<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>. . : : High Quality Sailing : : . .</title>
	
	<link>http://www.high-quality-sailing.com</link>
	<description />
	<lastBuildDate>Tue, 28 Oct 2008 18:35:20 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/HighQualitySailing" /><feedburner:info uri="highqualitysailing" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item>
		<title>2005.10 Bałtyk – s/y Lion Fish czyli awaryjne pływanie</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/vR267RdTBrs/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/10/28/200510-baltyk-sy-lion-fish-czyli-awaryjne-plywanie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Oct 2008 18:35:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=16</guid>
		<description><![CDATA[Pewnego wieczoru, rutynowo przeglądając grupę p.r.zegl znalazłem ogłoszenie Maliniego. Treść mniej więcej: &#8220;Poszukuję&#8230;. do przeprowadzenia jachtu z&#8230;. do&#8230;. Pokrywam wszystkei koszty&#8221; Dwa razy do mnie nie trzeba przemawiać, tym bardziej, że za free&#8230;Cel wyprawy? Ventspils. Musimy w dwie osoby przeprowadzić jacht po awarii masztu do portu macierzystego. Podróż mija szybko, IC do Warszawy, Eurocars do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/izRBLZj1jBOO5U9UwrFioWwTE44/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/izRBLZj1jBOO5U9UwrFioWwTE44/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/izRBLZj1jBOO5U9UwrFioWwTE44/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/izRBLZj1jBOO5U9UwrFioWwTE44/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p>Pewnego wieczoru, rutynowo przeglądając grupę p.r.zegl znalazłem ogłoszenie Maliniego. Treść mniej więcej: &#8220;Poszukuję&#8230;. do przeprowadzenia jachtu z&#8230;. do&#8230;. Pokrywam wszystkei koszty&#8221; Dwa razy do mnie nie trzeba przemawiać, tym bardziej, że za free&#8230;<span id="more-16"></span>Cel wyprawy? Ventspils. Musimy w dwie osoby przeprowadzić jacht po awarii masztu do portu macierzystego. Podróż mija szybko, IC do Warszawy, Eurocars do Rygi, miejscowy PKS do Ventspils. Na miejscu spotykam Leszka i jacht. Szybki klar i w morze. Dopiero tam dowiaduję się szczegółów awarii. Sprawa bardzo prosta. Urwała sie zawleczka przy sztagu i maszt runął. Całe szczęscie, że nikomu nic się nie stało. Maszt zespawano, jacht otrzymał tymczasową kartę bezpieczeństwa z zezwoleniem na pływanie do 3OB i 2O stanu morza. Trasa prosta. Do Liepaji, spanie, Do Kłajpedy, spanie. Do Górek, spanie. Jacht, przy dobrym ustawieniu żagli, prowadził się większość trasy samosterownie. Można było się schować pod szprycbudą, chroniąc się przed strasznie zimnym wiatrem. Ot, po prostu krótki wypad na Bałtyk.</p>
<p><strong>PODSUMOWANIE:</strong></p>
<p><strong>Trasa:</strong><br />
Szczecin Gocław &#8211; Świnoujście &#8211; Sassnitz &#8211; Kopenhaga &#8211; Trelleborg &#8211; Świnoujście &#8211; Szczecin Gocław</p>
<p><strong>Termin:</strong><br />
13.09 &#8211; 20.09.2003</p>
<p><strong>Przepłynęliśmy:</strong><br />
342 Mm w czasie 101 h</p>
<p><strong>Załoga:</strong><br />
Leszek B. &#8211; skipper<br />
Sebastian R. &#8211; I oficer</p>
<div  style="text-align: center;"  class="xmlgmdiv" id="xmlgmdiv_5"><iframe class="xmlgm" id="xmlgm_5" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/plugins/xml-google-maps/xmlgooglemaps_show.php?kmlid=5" style="border: 0px; width: 610px; height: 500px;" name="Google_KML_Maps" frameborder="0"></iframe></div>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/vR267RdTBrs" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/10/28/200510-baltyk-sy-lion-fish-czyli-awaryjne-plywanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/10/28/200510-baltyk-sy-lion-fish-czyli-awaryjne-plywanie/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>2004.09 Północne – s/y Dar Natury czyli La Ruiną przez pół Europy</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/OPbyUs3VhzE/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/05/28/200409-polnocne-sy-dar-natury-czyli-la-ruina-przez-pol-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 May 2008 21:05:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Pewnego wieczoru dzwoni do mnie Jaśko i od razu puszcza standardowo: &#8220;Cześć Buraku, nie chcesz się przepłynąć?&#8221;. Ja mu na to również standardowo: &#8220;Gdzie i kiedy?&#8221;. I tak się to wszystko zaczęło.
Mieliśmy przejąć ostatni etap wyprawy WYSPIARSKA PÓŁNOC EUROPY. Zmiana załogi zaplanowana była w Breście. No to szybciutko do busa (taka mała fajna Toyota) i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dfqmZJO_410Bxh_5r2dzPelMuTE/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dfqmZJO_410Bxh_5r2dzPelMuTE/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dfqmZJO_410Bxh_5r2dzPelMuTE/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dfqmZJO_410Bxh_5r2dzPelMuTE/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p>Pewnego wieczoru dzwoni do mnie Jaśko i od razu puszcza standardowo: &#8220;Cześć Buraku, nie chcesz się przepłynąć?&#8221;. Ja mu na to również standardowo: &#8220;Gdzie i kiedy?&#8221;. I tak się to wszystko zaczęło.<span id="more-15"></span></p>
<p>Mieliśmy przejąć ostatni etap wyprawy <a title="Wyspiarska Północ Europy" href="http://www.joinus.pl/index_files/relacje_files/wpe/index.html" target="_blank">WYSPIARSKA PÓŁNOC EUROPY</a>. Zmiana załogi zaplanowana była w Breście. No to szybciutko do busa (taka mała fajna Toyota) i kierunek Gliwice. Mamy odebrać od armatora, Pana K., fał grota (na jachcie się już przeciera). No i dostajemy go. Tylko czemu szanowny Pan Armator daje nam alpinistyczną, elastyczną linę fi 6mm? Może sobie z niego flaglinkę zrobimy, będzie idelana na jesienne Morze Północne. Jakby tego było mało z Toyoty odpadła wycieraczka. Szybka naprawa narzędziem uniwersalnym typu szara taśma i możemy jechać dalej. No po prostu pięknie się to wszystko zaczyna.</p>
<p>Po drodze przez Wrocław (odbieramy tam Tomka), jakies zapupie we Francji (dołącza do nas Maciek) oraz Normandię (zwiedzamy sobie wszystko co dotyczy lądowania aliantów na kontynencie), docieramy do Cherbourga. Tam na nas ma czekać Dar Natury, piękny jacht typu Cetus.  Znajdujemy go na samym końcu mariny.  Dowiadujemy się kliku ciekawostek. A to, że nie ma już gazu (nie można było powiedziec tego jak byliśmy w Polsce?), albo że maszt mamy pęknięty na wysokości salingu. No super się zaczyna. Poszukiwania gazu spełzły na niczym. Może w Anglii dostaniemy. Przecież to tylko rzut kamieniem. Maszt? Dobrze, że pęknięty wzdłuż, a nie w poprzek. Pęknięcie nawiercone na obu końcach. Jeszcze pierwszego dnia przechrzciłem ten jacht na &#8220;La Ruina&#8221;. Nazwa ta, przyjęła się natychmiastowo i funkcjonuje pośród członków załogi do dnia dzisiejszego.</p>
<p>Wracając do rzeczy. W pierwszą noc przeskakujemy na drugi brzeg Kanału Angielskiego lub jak kto woli Kanału La Manche. Rano, korzystając z agregatu pradotwórczego (2,0kW) oraz czajnika elektrycznego (1,8kW) serwujemy sobie parówki na ciepło.  Jest to nawet gdzieś uwiecznione na filmie.  Z biegiem czasu poznajemy wszystkie mroczne tajemnice La Ruiny. Nie działają pompy, woda ze zbiornika rufowego gdzieś ucieka, kuchenka gazowa od spodu ma przykręcone imadło, a w imadle kamień dla obniżenia środka ciężkości, stacyjka silnika pali tylko na krótko w stylu zewrzeć układ kontrolek, grzania świec, pompy i rozrusznika. La Ruina w pełnym tego słowa znaczeniu.</p>
<p>W południe przedzieramy się pomiędzy Wyspą Wight, a angielskim lądem, tak aby wieczorem zacumować w marinie w Portsmouth.  Prysznice i kibelki znajdujemy w latarniowcu. Nastepnego ranka ruszamy na podbój Portsmouth. Przede wszystkim zobaczyć okręt flagowy Royal Navy czyli <a title="HMS Victory" href="http://www.hms-victory.com/" target="_blank">HMS Vistory</a> zbudowany w 1756 roku, na którym Admirał Nelson wygrał bitwę pod Trafalgarem. Do tego oczywiście Fish&amp;Chips i odrobinka Guinessa. Jaśko udaje się na poszukiwania butli gazowej. Oto jego relacja: &#8220;udało mi się kupić najdroższą butle z gazem 2,5 kG &#8211; 50 funtów, którą baba sprzedała tylko dlatego , ze przeraziła ją wizja płynięcia do Polski bez ciepłego żarcia w październiku. Ponieważ butle w końcu udało mi się zakupić odpadł na szczęscie wariant alternatywny czyli zakup druta oporowego na grzałkę&#8221;. <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Z Portsmouth wychodzimy następnego dnia i korzystając z pięknej pogody oraz korzystnego wiatru lecimy na wschód. W nocy przecinamy południk 0. Rano widać już klify dookoła Dover. Natężenie ruchu na wodzie porównywalne do ronda w Katowicach w godzinach szczytu. Zgłoszenie przez radio i możemy wchodzić. Marina oddzielona została od wód pływowych śluzą, toteż możemy spać spokojnie. Ilość wody pod kilem cały czas taka sama. Tradycyjnie wybieramy się na Fisze i Czipsy. Do tego nocne zwiedzanie zamku. Niestety Maciek musi nas opuścić (sprawy służbowe) i z samego rana udaje się na kontynent.</p>
<p>Żegnamy Maćka i opuszczamy Dover zaraz po otwariu śluzy. Śmigamy dalej na wschód. Tym razem za cel obraliśmy <a title="Ipswich" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ipswich" target="_blank">Ipswich</a>. Podejście do Ipswitch jest całkiem ciekawe. Prowadzi przez <a title="Harwich Harbour" href="http://www.harwich.co.uk/" target="_blank">Harwich</a>, jeden z największych portów Wielkiej Brytanii, leżący w ujściu rzek Orwell i Stour. Nocą podpływamy od Ipswich. I znowu problemy z energią elektryczną. Śluzujemy się i możemy cumować w marinie. Cały ranek poświęcamy na prace przy jachcie. Tomek szyje żagle, korzystając z uprzejmości angielskich żeglarzy, którzy widząc jego męczarnie pożyczyli rękawicę bosmańską. Nie było jej, podobnie jak wielu rzeczy na naszej ruinie.</p>
<p>Po kilku naprawach na jachcie, zwiedzeniu Ipswich ruszamy dalej. Znowu rzeka i znowu morze. Wieje pięknie, jest słonecznie. Rozkładamy się z Jaśkiem w kokpicie i gramy w warcaby. Mijamy coś co przypomina elektrownię atomową. Z braku map nie decydujemy się na żeglugę do Hull lecz podążamy do <a title="Lowestoft" href="http://en.wikipedia.org/wiki/Lowestoft" target="_blank">Lowestoft</a>. Najbardziej na wschód położone miasto w Anglii. Wejście z prędkością 0,5 węzła i świecącą się kontrolką temperatury oleju na zawsze zostanie  naszej pamięci. Jest co wspominać. Jesteśmy drugim polskim jachtem w tym sezonie, mimo że zbliża się już ku końcowi. Czekamy na Kazia, który ma do nas przylecieć z Polski. W końcu po przelocie do Londynu i podróży pociągniem, przybywa na miejsce. Zapraszamy go na golonka, które właśnie przyrządają dziewczyny. Jakie było nasze zdziwienie, gdy zamiast golonek i zimnego, złotego napoju widzimy na stole <a title="eintopf" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Eintopf" target="_blank">eintopf</a>. Nawet golonka można spieprzyć <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':-(' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Sprawdzamy prognozy pogody. Ma wiać od 7-9 z westu odkręcając za kilak dni na wschód. Pora ruszać. Z poczatku wieje słabo. Genua na sztagu. Po kilku godzinach zmieniamy ją na kliwra, a jeszcze później na foka sztormowego. Prujemy z wiatrem. Uprawiamy surfing na ogromnych falach. Prędkości rzędu 13 węzłów nie należą do rzadkości. Navtex cały czas odbiera prognozy. Jest nieciekawie. Nie zdążymy do Skagen przed zmianą kierunku wiatru. Ma wiać 9 ze wschodu. Decydujemy się na przejście <a title="Kanał Kiloński" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kana%C5%82_Kilo%C5%84ski" target="_blank">Kanałem Kilońskim</a>.</p>
<p>Po drodze zatrzymujemy się w <a title="Cuxhaven" href="http://www.cuxhaven.de/cuxhaven.php" target="_blank">Cuxhaven</a>. Spotykamy tam piękny, drewniany jacht pod polską banderą. Jest to Iskra 60, płynie w podróż dookoła świata. Ale strugać Baranowskiego pod Hornem nie mają zamiaru <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Kanał Kiloński jak zawsze bez problemów. Po przepłynięciu stajemy w <a title="Laboe" href="http://www.laboe.de/portal_1000.htm" target="_blank">Laboe</a>. To już Bałtyk. Prognozy się potwierdzają. Wieje już ze wschodu. Cały dzień poświęcamy na zwiedzanie. Obowiązkowo okręt podwodny U-995 ustawiony jako muzeum na brzegu oraz <a title="Pomnik muzeum" href="http://mapy.pomocnik.com/Pomnik-muzeum-marynarzy-wszystkich-flot-Laboe-Niemcy/" target="_blank">pomnik muzeum</a> marynarzy wszystkich flot, którzy zginęli podczas obu wojen światowych. Robi wrażenie i daje do myślenia.</p>
<p>Pora ruszać w dlaszą drogę. Robi się coraz zimniej. I jak zawsze mamy pod wiatr. Kto powiedział, że jesienią na Bałtyku przeważają wiatry zachodnie? Każda fala wpada na pokład, kokpit i sternika. Wszystko mokre. Decydujemy się zawinąć do Travemunde. Tam się przesuszymy. Jak postanowilismy tak też się stało. Po ciepej kąpieli i suszeniu sztormiaków oraz pysznym obiedzie w restauracji (dzięki Kaziu) startujemy dalej.</p>
<p>To była najzimniejsza noc i ranek podczas rejsu. Temperatura oscylowała około 0 stopni. A my dzielnie zbliżamy się do Stralsundu. Bo dookoła Rugii nudno tak jakoś. Słoneczko świeci ale nie grzeje. Zwiedzamy sobie <a title="Gorch Fock" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gorch_Fock" target="_blank">Gorch Fock&#8217;a</a>. Niemcy tak jakoś dziwnie na nas patrzą, gdy dowiadują się że mamy zmaiar wypływać w nocy na wąskie przejścia prowadzące do Greiswalden Boden. Ale co tam. Od światełka do światełka i jesteśmy prawie w domu. Po południu cumujemy w Basenie Północnym w Świnoujściu.</p>
<p>Odnośnie La Ruiny: wrzucić granat do wnętrza i zrobic na nowo. Co podobno niedawno się stało. Znaczy otrzymała nowe wnętrze, a nie granat. I pompy działają i elektryka nowa. Po prostu pan K. juz nie jest armatorem.</p>
<p><strong>PODSUMOWANIE:</strong></p>
<p><strong>Trasa:</strong><br />
Cherbourg &#8211; Portsmouth &#8211; Dover &#8211; Ipswich &#8211; Lowestoft &#8211; Cuxhaven &#8211; Bruntsbuttel &#8211; Laboe &#8211; Travemunde &#8211; Stralsund &#8211; Świnoujście</p>
<p><strong>Termin:</strong><br />
25.09 &#8211; 16.10.2004</p>
<p><strong>Przepłynęliśmy:</strong><br />
1055 Mm w czasie 223 h</p>
<p><strong>Załoga:</strong><br />
Łukasz s. &#8211; skipper<br />
Sebastian R. &#8211; I oficer<br />
Joanna L. &#8211; II oficer<br />
Tomasz B. &#8211; III oficer<br />
Maciej S. &#8211; załoga<br />
Joanna W. &#8211; załoga<br />
Kaziu S. &#8211; załoga</p>
<div  style="text-align: center;"  class="xmlgmdiv" id="xmlgmdiv_4"><iframe class="xmlgm" id="xmlgm_4" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/plugins/xml-google-maps/xmlgooglemaps_show.php?kmlid=4" style="border: 0px; width: 610px; height: 500px;" name="Google_KML_Maps" frameborder="0"></iframe></div>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/OPbyUs3VhzE" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/05/28/200409-polnocne-sy-dar-natury-czyli-la-ruina-przez-pol-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/05/28/200409-polnocne-sy-dar-natury-czyli-la-ruina-przez-pol-europy/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>2003.09 Bałtyk – s/y Vendaval czyli rejs w trybie Last Minute</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/CIusL5EZf_0/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200309-baltyk-sy-vendaval-czyli-rejs-w-trybie-last-minute/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 17:11:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=7</guid>
		<description><![CDATA[To już drugi nasz rejs klubowy w tym roku. Pomysł jego organizacji chodził nam po głowach już od połowy maja. Po ostatnich rejsach rozpoczynających się w Gdyni tym razem postanowiliśmy wystartować z zachodniego wybrzeża Polski. W Trzebieży drogo, AZS stwierdził że wszystko ma zajęte, całe szczęście istnieje KŻ Skaut z Łodzi. Ich oferta Last Minute [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JsRzEDhCc56nYgcQ0vf76ptl5mI/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JsRzEDhCc56nYgcQ0vf76ptl5mI/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JsRzEDhCc56nYgcQ0vf76ptl5mI/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JsRzEDhCc56nYgcQ0vf76ptl5mI/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p>To już drugi nasz rejs klubowy w tym roku. Pomysł jego organizacji chodził nam po głowach już od połowy maja. Po ostatnich rejsach rozpoczynających się w Gdyni tym razem postanowiliśmy wystartować z zachodniego wybrzeża Polski. W Trzebieży drogo, AZS stwierdził że wszystko ma zajęte, całe szczęście istnieje KŻ Skaut z Łodzi. Ich oferta Last Minute okazała się bardzo korzystna. Dostaliśmy w czarter Cartera 30 o nazwie Vendaval.<span id="more-7"></span> Jacht całkiem fajny. Miał wszystko co potrzebne, żagle marszowe, sztormowe, porządny silnik oraz elektronikę: gps garmin 128, radio icom. Widać, że chłopaki z KŻ Skaut inwestują w niego. Jedynym minusem była poprzednia załoga, po której jacht był bardzo zanieczyszczony.  Trasę wybraliśmy chyba standardową: Szczecin &#8211; Kopenhaga &#8211; Szczecin. Stanowi ona wybór optymalny jak na rejs tygodniowy. Po drodze udało nam się zawinąć jeszcze do Sassnitz i Trelleborga, przepłynąć pod mostem na Sundzie oraz dwukrotnie przepłynąć kanałem Falsterbo. Do portów z reguły wchodziliśmy wieczorem lub w nocy, tak aby rano lub w południe wypłynąć.  Ze Szczecina wypływamy około 18 i szybko przeskakujemy do Świnoujścia. Staliśmy tam tylko kilka godzin &#8211; wpłynęliśmy około 1 w nocy, a rankiem po opłacie portowej kierunek pełne morze. Za główkami portu 0 wiatru i tak do samego Sassnitz. Częściowo na żaglach, częściowo na silniku. W dzień upał i słońce w nocy bezchmurne niebo i pełnia księżyca. W Sassnitz też staliśmy tylko kilka godzin. Nic ciekawego. Korzystając z korzystnego wiatru ruszamy na w kierunku północnym. Po kilkunastu godzinach żeglugi przepływamy kanałem Falsterbo. Sund wita nas porywistym wiatrem, oczywiście z kierunku przeciwnego oraz ograniczoną widzialnością. Po południu przejaśnia się i w słonecznej pogodzie wchodzimy do Kopenhagi. Stajemy w marinie Lingelinie. Całe szczęście, że można płacić kartą za postój. Po opłacie i kąpieli idziemy na szybkie zwiedzanie miasta. Połowa załogi już tu była, więc oprowadzamy resztę. Niestety większość zabytków w remoncie, syrenka zniknęła, ale za to trafiliśmy na zmianę warty królewskiej. Nazajutrz pogoda jak znalazł. Piękna, upalna słoneczna pogoda. W południe ruszamy w drogę powrotną. Przepływamy pod mostem na Sundzie, kanał Falsterbo po raz drugi i w nocy wpływamy do Trelleborga. Nie ma tam nic ciekawego, same terminale promowe, brak mariny. Mialem racje <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Rano na miasto, i w drogę na południe pod oczywiście przeciwny wiatr. Żegluga piękna i szybka, bez przeszkód. W Świnoujściu zatankowaliśmy paliwo i czeka na nas nocna żegluga przez Zalew i po Odrze. W marinie Szczecin-Gocław stajemy w nocy. Wczesnym rankiem pobudka i klar jachtu. Pakujemy rzeczy do auta i przekazujemy jacht. Z nami jak zawsze i wszędzie odbywa się to szybko i bez przeszkód.</p>
<p><strong>PODSUMOWANIE:</strong></p>
<p><strong>Trasa:</strong><br />
Szczecin Gocław &#8211; Świnoujście &#8211; Sassnitz &#8211; Kopenhaga &#8211; Trelleborg &#8211; Świnoujście &#8211; Szczecin Gocław</p>
<p><strong>Termin:</strong><br />
13.09 &#8211; 20.09.2003</p>
<p><strong>Przepłynęliśmy:</strong><br />
342 Mm w czasie 101 h  <strong></strong></p>
<p><strong>Załoga:</strong><br />
Grzegorz S. &#8211; skipper<br />
Sebastian R. &#8211; I oficer<br />
Tomasz D. &#8211; II oficer<br />
Rafał W. &#8211; III oficer<br />
Anna W. &#8211; załoga<br />
Piotr Cz. &#8211; załoga</p>
<div  style="text-align: center;"  class="xmlgmdiv" id="xmlgmdiv_2"><iframe class="xmlgm" id="xmlgm_2" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/plugins/xml-google-maps/xmlgooglemaps_show.php?kmlid=2" style="border: 0px; width: 610px; height: 500px;" name="Google_KML_Maps" frameborder="0"></iframe></div>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/CIusL5EZf_0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200309-baltyk-sy-vendaval-czyli-rejs-w-trybie-last-minute/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200309-baltyk-sy-vendaval-czyli-rejs-w-trybie-last-minute/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>2003.05 Bałtyk – s/y Passat czyli “sportiną” po morzu</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/vE_9OI4l0O0/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200305-baltyk-sy-passat-czyli-sportina-po-morzu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 17:04:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[W tym roku przypadł nam do pływania jacht typu Slotta 30 o nazwie Passat. Jednostka nowa, prosto ze stoczni. No prawie, gdyż w sezonie 2002 odbył jeden rejs zatokowy. Nasz rejs miał być pierwszym spotkaniem Passata z wielką wodą.
No i tak się stało podczas naszej corocznej majówki. Trasa planowana wzdłóż &#8220;wybrzeża szkieletów&#8221; do Liepaji. W [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PyYjAsgDIbEJhbvHIagRtef-loA/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PyYjAsgDIbEJhbvHIagRtef-loA/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PyYjAsgDIbEJhbvHIagRtef-loA/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PyYjAsgDIbEJhbvHIagRtef-loA/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p>W tym roku przypadł nam do pływania jacht typu Slotta 30 o nazwie Passat. Jednostka nowa, prosto ze stoczni. No prawie, gdyż w sezonie 2002 odbył jeden rejs zatokowy. Nasz rejs miał być pierwszym spotkaniem Passata z wielką wodą.<span id="more-9"></span></p>
<p>No i tak się stało podczas naszej corocznej majówki. Trasa planowana wzdłóż &#8220;wybrzeża szkieletów&#8221; do Liepaji. W pierwszym dniu nasze kochane IMGW nadaje ostrzeżenie o sztormie 8-9B. Korzystając z tego oraz z faktu zmęczenia podróżą, udajemy się wieczorem do Kontrastu na wieczór szantowy. Wypływamy następnego dnia. Prognoza bez zmian, ostrzeżenie o sztormie. Decyzja, płyniemy na Hel. Tam po odprawie i odebraniu kolejnych prognozy (IMGW oczywiście bez zmian) wypływamy w kierunku Kłajpedy. Po drodze bez większych przygód. Raz wywoływał nas polski kuter, gdy usiłowałem zasnąć, a załoga potajemnie zastanawiała się czy zdążymy przed nim przejść. Kłajpeda, jak to Kłajpeda, nic sie nie zmieniła od czasu naszego ostatniego pobytu. Spotykamy się tam z załogami Barlovento II i Stone Fish&#8217;a. Z Liepaji rezygnujemy i postanawiamy wracać do kraju. Oczywiście idziemy do kafejki internetowej po prognozy. Nic groźnego sie nie zapowiadało. Więc w drogę, a tam&#8230; nas dorwało. Z późniejszych relacji załogi Barlovento II wynika, że na wiatromierzu mieli regularne 9B. Na nasz jacht to o wiele za dużo. Ale po 18 godzinach sztormu cumujemy w Helu. Tam spotykamy Zawisżę Czarnego. Piękna jednostka. Suszymy się jak na tradycyjny polski jacht przystało. Stamtąd tylko mały przeskok do Gdyni i po sprawie.</p>
<p>Jacht, Slotta 30, na którym mieliśmy okazję pływać różnił się bardzo od jednostek na których wcześniej pływaliśmy. Lekki, duży grot, mały fok. Duży moment gnący, więc szyko trzeba go było refować. Wysoka wolna burta, mała stateczność początkowa, stąd wzięło się określenie &#8220;mazurska sportina&#8221;. W środku dwie kabiny (dziobowa i rufowa), obszerna mesa i kambuz, olbrzymi wc. Oczywiście jak na tej wielkości jacht lub porównując go do nieśmiertelnego Cartera 30.</p>
<p><strong>PODSUMOWANIE:</strong></p>
<p><strong>Trasa:</strong><br />
Gdynia &#8211; Hel &#8211; Kłajpeda &#8211; Hel &#8211; Gdynia</p>
<p><strong>Termin:</strong><br />
26.04 &#8211; 04.05.2003</p>
<p><strong>Przepłynęliśmy:</strong><br />
304 Mm w czasie 87,5 h  <strong></strong></p>
<p><strong>Załoga:</strong><br />
Sebastian R. &#8211; skipper<br />
Jacek S. &#8211; I oficer<br />
Marcin S. &#8211; II oficer<br />
Rafał W. &#8211; III oficer<br />
Tomasz D. &#8211; załoga</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/vE_9OI4l0O0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200305-baltyk-sy-passat-czyli-sportina-po-morzu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200305-baltyk-sy-passat-czyli-sportina-po-morzu/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>2002.05 Bałtyk – s/y Rodło czyli dookoła Gotlandii</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/jhObJEUMKEY/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200205-baltyk-sy-rodlo-czyli-dookola-gotlandii/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 16:39:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=8</guid>
		<description><![CDATA[27.04.2002 Sobota
Przyjechała w końcu pozostała część załogi. Bezproblemowo przejmujemy jacht (no może prawie bezproblemowo). Ludzie z YK Stal zapomnieli nam powiedziec, że na zimę odkręcili zbioniki z wodą i na sezon nie zakręcili. W ten sposób o mało co nie utopiliśmy jachtu w basenie jachtowym w Gdyni. II oficer ształuje prowint, III przegląda żagle, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0wDzVwu_kh6Ji0UzrmNh_sohsss/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0wDzVwu_kh6Ji0UzrmNh_sohsss/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0wDzVwu_kh6Ji0UzrmNh_sohsss/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0wDzVwu_kh6Ji0UzrmNh_sohsss/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p><strong>27.04.2002 Sobota</strong><br />
Przyjechała w końcu pozostała część załogi. Bezproblemowo przejmujemy jacht (no może prawie bezproblemowo). Ludzie z YK Stal zapomnieli nam powiedziec, że na zimę odkręcili zbioniki z wodą i na sezon nie zakręcili. W ten sposób o mało co nie utopiliśmy jachtu w basenie jachtowym w Gdyni. II oficer ształuje prowint, III przegląda żagle, a I dogląda spraw nawigacyjnych. Przed wypłynięciem idziemy jeszcze na obiad do &#8220;Kwadransu&#8221;. Około godziny 17 wypływamy w kierunku Helu &#8211; tam chcemy dokonać odprawy granicznej. Płyniemy tylko na foku, a mimo tego jacht osiąga prędkości około 7,5 węzła. <span id="more-8"></span>Na Helu czeka już na nas Muzzy, Kukucz i Ola, którzy przyjechali tam autem. W porcie straszna chwiejba powodowana wiatrem o sile ok. 7<sup>O</sup>B z południa. Jachtami strasznie rzuca, a nam wyrywa półkluzę. Oczywiście skasowali nas za postój, a w końcu nie wiadomo za co (brak jakichkolwiek sanitariatów, nie licząc tego za falochronem). Chcieliśmy tej samej nocy płynąć, ale niekorzystna prognoza pogody przesunęła nasze wyjście na dzień następny. Zapowiadali wiatr NW o sile 9<sup>O</sup>B. Wieczorem spotykamy się z Muzzym w pubie.</p>
<p><strong>28.04.2002 Niedziela</strong><br />
Budzimy się ok. godz. 08.00. Robimy szybkie śniadanie, klarujemy jacht i zamawiamy odprawę. Mamy szczęście, bo za nami ustawiła się kolejka. O godz. 10.00 zjawiamy się przy nabrzeżu GPK. Odprawa bezproblemowa. Po wyjściu z portu wieje słabo, no może 3<sup>O</sup>B z SE. Bierzemy kurs na południowy cypel Gotlandii &#8211; latarnię Hoburg. Przez resztę dnia życie toczy się normalnym wachtowym trybem. Na noc zrzucamy grota, bo coraz bardziej się rozwiewa. Na szczęście prędkość zmniejsza się tylko o 0,5 węzła.</p>
<p><strong>29.04.2002 Poniedziałek</strong><br />
W nocy zaczyna padać deszcz <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':-(' class='wp-smiley' /> . Nie jest to zbyt przyjemne, toteż wszczyscy czekają na upragnione słońce. Pojawia się ono ok. 10 rano. Z ciekawych zdarzeń należy odnotować przelot na małej wysokości samolotu Straży Granicznej Szwecji (udało się to uwiecznić na zdjęciu). Pod wieczór znowu się chmurzy. I znowu na wachcie naszego prezesa (III oficer) zaczyna lać. Koło godziny 21 widać już światła Visby. Ciężko wśród nich odnaleźć te właściwe &#8211; nawigacyjne. A i z tym problemem radzimy sobie błyskawicznie. Wejście do portu bezpieczne, wiatr 3<sup>O</sup>B z południa. Cumujemy ok. 24.00 w porcie jachtowym Visby. Stoją tu już s/y &#8220;Wda&#8221; (Carter 30) oraz s/y &#8220;Śniadecki&#8221; (J-80).</p>
<p><strong>30.04.2002 Wtorek</strong><br />
Rano otwierają wreszcie prysznic. Cała załog zażywa upragnionej kąpieli (wrzuca się do automatu 5 SEK co starcza na około 5 minut pod prysznicem). O godz. 13.00 zjawia się w biurze straż graniczna. Szybka odprawa, a raczej oddajemy tylko listę załogi, w zamian za co dostajemy pieczątki do paszportu). Cały dzień przeznaczamy na zwiedzanie. Po powrocie na jacht zastajemy w porcie cumujące: s/y &#8220;Barlovento II&#8221;, s/y &#8220;Stone Fish&#8221;, s/y &#8220;Levanter&#8221;, s/y &#8220;Zjawa IV&#8221;, s/y &#8220;Tato&#8221;, s/y &#8220;Gwarek&#8221;, s/y &#8220;Wojewoda Pomorski&#8221;. Istny zlot polskich jachtów. O godz 22.00 wypływamy w kierunku północnym z zamiarem opłynięcia Gotlandii i przejścia cieśniny Farosund. Z początku jest całkiem przyjemnie (wiatr S 4<sup>O</sup>B) lecz wkrótce pojawia się całkiem duża martwa fala nadbiegająca z południa.</p>
<p><strong>01.05.2002 Środa</strong><br />
Rano przepływamy cieśninę Farosund. Jest to jakby nasz cel podróży, a widzieli ją tylko skipper i pełniąca służbę wachta. Całe szczęście, że była kamera i cała reszta załogi będzie mogła obejrzeć cieśninę w domu. Wieje umiarkowany wiatr z SE więc lecimy pod pełnymi żaglami. Piękna żegluga, tylko trochę zimno. Do popołudnia rozbudowuje się całkiem spora fala. Jako, że mamy zapas czasu decydujemy się na wejście do portu Harrvik. Straszne zadupie. W porcie pusto, w domkach pusto (chyba letniskowe). Jest tylko restauracja, a przed nię aż 3 samochody. Tomek przejawia oznaki burżujstwa &#8211; stać go na zakup Coca-Coli za 20 SEK. Całe szczęście, że sanitariaty otwarte, a to przecież 2 miesiące przed sezonem. Nie to co na Helu gdzie nas w dodatku skasowali za postój. W Harrviku przed sezonem żywej duszy nie ma i nie było nawet komu zapłacić za postój. Korzystamy z gorącego prysznica (5 SEK).</p>
<p><strong>02.05.2002 Czwartek</strong><br />
Wachta kambuzowa przygotowuje śniadanie na godzinę 09.00. Potem szybciutko wypływamy. Z początku nic nie wieje, więc płyniemy na silniku. W południe słychać kanonadę na poligonie Faro. Powolutku zaczyna się rozwiewać z szerokiego sektora północnego, aż w końcu ustala się na NE. Rozważamy wejście do Vandburga na południowym końcu Gotlandii. Jednak w końcu decydujemy się płynąć dalej.</p>
<p><strong>03.05.2002 Piątek</strong><br />
W nocy wieje jeszcze z E o sile ok 4-5<sup>O</sup>B. Następnie zgodnie z prognozą <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  skręcka na SE i ustala się na 5<sup>O</sup>B. Rano wychodzi słońce i mimo chłodu żegluga jest całkiem przyjemna. Tego dnia nic szczególnego się nie dzieje. Wieczorem widać już latarnię Rozewie. Wiatr prawie całkowicie zdechł, więc znowu czeka nas jazda na silniku.</p>
<p><strong>04.05.2002 Sobota</strong><br />
Około 4 rano wpływamy na Hel. Odprawa graniczna, prawie <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  bezproblemowa. Decydujemy się pozostać w porcie do godziny 9. I za te kilka godzin znowu nas skasowali, i znowu brak sanitariatów. No były, ale nie wliczone w cenę, a za skorzystanie z toalety 1,5 PLN, a za prysznic 6 PLN. Wypływamy do Gdyni, gdzie 3 osoby pakują się do auta. Muszą wracać do domu. Zostaje nas 6 osób i jeden dzień czarteru. Postanawiamy popłynąć do Gdańska. Wieje z przeciwnego kierunku, ale o dziwo ciepły!!! wiatr. Przyjemna żegluga. Cumujemy w marinie na Motławie. Tu podobnie jak na Helu ceny przed sezonem żeglarskim aż nadto wygórowane. Stoji tu także s/y &#8220;Barlovento II&#8221; oraz jakiś jacht pod niemiecką banderą. Czynne są tylko damskie toalety, i tam 2 kabiny na 5 nieczynne. A opłata za postój obowiązkowa. Dobrze żeby ktoś jeszcze toalety posprzątał. Wieczorem wybieramy się na Stare Miasto, a po powrocie mały wiezór kapitański.</p>
<p><strong>05.05.2002 Niedziela</strong><br />
Rano około 10.00 pobudka, śniadanie i wypływamy do Gdyni. Słońce i ciepło. Aż nieprzyzwoicie. Klarujemy jacht i przekazujemy go przedstawicielowi YK Stal. Czarterowanie w tym klubie to prawdziwa przyjemność.</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong></p>
<p><strong>Trasa:</strong> Gdynia &#8211; Hel &#8211; Visby &#8211; Harrvik &#8211; Hel &#8211; Gdynia &#8211; Gdańsk &#8211; Gdynia<br />
<strong>Przepłynęliśmy:</strong> 548 Mm w 109,5 h<br />
<strong>Załoga:</strong><br />
skipper &#8211; Grzegorz Sz.<br />
I oficer &#8211; Sebastian R.<br />
II oficer &#8211; Maciej R.<br />
III oficer &#8211; Krzysztof Sz.<br />
załoga &#8211; Tomasz D.<br />
załoga &#8211; Anna W.<br />
załoga &#8211; Wojciech B.<br />
załoga &#8211; Tomasz B.<br />
załoga &#8211; Rafał W.</p>
<div  style="text-align: center;"  class="xmlgmdiv" id="xmlgmdiv_3"><iframe class="xmlgm" id="xmlgm_3" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/plugins/xml-google-maps/xmlgooglemaps_show.php?kmlid=3" style="border: 0px; width: 610px; height: 500px;" name="Google_KML_Maps" frameborder="0"></iframe></div>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/jhObJEUMKEY" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200205-baltyk-sy-rodlo-czyli-dookola-gotlandii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200205-baltyk-sy-rodlo-czyli-dookola-gotlandii/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>2001.10 Północne – s/y Nitron czyli przez dwie strefy bezcłowe</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/IzNVF2z5k8Q/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200110-polnocne-sy-nitron-czli-przez-dwie-strefy-bezclowe/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 09:57:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Do Amsterdamu dojechaliśmy wynajętym busem z firmy Finansglob. Busik z roku 2001 Fiat Ducato 2,8TDI. Niezly power mial pod maska  . Siedem osób załogi i kierowca, auto załadowane do granic możliwości. Jacht zastajemy zacumowany w kanale portowym obok mariny Sixhavn. Schodząca załoga kończy klar. Powoli przejmujemy nawigacyjną, kambuz, bosmankę &#8211; po prostu cały jacht. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rl5EpEyu-bdWYpLJd4ge7YdBHCQ/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rl5EpEyu-bdWYpLJd4ge7YdBHCQ/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rl5EpEyu-bdWYpLJd4ge7YdBHCQ/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rl5EpEyu-bdWYpLJd4ge7YdBHCQ/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p>Do Amsterdamu dojechaliśmy wynajętym busem z firmy Finansglob. Busik z roku 2001 Fiat Ducato 2,8TDI. Niezly power mial pod maska <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . Siedem osób załogi i kierowca, auto załadowane do granic możliwości. Jacht zastajemy zacumowany w kanale portowym obok mariny Sixhavn. Schodząca załoga kończy klar. Powoli przejmujemy nawigacyjną, kambuz, bosmankę &#8211; po prostu cały jacht. <span id="more-6"></span>Okazuje się niestety, że załoga czarterująca jacht miesiąc wcześniej przegrzała silnik, skutkiem czego &#8220;chodził&#8221; tylko do 950 obr/min (na większych odzywał się alarm przegrzania). W marinie Sixhavn (52<sup>O</sup>22.893&#8242;N 04<sup>O</sup>54.333&#8242;E) stoi jeszcze s/y &#8220;Wodnik II&#8221;, którego prowadzi Wojtek Czerwiński. Wieczorem odbieramy prognozę pogody, niestety jest niekorzystna (NW->N 8<sup>O</sup>B). Wobec tego przeznaczmy następny dzień na zwiedzanie Amsterdamu. Głównie centrum, z dzielnicą czerwonych świateł włącznie <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . Spotykamy jeszcze s/y &#8220;Barlovento II&#8221; stojącego w kanale obok Central Station. Prognoza dalej jest bez zmian, następny dzień w Amsterdamie. Tak jest do wtorku, kiedy wreszcie wyruszamy do Ijmuiden. Przy naszym silniku jest to przynajmniej pół dnia drogi. Idziemy w asyście przyjaznego &#8220;Wodnika II&#8221;. Im bliżej wybrzeża tym mocniej wieje, nasz Nitron pod wiatr na spokojnej wodzie robi w porywach do 2 węzłów. Przed ostatnią śluzą (52<sup>O</sup>27.846&#8242;N 04<sup>O</sup>35.520&#8242;E) spotykamy również &#8220;Barlovento II&#8221;. Decydują się zostać jeszcze w marinie Ijmuiden (52<sup>O</sup>27.507&#8242;N 04<sup>O</sup>33.627&#8242;E) gdyż wyjście na morze wygląda groźnie. Wieje prosto w główki, wiec nasze wyjście staje się również niemożliwe. Otrzymujemy prognozę pogody. Następnego dnia wiatr ma słabnąć, całe szczęście. Dzwonię do domu, żeby powiedzieć o naszych zamiarach. Jest 11.09.2002. Dowiadujemy się o ataku na World Trade Center, Pentagon itp. Wiec szybko do pierwszego baru, w którym można znaleźć telewizor. Holendrów jakoś fakt ataku terrorystycznego w ogóle nie wzrusza. Wieczorkiem na &#8220;Nitrona&#8221; przychodzą z wizytą załogi &#8220;Barlovento II&#8221; i &#8220;Wodnika II&#8221;. Jest wtorek wieczorem, a &#8220;Barlovento II&#8221; ma być w sobotę w Gdyni na wymianę załóg. Niezły kawałek trasy w cztery dni <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . Następnego dnia wyruszamy. Najpierw &#8220;Barlovento II&#8221;, potem &#8220;Wodnik II&#8221;, a w dwie godziny później my. Z początku nic nie wieje. Kolebiemy się na pozostałej, martwej fali. Po południu przychodzi wiatr, najpierw leciutki, stopniowo wzrastający. W nocy wieje już pełne 6<sup>O</sup>B, może nawet ciut więcej, ale na szczęście z dobrego kierunku. Jeszcze tylko trzeba zmienić podartego grota i można iść spać. Następnego dnia piękna żegluga <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  (słonko, wiaterek, malo chmurek). Brakuje tylko grota, w zamian postawiliśmy bezana (drugiego grota podarła wcześniejsza załoga na trasie Świnoujście-Amsterdam). Spotykamy po drodze jeszcze &#8220;Wodnika II&#8221;, próbujemy nawiązać kontakt via UKF ale nic z tego. Nad ranem zbliżamy się do Helgolandu. Ruch na podejściu Łaby bardzo duży, więc trzeba bardzo uważać. Próbujemy uruchomić silnik, pali za którymś razem, ale powstaje kłopot z przekładnią działa tylko wstecz. Bez silnika, z uszczuplonym ożaglowaniem wchodzić do portu przy silnych pływach? Zbyt duże ryzyko. Próbować wejść do Cuxhaven w okresie jednego pływu? Może się nie udać. Powstaje koncepcja żeby płynąć dookoła półwyspu Jutlandzkiego. Troche daleko. Całe szczęście udało się przestawić przekładnię na bieg do przodu. Przez UKF-kę kontaktujemy się jeszcze z &#8220;Wodnikiem II&#8221;. Są jakieś pół godziny za nami. Podarło im sztaksla, grota i mają niesprawny silnik. Jak pech to pech. Wciągamy ich na Helgoland (54<sup>O</sup>10.620&#8242;N 07<sup>O</sup>53.584&#8242;E). Następnie jak zawsze, zwiedzanie, kartki, zakupy. Wieczorem idziemy na kolację do knajpki. Dorsz po Helgolandzku przebija nawet tego z &#8220;Kapitana Morgana&#8221; na Helu. W południe rano wypływamy do Cuxhaven. Wieje z NW całkiem porządny wiaterek, fala się wypiętrzyła co widać na zdjęciach. Piękna żegluga w baksztagu. W nocy wpływamy do Cuxhaven. Cały następny dzień spędzamy na zwiedzanie miasta. Następnego dnia wypływamy w kierunku Kanału Kilońskiego. Pierwsza śluza w Bruntsbuttel (53<sup>O</sup>53.538&#8242;N 09<sup>O</sup>08.903&#8242;E) bez zadnych problemów. Z powodu naszego silnika rozkładamy drogę przez kanał na dwa dni. Nocleg na kanale Gislau. Po drodze, za namową recenzji w książce J.Kulińskiego zwiedzamy Rendsburg. Bardzo urocze miasteczko. Następnym portem jest Kilonia i marina Dusternbrook (54<sup>O</sup>20.317&#8242;N 1009.460&#8242;E). Jak jesteśmy już przy Kilonii należałoby wspomnieć o sklepie wolnocłowym (54<sup>O</sup>22.136&#8242;N 10<sup>O</sup>09.067&#8242;E). Wypełnia się formularz zamówienia i po jakiejś połgodzinie przyjeżdża auto z towarem. Ceny zabójczo niskie (paczka Marlboro Light w przeliczeniu na polskie kosztowała niecałe 2 złote). Wypływamy około godziny 15.00. Wieje niestety ze wschodu i to całkiem nieźle. Na mojej wachcie o 3 w nocy jesteśmy 19 Mm od Kilonii. Coż za przebieg po 12 godzinach. Na świtówce targa się na dodatek bezan postawiony zamiast grota. Stawiamy trajsla. Rano wybieramy przejście przez Fehmarnsund. Pod wiatr w wąskim farwaterze <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':-(' class='wp-smiley' />  wykonaliśmy nieskończoną ilość zwrotów. Dalej już bez żadnych przygód płyniemy do Świnoujścia. Rano o godzinie 4 wpływamy do Trzebieży (53<sup>O</sup>39.703&#8242; N 14<sup>O</sup>30.964&#8242;E). Prysznice pozamykane, kibelki też, w ogóle żywego ducha. Wstyd. Klarujemy jacht, żagle, resztę jedzenia i w drogę do domu.</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong></p>
<p><strong>Jacht:</strong> s/y Nitron 13,5 metra długości, 80 m2 żagla, 7 osób załogi,<br />
<strong>Przepłynęliśmy:</strong> 616 mil morskich w czasie 165 godzin,<br />
<strong>Trasa:</strong> Amsterdam &#8211; Ijmuiden &#8211; Helgoland &#8211; Cuxhaven &#8211; Rendsburg &#8211; Kiel &#8211; Świnoujście &#8211; Trzebież.<br />
<strong>Załoga:</strong><br />
kapitan &#8211; Andrzej G.<br />
I oficer &#8211; Sebastian R.<br />
II oficer &#8211; Lech Sz.<br />
III oficer &#8211; Leszek B.<br />
załoga &#8211; Piotr A.<br />
załoga &#8211; Miczysław Rz.<br />
załoga &#8211; Adam Z.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/IzNVF2z5k8Q" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200110-polnocne-sy-nitron-czli-przez-dwie-strefy-bezclowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200110-polnocne-sy-nitron-czli-przez-dwie-strefy-bezclowe/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>2001.05 Bałtyk – s/y Monsun czyli eskapada wzdłuż wybrzeża szkieletów</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/TlrQHHay6gc/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200105-baltyk-sy-monsun/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 09:49:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=5</guid>
		<description><![CDATA[Pomysł na ten rejs powstał na rejsie w majowy weekend 2000 roku. Wówczas był to mój pierwszy samodzielnie prowadzony rejs. Trzon załogi tegorocznego rejsu stanowiła zgrana ekipa z roku 2000. W zamiarach mieliśmy odwiedzenie kilku portów wschodniego wybrzeża Bałtyku. Co zwiedziliśmy? Czytajcie dalej.

Podróż zaczęliśmy w piątkowy wieczór, kiedy to Paweł podjechał po załogę &#8220;Strzałą Północy&#8221; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bovlblW9hPO-iWSX7ggtaU4fYMY/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bovlblW9hPO-iWSX7ggtaU4fYMY/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bovlblW9hPO-iWSX7ggtaU4fYMY/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bovlblW9hPO-iWSX7ggtaU4fYMY/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p>Pomysł na ten rejs powstał na rejsie w majowy weekend 2000 roku. Wówczas był to mój pierwszy samodzielnie prowadzony rejs. Trzon załogi tegorocznego rejsu stanowiła zgrana ekipa z roku 2000. W zamiarach mieliśmy odwiedzenie kilku portów wschodniego wybrzeża Bałtyku. Co zwiedziliśmy? Czytajcie dalej.</p>
<p><span id="more-5"></span></p>
<p>Podróż zaczęliśmy w piątkowy wieczór, kiedy to Paweł podjechał po załogę &#8220;Strzałą Północy&#8221; (Peugot J5). Droga do Gdyni przebiegła w zasadzie bezproblemowo. Jedzenie mieliśmy kupione na Śląsku, więc w Gdyni pozostał odbiór jachtu, jego ształowanie itp. Uwinęliśmy się z tym szybko i ok 14.00 mijamy trawers główek portu jachtowego w Gdyni im. gen. Mariusza Zaruskiego. Za główkami portu już pod żaglami otwieramy szampana, wznosimy toast za powodzenie rejsu, ładną pogodę, pomyślne wiatry itd.</p>
<p>Kurs na Hel. Tam nocujemy. Następnego dnia około południa przechodzimy odprawę graniczną. Bezproblemowo <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  jak zawsze na Helu. Zaraz potem wypływamy, obierając kurs bezpośrednio na Kłajpedę. Wieje całkiem przyjemny wiaterek z SE więc płyniemy półwiatrem. Przyjemna żegluga. Przed nami 100 mil morskich, co daje około doby żeglugi. Po drodze Paweł topi jeszcze wiadro, pokazując Wojtkowi jak nie należy nabierać wody. W nocy jest całkiem zimno. Nasz super, hiper elektroniczny termometr rejestruje wewnątrz jachtu zawrotną temperaturę 4<sup>O</sup>C. Rano pojawia się przed nami zarys lądu &#8211; to już Litwa. Całkiem niezła średnia prędkość. W południe po 22 godzinach żeglugi wpływamy do Kłajpedy. Na wejściu do portu spotykamy wychodzące na manewry trzy łodzie podwodne, a na kanale portowym wodolot. Do stanowiska odpraw granicznych kieruje nas motorówka Straży Granicznej. Odprawa przebiega bardzo sprawnie, kilka pieczątek, papierków i to wszystko. Miasto zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Czyściutkie, schludne, prawie jak skandynawskie. Zwiedzamy większą jego część oraz port. Następnego dnia wieczorem wypływamy z gościnnej Litwy. Kurs na Liepaję, odległą o jakieś 50 Mm. Wychodzimy na zarefowanym grocie, mimo że wieje 0-1<sup>O</sup>B. Progozy zapowiadają wiatr 6-7<sup>O</sup>B, a nie chcemy się refować po ciemku. Decyzja okazuje się trafna, gdyż nad ranem wieje pełne 6<sup>O</sup>B z NW. Około 11 rano wchodzimy do portu. Wejście jest bardzo ciekawe <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  i przy wejściu z awanportu do głównego kanału portowego całkiem wąskie. Dzięki zgłoszeniu na wejściu do portu, iż pierwszy raz odwiedzamy Liepaję dostajemy pilota <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  w postaci &#8230;. dużego kutra rybackiego. Podprowadził nas pod samą marinę (pustą) i spokojnie zawrócił. Podczas postoju Paweł naprawił zepsutą (bo niekonserwowaną) manetkę gazu. Reszta załogi zwiedzała miasto. Również bardzo czyste i zadbane (przynajmniej jego bogatsza część &#8211; po stronie mariny). Bankomatów na jednej ulicy więcej niż w niejednym polskim mieście. To również pozytywne zdziwienie. Drugiego dnia postoju w Liepaji przypływa jeszcze jeden polski jacht &#8211; Carter z bydgoskimi żeglarzami zdążający do Finlandii. Po obiedzie wypływamy w stronę Polski. Z początku nic nie wiemy i korzystamy z ulubionego napędu Pawła (ku jego uciesze). Jest to nasz Volvo-Penta o mocy ok 15 KM. Pod wiczór rozwiewa się całkiem przyzwoicie. Rano o godz. 04.00 mamy już pełne 7<sup>O</sup>B, zmieniamy foka na sztormowego. Płyniemy ostrym bajdewindem. W południe wiatr słabnie. Znów pod pełnymi żaglami. Bez zmian do samego Helu. Tam podczas odprawy granicznej cyrk z matami, myciem rąk (no bo przecież do Polski możemy po prawie dwóch dniach przywieżć pryszczycę <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':-(' class='wp-smiley' /> ). Wieczorem idziemy do Captaina Morgana na wyśmienitego dorsza. Pycha. Następnego dnia robimy przeskok do Gdańska. Super miasto. Wieczorem odprawiamy &#8220;wiecżor kapitański&#8221; <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> , tym razem dość nietypowo, bo w pubie &#8220;Pirat&#8221; gdzie szantował sobie Andrzej Starzec. Kończymy nad ranem. Ostantniego dnia pozostał nam tylko 10 milowy skok do Gdyni. Fajnie było, a co? Wiało w porywach 7<sub>o</sub>B i była mgła. Ochlapało nas przez ten ostatni odcinek. W Gdyni zrobiliśmy szybki, acz porządny klar jachtu i w drogę do domu.</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong><br />
<strong>Jacht:</strong> s/y Monsun 10,5 metra długości, 39,5 m<sub>2</sub> żagla, 6 osób załogi,<br />
<strong>Przepłynęliśmy:</strong> 421 mil morskich w czasie 101 godzin,<br />
<strong>Trasa:</strong> Gdynia &#8211; Hel &#8211; Kłajpeda &#8211; Lipawa &#8211; Hel &#8211; Gdańsk &#8211; Gdynia.</p>
<p><strong>Załoga:</strong><br />
Sebastian R.	- 	kapitan<br />
Maciej R. 	- 	I oficer<br />
Marian K. 	- 	II oficer<br />
Marcin S.	- 	załoga<br />
Wojciech B. 	- 	załoga<br />
Paweł B.	- 	załoga</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/TlrQHHay6gc" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200105-baltyk-sy-monsun/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200105-baltyk-sy-monsun/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>2000.07 Bałtyk s/y Jaster czyli na złomie też można pływać</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/VUL59rMxK8o/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200007-baltyk-sy-jaster-czyli-na-zlomie-tez-mozna-plywac/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 09:20:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszego dnia w Jastarni przywitała nas bardzo brzydka pogoda. Przejęliśmy jacht, zrobiliśmy zakupy i oczekując na ostatniego załoganta popijaliśmy piwo (oczywiście bezalkoholowe) w tawernie portowej. Mając kamerę nie omieszkaliśmy nakręcić reklamy Żywca (piwa bezalkoholowego) w knajpce nad morzem.

Drugiego dnia, po męczącym dniu poprzednim wyszliśmy na Zatokę. Kierunek HEL. Załoga oswaja się z kołysaniem (jeszcze małym), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/e8jIXZlXtBd-b3VkQZ1hdqu1P04/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/e8jIXZlXtBd-b3VkQZ1hdqu1P04/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/e8jIXZlXtBd-b3VkQZ1hdqu1P04/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/e8jIXZlXtBd-b3VkQZ1hdqu1P04/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p>Pierwszego dnia w Jastarni przywitała nas bardzo brzydka pogoda. Przejęliśmy jacht, zrobiliśmy zakupy i oczekując na ostatniego załoganta popijaliśmy piwo (oczywiście bezalkoholowe) w tawernie portowej. Mając kamerę nie omieszkaliśmy nakręcić reklamy Żywca (piwa bezalkoholowego) w knajpce nad morzem.</p>
<p><span id="more-4"></span></p>
<p>Drugiego dnia, po męczącym dniu poprzednim wyszliśmy na Zatokę. Kierunek HEL. Załoga oswaja się z kołysaniem (jeszcze małym), sterowaniem na fali. Już dostrzegamy pewne niedociągnięcia w przgotowaniu jachtu przez armatora. Na Helu oglądamy sobie finał EURO 2000.</p>
<p>Wstajemy bardzo wcześnie bo o 09.00 rano. Przekładamy flaglinkę spod lewego salingu pod prawy. Zamawiamy odprawę graniczną na 12.00. Ta znów odbywa się bez zadnych problemów. Wypływamy z Helu. Kilka godzin po wypłynięciu mamy już prezesa, ale nie napisze kto nim byl bo mnie zabiją. Pod wieczór wiatr cichnie.</p>
<p>Czwarty dzień to tylko żegluga. Bez przygód i awarii. Atrakcją było pływanie na spinakerze. Fajna jazda <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . W nocy mijamy żaglowiec płynący zapewne na zlot do Gdańska. Super wyszło ujęcie na kamerze z noktowizorem.</p>
<p>Rano piątego dnia dopływamy na Christianso. Wiatru prawie wcale, tylko martwa fala. W kilka godzin zwiedzamy obie wyspy. W południe decydujemy sie na krótki przelot na Bornholm. Wybieramy Hasle jako port docelowy. Pogoda sie psuje. Cała wyspa we mgle, wiatru nadal brak więc płyniemy na silniku. Do Hasle wpływamy wieczorem.</p>
<p>Szósty dzień. Trochę zaspaliśmy i w wypożyczalni nie było już rowerów. Decydujemy się na pieszą wycieczkę wzdłuż wybrzeża do Ronne. Jest to największe miasto na wyspie, ma około 15000 mieszkańców. Zwiedzamy port, który wydaje nam się gorszy niż w Hasle. W pizzerii zjadamy obiadek <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  (obiadek, bo pizza miala ok 80 cm średnicy). Wieczorem również piechotą wracamy na jacht.</p>
<p>Tym razem wstajemy wcześnie rano i obieramy kierunek na wypożyczalnię rowerów. Kosztują 55 DKK na dobę (1 DKK to około 0,5 PLN). Jedziemy na północ zobaczyć zamek Hammerhus. Męcząca ta jazda, w górę, w dół, w górę, w dół itd. Nachylenie podjazdów 12 do 15%. W końcu osiągamy cel. Trochę zmęczeni zwiedzamy potężne ruiny zamku. Dalej jedziemy do Allinge, tam regenerujemy siły w knajpie koło portu. Następnym miastem będzie Tejn. To już wschodnie wybrzeże Bornholmu. Dojeżdzamy do Ro, gdzie nam się przypomina, że po drodze mieliśmy zobaczyć wodospad. Wracamy. Po błotnistej, leśnej drodze docieramy do wodospadu. W przewodniku pisze, że jest 3 co do wielkości w Danii, a to takie małe coś. Mogło mieć ok 12 metrów wysokości. Wracając drugi raz odwiedzamy Ro. Za miastem trafiamy na piękną scieżkę rowerową prowadzącą w poprzek wyspy. Po drodze mijamy jeszcze miejscowość Klemensker i nareszcie dojeżdżamy do Hasle. Zwiedziliśmy na rowerach całą północną część wyspy. Wieczorem zaczęło się w Hasle Święto Śledzia. Wszcyscy mieszkańcy zebrali się w porci, koło którego rozstawiono specjalnie wesołe miasteczko. Wieczorem (bardzo późnym) kolacja i w kimono.</p>
<p>Siódmego dnia w południe wypływamy. Wiatr W6-7 ale słonecznie. Tuż za główkami portu, morze zbeira żniwo. Mamy v-ce prezesa. Gdyby nie halsówka bylibyśmy w Sassnitz w 9 godzin. Przez całą noc widzimy światła tego miasta. Wchodzimy rano na mapie 1:500 000. Obejmuje ona Bałtyk od Rugii (Niemcy) po jego wschodnie wybrzeże. W mieście nic ciekawego. Po południu wypływamy w kierunku Świnoujścia. Waitr odkręca na południe i znów mamy w mordę. Całą noc sie kolebiemy wzdłuż morskiej granicy polsko-niemieckiej.</p>
<p>Do portu wpływamy ok 06.00. W jachtowym pryszniców nie ma, toalety po drugiej stronie ulicy w obskurnej tawernie. W porównaniu z zachodnimi portami jest to syf, kiła i mogiła. Trzeba stąd uciekać. Wypływamy pod wieczór. Kierunek wschód. Prognozy mówią o wietrze do 8 stopni Beauforta.</p>
<p>Dziewiątego dnia budzę się na wysokości Darłowa. Słonecznie było tylko do południa. Potem pogoda zaczęła się psuć. Wiatr zaczyna tężeć, by około północy&#8230; stała sią zupełna cisza. Na morzu tafla.</p>
<p>Godz 04.00 zmaina wachty. Z nieba się leje, widoczność niezbyt dobra. Godz 04.30 wiatr 7-8 Beauforta, deszcz pada, ale poziomo. Nasz Carter z wiatrem osiąga zawrotne prędkości powyżej 7,5 węzła (w/g dwóch GPS&#8217;ów). Po południu wpływamy do Gdańska. Marina wybudowana w 1997 roku jest nadal w dobrym stanie. Różnica pomiędzy Gdańskiem i Świnoujściem to niebo, a ziemia. Port jachtowy w Gdańsku spełnia wymogi europejskie <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . Wieczorem do kina na &#8220;60 sekund&#8221; i do &#8220;Zejmana&#8221;</p>
<p>Zauroczeni Gdańskiem postanawiamy zostać tu całą dobę. Zwiedzamy stare miasto by wieczorkiem wstąpić do &#8220;Zejmana&#8221; Super miejsce, i całe szczęscie zamknięte dla obcych ludzi. Wchodzi się tam za okazaniem karty klubowej, bądź na zaproszenie Szefa Klubu. Wracamy na jacht około godz 03.00, a przynajmniej dwóch najwytrwalszych.</p>
<p>Trzynasty dzień. W południe wypływamu już do Jastarni. Port macierzysty osiągamy ok 18.00. Po sklarowaniu jachtu, zaczynamy przygotowania do wieczorka kapitańskiego, który kończymy nad ranem.</p>
<p>W sobotę zdajemy jacht armatorowi. Spisujemy całą listę usterek (uzbierało się tego ponad stronę A4 zapisaną kratka pod kratką). W sumie rejs uważamy za udany. Braki i ustreki na jachcie rekompensowała atmosfera panująca wśród załogi. </p>
<p><strong>Jacht:</strong> Carter 30<br />
<strong>Nazwa:</strong> Jaster<br />
<strong>Termin:</strong> 01.07-15.07.2000<br />
<strong>Trasa:</strong> Jastarnia &#8211; Hel &#8211; Christianso &#8211; Hasle &#8211; Sassnitz &#8211; Świnoujście &#8211; Gdańsk &#8211; Jastarnia<br />
<strong>Przepłynęliśmy:</strong> 696 Mm w 161 h</p>
<p><strong>Załoga:</strong><br />
Sebastian R. 	- skipper<br />
Dariusz F. 	- I oficer<br />
Tomasz D. 	- II oficer<br />
Bartosz B. 	- III oficer<br />
Piotr N. 	- załoga<br />
Bartłomiej S.	- załoga</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/VUL59rMxK8o" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200007-baltyk-sy-jaster-czyli-na-zlomie-tez-mozna-plywac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/02/200007-baltyk-sy-jaster-czyli-na-zlomie-tez-mozna-plywac/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>2000.05 Bałtyk – s/y MONSUN czyli mój pierwszy raz</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/HighQualitySailing/~3/kSPI_UYSYkI/</link>
		<comments>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/01/200005-baltyk-sy-monsun-czyli-moj-pierwszy-raz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 20:09:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skipper</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rejsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.high-quality-sailing.com/?p=3</guid>
		<description><![CDATA[Dzień 1:
Po ciężkiej nocy w pociągu znajdujemy się o godzinie 06.50 w marinie portu Gdynia. Wokół nas wspaniałe jachty. Gdzieś wśród nich znajduje się nasz s/y MONSUN (10,5 metrowy slup). Jacht ten jest 6 osobowy, a materiałem konstrukcyjnym jest drewno. Zaczyna świecić ostre słońce, stan zachmurzenia 0. Bosman po kilku godzinach przekazuje nam jacht. Trochę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<p><a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6V9cgGk1JP5ombbJDIPBv_8BEAk/0/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6V9cgGk1JP5ombbJDIPBv_8BEAk/0/di" border="0" ismap="true"></img></a><br/>
<a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6V9cgGk1JP5ombbJDIPBv_8BEAk/1/da"><img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6V9cgGk1JP5ombbJDIPBv_8BEAk/1/di" border="0" ismap="true"></img></a></p><p><strong>Dzień 1:</strong><br />
Po ciężkiej nocy w pociągu znajdujemy się o godzinie 06.50 w marinie portu Gdynia. Wokół nas wspaniałe jachty. Gdzieś wśród nich znajduje się nasz s/y MONSUN (10,5 metrowy slup). Jacht ten jest 6 osobowy, a materiałem konstrukcyjnym jest drewno. Zaczyna świecić ostre słońce, stan zachmurzenia 0. <span id="more-3"></span>Bosman po kilku godzinach przekazuje nam jacht. Trochę było przy tym problemu, ale z biegiem czasu otrzymujemy sprawny jacht. Dla większości z nas jest to pierwszy rejs morski, stąd też wszystko co związane z jachtem jest dla nas nowością, ciekawostką. Po godzinie 16.00 wypływamy z portu w Gdyni. Bierzemy kurs na Gdańsk. Wieje słabo jak na morze, lecz delikatnie zaczynamy odczuwać huśtanie. Nasz kapitan troszkę pogonił nas po pokładzie. Po pewnym czasie wchodzimy w gdański farwater, mijamy główki portu. Oddajemy salut pomnikowi na Westerplatte. Cumujemy w marinie Gdańsk Po wskazanej kąpieli udajemy się na umówione spotkanie do Klubu Morza (Zejman). Wcześniej jednak konsumujemy pizze. Klub jest iście zakonspirowany. Wejście tylko dla uprawnionych, krewnych i znajomych. Należy nacisnąć dzwonek i czekać na odzew przez domofon. Ma to niesamowitą zaletę. Grono jest ograniczone, w zasadzie tylko żeglarze. Klimat wspaniały, ciekawi ludzie. Muzyka na żywo, dużo grających. Mamy możliwość zobaczyć fragment burty XVIII wiecznego żaglowca &#8211; węglowca. Wpisaliśmy się do księgi gości, wypiliśmy piwo i z humorem wracaliśmy na jacht. Położyliśmy się spać, lecz jednak przed snem rozpoczęliśmy czytanie komiksów (KRON). Trochę poczytaliśmy i poszliśmy spać.</p>
<p><strong>Dzień 2:</strong><br />
Wstaliśmy jak zwykle o godzinie 10.00. Po zrobieniu klaru osobistego, jak pokładowego rzuciliśmy cumy i ruszyliśmy Motławą. W kanale zrobiliśmy śniadanie. Po wyjściu z farwateru obraliśmy kurs na Sopot. Wiatru prawie nic. Zobaczyliśmy na naszym odlotowym telebimie wieczorne nagranie. Była kupa śmiechu. Przy tak słabym wietrze do Sopotu dotarliśmy w kilka godzin. Stajemy przy molo pełnym rozbawionych ludzi, skąpo odzianych kobiet i niedzielnych turystów. Wspaniałe słońce sprzyja spacerom, lecz my na polecenie kapitana skorzystaliśmy z 1 godziny przerwy, udając się do czytelni gdzie&#8230; Następnie zrobiliśmy niezbędne zakupy m.in. chleb, lektury. Sprawnie odeszliśmy od mola i udaliśmy się w kierunku Helu. W końcu słabo powiało. Przygotowaniem posiłku zajmuje się I wachta (Marian i Daniel). Ryż bez soli (wina II oficera) i mięsko. Zrobiło się ciemno. Szukamy pławy HL-S Q(6) L.Fl 15s. Znajdujemy i spokojnie wg locji wpływamy do Helu. Po zrobieniu klaru udajemy się na nocny spacer po uroczym o tej porze roku miasteczku. Szukamy wolnej knajpki i siadamy przy piwku. Po skończonej konsumpcji wracamy na jacht.</p>
<p><strong>Dzień 3:</strong><br />
Zaczyna wiać prognoza pogody podaje ostrzeżenie o silnym wietrze okresami 7B, co się później okazało prawdą. Zrefowaliśmy grota jeszcze przed wyjściem z portu, co było słusznym posunięciem. Zaczęło wiać i huśtać. Początkowo załoga była twarda, lecz z biegiem czasu odwiedzaliśmy zawietrzną burtę. Pierwszy był Maciek, potem Tomek, a dalej to hurtem. Do końca twardy pozostał Jacek (nic nie puścił) i kapcio (1 kontrolny i to na siłę). Płynęliśmy cały czas jednym halsem. Wiało niesamowicie, kołysaliśmy się między falami. Góra -&gt; dół -&gt; góra -&gt; dół &#8230;&#8230;. Najgorzej przeżywali dzisiejsze pływanie Maciek i Daniel. Siedzieli wpięci szelkami na zawietrznej (ławce rezerwowych lub komentatorów <img src='http://www.high-quality-sailing.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  ). i częstowali Neptuna. Oj straszno było. Przy samych główkach Władysławowa natknęliśmy się na niebezpieczny 2,5 metrowy przybój (zaniżyłem z 12). Sprawnie weszliśmy do portu i stanęliśmy wśród kutrów. Z jednego otrzymaliśmy 7 kg dorsza, którego to następnego dnia powinniśmy zdegustować. Z sąsiedniego jachtu dostaliśmy kilka piw i zapalniczkę za pomoc w cumowaniu. Ofiary (załoga, bo kapitan był w porządku) zacumowali gorzej niż na Mazurach po czym poszli się upić. W pewnym momencie prawie odpłynęli swobodnie od brzegu. Ale dzięki sprawności naszej załogi i obecności ich kapitana (tylko) uniknęli kłopotów. Havelek znalazł się również w humorystycznej sytuacji. Po obiado-kolacji mył w kokpicie gary, gdy nagle dwóch turystów pyta się: &#8220;czy można by tak kamerką&#8230;&#8221;, a Havel na to: &#8220;co to ja w zoo jestem?&#8221;. Po kolacji i wypatroszeniu dorszy poszliśmy na obchód Władysławowa. Tam zasiadamy w knajpie i popijamy piwko (bardzo dobre).</p>
<p><strong>Dzień 4:</strong><br />
Po wczesnej pobudce poszliśmy zobaczyć główki portu we Władysławowie. Okazało się, że fala przybojowa trochę się zmniejszyła. Przed śniadaniem Marian z Havelkiem udali się na zakupy. Po szybkim śniadaniu spokojnie bez większych problemów wyszliśmy z portu. Fala była duża co z kolei odbiło się na części załogi. Rada Nadzorcza (Havelek i Maciek) zamiennie odwiedzali Neptuna. Męczyli się chyba z 8 godzin. I w ten sposób &#8220;bezproblemowo&#8221; dotarliśmy z powrotem do Helu. Należy dodać, że dzisiaj potraktowano nas jako statek rybacki (chciano od nas kupić świeże ryby) oraz jako statek wycieczkowy. Po zacumowaniu Marian z kapitanem spreparowali 7 kg dorsza, z czego po przejedzeniu ok. 2/3 resztę oddaliśmy załodze sąsiedniego jachtu. W zamian dostaliśmy 4 słoiki fasoli po bretońsku i słoik papryki konserwowej. Po wspaniałej kolacji udaliśmy się do Kapitana Morgana na piwo. Generalnie załoga była zmęczona. Odczuwaliśmy całodzienne: wiatr, słońce, fale, chłód. Koniec na dziś.</p>
<p><strong>Dzień 5:</strong><br />
Wstaliśmy przed czasem na wskutek nagłego i głośnego otwarcia forklapy przez Havelka. Zjedliśmy przegotowane przez Daniela śniadanie złożone ze smażonego boczku przywiezionego przez Jacka. Nie ma to jak swojski boczek. Po śniadaniu i zrobieniu klaru wypływamy i obieramy kurs na Górki Zachodnie. Wiatr na Zatoce osłabł do 3B, stan morza 1-2, pogoda wspaniała. Bez problemów weszliśmy do Górek, wypiliśmy po 1 piwie, zjedliśmy zdobyczną fasolkę i wypłynęliśmy. Kurs na Jastarnię. Był to chyba najdłuższy hals dla większości z załogi 20Mm. Tylko wachta pracowała, a 4 persony poszły spać. Widać, że załoga się wyrabia. Po zmierzchu weszliśmy do Jastarni (na żaglach). Bardzo ładny port. Obok nas stoi Generał Zaruski. Spotkała nas miła niespodzianka. Były dostępne prysznice z gorącą wodą (18 PLN za 6 osób po pół godziny każda). Załoga czysta i pachnąca udała się do pobliskiej tawerny gdzie podają lane piwo z kija. Dzień uważamy za udany: słońce, brak posiłków dla Neptuna, prysznic, piwo. Należy dodać, że kapitan pierwszy raz pozwolił wejść do portu III oficerowi na żaglach.</p>
<p><strong>Dzień 6:</strong><br />
Obudziliśmy się wcześnie. Pogoda była wspaniała. Niestety pobliska jadłodajnia (tawerna) była zamknięta, co zmusiło II wachtę do robienia koryta we własnym zakresie. Zatankowaliśmy paliwo i wyruszyliśmy w dalszą podróż po Zatoce. Między sieciami i przez Głębinkę dotarliśmy do Pucka. &#8220;Rada Nadzorcza&#8221; miała wolne. W Pucku wypiliśmy piwo korzenne. Doskonałe. Zakupiliśmy &#8220;ciepłe psy&#8221; i z tak podrażnionym żołądkiem udaliśmy się na jacht. Wiatr się wzmógł. Ruszamy półwiatrem w kierunku Gdańska. Wszyscy poza wachtą i kapitanem poszli spać. Daniel przebudził, jak usłyszał o jedzeniu, stwierdziwszy że nic nie przygotowano, udał się do toalety (na wys. want) i poszedł spać. Havelek jako cook wachtowy spreparował podsmażany chleb z czosnkiem, bo brakło sera. Załoga najedzona i zadowolona. Powoli zapadł zmierzch. Zrzucenie grota przed Gdańskiem było iście książkowe. Wiało konkretnie, fala duża, część załogi spała. Szkoda, że tego nie widzieli. Na samej gieni robiliśmy z wiatrem 6 węzłów. Nocne wejście do Gdańska, wśród ferii świateł było super. Cumujemy po 24.00, robimy klar i udajemy się na stare miasto. Siadamy w knajpce, jednej z nielicznych, które są o tej porze czynne. Piwo po 6,50 PLN. Horror.</p>
<p><strong>Dzień 7:</strong><br />
Wstaliśmy wyjątkowo późno. Skorzystaliśmy z usług WC. Udaliśmy się po niezbędne zakupy na wieczór kapitański. Korzystając z okazji zjedliśmy mazurskie śniadanie na mieście. Zakupiliśmy zgrzewkę Heveliusa, bo za 6 puszek był 1 kufel. Spokojnie, żegnani przez tysiące mieszkańców i turystów (w tym 70% Helmutów), opuszczamy Gdańsk. Płynąc kanałem portowym zjedliśmy bardzo syty posiłek, który wystarczył nam prawie do końca dnia. Wypłynęliśmy w kierunku Gdyni. To już ostatnie nasze pływanie w tym rejsie. Wiatr nam nie sprzyja pod względem żeglarskim (0-1B), lecz sprzyja atmosferze na jachcie. Kapitan mimo wszelkich podchodów i zaczepek nie zgadza się na uruchomienie silnika. No ale wreszcie docieramy do portu i robimy klar. Kadra przygotowuje kolację kapitańską. Cała załoga zbiera się w mesie, kapitan dziękuje za udany rejs. Nikt nie ma zastrzeżeń, nikt nikomu nic nie wypomina. Zaczyna się wspominanie rejsu, planowanie następnych i w ogóle część artystyczno-kulturalna.</p>
<p><strong>Dzień 8:</strong><br />
Niestety oddajemy jacht. Bosman <a href="http://www.ykstal.org.pl" target="_blank">YK Stal</a> nie robi żadnych problemów. Klub warty polecenia. Może trochę drogi, ale jachty są w dobrym stanie. Widać, że ktoś o nie dba, czego nie można powiedzieć o innych klubach. Rozstajemy się z morzem, jachtem i wracamy z miłymi wspomnieniami. Korzystając z wolnego czasu zwiedzamy Gdynię, jemy obiadek w restauracji. O 20.28 mamy pociąg, którym wracamy do domu, aby tam znów pływać na mydelniczkach (czyt. omegach).</p>
<hr />Kilka zdjęć:</p>
<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-2-3">


	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-44" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/001.jpg" title="Czekamy by wreszcie wejść na jacht" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Czekamy by wreszcie wejść na jacht" alt="Czekamy by wreszcie wejść na jacht" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_001.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-45" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/002.jpg" title="Nareszcie na wodzie ..." class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Nareszcie na wodzie ..." alt="Nareszcie na wodzie ..." src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_002.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-46" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/003.jpg" title="W drodze do Władysławowa" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="W drodze do Władysławowa" alt="W drodze do Władysławowa" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_003.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-47" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/004.jpg" title="s/y Dziwożona" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="s/y Dziwożona" alt="s/y Dziwożona" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_004.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-48" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/005.jpg" title="Łódź podwodna z żaglami?" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Łódź podwodna z żaglami?" alt="Łódź podwodna z żaglami?" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_005.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-49" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/006.jpg" title="&amp;quot;Na deku stary wąchał wiatr ...&amp;quot;" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="&amp;quot;Na deku stary wąchał wiatr ...&amp;quot;" alt="&amp;quot;Na deku stary wąchał wiatr ...&amp;quot;" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_006.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-50" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/007.jpg" title="Takie tam przy żaglach" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Takie tam przy żaglach" alt="Takie tam przy żaglach" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_007.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-51" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/008.jpg" title="Hel" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Hel" alt="Hel" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_008.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-52" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/009.jpg" title="Nocne iście do Gdańska ..." class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Nocne iście do Gdańska ..." alt="Nocne iście do Gdańska ..." src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_009.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-53" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/010.jpg" title="Gdańsk by night" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Gdańsk by night" alt="Gdańsk by night" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_010.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-54" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/011.jpg" title="Tankowanie wody" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Tankowanie wody" alt="Tankowanie wody" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_011.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-55" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/012.jpg" title="Opuściliśmy już Monsuna - niestety" class="thickbox" rel="set_2" >
								<img title="Opuściliśmy już Monsuna - niestety" alt="Opuściliśmy już Monsuna - niestety" src="http://www.high-quality-sailing.com/wp-content/gallery/200005/thumbs/thumbs_012.jpg"  />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-clear'></div>
 	
</div>

<hr />Informacje o rejsie:<br />
<strong>Termin:</strong> 29.04-06.05.2000.<br />
<strong>Jacht:</strong> s/y Monsun (YK Stal &#8211; Gdynia)<br />
<strong>Akwen:</strong> Zatoka Gdańska i Morze Bałtyckie<br />
<strong>Trasa:</strong> Gdynia &#8211; Gdańsk &#8211; Sopot &#8211; Hel &#8211; Władysławowo &#8211; Hel &#8211; Górki Zachodnie &#8211; Jastarnia &#8211; Puck &#8211; Gdańsk &#8211; Gdynia<br />
<strong>Przepłynęliśmy:</strong> 192,5 Mm w ciągu 59 godz</p>
<p><strong>Załoga:</strong><br />
Sebastian R.  &#8211; skipper<br />
Marian K.      &#8211; I oficer<br />
Tomasz H.    &#8211; II oficer<br />
Jacek S.      &#8211; III oficer<br />
Maciej R.     &#8211; załoga<br />
Daniel P.     &#8211; załoga</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/HighQualitySailing/~4/kSPI_UYSYkI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/01/200005-baltyk-sy-monsun-czyli-moj-pierwszy-raz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://www.high-quality-sailing.com/2008/04/01/200005-baltyk-sy-monsun-czyli-moj-pierwszy-raz/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>
