było ubezpieczyć&#8221;</a>) czytelnik 2young2bslow zasugerował artykuł <a href="http://opim.wharton.upenn.edu/risk/downloads/03-08-HK.pdf" title="Artykuł w PDF">“Neglecting Disaster: Why Don’t People Insure Against Large Losses?”</a> H. Kunreuthera i M. Pauly’ego (obaj z University of Pennsylvania) jako uzupełnienie tematyki ubezpieczeń od katastrof. Poniżej chciałbym przedstawić podstawową tezę autorów.<span id="more-389"></span></p>
<p>Autorzy dowodzą, że pomimo ogromnych szkód wyrządzanych przez pewne wydarzenia, różnica w oczekiwanej (postrzeganej) <em>ex ante</em> użyteczności ubezpieczenia i jego braku może być mała, jeśli pradopodobieństwo wydarzenia jest postrzegane jako niskie. Konsumentowi nie będzie się nawet chciało poważnie zastanowić nad ryzykiem i pozyskać koniecznych do tego informacji, gdyż z góry postrzega ubezpieczenie jako nie warte zachodu (przypuszczalnie zmieniłby zdanie, gdyby te informacje uzyskał &#8211; ale ze względu na pierwotne uprzedzenie tego nie zrobi). Innymi słowy, racjonalną strategią dla niego jest wybór “irracjonalny” (tzn. nie przemyślany, etc.), gdyż koszty wyboru “racjonalnego” (koszty uzyskania informacji) postrzega jako wyższe niż korzyści.<!--more--></p>
<p>Wcześniejsze badania pokazały, że konsumenci wydają sie niezdolni do rozróżnienia między różnymi wartościami prawdopodobieństwa, jeżeli postrzegają je jako małe (tzn. 1 na 100 tys. nie różni się dla nich od 1 na 10 milionów). Jeśli jest to prawda, to twierdzenie to wspiera konkluzje z modelu Kunreuthera-Pauly’ego przedstawione w poprzednim akapicie.</p>
<p>Kunreuther i Pauly proponują szereg środków mających na celu zwiększenie efektywności tego rynku. Przede wszystkim chodzi o dostarczenie konsumentom i firmom ubezpieczeniowym możliwie dokładnej informacji o prawdopodobieństwie wystąpienia danego rodzaju katastrofy. Oprócz tego, autorzy proponują sprzedawanie pakietów ubezpieczeń obejmujących więcej niż jeden rodzaj katastrofy, żeby zwiększyć postrzeganą przez konsumenta użyteczność.</p>
<p>Czasami jednak można odnieść wrażenie, że firmom ubezpieczeniowym (zakładom ubezpieczeń) nie zależy na oferowaniu polis od wydarzeń o niskim prawdopodobieństwie i zarazem powodujących wysokie szkody. Autorzy wskazują na niedoskonałośc rynków kapitałowych i regulacje składek ubezpieczeniowych jako przyczyny. O ile ta druga nie budzi wątpliwości, to mam wątpliwości, co do nazewnictwa tej pierwszej. Dlaczego niedoskonałością rynków kapitałowych nazywać sytuację, w której firma ubezpieczeniowa ma problem z pozyskaniem kapitału na wypłacenie dużej ilości odszkodowań ze względu na wystąpienie katastrofy? Jak dla mnie wygląda to bardziej na przykład pokusy nadużycia &#8211; prawdopodobieństwo jest małe, więc nie potrzebujemy trzymać aktywów “na wszelki wypadek” &#8211; ale kiedy wydarzenie sie zmaterializuje, to wtedy mamy case AIG &#8211; ratujcie nas, bo jesteśmy niewypłacalni. </p>
<p>Wydaje mi się, że konserwatywnie działająca firma ubezpieczeniowa powinna być uprzedzona przeciwko ubezpieczaniu skorelowanych szkód powodowanych przez jedno wydarzenie (tzn. przy ustalaniu wysokości składek i wewnętrznych zasad płynności mylić się raczej po bezpiecznej stronie). Jeśli się pomyli w jedną stronę &#8211; stanie się niewypłacalna w sytuacji wystąpienia katastrofy, jeśli się pomyli w drugą &#8211; nie pozyska klientów. Mówi się trudno, to jest biznes, a nie pomoc społeczna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/o-ubezpieczeniu-od-powodzi-raz-jeszcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.barczentewicz.com/o-ubezpieczeniu-od-powodzi-raz-jeszcze/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>
