<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345</atom:id><lastBuildDate>Fri, 23 Jan 2026 19:25:10 +0000</lastBuildDate><category>chleb</category><category>książka</category><category>lato</category><category>siatkówka</category><category>wakacje</category><category>film</category><category>obejrzane</category><category>pociąg</category><category>sport</category><category>urlop</category><category>Gdynia</category><category>Kaszuby</category><category>Silverberg</category><category>dieta</category><category>jesień</category><category>myśli</category><category>ogólne</category><category>przeczytane</category><category>star trek</category><category>wolność</category><category>Łódź</category><category>święto</category><title>Inna ach...</title><description></description><link>http://innach.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Unknown)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>16</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-5923861570348266611</guid><pubDate>Fri, 25 Dec 2009 15:21:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-25T16:26:33.713+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">siatkówka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">sport</category><title>Święta i sport</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg5nHhdwFP0bZ2_LxBAam5VQb5olek2WeJ0JmGyAY7c1BR2nHn1iFkOV0iIZ3tNOQ1YsxSKOlpwmfFmB8HstyX_5dxcYtwIqqOhlZJLjryKqw57bBiKpL7hQ8N4Szo0TuFjx3YscHRSOjc/s320/pariskola.jpg&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Dzieje się oj dzieje kochani. Święta przyszły nagle i niespodziewanie. Miesiące mijają sama nie wiem kiedy. Udało się dziś usiąść i zastanowić nad tym co stało się w tym roku od września życie nabrało takiego tempa że nie ma czasu na to by nudzić się jak kiedyś :) Kilkanaście wyjazdów, godziny spędzone w autokarze z niesamowitymi ludźmi. Czas liczony jest od wyjazdu do wyjazdu, jak opowiedzieć mam co znaczy 55 godzin w autokarze, wycieczka po Paryżu roześmianą grupą, miny naszych zawodników kiedy zobaczyli nasz autokar idąc na poranny trening i nasz doping na wieczornym meczu i ta radość i to szczęście i wariactwo. Świat się zakręcił wokół siatkówki i nie może się zatrzymać... 23 grudnia o godzinie osiemnastej zaczął się mecz, który odmienił nasze święta... pokonaliśmy drużynę, z którą nie udało nam się wygrać od 6 lat... hala eksplodowała z radości, 5 tysięcy ludzi zwariowało ze szczęścia, ludzie płakali i śmiali się. Tego się nie da opisać... dziś pierwszy dzień świąt, oglądałam powtórkę kilka razy i uśmiech nadal nie schodzi mi z twarzy :)&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;table style=&quot;width: auto;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr align=&quot;center&quot;&gt;&lt;td&gt;&lt;/td&gt;&lt;td valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Wesołych Świąt kochani, obyśmy mieli jeszcze wiele takich chwil w tym nowym roku i oby wiosna była nasza :)&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/12/swieta-i-sport.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg5nHhdwFP0bZ2_LxBAam5VQb5olek2WeJ0JmGyAY7c1BR2nHn1iFkOV0iIZ3tNOQ1YsxSKOlpwmfFmB8HstyX_5dxcYtwIqqOhlZJLjryKqw57bBiKpL7hQ8N4Szo0TuFjx3YscHRSOjc/s72-c/pariskola.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-7767465073942512629</guid><pubDate>Sun, 01 Nov 2009 17:16:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-01T18:16:44.182+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chleb</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">dieta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">siatkówka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">święto</category><title>Gołąbkowe święto</title><description>Tak jak nie ma Bożego Narodzenia bez karpia, Wielkanocy bez jajek, to dziś u nas bez gołabków się nie obejdzie. Taka tradycja przez lata powstała i wszyscy marznąc na cmnentarzu (bo dziś mróz u nas okrutny) marzą o tych ciepłych gołąbkach które czekają w domu :) Wczoraj piekarnik miał ciężki dzień, usmażyłam kurczaka na rożnie (daję słowo ostatni raz, zapaskudził piekarnik okropnie, a czyszczenie go to jedno z moich znienawidzonych zajęć), dwa chlebki (śliczna nilsa i niestety zakalcowaty żytniak - tym razem na zakwasie chlebek wyszedł prześliczny, a na drożdżach gniot :-/) i aż do północy gołąbki we wszystkich brytfankach jakie posiadamy ;)&lt;br /&gt;
A dziś... dzień zadumy, refleksji i lekkiej nudy... nie lubię tego święta, czekam na dzień jutrzejszy na powrót do szaleństwa sportowego, na wieści z forum i od znajomych, na dwa dni w środku tygodnia kompletnego oderwania od rzeczywistości...&lt;br /&gt;
I chyba należy wspomnieć że kończę dziś drugą fazę dukana, dziś mija równe 100 dni. Początkowo było łatwo, tak jakieś 80 dni, a potem jak zaczęłam eksperymentować z nowym piekarnikiem i tworzyć pachnące chlebki i pyszne ciasta, to dukan poszedł w lekką odstawkę niestety ;) Od jutra trzecia faza, lekko zmodyfikowana dla mnie i trzymajcie kciuki żeby kilogramy nie wróciły ;)</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/11/goabkowe-swieto.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-6369512039371624972</guid><pubDate>Sun, 25 Oct 2009 10:54:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-25T12:22:34.652+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chleb</category><title>Zakwasowa sobota</title><description>&lt;div style=&quot;float: right; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px;&quot;&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2669/4041688891_319f1b521f_b.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2669/4041688891_319f1b521f_b.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Czasami mam takie dni że wstaję z uśmiechem i stoję przy garach z przyjemnością. Od czasu wymiany piekarnika zdarza mi się to coraz częściej ;) Plan na wczorajszy dzień to był chleb (z racji wyczerpania zapasów) i powiem szczerze średnio zadowolona jestem. Wybrałam sprawdzony już szybki chleb z San Francisco&amp;nbsp; (na zdjęciu ten z prawej strony) i &lt;a href=&quot;http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2009/08/najatwiejszy-chleb-zytni.html&quot;&gt;najłatwiejszy chleb żytni z przepisu Liski&lt;/a&gt; (na zdjęciu z lewej strony). I chleb z San Francisco po przełożeniu do dwóch mniejszych keksówek wcale nie był taki szybki i nie miałam pojęcia ile ma wyrosnąć... (ogólnie rodzinka zaprotestowała przeciwko takim dużym kanapkom więc stąd pomysł na dwie keksówki). Po upieczeniu powstały mi dwa niskie chlebki (ale wydają się dobrze wyrośnięte, no chyba że przesąd ma w sobie ziarno prawdy i @ psuje wypieki naprawdę). No a mój debiut żytni to eksperyment był... niesamowita ilość czasu poświęcona na wyrastanie (a ja do cierpliwych nie należę), z wyglądu chleb jest podobny do liskowego, ale za bardzo go przypiekłam i wczoraj takiego ciepłego nie dało się pokroić... dziś już jest miększy i po ukrojeniu widać że jednak mogłam go ciut dłużej potrzymać jeszcze, bo mógł więcej wyrosnąć. No cóż na pewno to nie koniec moich eksperymentów z pieczywem żytnim, możecie współczuć albo zazdrościć mojej rodzince ;)&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;A przepis na chlebek żytni podaję za &lt;a href=&quot;http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2009/08/najatwiejszy-chleb-zytni.html&quot;&gt;Liską&lt;/a&gt;: &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Najłatwiejszy chleb żytni na zakwasie z prażonym słonecznikiem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Dzień przed pieczeniem:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;a href=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2557/4041688375_c50e2fa657_b.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2557/4041688375_c50e2fa657_b.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;1 łyżka zakwasu  żytniego (dokarmionego 10-12 godzin wcześniej)&lt;br /&gt;
150 ml wody&lt;br /&gt;
150 g mąki żytniej chlebowej typ 720&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;(wymieszać odstawić przykryte folią spożywczą)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Po 12-18 godzinach dodajemy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
380 g mąki żytniej chlebowej typ 720&lt;br /&gt;
1,5 łyżeczki soli&lt;br /&gt;
1/2 łyżeczki drożdży instant (opcjonalnie)&lt;br /&gt;
200 ml wody w temp pokojowej&lt;br /&gt;
50 g prażonego słonecznika*&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie składniki oprócz pestek łączymy za pomocą miksera lub łyżki. Nie należy miksować zbyt długo. Na końcu dodajemy uprażony i &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;ostudzony&lt;/span&gt; słonecznik. Przełożyć ciasto do keksówki o długości 26-30 cm wysmarowanej oliwą i wysypanej otrębami żytnimi. Przykryć folią spożywczą i odstawic do wyrastania. W zależności od temperatury, zajmie to 2-6 godzin (u mnie chyba powinno być dłużej niż 6 godzin). Chleb mniej więcej podwoi swoją objętość. Nie należy wstawiać do piekarnika niewyrośniętego chleba. Wstawić do &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;zimnego&lt;/span&gt; piekarnika, nastawić temp. 230 st C. Po 30 minutach zmniejszyć do 210 st i piec jeszcze ok 30 minut.&amp;nbsp; Warto po ok. 30 minutach od wstawienia chleba sprawdzić, jak się piecze, ponieważ czas pieczenia zależy tu przede wszystkim od tego, jak szybko nagrzewa się piekarnik. Jeśli chleb za bardzo rumieni się z wierzchu, należy przykryć go folią aluminiową i dopiekać pod nią. Ostudzić na kuchennej kratce.&lt;br /&gt;
Smacznego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;*Rozgrzać suchą patelnię. Wsypać pestki słonecznika i prażyć je na złoto, ciągle mieszając. Zajmie to ok. 5 minut.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/10/zakwasowa-sobota.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://farm3.static.flickr.com/2669/4041688891_319f1b521f_t.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-7858732333337942224</guid><pubDate>Sun, 18 Oct 2009 20:46:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-18T23:58:56.582+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chleb</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">siatkówka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">sport</category><title>Monotematyczna jestem...</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Ostatnio blog zamienia się w kulinarny :) Dzisiaj niedziela wyjątkowo aktywna dla piekarnika, najpierw pyszne &lt;a href=&quot;http://mojewypieki.blox.pl/2009/05/Lekkie-ciasto-z-owocami.html&quot;&gt;lekkie ciasto z owocami&lt;/a&gt;&amp;nbsp; (ja użyłam śliwek węgierek) z przepisu od Dorotki, a teraz wyjęłam z formy &lt;a href=&quot;http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2008/09/chleb-z-san-francisco.html&quot;&gt;chleb z San Francisco&lt;/a&gt; z przepisu Liski. Chlebek jest na moim bardzo młodym zakwasie więc sporo ryzykuję, ale nie mogłam się doczekać :) Wyrósł i pachnie pięknie, ciekawe jak smakuje? Natomiast zakwas ma się u mnie bardzo dobrze, dokarmiany bąbelkuje i sobie pracuje stojąc przy kaloryferze, jeszcze podkarmię go kilka dni (całkiem sporo go mam, możliwe że z nadmiaru znów zaryzykuję i zużyję na coś) i mam nadzieję że dochowam się wieloletniego zakwasu ;) Takiego stuletniego z San Francisco to pewnie nie ;)&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Więcej o chlebku będzie gdy pokroję (nie znoszę czekać na to aż ostygnie. A dziś jeszcze kilka słów o tym co również zaprząta mi głowę ostatnio w weekendy. Siatkówka :) zwariowałam na stare lata, uparłam się na klub kibica, zapisałam się jeżdżę na wyjazdy (i wiem że cały dzień w autokarze spędzony odbija się na plecach niestety) walczę z bólem gardła, okrzyki na meczach, przeciągi, zimne napoje na to wszystko.... trzeba mieć końskie zdrowie ;) Ale chwile takie jak na wczorajszym meczu i ta radość że w końcu się udało... to nie do opisania :) Bo właściwie jak opisać stan kiedy stoisz w pełnym rynsztunku dwie minuty przed meczem i czujesz jak adrenalina podnosi ciśnienie krwi? Jest w tym trochę niepewności i dużo radości, a stoisz pomiędzy setką takich entuzjastów jak Ty... Uwielbiam siatkówkę, zawsze i wszędzie i owszem spędzę te 27 godzin w autokarze... Ale o tym w grudniu ;) A teraz idę zobaczyć ten chleb...&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Edit: Ach co tu wiele mówić... zaraz wam pokażę... pachnie i smakuje obłędnie... udał się bardzo, śliczny, delikatny w smaku, miąsz jest mięciutki, skórka chrupiąca (nawet nieco za bardzo) cudo po prostu... Jak ja się cieszę że ten zakwas mam :-] A oto chlebek:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2507/4023177539_264b8c36f5_b.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;150&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2507/4023177539_264b8c36f5_b.jpg&quot; width=&quot;200&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;A przepis podaję za &lt;a href=&quot;http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2008/09/chleb-z-san-francisco.html&quot;&gt;Liską&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2424/4023178875_7dc19e3409_b.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;150&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2424/4023178875_7dc19e3409_b.jpg&quot; width=&quot;200&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Chleb z San Francisco&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;2 łyżeczki suszonych drożdży &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;200 g mąki pszennej razowej &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;400 g mąki pszennej białej &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;1/2 łyżki cukru &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;2 łyżki octu balsamicznego&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;1 i 1/4 łyżeczki soli &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;250 g zakwasu żytniego lub pszennego &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;375 ml wody &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;do posmarowania: jajko wymieszane z 2 łyżkami śmietanki (ja użyłam mleka)&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Drożdże i cukier rozpuścić w wodzie i odstawić na 15 min. &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Następnie dodać do niego 375 g mąki białej, zakwas, sól i ocet. Wymieszać, przykryć i odstawić do czasu aż podwoi swoją objętość, tj ok. 30 min. (u mnie trzeba było czekać dłużej jakieś 45 minut, myślę że to z powodu młodego zakwasu) Dodać pozostałą mąkę i zagnieść luźne ciasto. Wlać je do dwóch keksówek lub formy kwadratowej o boku 24 cm i odstawić by wyrosło (ja użyłam jednej większej keksówki, Liska u siebie piecze w takiej płaskiej większej formie). Posmarować jajkiem.&amp;nbsp; Piekarnik nastawić na temp. 230 st. Kiedy się nagrzeje, wstawić chleb i piec 10 minut. Następnie zmniejszyć temp. do 200 st C i piec kolejne 35 min. &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/10/monotematyczna-jestem.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://farm3.static.flickr.com/2507/4023177539_264b8c36f5_t.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-1470117201151473442</guid><pubDate>Fri, 16 Oct 2009 07:07:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-16T21:09:09.738+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chleb</category><title>World Bread Day 2009</title><description>Dziś mamy &lt;a href=&quot;http://kochtopf.twoday.net/stories/announcing-world-bread-day-2009-yes-we-bake&quot;&gt;Światowy Dzień Chleba&lt;/a&gt;. Z tej okazji miałam w planie upiec chlebek orkiszowy, niestety sklep osiedlowy się nie spisał, bo nie miał mąki orkiszowej :( Zakupiłam więc mąkę żytnią chlebową i pszenną chlebową i postanowiłam raz jeszcze przeszukać net. Wybrałam u &lt;a href=&quot;http://mojewypieki.blox.pl/2009/01/Chleb-pszenny-na-jajach-i-miodzie.html&quot;&gt;Dorotki&lt;/a&gt; &lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;chleb pszenny na jajach i miodzie&lt;/b&gt; i upiekłam z połowy porcji, wyszedł mi tak: &lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2681/4017457178_b09e8e4d63.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2681/4017457178_b09e8e4d63.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;a href=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2657/4016693969_cc8e16265d.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2657/4016693969_cc8e16265d.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Chlebek jest mniejszy niż mój pierwszy wieloziarnisty, wolniej wyrastał, w smaku jest słodszy i bliżej mu smakiem do chałki niż do zwykłego chleba. Podejrzewam go również iż nie bardzo wyrósł (ale nie mam do czego porównać ;) i że użyłam niezbyt właściwej mąki (dałam pszenną chlebową 750 i pszenną pełnoziarnistą o niewiadomym typie, na opakowaniu nie jest to określone i w necie też nic nie znalazłam). W przekroju chlebek jest dużo jaśniejszy niż na zdjęciu Dorotki. No i muszę opanować mój nowy piekarnik, trzymałam ten chlebek krócej niż w przepisie a i tak przypiekł się za mocno.&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;&lt;u&gt;Składniki na 1 bochenek: &lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;pół paczki suszonych drożdży (ja miałam taką 7 gramową)&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;3/4 szklanki ciepłej wody &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;1 jajko (w temperaturze &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;pokojowej)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;1/8 szklanki miodu&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;1 łyżeczka soli&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;1/8 szklanki stopionego i ostudzonego masła, margaryny lub smalcu&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;1 szklanka mąki pszennej chlebowej lub zwykłej mąki pszennej&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;1,5 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: georgia,palatino; font-size: small;&quot;&gt;W dużej misce zrobić rozczyn drożdży z wodą, odstawić na 5 minut, aż drożdże zaczną się pienić. Dodać jajka, miód, sól, tłuszcz i mąkę. Zagnieść, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne, odstawić przykryte w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, aż podwoi objętość (około 1-1,5 godziny). Po tym czasie ciasto wyrobić raz jeszcze. Uformować bochenek i wyłożyć do natłuszczonej keksówki. Nakryć, pozostawić znów po wyrośnięcia na około 45 - 60 minut.&amp;nbsp; Piec w temperaturze 190ºC przez 30 - 35 minut, aż stukając w dno bochenka usłyszymy głuchy odgłos. Ostudzić na kratce.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://kochtopf.twoday.net/stories/announcing-world-bread-day-2009-yes-we-bake/&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot; title=&quot;world bread day 2009 - yes we bake. (last day of sumbission october 17)&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;world bread day 2009 - yes we bake.(last day of sumbission october 17)&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2427/3925329115_cff2df43c9_o.jpg&quot; width=&quot;130&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;To mój pierwszy udział we wspólnym pieczeniu chleba i to drugi chlebek jaki upiekłam, skuszona sukcesami nastawiłam dziś zakwas :D Będzie się działo... ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;font-family: inherit; text-align: left;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A wam moi kochani z okazji Święta Chleba życzę smacznego :) I powiem wam że nie taki diabeł straszny jak go malują, a zapach chleba roznoszący się po całym domu to coś wspaniałego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;font-family: inherit; text-align: left;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/10/dzisiaj.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://farm3.static.flickr.com/2681/4017457178_b09e8e4d63_t.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-6323751643521614823</guid><pubDate>Tue, 13 Oct 2009 17:14:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T19:24:26.133+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chleb</category><title>Pierwszy chleb...</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;a href=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2631/4009001218_e79dec1475_m.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2631/4009001218_e79dec1475_m.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba&lt;br /&gt;
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie&lt;br /&gt;
Dla darów Nieba....&lt;br /&gt;
Tęskno mi, Panie...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;C.K. Norwid &quot;Moja Piosnka (II)&quot;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Czy myśleliście kiedyś o upieczeniu własnego chleba? Takiego prawdziwego, własnoręcznie wyrobionego z mąki, drożdży, wody...&amp;nbsp;Czy czuliście ten zapach roznoszący się po domu... Dziś przyszła mi straszliwa ochota. Cała moja wiedza odnośnie pieczenia jest ściśle teoretyczna i pochodzi z blogów, które przeglądam podziwiając autorki. Po przeanalizowaniu wszystkiego znalazłam bardzo łatwy przepis u &lt;a href=&quot;http://mojewypieki.blox.pl/2008/01/Chleb-wieloziarnisty.html&quot;&gt;Dorotki&lt;/a&gt; i upiekłam swój pierwszy chleb. Nie jest idealny bo ciut za bardzo spiekła się skórka z wierzchu, ale wiem już co źle zrobiłam i następnym razem potrzymam go krócej nieco :) Mimo wszystko jest pyszny i coś czuję, że sklepowe pieczywo wyjdzie z mody w moim domu. Nie wspominam już o swojej diecie bo chyba przyszedł już czas żeby przejść na utrwalanie ;) Przepis podaję za Dorotką:&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;b&gt;Chleb wieloziarnisty&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;font-family: inherit; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;text-decoration: underline;&quot;&gt;Składniki na 1 bochenek:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul style=&quot;font-family: inherit; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;0,5 kg mąki krupczatki (nie próbowałam z inną mąką)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;3 łyżki siemienia lnianego&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;3 łyżki łuskanego słonecznika&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;0,5 szklanki otrąb pszennych lub żytnich&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;1,5 łyżki sezamu&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;1 łyżka pestek z dyni&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;3/4 łyżki soli&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;2 łyżki cukru&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;2,5 dag świeżych drożdży&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;0,5 litra wody&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div style=&quot;font-family: inherit; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt; &lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;font-family: inherit; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mąkę, ziarna, sól, cukier i pokruszone drożdże wymieszać dokładnie. Zalać ciepłą wodą i wyrobić ciasto (ciasto będzie bardzo luźne, ale takie ma być). Odstawić do wyrośnięcia na 20 minut. Wyrobić ponownie, ja po prostu mocno rozmieszałam (dalej ciasto będzie luźne) i przełożyć do natłuszczonych foremek keksowych (wymiary &quot;dolne&quot; mojej keksówki to 8 x 21 cm). Odstawić do wyrośnięcia (czas rośnięcia trzeba wyczuć, z pewnością nie musi podwoić objętości - rośnie bardzo krótko i wystarczy jak trochę podrośnie, inaczej może się nie udać; u mnie rósł około 15 minut). Piec 50 minut w temperaturze 230ºC (piekłam bez termoobiegu).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;font-family: inherit; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;A potem wyjąć, wystudzić na kratce i zjeść ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2432/4009000284_d3d4e66ab1_m.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;150&quot; src=&quot;http://farm3.static.flickr.com/2432/4009000284_d3d4e66ab1_m.jpg&quot; width=&quot;200&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;Smacznego&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;(zdjęcia są kiepskie, ale niestety dysponuję tylko aparatem z telefonu komórkowego, więc musicie mi wybaczyć ;)) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/10/pierwszy-chleb.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://farm3.static.flickr.com/2631/4009001218_e79dec1475_t.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-6652852865263400720</guid><pubDate>Sat, 10 Oct 2009 19:31:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T18:28:48.669+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">myśli</category><title>Inna jestem</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Po męczącym, ale dobrym dniu siadam w fotelu i myśli same pchają się do głowy. Ja jednak inna jestem... dziwna i zakręcona... Potrafię wsiąść do pociągu ot tak i pojechać do Krakowa na spotkanie z ulubionym pisarzem (jak w czerwcu). Wolę kupić sobie nową książkę niż nowy ciuch czy kosmetyki... Od tygodnia non stop jest ze mną magiczna muzyka Yirumy i nie mogę się nacieszyć tymi dźwiękami. Spędzam sobotę moknąc w deszczu na imprezie charytatywnej dla dzieciaków. Jeżdżę z klubem kibica na wyjazdy i zakładając pasiak płaczę i śmieję się jak oni. Skaczę z radości po wygranym meczu, a w drodze powrotnej czytam fantastykę i oglądam seriale na mojej omnii. Po południu biegnę do empiku na spotkanie z Pilipiukiem i Ćwiekiem. Jestem na diecie, pierwszy raz w życiu, wychodzę z założenia raz a dobrze i chudnę 8 kg. Uwielbiam piec ciasta chleby i bułeczki, kuchnia to dla mnie magiczne miejsce. Przeczytane książki zapisuję w dzienniku, słucham audiobooków, mam książki w wydaniu papierowym i elektronicznym. Pływanie sprawia mi niesamowitą frajdę, kibicuje 90% istniejących dyscyplin sportowych. Uwielbiam Internet i korzystam z możliwości jakie mi daje, z pasją uczę się nowych rzeczy (przesiadka na linuksa? czemu nie?) Walczę z własnymi lękami i spełniam marzenia... dziwna jestem... odnoszę wrażenie, że balansuję pomiędzy różnymi światami, środowiskami, ludzie którzy dzielą moje pasje są czasami tak różni, że sama nie mogę w to uwierzyć... kim jest inna ach?&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/10/inna-jestem.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-5681166706965708555</guid><pubDate>Sun, 30 Aug 2009 18:10:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T18:29:12.757+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">jesień</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książka</category><title>Jesiennie</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Nie wiem jak u was, ale u mnie od tygodnia conajmniej trwa jesień. Jesień dla mnie oznacza wieczory spędzone w papierach, coraz dłuższe i coraz zimniejsze. Jesień to kawa, herbata i kocyk i książka wreszcie. Jesień to pogoń za materiałami papierniczo-szkolnymi i stres szkolny... To czas, kiedy wszystko wraca na swoje miejsce i wracamy do rytuałów. W tym roku nawet waga wróciła na swoje miejsce ;) Prawie czuje jak z każdym spadającym liściem zwalnia mój świat... Bo wakacje są fajne, bo wszystko jest inaczej i pozornie dużo czasu jest, ale np. przejrzałam dziś listę książek jakie przeczytałam w tym roku i okazało się, że najwięcej czytam zimą (w styczniu nawet 8 książek się udało), a w wakacje skromniutko po jednej i sama nie wiem gdzie uciekł ten czas i co się z nim stało ;) Jeszcze się tylko muszę odkopać z wrześniowych papierków i będzie dobrze :)&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/08/jesiennie.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-23853415168701409</guid><pubDate>Tue, 28 Jul 2009 16:55:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T18:34:19.647+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">film</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">lato</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">obejrzane</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">wakacje</category><title>Ach będzie inna...</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Inna bo chudsza :D od tygodnia na diecie Dukana jestem i nie mogę uwierzyć w to co się dzieje... lecę z wagą w dół (wagę wreszcie zakupiłam) i uczę się nowych nawyków żywieniowych. Piję kawę z mlekiem, herbat różne rodzaje i wszystko gorzkie, nie słodzę, eliminuję węglowodany i tłuszcze, zjadam białko głównie (mięso drobiowe i wołowe, ryby, nabiał, jajka) i chudnę... Jem nowe rzeczy, rośnie moja kreatywność kulinarna i jest po prostu cudnie. Świat się piękniejszy troszkę zrobił, a schudnąć chcę do swoich 55 kilogramów, które pamiętam jeszcze ze studiów :) a dziennik z odchudzania jest &lt;a href=&quot;http://proteinkach.blogspot.com/&quot;&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;A tak poza dietowo to u mnie luzy, mała bywa i nie bywa w domu, więc bywa albo nie bywa zajmująco. Pracuję (doświadczam uroków lipca przed koszmarem sierpnia i mękami września, ale to normalka ;), oglądam seriale, czytam. Ubolewam, że basen mam zamknięty do września, bywam w kinie, ostatnio na Transformersach i nowym HP - jeśli macie wziąć na coś dzieci to z dwojga złego wybierzcie ten pierwszy, nowy HP jest krótko mówiąc nie dla dzieci... to uczucie na końcu, że umarła nadzieja nie jest dobre dla kilkulatków.&lt;br /&gt;
I tak mija dzień za dniem, dzień za dniem i już połowa wakacji za nami, a markety straszą mnie wydatkami wrześniowymi brr... Do poczytania ;)</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/07/ach-bedzie-inna.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-2981656291643815465</guid><pubDate>Mon, 06 Jul 2009 09:54:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T19:25:46.831+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Gdynia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kaszuby</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">lato</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">pociąg</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">urlop</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">wakacje</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Łódź</category><title>Kronika urlopowa</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Z ulgą zamykałam drzwi 25 czerwca, przepracowana, przemęczona, dopinając wciąż coś na ostatni guzik przed urlopem. Jeden z koszmarów urlopowych to taki, kiedy dzwoni telefon z pracy... Ale o urlopie miało być. Piątek upłynął sobie pod znakiem pociągów, dość duszno więc nie bardzo miło było, ale wieczorne spotkanie z kochaną osobą dodało sił. Humor popsuł się kiedy zobaczyłam pokój hotelowy w Łodzi... Paskudny wystrój, pokój śmierdzący papierosami, rozlatujący się sprzęt, internet tylko na korytarzu i najgorsze: pleśniejąca łazienka :-/ Na stronach internetowych nieco inaczej to wyglądało (tak więc odradzam wszystkim hotel Boss). Niestety musiałam tam zostać, z racji Ligi Światowej, hotele ze znośnymi cenami miały wszystko pozajmowane. Sobotę i niedzielę spędziłam poza hotelem, na siatkówce (to temat na osobną notkę, która zapewne nigdy nie powstanie ;), biegając po sklepach, spotykając się ze znajomymi i wydając niesamowite ilości pieniążków (mam wybitne zdolności w tym zakresie). Naładowana pozytywnymi emocjami i mając w kieszeni nową dawkę wspomnień wyruszyłam w poniedziałek na Kaszuby. Duchota panująca tego dnia wykończyła mnie całkowicie. Ale zawsze jak tu dojeżdżam to dochodzę do wniosku że warto, zieleń, lasy i jeziora. Na Kaszubach siedzę już tydzień, robiąc wypady do mniejszych miejscowości i miasteczek. Wczoraj odwiedziłam zatłoczoną, umęczoną tłumem festiwalowym Gdynię, żeby zerknąć na paradę żaglowców i spędziłam kilka godzin na plaży, gdzie słońce spiekło mnie niemiłosiernie, bo pogoda była żaglowa (słońce i wiatr) człowiek nawet nie czuł, że się opala. Za wczorajszą bezmyślność pokutuję dziś i zastanawiam się jak tu się ludziom pokazać w takim stanie. Oprócz wycieczek mniejszych i większych leżę i odpoczywam, oglądam filmy i czytam książki. Planowany powrót do domu środa, gdzie zostanie mi cztery dni na aklimatyzację do codziennego życia. Ale pomyślę o tym podczas dwunastogodzinnej drogi do domu, dziś jeszcze się urlopuję i lenię ;)&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/07/kronika-urlopowa.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-6327701557377048577</guid><pubDate>Fri, 19 Jun 2009 11:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T19:26:14.929+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">lato</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">urlop</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">wakacje</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">wolność</category><title>WAKACJE :D</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Taka stara i tak się cieszy ;) Odetchnęłam z ulgą bo: koniec z codziennym odrabianiem lekcji ludzika siedmioletniego (no w zasadzie od kwietnia już ośmio). Koniec ze sprawdzaniem obliczeń, z zaganianiem bo coś jeszcze, bo angielski, bo przeczytać trzeba to a nie to na co ma się ochotę. Koniec z brutalnymi pobudkami o świcie i przymuszaniem bo się spóźnimy, koniec na dwa miesiące koniec. I już nie będzie wyścigu szkolnego w znajomości: księżniczek, czarodziejek, piosenkarek i innych postaci i nie będzie wrzasku pt: dlaczego nie mogę ubrać tego co chcę (jeśli o mnie chodzi w wakacje to może i ze stroju kąpielowego nie wychodzić).&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
A w pracy za chwilę urlop, a po urlopie magiczna cisza na korytarzach, dzieci, które nie przychodzą bo rodzice mają sklerozę, opinie, które leżą bo nikomu się nie śpieszy, czas nieograniczony i jeżeli zechce mi się robić badanie 3 godziny to moja sprawa, gabinet wolny, współzajmującej brak (ona jest zwolenniczką letniego urlopowania się, ja jesiennego - świetnie się uzupełniamy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A w domu cisza... bo Ona pojechała w świat (i właściwie nie będzie jej jakieś 3/4 wakacji)... jeszcze się kręcę, jeszcze coś robię, podnoszę, przenoszę itp... Ale już wiem, że zaraz, za chwileczkę będzie kawa, książka, film i wolność. Jak tu nie lubić wakacji? :D</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/06/wakacje-d.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-8488719621293871276</guid><pubDate>Fri, 12 Jun 2009 19:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T19:26:27.889+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">pociąg</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Silverberg</category><title>Pociągiem przez świat</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Pociąg to mój ulubiony środek lokomocji. Uwielbiam chwile kiedy siedzę już sobie spokojnie w przedziale, wyglądam przez okno na zmieniające się krajobrazy, czytam, słucham muzyki, oglądam film. Te kilka godzin świętego spokoju w rytmie stukających kół sprawia, że znów mogę wysiąść na dworcu i góry przenosić w codziennym życiu. W poniedziałek krótki wypad do Krakowa uskrzydlił mnie na cały tydzień, humor poprawił. Zbliża się sezon wyjazdów, przedemną urlop i podróż pociągiem przez całą Polskę. I mimo wszystkich wad polskich kolei to za nic nie zamieniłabym tego na autobus czy samochód (samolotem nie latałam, nie mam zdania). &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;Jutro egzaminy, pojutrze masa papierków do napisania i tak jeszcze przez 2 tygodnie, a potem... :D potem to już inna bajka będzie ;)&lt;br /&gt;
A spotkanie z &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_Silverberg&quot;&gt;Autorem&lt;/a&gt; udało się znakomicie, na krakowskim rynku w klimacie starej księgarni kilkanaście osób i On. Kameralnie i miło a w powietrzu unosiła się aura czytelnictwa tak rzadko widziana ostatnio.</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/06/pociagiem-przez-swiat.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-6449882322626838285</guid><pubDate>Sun, 07 Jun 2009 06:03:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T19:27:38.658+02:00</atom:updated><title>Sezon czerwcowy</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Zaczęło się... na wszystko czasu brak, dzień powszedni to koszmar: praca, dom, praca w domu, wieczorem pomoc rodzicom... Padam na twarz ze zmęczenia, nie czytam, nie oglądam filmów, mam jakieś 200 rssów do przejrzenia, ledwo nadążam z własną pracą... a wszystko przez gwiazdę sezonu: truskawkę. Jeszcze kilka takich tygodni i zrzucę zupełnie te kilogramy co w zimie przybyły, prawie nic nie jem, właściwie i jak codziennie przerzucę z tysiąc koszyczków to mam dość zupełnie. Liczę przy okazji, opinie piszę na kolanie w wolnej chwili pomiędzy jednym dzieckiem a drugim. A klasyfikacja jest, płaczący rodzice pod drzwiami. W tym tygodniu dodatkową &quot;atrakcją&quot; będą egzaminy na podyplomówce (oczywiście materiał nieruszony). Jutro wycieczka do Krakowa mnie czeka... tak sobie pomyślałam czytając wiadomości z &lt;a href=&quot;http://esensja.pl/ksiazka/wiesci/&quot;&gt;Esensji&lt;/a&gt; może uda się wstąpić do księgarni złapać w przelocie podpis Silverberga, zakupić jego najnowszą &lt;a href=&quot;http://esensja.pl/ksiazka/ksiazki/obiekt.html?rodzaj_obiektu=2&amp;amp;idobiektu=3923&quot;&gt;książkę&lt;/a&gt;, zamienić kilka słów... zobaczymy, może się uda ;) Cel na czerwiec: wytrzymać do 26 czerwca (urlop), nie dać się temu wszystkiemu ;) Będzie dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/06/sezon-czerwcowy.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-1704007551744280826</guid><pubDate>Sat, 16 May 2009 19:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T19:32:27.660+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przeczytane</category><title>Przyjaciele - Marta Madera</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://lh3.ggpht.com/_WW70W3vtl64/SgiglgfEAVI/AAAAAAAAABM/kH6l5ZfZmBo/Przyjaciele.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;http://lh3.ggpht.com/_WW70W3vtl64/SgiglgfEAVI/AAAAAAAAABM/kH6l5ZfZmBo/Przyjaciele.jpg&quot; width=&quot;143&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;border-collapse: separate; color: black; font-family: &#39;Times New Roman&#39;; font-size: medium; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;border-collapse: collapse; color: #666666; font-family: Arial; font-size: 11px; white-space: pre;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Mimo iż to czytadło, to czytało się bardzo długo, aż za długo. Może to wina egzaminów, a może nagłego przymusu oglądania serialu House ;) kto to może wiedzieć? W każdym razie skończyłam. Jak na porządne czytadło przystało, opowieść jest o kobietach i ich zakręconym życiu. Zakręcone, ale nie oderwane od polskich realiów. Madera pisze lekkim językiem o sprawach codziennych, poważnieje przy nieszczęściach rodzinnych i kpi z przygód i przywar bohaterów. Czytało się miło, w kategorii czytadło książka zasługuje na piątkę, ale w kategorii książka, dostaje u mnie na biblionetce mocną czwórkę. Przyjemna lektura na nudne wieczory.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/05/przyjaciele.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://lh3.ggpht.com/_WW70W3vtl64/SgiglgfEAVI/AAAAAAAAABM/kH6l5ZfZmBo/s72-c/Przyjaciele.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-4140740073968574374</guid><pubDate>Mon, 11 May 2009 21:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T19:32:48.317+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">film</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">obejrzane</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">star trek</category><title>Nakręcono plastikowy film dla plastikowych ludzi</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Odwiedziłam wczoraj kino i okropnie się rozczarowałam... Wybrałam się pełna nadziei, że zobaczę dobry film, ze ktoś się postarał i komuś się chciało. I srodze się rozczarowałam... Skończyła się legenda Star Treka jakiego znam, zaczęła się era plastikowego chłamu dla mas. Patrzyłam i nie wierzyłam... Oczywiście wszystko się świeciło i aż iskrzyło od efektów, ale to było puste. Postacie bez emocji, ludzie nie przeżywający niczego, jak można nie pokazać szoku po zniszczeniu całej planety? I masa nieścisłości. Przykłady? Jak to się stało że Wulkan z całym swoim rozwojem technologicznym i cywilizacyjnym, wyprzedzający o lata świetlne Ziemię nie próbuje zniszczyć wiertła, które można po prostu zestrzelić fazerem? Dla tych, którzy nie wiedzą: Wulkanie przylecieli do nas na &quot;Pierwszy kontakt&quot; już wtedy mieli taką technologię,która spokojnie by nas wyprzedziła. Kolejna rzecz, jakim cudem ten Spock, którego znamy całuje się z kimś publicznie? Dlaczego kosmici są zieloni i bezkształtni? Dlaczego wracamy do stereotypów? Gdzie się podziały dylematy moralne i przeżycia bohaterów? Dlaczego Kirk jest takim głupkiem? Ten film to upadek legendy i chała... Jeśli macie w pamięci wcześniejszy Star Trek oszczędźcie sobie rozczarowań, nie warto.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/05/nakrecono-plastikowy-film-dla.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7284205026399127345.post-17903202825029333</guid><pubDate>Mon, 11 May 2009 18:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-13T19:33:33.261+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">ogólne</category><title>Tym razem inaczej</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Zmiany są dobre, już dawno była pora żeby coś się ruszyło :) Więc zaczynam tego bloga dziś, sama już nie wiem, którego w mojej karierze netowej ;) Spróbujemy zobaczymy dlaczego ostatnio tak wiele znajomych ucieka w tą stronę ;) A blog będzie o mnie i tyle wystarczy na pierwszy post ;)&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</description><link>http://innach.blogspot.com/2009/05/tym-razem-inaczej.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>