<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Walth&#039;s World</title>
	<atom:link href="https://waltharius.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://waltharius.pl</link>
	<description>Blondas poznaje świat</description>
	<lastBuildDate>Tue, 11 Aug 2015 19:41:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=4.2.7</generator>
<image>
  <link>https://waltharius.pl</link>
  <url>https://waltharius.pl/favicon.ico</url>
  <title>Walth&#039;s World</title>
</image>
	<item>
		<title>Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/05/29/zmiany-zmiany-i-jeszcze-raz-zmiany/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/05/29/zmiany-zmiany-i-jeszcze-raz-zmiany/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 May 2012 08:42:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Z życia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3706</guid>
		<description><![CDATA[<p>Ostatni rok przyniósł nam same zmiany. Ślub nasz w czerwcu zeszłego roku, zakup domu pod Warszawą, no i przyjście na świat naszego pierwszego potomka, czy raczej potomkinii. Zuzol przyszła na ten świat 11 maja tegoż roku. Ma już więc ponad 2 tygodnie i dzielnie daje w kość wszystkim, którzy się nią zajmują. Na razie, wraz <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/05/29/zmiany-zmiany-i-jeszcze-raz-zmiany/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/05/29/zmiany-zmiany-i-jeszcze-raz-zmiany/">Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p>Ostatni rok przyniósł nam same zmiany. <a title="Na nowej drodze życia" href="https://waltharius.pl/2011/06/12/na-nowej-drodze-zycia/">Ślub</a> nasz w czerwcu zeszłego roku, zakup domu pod Warszawą, no i przyjście na świat naszego pierwszego potomka, czy raczej potomkinii.</p>
<p>Zuzol przyszła na ten świat 11 maja tegoż roku. Ma już więc ponad 2 tygodnie i dzielnie daje w kość wszystkim, którzy się nią zajmują. Na razie, wraz z dzielną Mamusią przebywa u Babci. Tata niestety musiał po tacierzyńskim wrócić do roboty. Póki nasz domek nie wykończy się musimy żyć w takiej separacji. Mam nadzieję, że to już nie będzie długo trwało. Mieszkanko w Wawie, które wynajmujemy okazało się za małe na potrzeby naszej trójki. No cóż, wszystkiego nie przewidzisz, a szukać teraz na kilka tygodni większego mieszkania się po prostu nie opłaca.</p>
<p>Poważnie zastanawiam się nad ubiciem tego dogorywającego blogaska. Niewielu mam czytelników, coraz rzadziej tu cokolwiek piszę a teraz, kiedy sytuacja rodzinna uległa tak znaczącej poprawie, sam nie wiem kiedy znajdę czas na jakikolwiek merytoryczny wpis. Na razie jeszcze sprawy nie przesądziłem, ale zaczynam o tym poważnie myśleć.</p></div><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/05/29/zmiany-zmiany-i-jeszcze-raz-zmiany/">Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/05/29/zmiany-zmiany-i-jeszcze-raz-zmiany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Bóg, w którego wątpimy&#8221; &#8211; John Humphrys</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/04/02/bog-w-ktorego-watpimy-john-humphrys/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/04/02/bog-w-ktorego-watpimy-john-humphrys/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Apr 2012 23:35:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Zaczytany]]></category>
		<category><![CDATA[Ateizm]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg w którego wątpimy]]></category>
		<category><![CDATA[John Humphrys]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Richard Dawkins]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3636</guid>
		<description><![CDATA[<p>Kolejna &#8222;ambitna&#8221; książka, po którą sięgnąłem. Zakup był pod wpływem impulsu. Czasami takie zakupy są nawet udane. Czasami. Co do tej książki to mam pewne obiekcje. Na początku odniosłem wrażenie, że jest strasznie infantylna i zmuszałem się do jej czytania. Co chwila kręciłem głową z niedowierzania lub politowania dla autora. Jego przemyślenia o Bogu wydawały <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/04/02/bog-w-ktorego-watpimy-john-humphrys/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/04/02/bog-w-ktorego-watpimy-john-humphrys/">&#8222;Bóg, w którego wątpimy&#8221; &#8211; John Humphrys</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><img class="alignleft size-medium wp-image-3637" title="Bóg, w którego wątpimy - John Humphrys" src="https://waltharius.pl/wp-content/uploads/2012/03/bog_w_ktorego_watpimy-211x300.jpg" alt="Bóg, w którego wątpimy - John Humphrys" width="211" height="300" /> Kolejna &#8222;ambitna&#8221; książka, po którą sięgnąłem. Zakup był pod wpływem impulsu. Czasami takie zakupy są nawet udane. Czasami. Co do tej książki to mam pewne obiekcje. Na początku odniosłem wrażenie, że jest strasznie infantylna i zmuszałem się do jej czytania. Co chwila kręciłem głową z niedowierzania lub politowania dla autora. Jego przemyślenia o Bogu wydawały się niewiele zmienić od dzieciństwa po dorosłość. Było to dla mnie bardzo żenujące. Jakbym czytał pamiętnik kogoś, kto nie do końca umysłem dorósł do swojego wieku. Wiecie, takie krępujące uczucie, że wchodzicie na czyjś teren prywatny, gdzie w zasadzie może robić co chce, wy jednak nie koniecznie chcielibyście zobaczyć go w samych majtkach. Teksty typowe dla fanatycznych wierzących, takie jak stwierdzenie, że (&#8222;nawiasem mówiąc&#8221;) ateizm &#8222;to prawie wiara religijna, czyż nie tak?&#8221; sprawiały, że kilka razy miałem chęć odłożyć tę książkę na półkę i nie męczyć się tego typu wywodami. Albo analiza naszej przyszłości w oparciu o rozwój nowoczesnych technik komunikowania się i zdobywania informacji, w której stwierdził, że na pewno ludzkość przestanie się w końcu między sobą komunikować&#8230; Przyrównywanie ateistów, którzy wchodzą w ostrą polemikę z religią, do apostołów diabła, to już w ogóle chwyt poniżej pasa.</p>
<p><span id="more-3636"></span></p>
<p>Po tej książce oczekiwałem czegoś znacznie więcej. Miałem nadzieję na próbę zrozumienia nie tylko strony religijnej ale i ateistycznej, która jest równie skomplikowana jak ta pierwsza czego zazwyczaj się nie pokazuje w różnych opracowaniach. Niestety, tutaj, przynajmniej na początku, ateizm został spłycony do &#8222;atakowania ludzi wierzących&#8221;. Humprys zupełnie nie podołał tematowi i dopiero w połowie książki zaczął się poważniejszy dyskurs, nie będący jednak niczym nadzwyczajnym a zaledwie &#8222;odpowiednim&#8221; do publikacji, która rości sobie prawo do spojrzenia okiem agnostyka, na religię i ateizm.</p>
<p>Problemem autora jest to, że nie bardzo wie czego chce. Woli jednak spokojnych wierzących nich krzykaczy ateistów. Zapomina jednak, że po obu stronach barykady są krzykacze i ludzie spokojni. W swojej książce jednak nakreśla obraz ateisty jako osoby wyzywającej i nabijającej się z ludzi wierzących. Modelowy ateista to oczywiście Dawkins (co nie dziwi w brytyjskiej książce). Innych ateistów nie stwierdzono. Za to fanatyk religijny to jednostka, która w zasadzie nie występuje w świecie realnym; tylko w doniesieniach telewizyjnych przy okazji zdetonowania kolejnej bomby w metrze. Humprys zachwyca się listami jakie dostał od tysięcy wierzących, którzy pokazali, że wielu z nich, jak nie wszyscy, to ludzie spokojni, którzy nikomu nie wadząc wierzą sobie w to, co dodaje im sił. Próbuje w ten sposób ukazać, jak to ateiści napadają na tych biedaków. Ja rozumiem, że Dawkins mu się nie podoba. Mnie też się nie podoba, co nie oznacza, że nie jestem ateistą. Dawkins to jeden z ateistów, a nie definicja tegoż. Ateizm to światopogląd, a nie wiara. To jest różnica, której uwypuklenia zabrakło w tej, skądinąd ciekawej książce.</p>
<p>Czytając &#8222;Boga, w którego wątpimy&#8221;, miałem wrażenie, że Humprys nie może się zdecydować jak ugryźć ten temat. Z jednej strony zabrania ateistom mówienia o krucjatach i innych haniebnych czynach KK, z drugiej wyciąga, że Stalin przecież był ateistą i mordował w imię stworzenia systemu bez Boga. Totalny brak zrozumienia czym ateizm jest a czym nie. Religia mu nie pasuje bo Bóg, taki, jakim malują go największe monoteistyczne wierzenia, wedle niego istnieć nie może. Ateizm też zły bo&#8230; Dawkins, który przecież wierzy w Darwina.</p>
<p>Poszukiwanie duszy w ogóle mnie rozjechało. Dowód na istnienie czegoś więcej na zasadzie stwierdzenia, że przecież musimy się czymś różnić od zwierząt jest wysoce nieporadny. Brak zrozumienia wreszcie, że nauka nie daje ostatecznych odpowiedzi, a już na pewno nie daje ich na życzenie kogokolwiek. Autor &#8222;Boga, w którego wątpimy&#8221; uważa jednak, że jeśli nauka nie umie wyjaśnić niektórych zachowań, to na pewno za tym stoi &#8222;boża iskra&#8221;, bo przecież inaczej być nie może. Takich &#8222;słabizn&#8221; książka ma wiele.</p>
<p>Tak czy siak, warto ją przeczytać bo w kilku momentach mocno pokazuje co boli religie. Najmocniejszy argument przeciwko Bogu Miłościwemu i Wszechmogącemu powtarza kilka razy, a jest to argument ze zła na świecie. Kilka razy pyta dość przytomnie, czy można nazwać tego boga o którym piszą różne religie Dobrym, skoro ciągle gdzieś na świecie giną ludzie? Skoro jest tyle zła? I odpowiada, że nie można, bo inaczej tego zła by nie było a jest. Nie przekonuje go argument z wolnej woli, bo przecież jakaż to wolna wola, że ktoś postanowi kogoś zabić? Czy ten, który zginie może skorzystać ze swojej? Mnie przekonuje, wierzących na pewno nie ruszy.</p>
<p>Warto też krytycznie spojrzeć na krzykaczy pokroju Dawkinsa właśnie, którzy myślą, że na siłę zmienią czyjeś wyobrażenie o świecie. Rozumiem, że poczuł się w obowiązku bronić ludzi wierzących wyszydzanych przez ateistów z obozu Dawkinsa, jednak w tej obronie zapędził się za daleko i stracił obiektywizm. Za mało starał się zrozumieć samo zjawisko wiary, religii i niewiary lub zwątpienia, co, w mojej opinii, popsuło książkę, która mogła być znacznie lepsza. I nie chodzi mi o to, że ateizm jest lepszy, ale o to, że nie można w takiej dyskusji stawiać wyżej jednego pomysłu na życie, nad drugim. Przez takie ujęcie tematu sam Humprys stał się takim Dawkinsem agnostyków, nie wiem czy o to mu chodziło.</p></div><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/04/02/bog-w-ktorego-watpimy-john-humphrys/">&#8222;Bóg, w którego wątpimy&#8221; &#8211; John Humphrys</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/04/02/bog-w-ktorego-watpimy-john-humphrys/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koniec pewnej ery. Encyclopaedia Britannica wstrzymuje papierowe wydanie.</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/03/15/koniec-pewnej-ery-encyclopaedia-britannica-wstrzymuje-papierowe-wydanie/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/03/15/koniec-pewnej-ery-encyclopaedia-britannica-wstrzymuje-papierowe-wydanie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Mar 2012 13:59:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Encyclopaedia Britannica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3683</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jak już pewnie wszyscy wiedzą Encyclopaedia Britannica po 244 latach zdecydowała się na zaprzestanie wydawania wersji papierowej. Ładnie napisali, że to kolejny ważny punkt w ewolucji ludzkiej wiedzy. Dodatkowo na cały tydzień &#8222;uwolnili&#8221; wersję online encyklopedii. Szerzej o tym napiszę pewnie niedługo w odrębnym wpisie. Dzisiaj tylko tak informacyjnie.
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/15/koniec-pewnej-ery-encyclopaedia-britannica-wstrzymuje-papierowe-wydanie/">Koniec pewnej ery. Encyclopaedia Britannica wstrzymuje papierowe wydanie.</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p>Jak już pewnie wszyscy wiedzą <a title="Change: It’s Okay. Really. " href="http://www.britannica.com/blogs/2012/03/change/">Encyclopaedia Britannica</a> po 244 latach zdecydowała się na zaprzestanie wydawania wersji papierowej. Ładnie napisali, że to kolejny ważny punkt w ewolucji ludzkiej wiedzy. Dodatkowo na cały tydzień &#8222;uwolnili&#8221; wersję online encyklopedii.</p>
<p>Szerzej o tym napiszę pewnie niedługo w odrębnym wpisie. Dzisiaj tylko tak informacyjnie.</p></div><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/15/koniec-pewnej-ery-encyclopaedia-britannica-wstrzymuje-papierowe-wydanie/">Koniec pewnej ery. Encyclopaedia Britannica wstrzymuje papierowe wydanie.</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/03/15/koniec-pewnej-ery-encyclopaedia-britannica-wstrzymuje-papierowe-wydanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>“Xiao Long. Biały Tygrys” – Dawid Juraszek</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/03/12/xiao-long-bialy-tygrys-dawid-juraszek/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/03/12/xiao-long-bialy-tygrys-dawid-juraszek/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Mar 2012 05:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Zaczytany]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Juraszek]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Przygodowa]]></category>
		<category><![CDATA[Xioa Long]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3648</guid>
		<description><![CDATA[<p>Kolejna z książek lekkich i niewymagających. Historia chińskiego bakałarza, który swoim uporem i wścibstwem ładuję się w najprzeróżniejsze przygody. Pierwsza połowa książki jest raczej nudna i nie wciąga w wir fantazji autora. Nie odrzuca jednak i przy odrobinie dobrej woli czyta się ją nawet w miarę przyjemnie. W porównaniu do &#8222;Inkluzji&#8221; pana Sawickiego &#8222;Biały tygrys&#8221; <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/03/12/xiao-long-bialy-tygrys-dawid-juraszek/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/12/xiao-long-bialy-tygrys-dawid-juraszek/">“Xiao Long. Biały Tygrys” – Dawid Juraszek</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><img class="alignleft size-full wp-image-3649" title="Xiao long. Biały Tygrys - Dawid Juraszek" src="http://waltharius.pl/wp-content/uploads/2012/03/bialy_tygrys.jpg" alt="Xiao long. Biały Tygrys - Dawid Juraszek" width="300" height="468" /> Kolejna z książek lekkich i niewymagających. Historia chińskiego bakałarza, który swoim uporem i wścibstwem ładuję się w najprzeróżniejsze przygody. Pierwsza połowa książki jest raczej nudna i nie wciąga w wir fantazji autora. Nie odrzuca jednak i przy odrobinie dobrej woli czyta się ją nawet w miarę przyjemnie. W porównaniu do <a title="“Inkluzja” –  Andrzej W. Sawicki" href="http://waltharius.pl/2012/02/27/inkluzja-andrzej-w-sawicki/">&#8222;Inkluzji&#8221;</a> pana Sawickiego <strong>&#8222;Biały tygrys&#8221;</strong> jest powieścią dużo bardziej <em>gładką</em>. Pomysł na fabułę prosty i streściłem Wam go powyżej. Przygody niewymagające, ale jak już się zacznie czytać, to człowiek ma ochotę skończyć. Dziwna rzecz mi się wydała, otóż gdzieś tak w połowie książki nagle sposób pisania ulega zauważalnej poprawie. Podobne wrażenie miałem podczas czytania <a title="&quot;Biały rój&quot; – Andrzej Ziemniak" href="http://waltharius.pl/2007/03/30/bialy-roj-andrzej-ziemniak/">&#8222;Białego roju&#8221;</a> <strong>Andrzeja Ziemniaka</strong>. Tam też po jakiś 200 stronach prowadzenie fabuły uległo poprawie, chociaż nie na tyle, żeby zachwyciło i wciągnęło. Tutaj jest &#8211; według mnie &#8211; dużo lepiej.</p>
<p><span id="more-3648"></span></p>
<p><strong>&#8222;Biały tygrys&#8221;</strong> jest książką ciekawą i zapewne sięgnę po jego kontynuację &#8211;<strong> &#8222;Czerwonego ptaka&#8221;</strong>. Świat powieści jest całkiem zgrabnie opisany, chociaż wydaje się potraktowany po macoszemu. Autor chyba bardziej skupił się na rozterkach wewnętrznych bohatera, co w drugiej połowie książki wychodzi mu znacznie lepiej niż na początku. No i to zakończenie. Dość dziwne i muszę przyznać lekko intrygujące. Aczkolwiek rozumiem chęć wzbudzenia ciekawości i zachęcenie do sięgnięcia po kontynuację.</p>
<p>Ostatnio niestety bardzo podniosły się moje wymagania co do książek przygodowych. Między innymi <a title="&quot;Lewiatan&quot; i &quot;Behemot&quot; – Scott Westerfeld" href="http://waltharius.pl/2011/09/18/lewiatan-i-behemot-scott-westerfeld/">&#8222;Lewiatan&#8221; i &#8222;Behemot&#8221;</a> pokazały, że można pisać naprawdę ciekawe książki i teraz przez ten pryzmat patrzę na inne pozycje przygodowe. Inną sprawą jest to, że przez ostatnie miesiące przeczytałem oraz mam zamiar przeczytać naprawdę dużo książek nie fabularnych, które zmieniają moje spojrzenie na sensowność poświęcania czasu książkom, które nie wnoszą nic ciekawego w moje życie. Ale to już temat odbiegający od opisywanej tutaj książki i na zupełnie inny wpis.</p>
<p><strong>Podsumowując:</strong></p>
<p><strong>&#8222;Biały tygrys&#8221;</strong> to książka warta uwagi. Przygody młodego bakałarza Xiao (czyt. <em>Siao</em>) nie powalają, ale nie są nudne. Można się oderwać od lektury, jednak powrót do niej zawsze jest przyjemny. Jeśli nie macie nic ciekawego pod ręką a znajomy może Wam pożyczyć egzemplarz <strong>&#8222;Xiao Long. Biały tygrys&#8221;</strong>, nie wahajcie się, weźcie i przeczytajcie. Nam się udało nabyć tę książkę po okazyjnej cenie niecałych 10zł, więc nie ma mowy o jakimś niezadowoleniu z zakupu. Powieść tę czyta się szybko i bez większych zgrzytów. Jak natrafię na kontynuację to na pewno po nią sięgnę.</p></div><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/12/xiao-long-bialy-tygrys-dawid-juraszek/">“Xiao Long. Biały Tygrys” – Dawid Juraszek</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/03/12/xiao-long-bialy-tygrys-dawid-juraszek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyprowadzka z Gmaila</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Mar 2012 05:00:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Alternatywa dla Gmaila]]></category>
		<category><![CDATA[Google]]></category>
		<category><![CDATA[Roundcube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3599</guid>
		<description><![CDATA[<p>Przy okazji przenosin na nowy hosting naszła mnie myśl, że oto teraz mogę wdrożyć w życie swój szatański plan wycofania się rakiem z części (bo raczej nie ze wszystkich) usług Google z jakich korzystam. Głównie chodzi mi o pocztę, ale także o Google Readera. W zasadzie z większej ilości usług wielkiego G nie korzystam. Nie <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/">Wyprowadzka z Gmaila</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p>Przy okazji <a title="Przenosiny na nowy hosting" href="http://waltharius.pl/2012/02/13/przenosiny-na-nowy-hosting/">przenosin</a> na <a title="mydevil.net – moja opinia" href="http://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/">nowy hosting</a> naszła mnie myśl, że oto teraz mogę wdrożyć w życie swój szatański plan wycofania się rakiem z części (bo raczej nie ze wszystkich) usług Google z jakich korzystam. Głównie chodzi mi o pocztę, ale także o Google Readera. W zasadzie z większej ilości usług wielkiego G nie korzystam. Nie liczę wyszukiwarki, bo to trochę inny element.</p>
[pullquote align=&#8221;left&#8221;]Niestety wolność ma to do siebie, że kiedy już ją mamy to może być niewygodna i wymagająca.[/pullquote]Sprawa jest o tyle skomplikowana, że dzisiaj wszystko opiera się na <em>community</em> i najlepsze projekty powstają właśnie w obrębie takich konglomeratów. I tu jest kłopot dla takich ludków jak ja, którzy G+ mają dlatego, że tak wyszło, Facebooka nie mają w ogóle, na Twittera nie zaglądają w zasadzie wcale, nie wiedzą co to fotka.pl, nasza-klasa i inne tego typu portale. Ale przecież Internet to wolność, tylko jak zawsze, trzeba ją sobie wywalczyć.</p>
<p>Tak więc, skoro już wykupiłem to wspaniałe konto shellowe na <a title="MyDevil.net - niebiańskie konta shell" href="http://mydevil.net">MyDevil.net</a> to postanowiłem to wykorzystać. Na pierwszy ogień poszła rzecz najtrudniejsza, a zarazem najważniejsza &#8211; <strong>poczta</strong>.<span id="more-3599"></span></p>
<h1>Migracja z GMaila</h1>
<p>Poczty Googla używam od lutego 2005 roku. Tak więc trochę już tych maili tam mi się zgromadziło. Samych maili, które już wylądowały na GMailu</p>
<p>Na wyżej wzmiankowanym hostingu można oczywiście dostać skrzynką pocztową. Jedną w ichniej domenie i nieskończoną ilością we własnych. Własne mogą być hostowane na DNSach mydevil.net lub gdziekolwiek indziej. Procesu opisywał nie będę bo <a title="Wiki MyDevil.net" href="http://www.wiki.mydevil.net/Strona_g%C5%82%C3%B3wna">wiki hostingowa</a> w tej kwestii jest w zupełności wystarczająca.</p>
<p>Co jest najtrudniejsze w całym tej migracji z GMaila na (prawie)własną pocztę? Zmiana &#8222;gmailowego&#8221; adresu na różnych stronkach, gdzie mamy konta, oraz poinformowanie ludzi, z którymi utrzymuję kontakt, żeby teraz pisali na nowy. W większości przypadków jest to sprawa dość bezbolesna, jednak wymagająca czasu. Przychodzą różne maile na GMaila i wtedy zazwyczaj zmieniam to, co zmienić się powinno. Nie ma pośpiechu, więc mogę spokojnie i powoli migrować na nowy serwer.</p>
<p>Podczas całej tej migracji  zastosowałem Nową Strategię Mailową(tm). Otóż mam jeden główny adres i mnóstwo aliasów, które do niego prowadzą. Na przykład zakładając, że mam maila <em> ja@example.com</em> zapisując się do jakiegoś nowego newslettera lub portalu tworzę sobie alias <em>portal@example.com</em>, który kieruje wszystkie maile na <em>ja@example.com</em>. Dzięki temu, jeśli okaże się, że nie chcę już dostawać poczty z danego źródła a wypisanie się nie działa, lub wymaga wymiany kilkunastu maili z obsługą klienta, zwyczajnie usuwam alias i już. Mnie to rozwiązanie przypadło do gustu. Aliasy między różnymi domenami też działają, więc posiadając kilka domen, mogę tym sobie całkiem zgrabnie zarządzać. Nie mówiąc już o spamie, którego teoretycznie łatwiej się pozbyć używając aliasów. No i łatwiej też ustalić zatrute źródło, które sprzedało mój adres mailowy, bo widać na który przychodzi spam.</p>
<p>Owszem, <a href="http://roundcube.net/">Roundcube</a> nie jest tak dopracowany jak frontend GMaila<sup><a href="https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/#footnote_0_3599" id="identifier_0_3599" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="posiada jednak całkiem sporo wtyczek, kt&oacute;re nieźle potrafią poszerzyć jego możliwości">1</a></sup>, ale kiepski też nie jest i okazuje się, że w codziennym użytkowaniu sprawdza się całkiem zacnie. Problemem oczywiście będzie przeniesienie listy kontaktów i na to nie znajduję sensowniejszego rozwiązania, jak po prostu samodzielne dodawanie potrzebnych adresów<sup><a href="https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/#footnote_1_3599" id="identifier_1_3599" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="lub użycia jakiejś wtyczki, kt&oacute;ra zrobi to automatycznie. Wtedy jednak dostanę wszystkie adresy z GMaila, a to za dużo">2</a></sup>. Swoją drogą, zauważyłem, że przez te wszystkie lata zgromadziłem na GMailu taką bazę adresów, że na pewno przyda się zrobić porządek z tymi informacjami. I tu mam właśnie do tego niezłą okazję.</p>
<p>A jak przenieść maile, które już są na koncie GMail? Ja znalazłem taki oto sposób. Skonfigurowałem wtyczkę do Roundcube<sup><a href="https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/#footnote_2_3599" id="identifier_2_3599" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Wymagało to zainstalowania własnego Roundcube we własnej domenie">3</a></sup>, która pozwala mi na import maili w formacie .eml lub wielu maili spakowanych w formacie zip. Jak dostać maile w formacie .eml z GMaila? Najprościej zainstalować Thunderbirda, pobrać pocztę i zapisać wybrane maile na dysk. Później spakować je i wrzucić przez wzmiankowaną wtyczkę<sup><a href="https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/#footnote_3_3599" id="identifier_3_3599" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Wtyczka do Rouncube &ndash; Import Messages. Można też znaleźć ją w sieci, ale ponieważ nie podlega już rozwojowi, to niedługo może zniknąć z czeluści internetowej.">4</a></sup> na własną pocztę. Sprawa prosta, gorzej z wyborem maili, które chciałem przenieść. Za dużo ich było, żeby przenieść wszystkie. Ale to już indywidualna sprawa każdego, jak sobie z tym poradzi.</p>
<p>Żeby była jasność, <strong>nie planuję</strong> całkowitej ucieczki i ukrycia się przed wszędobylskim Google. Zdaję sobie sprawę, że to właściwie nie jest możliwe. Chcę jednak bardziej świadomie kontrolować tyle, ile mogę. Dzisiaj napisałem o swojej przeprowadzce z poczty. Całkiem z Google nie mogę zrezygnować, chociażby z powodu Androida, którego na razie mocno używam i zanosi się, że nowy telefon też będzie z tą właśnie platformą. Zresztą, wcale mi nie chodzi o całkowite odizolowanie się, bo dzisiaj jest to niewykonalne.</p>
<h1>Nie tylko Google</h1>
<p>Pisząc ten tekst uświadomiłem sobie, że tu nie chodzi tylko o Google. W zasadzie od wielkiego G używam jedynie poczty i Google Readera. Ani dokumenty, ani kalendarz nie są aż tak bardzo ważne dla mnie. Dzięki temu, że totalnie mam w nosie wszelkie społeczności i integrowanie się z innymi ludźmi przez Internet, czytanie statusów &#8222;znajomych&#8221;, których nie znam i nie koniecznie mi zależy na znajomości z nimi, łatwo jest mi szukać zastępstwa tego, czego namiętnie używam. Google Readera będzie trudno czymkolwiek zastąpić, ale wierzę, że coś się znajdzie.</p>
<p>Co jeszcze planuję przenieść pod własną domenę na wykupiony hosting? Chcę ograniczyć korzystanie z Dropboxa do minimum, chcę znaleźć program, który zastąpi Evernote, Catch czy Springpada lub Tomboya. Czyli generalnie notatnik. Znalazłem już całkiem fajne zastępstwo dla różnych Del.ico.us czy innych agregatorów linków. Nazywa się toto <a href="https://sourceforge.net/projects/semanticscuttle/">SemanticScuttle</a> i wydaje się mieć wszystko czego potrzebuję, oprócz ładnego wyglądu (niestety).</p>
<p>Podobnie z komunikatorami. Ale tutaj nie ma rewolucji. Po prostu używam ekg2 i w końcu w pracy nie muszę już logować się na prywatny numerek GG czy jabbera. W planach mam jeszcze poszukać jakiejś sensownej galerii dla swoich zdjęć, co raczej nie będzie trudne. Mam też coś, co pozwala słuchać przez www muzyki wrzuconej na serwer. Nie jest to rozwiązanie idealne ale sprawdza się całkiem dobrze, a nazywa się <a title="Taki trochę bardziej wypasiony Dropbox" href="http://owncloud.org/">ownCloud</a> i można z niego korzystać na dwa sposoby: albo zakładając konto u nich, albo instalując aplikację na swoim własnym serwerze.</p>
<p>Chciałbym jeszcze znaleźć jakiś fajny program do tworzenia list ToDo, który by można było także używać na telefonach.</p>
<p>Sporo tego wyszło.</p>
<p><strong>Podsumowując:</strong></p>
<p>Od trzech tygodni doskonale się bawię wyszukując ciekawe aplikacje www i nie tylko, które mogą zastąpić to, czego używałem do tej pory. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest zabawa dla wszystkich i że nie każdy posiadacz dobrego konta shellowego będzie chciał zadawać sobie aż tyle trudu. Ja mam zwyczajnie mini obsesję na punkcie Google, Facebooka i wszelkich mega agregatorów treści i informacji. Nie węszę w tym żadnego spisku, po prostu postanowiłem spróbować odpiąć się od tylu z nich od ilu to tylko możliwe. Ktoś jednak, kto opiera swoją sieciową obecność na G+ czy FB nie może tak postąpić i całkowicie to rozumiem. Mnie się bardzo podoba opuszczenie ciepłych pieleszy GMaila i nie zamierzam na tym jedynie poprzestać.</p></div>Przypisy:<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_3599" class="footnote">posiada jednak całkiem sporo wtyczek, które nieźle potrafią poszerzyć jego możliwości</li><li id="footnote_1_3599" class="footnote">lub użycia jakiejś wtyczki, która zrobi to automatycznie. Wtedy jednak dostanę wszystkie adresy z GMaila, a to za dużo</li><li id="footnote_2_3599" class="footnote">Wymagało to zainstalowania własnego Roundcube we własnej domenie</li><li id="footnote_3_3599" class="footnote"><a href="http://waltharius.pl/wp-content/uploads/2012/02/importmessages.zip">Wtyczka do Rouncube &#8211; Import Messages</a>. Można też znaleźć ją w sieci, ale ponieważ nie podlega już rozwojowi, to niedługo może zniknąć z czeluści internetowej.</li></ol><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/">Wyprowadzka z Gmaila</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/03/07/wyprowadzka-z-gmaila/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Steve Jobs&#8221; &#8211; Walter Isaacson. Audiobook.</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/03/05/steve-jobs-walter-isaacson-audiobook/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/03/05/steve-jobs-walter-isaacson-audiobook/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Mar 2012 07:06:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Audiobooki]]></category>
		<category><![CDATA[Audiobook]]></category>
		<category><![CDATA[Biografia]]></category>
		<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[Steve Jobs]]></category>
		<category><![CDATA[Walter Isaacson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3543</guid>
		<description><![CDATA[<p>Już trochę czasu minęło odkąd wysłuchałem audiobooka o Steve Jobsie. To moja pierwsza recenzja książki w wydaniu audio i szczerze mówiąc nie wiem jak się za nią dobrze zabrać. Jobs był na tyle silną postacią, że trudno będzie oddzielić samą treść od osoby, którą miała ona opisać. Nie mam dobrego zdania o CO Apple, dlatego <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/03/05/steve-jobs-walter-isaacson-audiobook/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/05/steve-jobs-walter-isaacson-audiobook/">&#8222;Steve Jobs&#8221; &#8211; Walter Isaacson. Audiobook.</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><img class="alignleft size-medium wp-image-3652" title="Steve Jobs - Walter Isaacson" src="http://waltharius.pl/wp-content/uploads/2012/02/sj-192x300.jpg" alt="" width="192" height="300" />Już trochę czasu minęło odkąd wysłuchałem audiobooka o Steve Jobsie. To moja pierwsza recenzja książki w wydaniu audio i szczerze mówiąc nie wiem jak się za nią dobrze zabrać. Jobs był na tyle silną postacią, że trudno będzie oddzielić samą treść od osoby, którą miała ona opisać. Nie mam dobrego zdania o CO Apple, dlatego postaram się napisać po prostu co sądzę o samej książce a nie o obiekcie, który opisuje.</p>
<p>Audiobook wymaga trochę innego podejścia do książki niż standardowy papier lub mniej standardowa (jeszcze) <a title="O kilku mankamentach książek elektronicznych." href="http://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/">książka elektroniczna</a>. Od czasu do czasu przejada mi się czytanie książek w tradycyjny sposób, lub też zmęczenie sprawiało, że wolałem książki wysłuchać niż wpatrywać się w literki. Skupienie się na tekście czytanym wymusza uruchomienie innych części mózgu niż normalnie. Ciekawe doświadczenie, ale tylko na początku. Później przyzwyczaiłem się i zupełnie nie było problemu z odbiorem tak serwowanej treści.</p>
<p><span id="more-3543"></span></p>
<p><strong>Dobry lektor to podstawa.</strong><br />
Dlatego zanim kupicie audiobooka zapoznajcie się z darmowym fragmentem &#8211; chyba wszystkie księgarnie mają takie próbki w swojej ofercie. Trudno słucha się książki, gdy głos lektora w ogóle nam nie przypadł do gustu. Sądzę, że w skrajnych przypadkach może to uniemożliwić skorzystanie z audiobooka.</p>
<p>Na szczęście <strong>Jarosław Łukomski</strong> czyta doskonale. Niewiele audiobooków do tej pory wysłuchałem, ale wydaje mi się, że lektor biografii Steva Jobsa spisał się naprawdę wyśmienicie.</p>
<p><strong>Treść.</strong><br />
Wydaje mi się, że <strong>Isaacson</strong> nie jest zbyt obiektywny w swojej książce. Stara się jednak, za co należy mu się wielki ukłon, bo postać Jobsa jest na tyle kontrowersyjna, że jakkolwiek by jej nie opisał, znajdą się ludzie, którym się to może nie spodobać. Jak wspomniałem wyżej, Jobsa nie lubię, ale tak naprawdę zacząłem mieć w stosunku do niego jakieś emocje właśnie po wysłuchaniu audiobooka. Wcześniej ani mnie on ziębił ani grzał, jedynie w stosunku do Apple byłem (i jestem) raczej negatywnie nastawiony. Ale książka nie jest o Apple jako takim a o jego twórcy.</p>
<p>Problemem tej biografii jest to, że Jobs zszedł z tego świata tak niedawno. Przez to wiele wywiadów przeprowadzonych przez autora na pewno wyglądało by inaczej teraz, po śmierci tego, na którego temat te rozmowy były prowadzone. Jobs miał wpływ &#8211; pozytywny i negatywny &#8211; na bardzo wiele osób. Kiedy żył, mało kto, pozwoliłby sobie na jakieś mocniejsze słowa pod jego adresem. Do tego trzeba dodać, że to wszystko jeszcze zbyt świeże, dlatego całą tę historię brałem przez palce. Tak potężną osobą, tak charyzmatyczną i pewną siebie łatwo jest się zachłysnąć. I mam wrażenie, że <strong>Isaacson</strong> się właśnie zachłysną nim trochę. Czy to ma jakiś wpływ na ocenę książki? Na pewno. Czy nie kupiłbym tej książki, gdybym wiedział o tym wcześniej? Kupiłbym. Pozycja wydawała się ciekawa i taką się okazała.</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong></p>
<p>Książka na pewno warta przeczytania czy &#8211; jak w moim przypadku &#8211; wysłuchania. Steve Jobs był postacią nietuzinkową. Geniuszem jednak, według mnie nie był. Miał wizję, którą realizował nie bacząc na innych. Dla jednych to zaleta, dla innych wada. Z książki wyłania się postać ciekawa z wielu względów, jednak na pewno nie była to osoba godna naśladowania czy stawiania za wzór. No i chyba jeśli ktoś naprawdę chciałbym poznać bohatera książki <strong>Isaacsona</strong> lepiej, nie może zaprzestać jedynie na tej pozycji. Ta jedna książka to za mało. Ba! Uważam, że (prawie)wszystkie książki napisane za życia Steva nie oddadzą prawdy o nim. Może w przeciągu najbliższych kilku lat pojawią się pozycje, które będą w stanie obiektywnie nakreślić obraz CO Apple. A może tak się nigdy nie stanie&#8230;</p></div><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/05/steve-jobs-walter-isaacson-audiobook/">&#8222;Steve Jobs&#8221; &#8211; Walter Isaacson. Audiobook.</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/03/05/steve-jobs-walter-isaacson-audiobook/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>mydevil.net &#8211; moja opinia</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Mar 2012 11:06:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Blogasek]]></category>
		<category><![CDATA[Dreamhost]]></category>
		<category><![CDATA[Hosting]]></category>
		<category><![CDATA[mydevil.net]]></category>
		<category><![CDATA[Rootnode.pl]]></category>
		<category><![CDATA[shell]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3627</guid>
		<description><![CDATA[<p>Ponieważ sporo osób mnie ostatnio zagadywało na temat mojej opinii o nowym hostingu postanowiłem przyspieszyć napisanie notatki o tym. Ogólnie Na mydevil.net przeniosłem się jakieś dwa i pół tygodnia temu. Niby krótko, a jednak już sporo mogę o tym hostingu powiedzieć. Załapałem się na ostatnie dni promocji, kiedy to konta miały ceny o 50% niższe <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/">mydevil.net &#8211; moja opinia</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p>Ponieważ sporo osób mnie ostatnio zagadywało na temat mojej opinii o nowym hostingu postanowiłem przyspieszyć napisanie notatki o tym.</p>
<h1>Ogólnie</h1>
<p>Na mydevil.net <a title="Przenosiny na nowy hosting" href="http://waltharius.pl/2012/02/13/przenosiny-na-nowy-hosting/">przeniosłem się</a> jakieś dwa i pół tygodnia temu. Niby krótko, a jednak już sporo mogę o tym hostingu powiedzieć. Załapałem się na ostatnie dni promocji, kiedy to konta miały ceny o 50% niższe niż normalnie. Tak więc najmocniejsze ich konto &#8211; IRC4 &#8211; kupiłem za 150zł za rok.<br />
<span id="more-3627"></span></p>
<h3>Kontakt</h3>
<p>Zakupu dokonałem w piątek wieczorem i nie było szansy na dotarcie przelewu przed poniedziałkiem<sup><a href="https://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/#footnote_0_3627" id="identifier_0_3627" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Ach te sesje ELIXIR">1</a></sup>. Ponieważ chciałem się jednak bardzo pobawić nowym hostingiem, napisałem maila do mydevil.net z zapytaniem, czy mogą mi aktywować konto zanim dojdą pieniądze. Wystarczył pdf z potwierdzeniem, że kliknąłem przelew do nich. Zaufali, że przelewu nie wycofam i aktywowali konto wcześniej. Tak więc cały weekend mogłem już poświęcić na konfigurowanie usług i przygotowywanie się do przeniesienia domeny i blogaska z dreamhostu.<br />
Miałem jeszcze trochę pytań do ekipy mydevil.net i wysłałem do nich sporo maili &#8211; na każdy odpisali, nawet późnym wieczorem w sobotę i niedzielę.<br />
Tak więc kontakt oceniam na <strong>bardzo dobry</strong><sup><a href="https://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/#footnote_1_3627" id="identifier_1_3627" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Mam nadzieję, że nie zapeszę :) ">2</a></sup>.</p>
<h3>Technikalia</h3>
<p>Nie będę się rozpisywał o możliwościach konta, bo wszystko znajdziecie <a title="Oferta mydevil.net" href="http://www.mydevil.net/oferta.html">tutaj</a>. Dla każdego coś dobrego. Wiadomo, nie jest to wszystko super stabilne, ale dreamhost też nie był. W ciągu kilku lat było kilka mega padów, kiedy moje usługi były całkowicie niedostępne i niewiele mogłem na to poradzić a kontakt z obsługą, mimo że miły, nic nie dawał. Tutaj była jedna awaria serwera mysql, która trwała zaledwie kilka minut. O niczym to nie świadczy, więc nie wyciągam żadnych wniosków. Lojalnie informuję, że coś takiego było, tak samo jak informowałem o moich spostrzeżeniach na temat <a title="rootnode.pl – moje spostrzeżenia" href="http://waltharius.pl/2007/08/25/rootnodepl-moje-spostrzezenia/">rootnode</a>.</p>
<p>Ważna sprawa, jak dla mnie, to szybkie działanie systemu i duża ilość funkcji (vpn, proxy, django, awstats, jabber itp.) do tego w razie jak potrzeba aby admin doinstalował jakiś brakujący moduł czy paczkę, nie ma problemu. Na dreamhost nie było tak miło. Wiadomo, większa firma, większa bezwładność. Dodatkowo dział bezpieczeństwa bardziej upierdliwy. Najgorzej jednak było z pingami do USA. Tutaj stronka ładuje się aż miło, tam trzeba było poczekać.</p>
<p>Nie wykorzystuję całego potencjału nowego konta, ale to, co mogę zrobić, daje mi niezłą frajdę. Szykuję nowy wpis o tym jak migruję z gmaila na pocztę na mydevil.net pod własną domeną. A planów migracji jest znacznie więcej, więc dla zainteresowanych, niedługo pojawią się kolejne wpisy jak wykorzystać potencjał własnego shella i jak zastąpić kilka popularnych serwisów &#8211; własnymi.</p>
<h1>Podsumowanie</h1>
<p>Konto shelowe na mydevil.net to był dobry wybór. Na dreamhost nie miałem ograniczeń w pojemności konta, ale faktycznie nie potrzebowałem więcej niż 20GB. Tak więc to nie jest problem. Po kilkunastu dniach używania, jestem bardzo zadowolony. Zarówno kontakt z adminami jak i mnogość możliwości jakie ten shell daje sprawia, że od lat tak dobrze się nie bawiłem przy komputerze. Konfigurowanie usług, instalowanie nowych zabawek, których na dreamhost nie mógłbym nigdy zainstalować, sprawiło mi mnóstwo frajdy i sprawiają nadal. Owszem, ktoś może powiedzieć, że takie coś, a nawet więcej, można mieć na własnej maszynce, bez płacenia komuś za to samo. Niby tak, ale po co mam się przejmować, czy moja maszynka działa a jak coś się popsuje, to jak to naprawić? Tutaj płacę i są ludzie, którzy będą z awarią walczyli. Mnie to pasuje. W pracy mam zabawy w naprawianie i grzebanie w bebechach systemów na tyle dużo, że niekoniecznie chce to jeszcze hobbystycznie robić.</p>
<p>Mnie się tu podoba i jeśli jakość usług się nie popsuje, to na pewno będę jeszcze nie raz pisał pochwalny wpis na temat hostingu <a href="http://mydevil.net">mydevil.net.</a> Jeśli ktoś szuka zastępstwa dla rootnode to jest to ciekawa alternatywa. Szczególnie, że rootnode teraz chyba w ogóle nie działa&#8230;</p></div>Przypisy:<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_3627" class="footnote">Ach te sesje ELIXIR</li><li id="footnote_1_3627" class="footnote">Mam nadzieję, że nie zapeszę :) </li></ol><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/">mydevil.net &#8211; moja opinia</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/03/01/mydevil-net-moja-opinia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Inkluzja&#8221; &#8211;  Andrzej W. Sawicki</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/02/27/inkluzja-andrzej-w-sawicki/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/02/27/inkluzja-andrzej-w-sawicki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Feb 2012 05:04:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Zaczytany]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej W. Sawicki]]></category>
		<category><![CDATA[Inkluzja]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Science Fiction]]></category>
		<category><![CDATA[SF]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3562</guid>
		<description><![CDATA[<p>Kolejna przeczytana książka. Tym razem z tych lekkich. Była promocja w Auchan i książki po niecałe 7 zł stały. To kupiliśmy parę. Kilka okazało się nawet udanych. Niestety &#8222;Inkluzja&#8221; do nich nie należy. Nie jest złą książką. Jest książką słabą po prostu. Nie rozumiem, że na LubimyCzytać.pl dostała tak wysokie noty. Fabuła nawet byłaby ciekawa, <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/02/27/inkluzja-andrzej-w-sawicki/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/02/27/inkluzja-andrzej-w-sawicki/">&#8222;Inkluzja&#8221; &#8211;  Andrzej W. Sawicki</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><img class="alignleft size-medium wp-image-3563" title="&quot;Inkluzja&quot; - Andrzej W. Sawicki" src="http://waltharius.pl/wp-content/uploads/2012/02/Inkluzja-192x300.jpg" alt="" width="192" height="300" />Kolejna przeczytana książka. Tym razem z tych lekkich. Była promocja w Auchan i książki po niecałe 7 zł stały. To kupiliśmy parę. Kilka okazało się nawet udanych. Niestety <strong>&#8222;Inkluzja&#8221;</strong> do nich nie należy. Nie jest złą książką. Jest książką słabą po prostu. Nie rozumiem, że na<a href="http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3907/inkluzja"> LubimyCzytać.pl</a> dostała tak wysokie noty. Fabuła nawet byłaby ciekawa, gdyby nie brak spójności. Mnóstwo powtórzeń także męczy. Brak realizmu irytuje. Nie da się tego nadgonić poprzez częste używanie takich mądrych zwrotów jak tytułowa <em>&#8222;inkluzja&#8221;</em> czy <em>&#8222;hiperprzestrzeń&#8221;</em> albo <em>&#8222;anomalia&#8221;</em>. <em>&#8222;Grawitony&#8221;</em>, <em>&#8222;działa grawitonowe&#8221;</em>, <em>&#8222;tarcza stazy&#8221;</em> to kolejne zupełnie bez sensu i pomyślunku użyte zwroty. Chyba tylko po to, żeby podkreślić, że to literatura sf. Niestety nie każda literatura sf musi epatować mnóstwem słownictwa, które mimo, że mądre, zupełnie nie pasuje do kontekstu fabuły lub zwyczajnie konfunduje czytelnika. Dobrze by było, gdyby autor sięgnął po podręcznik do fizyki lub po książki takich pisarzy sf jak <strong>Asimov</strong> lub <strong>Neal Stephenson</strong>, gdzie klimat sf tworzony jest znacznie subtelniej i bez ciągłego używania słów ze słownika fizyki kwantowej.<br />
<span id="more-3562"></span><br />
Sama fabuła naprawdę nie jest zła. Wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że zabrakło po prostu dobrej korekty i nie wygładzono topornego i przyciężkiego stylu autora. Trochę też można było popracować nad spójnością, aby nie raziły tak błędy logiczne i wewnętrzne rozjazdy w przygodach bohaterów. Uważam, że pomysł autor miał naprawdę niezły. Niestety, sam pomysł na książkę to za mało, aby dobrze się ją czytało.</p>
<p>Jest jeszcze jedna sprawa, która bardzo mi się nie spodobała, jednak to już nie jest wina autora a wydawnictwa. Chodzi o adekwatność okładki do fabuły. Całkowicie myląca. Laska z wielką giwerą i w fajnym kombinezonie nie występuje w tej książce. Owszem, i giwera, i fajne kombinezony i laska są, ale nie w takim zestawieniu jak na okładce. Nie rozumiem takiego zabiegu. No dobra, rozumiem, ale zupełnie nie pochwalam. Na dodatek trochę jakby mangą zalatywało a przecież fakt, że główna bohaterka jest Chinką nic nie znaczy w tym kontekście.</p>
<p><strong>Podsumowując:</strong><br />
Jak na książkę, za którą zapłaciliśmy niecałe 7 zł nie jest źle. Gdybym zapłacił za nią pełną cenę, czyli ponad 20 zł, miałbym żal. Ale tak, to była lekka lektura, której akurat w tym momencie potrzebowałem. Jednak nie sięgnę ponownie po nią i długo będę się zastanawiał, czy sięgnąć po którąkolwiek inną pozycję autorstwa pana Sawickiego.</p></div><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/02/27/inkluzja-andrzej-w-sawicki/">&#8222;Inkluzja&#8221; &#8211;  Andrzej W. Sawicki</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/02/27/inkluzja-andrzej-w-sawicki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O kilku mankamentach książek elektronicznych.</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 18:23:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Zaczytany]]></category>
		<category><![CDATA[backupowanie książek elektronicznych]]></category>
		<category><![CDATA[DRM]]></category>
		<category><![CDATA[ebooki]]></category>
		<category><![CDATA[Kindle 3]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[ksiązki elektroniczne]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość do książek]]></category>
		<category><![CDATA[wady książek elektronicznych]]></category>
		<category><![CDATA[wartość książek elektronicznych]]></category>
		<category><![CDATA[znak wodny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3500</guid>
		<description><![CDATA[<p>[pullquote align=&#8221;left&#8221;]Książki elektroniczne zalewają mój dysk. Łatwość w ich zdobywaniu sprawia, że nie mogę się opanować i kupuję i kupuję i &#8230;[/pullquote] Odkąd kupiłem Kindle 3 moje spojrzenie na temat książek elektronicznych uległo drastycznej zmianie. Ba! zmianie uległo samo moje spojrzenie na czytanie jako takie. Wiedziałem, że Kindle będzie dobrym zakupem, ale nie spodziewałem się, <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/">O kilku mankamentach książek elektronicznych.</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content">[pullquote align=&#8221;left&#8221;]Książki elektroniczne zalewają mój dysk. Łatwość w ich zdobywaniu sprawia, że nie mogę się opanować i kupuję i kupuję i &#8230;[/pullquote] Odkąd kupiłem <a title="Kindle 3 – moja subiektywna recenzja" href="http://waltharius.pl/2010/12/02/kindle-3-moja-subiektywna-recenzja/">Kindle 3</a> moje spojrzenie na temat książek elektronicznych uległo drastycznej zmianie. Ba! zmianie uległo samo moje spojrzenie na czytanie jako takie. Wiedziałem, że Kindle będzie dobrym zakupem, ale <strong>nie spodziewałem się, że aż tak dobrym</strong>. Czytanie na tym urządzeniu daje mi dużo przyjemności. Robię to jednak falami. Przychodzi taki czas, że czytam namiętnie na Kindle w każdej wolnej chwili i pochłaniam książkę za książką. A potem, nagle, całkowicie mi się odechciewa włączać to urządzenie i częściej sięgam po tradycyjną książkę lub po audiobooka. Czasami zaś dopada mnie całkowite zmęczenie czytaniem i wtedy w zasadzie nic nowego i ambitnego nie biorę do ręki. Przetrawiam to, co wcześniej przeczytałem. Ten okres trwa od kilku dni do kilku tygodni. W zależności czy mam coś ciekawego do roboty w innych dziedzinach życia. Dopiero dzięki Kindle zauważyłem tę prawidłowość, gdyż wcześniej była trudniejsza do uchwycenia.<span id="more-3500"></span><br />
Łatwość w zdobyciu elektronicznych pozycji sprawiła, że ciągle mam co czytać. Wcześniej musieliśmy z Gabą interesujące książki znaleźć w księgarni lub zamówić w sklepie internetowym i czekać aż dotrą w nasze stęsknione łapki. Teraz, od momentu zakupu do rozpoczęcia czytania mija dosłownie góra 3 minuty. Zamawianie papierowych książek nie miało sensu jeśli chcieliśmy kupić tylko jeden tytuł, bo opłaty za przesyłkę podnosiły i tak wysoką cenę, no chyba, że akurat byliśmy w normalnej księgarni. Jednak tam książki zazwyczaj były parę złotych droższe niż w Internecie. Przy książkach elektronicznych problem ten znika. Co wcale nie jest takie dobre, jeśli spojrzeć na ilość książek jaka zalega dysk mojego czytnika. Darmowych publikacji z Amazona nawet nie liczę. Jednak książki z domeny publicznej, które w formie papierowej muszą kosztować trochę pieniędzy w Internecie mam za darmo. Na początku trudno było się oprzeć i nie ściągnąć całej masy tego, co <em>&#8222;powinno&#8221;</em> się w życiu przeczytać. I tak leżą. Czasami po którąś sięgnę, ale większość pozostanie nieprzeczytana przez lata.</p>
[pullquote align=&#8221;left&#8221;]Promocje w księgarniach internetowych to bardzo &#8222;cfane&#8221; bestie. Niby nie chciałeś tej książki, ale za 5,99 zł nie kupisz?[/pullquote]Dzisiaj, zaledwie w półtora roku od kiedy kupiłem czytnik, dostęp do nowości w języku polskim tak bardzo się poprawił, że naprawdę nie muszę już poprzestawać na Amazonie lub darmowych książkach z domeny publicznej.<br />
Z jednej strony się cieszę, bo teraz czytanie stało się jeszcze przyjemniejsze niż dotychczas, z drugiej jednak strony <strong>zaczynam tonąć w zalewie książek</strong>, które chciałbym przeczytać, albo które kupiłem ze względu na promocję i nie wiem czy faktycznie kiedykolwiek do nich sięgnę.</p>
<p>Problemem przestał być brak miejsca na półkach, który do tej pory bardzo nam przeszkadzał. Pojawił się za to kolejny dylemat:</p>
<ul>
<li><strong>Jak te książki backupować.</strong> Bo przecież zawsze trzeba brać pod uwagę, że księgarnia kiedyś przestanie istnieć i już nie będzie można z jej serwera pobrać pozycji, którą się zakupiło.</li>
</ul>
<p>Na razie ten problem rozwiązuję poprzez przechowywanie plików w chmurze<sup><a href="https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/#footnote_0_3500" id="identifier_0_3500" class="footnote-link footnote-identifier-link" title=" Dropbox czy moja własna chmura na nowym serwerze (używam ownCloud) oraz dysk komputera i telefonu">1</a></sup> i/lub wysyłaniem je na czytnik przez maila, dzięki czemu są &#8222;backupowane&#8221; także na serwerach Amazonu. Dlatego też <strong>nie kupuję ani jednej pozycji zabezpieczonej DRM</strong><sup><a href="https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/#footnote_1_3500" id="identifier_1_3500" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Tak, wiem, że DRM można się pozbyć, ale po co skoro mogę kupować tylko te książki, kt&oacute;re tego DRM nie mają?">2</a></sup>. Wynika to z faktu, że kiedyś DRM może ulec zmianie i książki zabezpieczone starym typem mogą wymagać kolejnej konwersji lub innych zabiegów.</p>
<p>Zdaję sobie sprawę, że<strong> książki elektroniczne nie są dla bibliofilów.</strong> Nie można mówić o gromadzeniu książek elektronicznych dla ich wartości samej w sobie. Te książki takiej wartości nie posiadają, albo jest ona znacznie mniejsza. Co ujawnia kolejną cechę książek elektronicznych, z którą nie spotykałem się tak często w przypadku książek papierowych:</p>
<ul>
<li><strong>Wartość książki elektronicznej jest znacznie mniejsza niż papierowej.</strong> Jest ona ograniczona tylko do informacji jaką zawiera książka.</li>
</ul>
<p><strong>Cóż z tego,  iż mam na czytniku &#8222;pierwsze wydanie&#8221; Biblii Gutenberga w formacie pdf/mobi/epub?</strong> Ci, co znają wartość tej książki, muszą się uśmiechnąć pod nosem na tak sformułowane pytanie. Taka Biblia nie ma najmniejszej wartości kolekcjonerskiej. Przecież o jej wartości świadczy coś więcej niż tylko treść jaką zawiera. Ba! dla mnie ta treść byłaby zapewne zupełnie niezrozumiała. Zaś cena takiego inkunabułu jest wypadkową wielu rzeczy.</p>
<p>Z poprzedniego akapitu wyłania się kolejna &#8222;cecha&#8221; książek elektronicznych:</p>
<ul>
<li><strong></strong><strong>Praktycznie </strong>nie ma możliwości odsprzedania wcześniej zakupionej książki.</li>
</ul>
[pullquote align=&#8221;left&#8221;]Zakup książki elektronicznej wiąże się z pewnym ryzykiem. Jeśli książka okaże się nietrafiona nie mamy jak odzyskać zainwestowanych pieniędzy.[/pullquote]Wynika to z kilku powodów. Jednym z nich jest fakt, że książka taka to po prostu plik na dysku. Wiadomo, że plik można kopiować i będzie on nieodróżnialny od oryginału. Jak więc zapewnić, że ten, który książkę sprzedaje, faktycznie pozbywa się jej ze swoich zbiorów? Chyba nie ma na to sensownego sposobu, który nie wkraczałby z buciorami w nasze dane i wolność oraz prywatność.<br />
Drugim problemem jest wspomniany wyżej DRM (który nota bene mógłby być rozwiązaniem<sup><a href="https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/#footnote_2_3500" id="identifier_2_3500" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację, w kt&oacute;rej książki byłyby przechowywane w jakichś zdalnych repozytoriach, a my kupując je, dostawalibyśmy prawo do ich odczytu i z łatwością moglibyśmy to prawo odsprzedawać innym. Tylko po co? Pomysł raczej bez sensu, chociaż myślę, że ZAIKS czy inni przyklasnęliby mu chętnie. Przecież mogliby kasę brać dwa lub więcej razy za to samo.">3</a></sup> mało chyba jednak przez nas pożądanym). To samo tyczy się książek oznaczonych znakiem wodnym.</p>
<p>Dlaczego mówię, że to w ogóle jest problem? Otóż parę razy zdarzyło mi się zakupić książkę elektroniczną, która totalnie mnie rozczarowała. Gdyby to była książka papierowa, mógłbym spróbować ją sprzedać, żeby chociaż trochę zrekompensować sobie bezsensowny wydatek. Elektronicznej jednak sprzedać nie mogę.</p>
<p>No i chyba największy mankament książek elektronicznych:</p>
<ul>
<li><strong>Książka elektroniczna jest uzależniona od urządzenia, na którym ją możemy przeczytać.</strong></li>
</ul>
<p>Pomijam problem DRM, o którym napisałem wyżej. Chodzi mi o to, że <strong>na bezludną wyspę wolałbym zabrać kufer wyładowany setką książek niż Kindle z tysiącem pozycji.</strong> Wiadomo o co chodzi i chyba nie muszę się o tym nadto rozpisywać.</p>
<p><strong>Podsumowując:</strong></p>
<p>Książki elektroniczne mimo wielkiej praktyczności w dzisiejszym świecie nie są pozbawione wad, których ich starsi kuzyni nie mają.</p>
<ul>
<li>Problem zabezpieczeń DRM</li>
<li>Brak możliwości odsprzedania nietrafionego zakupu</li>
<li>Kopie bezpieczeństwa plików z książką</li>
<li>Uzależnienie od urządzeń elektronicznych, na których można je przeczytać</li>
<li>Łatwość gromadzenia książek na czytniku sprawia, że ich ilość przytłacza i w zasadzie nie ma szans, żeby zapoznać się z nimi wszystkimi. Nie jest to wielki problem, jednak czasami może człowieka dopaść i dać impuls do napisania takiego wpisu jak powyższy</li>
</ul>
[pullquote align=&#8221;left&#8221;]Książka &#8222;analogowa&#8221; jest jak koło. Czy da się ulepszyć koło?[/pullquote]Na pewno jednak wszystkie te mankamenty książek elektronicznych nie skłonią mnie ku temu, żeby zrezygnować z użytkowania mojego czytnika. Póki prąd w gniazdkach mam do naładowania baterii Kindle, póty będę czytał <strong>także</strong> książki elektroniczne. Na razie nie wyparły one u mnie książek tradycyjnych,<sup><a href="https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/#footnote_3_3500" id="identifier_3_3500" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Oczywiście nadal co ciekawsze pozycje staram się też kupić w formie papierowej i uważam, że wtedy wersja elektroniczna też mi się powinna należeć. Chociażby za symboliczną dopłatą 5zł. To chyba jednak jeszcze pieśń przyszłości wśr&oacute;d polskich wydawnictw.">4</a></sup> ale wydaje mi się, że więcej czytam wersji elektronicznych niż papierowych. Liczę na to, że w przyszłości wybór będzie jeszcze bogatszy a książki elektroniczne znacznie tańsze i wszystkie pozbawione DRM na rzecz znaku wodnego.</p>
<p>Tak więc mankamenty mankamentami, ale czytać trzeba :)</p></div>Przypisy:<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_3500" class="footnote"> Dropbox czy moja własna chmura na nowym serwerze (używam ownCloud) oraz dysk komputera i telefonu</li><li id="footnote_1_3500" class="footnote">Tak, wiem, że DRM można się pozbyć, ale po co skoro mogę kupować tylko te książki, które tego DRM nie mają?</li><li id="footnote_2_3500" class="footnote">Jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację, w której książki byłyby przechowywane w jakichś zdalnych repozytoriach, a my kupując je, dostawalibyśmy prawo do ich odczytu i z łatwością moglibyśmy to prawo odsprzedawać innym. Tylko po co? Pomysł raczej bez sensu, chociaż myślę, że ZAIKS czy inni przyklasnęliby mu chętnie. Przecież mogliby kasę brać dwa lub więcej razy za to samo.</li><li id="footnote_3_3500" class="footnote">Oczywiście nadal co ciekawsze pozycje staram się też kupić w formie papierowej i uważam, że wtedy wersja elektroniczna też mi się powinna należeć. Chociażby za symboliczną dopłatą 5zł. To chyba jednak jeszcze pieśń przyszłości wśród polskich wydawnictw.</li></ol><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/">O kilku mankamentach książek elektronicznych.</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/02/20/o-kilku-mankamentach-ksiazek-elektronicznych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Bunt na sprzedaż&#8221; &#8211; Joseph Heath i Andrew Potter</title>
		<link>https://waltharius.pl/2012/02/16/bunt-na-sprzedaz-joseph-heath-i-andrew-potter/</link>
		<comments>https://waltharius.pl/2012/02/16/bunt-na-sprzedaz-joseph-heath-i-andrew-potter/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 21:37:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Radczuk]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Zaczytany]]></category>
		<category><![CDATA[Bunt]]></category>
		<category><![CDATA[Bzdurne przekonania]]></category>
		<category><![CDATA[Kontrkultura]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Walka z systemem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://waltharius.pl/?p=3405</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jakiś czas temu miałem niezłą zajawkę na czytanie wszystkiego co jest związane z ekonomią, liberalizmem, neoliberalizmem, wolnym rynkiem, powodowaniem katastrof w celu pobudzania konsumpcji, teoriami spiskowymi w ekonomii i w ogóle wszystkim, co ma jakiś związek z wydumaną, ekonomiczną działalnością człowieka. Poprzednio opisana przeze mnie pozycja &#8211; &#8222;Neoliberalne uwikłanie edukacji&#8221; &#8211; wynikła właśnie z tego <a class="read-more" href="https://waltharius.pl/2012/02/16/bunt-na-sprzedaz-joseph-heath-i-andrew-potter/">[&#8230;]</a>
<div id="crp_related"> </div>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/02/16/bunt-na-sprzedaz-joseph-heath-i-andrew-potter/">&#8222;Bunt na sprzedaż&#8221; &#8211; Joseph Heath i Andrew Potter</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><img class="alignleft size-medium wp-image-3406" title="Bunt na sprzedaż. Dlaczego kontrkultury nie da się zagłuszyć?" src="http://waltharius.pl/wp-content/uploads/2011/12/bunt_na_sprzedaz-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" /> Jakiś czas temu miałem niezłą zajawkę na czytanie wszystkiego co jest związane z ekonomią, liberalizmem, neoliberalizmem, wolnym rynkiem, powodowaniem katastrof w celu pobudzania konsumpcji, teoriami spiskowymi w ekonomii i w ogóle wszystkim, co ma jakiś związek z wydumaną, ekonomiczną działalnością człowieka. Poprzednio opisana przeze mnie pozycja &#8211; &#8222;<a title="Neoliberalne uwikłanie edukacji" href="http://waltharius.pl/2011/12/13/neoliberalne-uwiklanie-edukacji-e-potulicka-i-j-rutkowiak/">Neoliberalne uwikłanie edukacji</a>&#8221; &#8211; wynikła właśnie z tego zainteresowania. Po prostu, któraś z książek, którą czytałem miała ją w przypisach lub bibliografii. A może to było z jakiegoś artykułu w necie? Nie pamiętam już zbyt dokładnie. W każdym razie <strong>&#8222;Bunt na sprzedaż&#8221;</strong> też pochodzi z jakiejś bibliografii lub przypisów, może nawet z &#8222;Neoliberalnego uwikłania edukacji&#8221;, ale ponieważ w tej chwili nie mam tej książki, to nie mam jak tego sprawdzić.</p>
<p><span id="more-3405"></span></p>
<p>&#8222;<strong>Bunt na sprzedaż</strong>&#8221; ma zawadiacki tytuł, ale jeszcze bardziej zawadiacki podtytuł, który brzmi: &#8222;<strong>Dlaczego kultury nie da się zagłuszyć</strong>&#8222;. Muszę przyznać, że to właśnie pod wpływem pierwszych rozdziałów tej książki powstała moja recenzja filmu &#8222;<a title="Milk. Obywatel Milk." href="http://waltharius.pl/2011/09/20/milk-obywatel-milk/">Milk. Obywatel Milk</a>&#8222;. Książka ukazuje trochę inne spojrzenie na kulturę oraz jej różne odmiany. Tak zwane <em>&#8222;popkultury&#8221;</em> oraz <em>&#8222;subkultury&#8221;</em>, które próbują za wszelką cenę wykazać się innością od <em>&#8222;mainstreamu&#8221;</em> są tutaj bezlitośnie wyśmiane.</p>
<p>Jest to kolejna trudna książka, którą albo się będzie czytać jednym tchem, albo z mozołem brnąć przez kolejne stronice. Nie wiem od czego to zależy i komu się może spodobać, a kto uzna ją za stek bzdur. Przypuszczam jednak, że każdy z nas przeżywa podobne dysonanse poznawcze o jakich w tej książce napisali jej autorzy. Nie będę się zbytnio o tym rozpisywał, napiszę tylko, że uważam, że książkę warto przeczytać. Sam przeczytam ją jeszcze raz i pewnie pokuszę się o bardziej szczegółową analizę jej treści niż teraz.</p>
<p>Warto jednak do niej sięgnąć chociażby po to, żeby uświadomić sobie, że koncepcja podświadomości to zaledwie teoria, bez żadnego mocnego umocowania w najnowszych badaniach. Tak samo jak warto się dowiedzieć, że prawie każdy problem może mieć drugie a nawet trzecie dno i uciekanie od tego nic nie da.</p>
<p>Każdy, kto choć trochę interesuje się ekonomią i socjologią powinien sięgnąć po tę pozycję, aby przekonać się jak wielkimi odkrywcami są jej autorzy, lub też jak wielkimi ignorantami. A może po prostu stwierdzić, że wcześniej już to wszystko wiedział i te odkrycia są <em>&#8222;oczywistą oczywistością&#8221;</em>.</p></div><div id="crp_related"> </div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl/2012/02/16/bunt-na-sprzedaz-joseph-heath-i-andrew-potter/">&#8222;Bunt na sprzedaż&#8221; &#8211; Joseph Heath i Andrew Potter</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://waltharius.pl">Walth&#039;s World</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://waltharius.pl/2012/02/16/bunt-na-sprzedaz-joseph-heath-i-andrew-potter/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic page generated in 0.599 seconds. -->
<!-- Cached page generated by WP-Super-Cache on 2016-02-06 01:14:28 -->

<!-- Compression = gzip -->