<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2polishfull.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0"><channel><title>Docendo discimus</title><link>http://anglista.blogspot.com/</link><description>marcin.anglista.edu.pl</description><language>en</language><managingEditor>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</managingEditor><lastBuildDate>Mon, 09 Nov 2009 13:40:04 PST</lastBuildDate><generator>Blogger http://www.blogger.com</generator><openSearch:totalResults xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/">389</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/">1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/">25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/DocendoDiscimus" type="application/rss+xml" /><feedburner:emailServiceId>DocendoDiscimus</feedburner:emailServiceId><feedburner:feedburnerHostname>http://feedburner.google.com</feedburner:feedburnerHostname><feedburner:feedFlare href="http://add.my.yahoo.com/rss?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://us.i1.yimg.com/us.yimg.com/i/us/my/addtomyyahoo4.gif">Subscribe with My Yahoo!</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.newsgator.com/ngs/subscriber/subext.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://www.newsgator.com/images/ngsub1.gif">Zapisz w NewsGator Online</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://client.pluck.com/pluckit/prompt.aspx?GCID=C12286x053&amp;a=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://www.pluck.com/images/rss-pluck.gif">Zapisz w czytniku Pluck RSS</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://feeds.my.aol.com/add.jsp?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://o.aolcdn.com/myfeeds/html/vis/myaol_cta1.gif">Zapisz w My AOL</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.bloglines.com/sub/http://feeds.feedburner.com/DocendoDiscimus" src="http://www.bloglines.com/images/sub_modern11.gif">Zapisz w Bloglines</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.netvibes.com/subscribe.php?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://www.netvibes.com/img/add2netvibes.gif">Dodaj do netvibes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Dodaj do Google</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.pageflakes.com/subscribe.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://www.pageflakes.com/ImageFile.ashx?instanceId=Static_4&amp;fileName=ATP_blu_91x17.gif">Subscribe with Pageflakes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.thefreedictionary.com/_/hp/AddRSS.aspx?http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://img.tfd.com/hp/addToTheFreeDictionary.gif">Subscribe with The Free Dictionary</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.live.com/?add=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus" src="http://tkfiles.storage.msn.com/x1piYkpqHC_35nIp1gLE68-wvzLZO8iXl_JMledmJQXP-XTBOLfmQv4zhj4MhcWEJh_GtoBIiAl1Mjh-ndp9k47If7hTaFno0mxW9_i3p_5qQw">Subscribe with Live.com</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.addtoany.com/?linkname=Docendo%20discimus&amp;linkurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FDocendoDiscimus&amp;type=feed" src="http://www.addtoany.com/addfr-b.gif">Add to Any Feed Reader</feedburner:feedFlare><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com" /><item><title>Wpadka z kondolencjami</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/L_vnWcjtoT0/wpadka-z-kondolencjami.html</link><category>Anglia</category><category>angielski język angielski</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Mon, 09 Nov 2009 10:10:05 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-661672464151627954</guid><description>Kpimy sobie notorycznie z naszego Prezydenta, kpimy z jego brata, który chociażby ostatnio &lt;a href="http://www.spieprzajdziadu.com/2009/11/08/miliard-w-srode-miliard-w-sobote/" target="_blank"&gt;oskarżył komunizm o wymordowanie dziesiątek miliardów ludzi&lt;/a&gt;. Członkowie gabinetu i parlamentarzyści są jednym z najpopularniejszych tematów żartów. A tymczasem w każdym kraju przywódcami są ludzie, a &lt;i&gt;errare humanum est&lt;/i&gt;, więc wszędzie trafiają się wpadki. Niestety, czasami są one bardziej smutne i żałosne, niż śmieszne. Tak na przykład jest z listem Gordona Browna do Pani Jacqui Janes, której dwudziestoletni syn zginął w październiku na misji wojskowej w Afganistanie.&lt;br /&gt;Nie wiem, czym kierował się Premier Wielkiej Brytanii uznając za stosowne, by napisać do pogrążonej w żałobie matki odręcznie. Może kondolencje miały dzięki temu stać się bardziej osobiste, głębsze, pełne empatii i współczucia, niż byłoby w przypadku listu wydrukowanego laserówką z rządowego komputera? A może Pani Janes wysłano przez pomyłkę jedynie szkic, brudnopis, jaki w zamyśle autora miał trafić do sekretarki i zostać przez nią przepisany przy użyciu edytora wyposażonego w narzędzia korekty językowej?&lt;br /&gt;W liście, o którym donosi dzisiaj &lt;a href="http://www.thesun.co.uk/sol/homepage/news/campaigns/our_boys/2720283/Prime-Minister-Gordon-Brown-couldnt-even-get-our-name-right.html" target="_blank"&gt;The Sun&lt;/a&gt;, roi się od błędów, w tym tak rażących, jak przekręcone nazwisko adresatki i skreślenia i poprawki w imieniu poległego żołnierza. Trudno się dziwić, że w Wielkiej Brytanii po upublicznieniu tego listu pojawiły się głosy, że premier jest nieczuły na los Brytyjczykówi na misjach i ich rodzin w kraju i nie jest świadom powagi sytuacji. Gordon Brown zadzwonił osobiście do Pani Janes, by przeprosić ją za popełnioną gafę, wydaje się jednak zupełnie niestosownym, by list z kondolencjami napisać tak pośpiesznie, na kolanie, tak niedbałym charakterem pisma, nie upewniając się nawet, jak dokładnie nazywa się adresatka i jak miał na imię jej syn.&lt;br /&gt;Jak wylicza &lt;a href="http://www.thesun.co.uk/sol/homepage/news/campaigns/our_boys/2720283/Prime-Minister-Gordon-Brown-couldnt-even-get-our-name-right.html" target="_blank"&gt;The Sun&lt;/a&gt;, w liście szef brytyjskiego rządu przekręcił nazwisko adresatki, popełnił błąd ortograficzny w imieniu jej syna, a następnie poprawił ten błąd, nanosząc poprawną pisownię pogrubioną literą, popełnił trzy kolejne błędy ortograficzne (&lt;i&gt;greatst, condolencs, colleagus&lt;/i&gt;) i użył zaimka &lt;i&gt;you&lt;/i&gt; zamiast &lt;i&gt;your&lt;/i&gt;. Osiemnastokrotnie byle jak napisał literę &lt;i&gt;i&lt;/i&gt;, przeważnie pomijając kropki nad tą literą, a raz - w wyrazie &lt;i&gt;security&lt;/i&gt; - postawił nad nią dwie kropki. Przesadził także z użyciem zwrotów grzecznościowych kończących list - powinno być albo &lt;i&gt;My sincere condolences&lt;/i&gt;, albo &lt;i&gt;Yours sincerely&lt;/i&gt;, a w każdym użycie obok siebie &lt;i&gt;sincere&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;sincerely&lt;/i&gt; nie najlepiej się prezentuje.&lt;br /&gt;Warto odnotować, że &lt;i&gt;The Sun&lt;/i&gt; - tak gorliwie wyliczający błędy popełnione przez premiera, sam nie jest nieomylny. W ich artykule znalazł się błędnie zapisany wyraz &lt;i&gt;misspell&lt;/i&gt;:&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="bbquote"&gt;&lt;p&gt;He would never knowingly mis-spell anyone's name.&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt; &lt;span class="imgcenter"&gt;&lt;img alt="" src="http://files.myopera.com/mmaly/blog/condolences.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie z artykułu w &lt;a href="http://www.thesun.co.uk/sol/homepage/news/campaigns/our_boys/2720283/Prime-Minister-Gordon-Brown-couldnt-even-get-our-name-right.html" target="_blank"&gt;The Sun&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-661672464151627954?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UUrdEnB45PVxmhO8WxXEcuMEEu4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UUrdEnB45PVxmhO8WxXEcuMEEu4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UUrdEnB45PVxmhO8WxXEcuMEEu4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UUrdEnB45PVxmhO8WxXEcuMEEu4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=L_vnWcjtoT0:6mabkQ1enAY:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=L_vnWcjtoT0:6mabkQ1enAY:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=L_vnWcjtoT0:6mabkQ1enAY:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=L_vnWcjtoT0:6mabkQ1enAY:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=L_vnWcjtoT0:6mabkQ1enAY:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-11-09T19:10:05.507+01:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/11/wpadka-z-kondolencjami.html</feedburner:origLink></item><item><title>Permanentna świńska grypa</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/33hzTSjmU38/permanentna-swinska-grypa.html</link><category>grypa</category><category>zdrowie</category><category>szkoła</category><category>edukacja</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sun, 08 Nov 2009 10:18:51 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-8686179006511793426</guid><description>Podobno mamy zwracać szczególną uwagę na frekwencję i zgłaszać do odpowiednich władz przypadki klas, w których liczba nieobecnych uczniów osiągnie 20%. Wszystko to w świetle zagrożenia epidemią świńskiej grypy, która szaleje właśnie za ukraińską granicą i osacza nas niczym mgła z horroru Stephena Kinga.&lt;br /&gt;Gdy usłyszałem ten komunikat po raz pierwszy, rozmarzyłem się. Jak by to było cudownie, gdyby frekwencja w klasach była zawsze powyżej 80%. Nie trzeba by się przejmować faktem, że gdy omawiasz konstrukcję rozprawki argumentatywnej, połowy uczniów nie ma, potem innej połowy nie ma wówczas, gdy omawiasz z nimi napisane przez nich na próbę rozprawki, a część przychodzi dopiero za trzecim czy czwartym razem i ani nie była na pierwszej poświęconej tej tematyce lekcji, ani nie oddała do sprawdzenia swej własnej pracy, ani nie była na lekcji, na której omawialiśmy tezy, argumentację i podsumowania w rozprawkach kolegów, ani po dziś dzień nie zabrała się za uzupełnienie zaległości. Uczniowie, przynajmniej niektórzy, są bowiem ludźmi bardzo zajętymi i z racji powagi swoich obowiązków uważają za zupełnie usprawiedliwiony i zasadny fakt lekceważenia obowiązków szkolnych. Czym bowiem jest taka rozprawka argumentatywna w porównaniu z burakami czy cebulą, które trzeba zwieźć przed zimą z pola, wyjazdem po samochód kupiony na Allegro kilkaset kilometrów od domu, czy udziałem w kilkudniowych rekolekcjach maturzystów organizowanych przez ...szkołę? Co więcej - powody opuszczania lekcji są na tyle poważne, że - zdaniem niejednego ucznia - usprawiedliwione jest również pozostawianie sobie nieodrobionych prac domowych i nieuzupełnianie zaległości.&lt;br /&gt;Uczniowie w klasie maturalnej potrafią sobie to wszystko bardzo starannie skalkulować i bywa, że wykorzystują do granic możliwości regulaminowe limity absencji. Czasami, robiąc to, uwzględniają swoje rzeczywiste potrzeby edukacyjne i wybierają godziny lekcyjne, które są im bardziej potrzebne, jak Robert i Łukasz, którzy na zwykły angielski w ostatni piątek wprawdzie nie przyszli, ale na popołudniowy fakultet dla zdających egzamin rozszerzony - owszem - dotarli. Czasami jednak przeważają argumenty czysto ekonomiczne, rodzinne, towarzyskie i pozaszkolne, a nie ma zupełnie znaczenia, jakie przedmioty się opuściło, by załatwić przyziemne, życiowe interesy, nieporównanie ważniejsze niż nauka.&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że albo uczniowie nie potrzebują świńskiej grypy jako wymówki, by co piąty z nich nie przyszedł do szkoły, albo epidemia grypy w moim miejscu pracy trwa nieprzerwanie odkąd się tu zatrudniłem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-8686179006511793426?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/oPIVWIRhwfIED66S7u5BMfaEpV8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/oPIVWIRhwfIED66S7u5BMfaEpV8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/oPIVWIRhwfIED66S7u5BMfaEpV8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/oPIVWIRhwfIED66S7u5BMfaEpV8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=33hzTSjmU38:Uq-7nCfDjLY:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=33hzTSjmU38:Uq-7nCfDjLY:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=33hzTSjmU38:Uq-7nCfDjLY:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=33hzTSjmU38:Uq-7nCfDjLY:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=33hzTSjmU38:Uq-7nCfDjLY:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-11-08T19:18:51.820+01:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/11/permanentna-swinska-grypa.html</feedburner:origLink></item><item><title>Geje na Starowiślnej?</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/NoMrca2_xUM/geje-na-starowislnej.html</link><category>Politechnika Krakowska</category><category>LGBT</category><category>Kraków</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Fri, 06 Nov 2009 08:45:52 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-6846479333397840530</guid><description>Studenci pisali wczoraj kolokwium, które trzeba było skserować. Studentów jest kilkudziesięciu, więc nawet na szybkiej kserokopiarce chwilę to musi potrwać, a klient w tym czasie przecież nie podda się medytacji, więc ogląda ogłoszenia na zawieszonej na ścianie tablicy ogłoszeniowej.&lt;br /&gt;No i powiedzcie, czy to możliwe, by ktoś przypadkowo tak nazwał swój prywatny akademik? I czy trudno się dziwić studentom Wydziału Mechanicznego, że postanowili spolszczyć pisownię tej nazwy? Tylko, panowie, jak już iść na całego, to "y" pasowałoby zastąpić "j". "Ośrodek Geja".&lt;br /&gt;A potem już nic, tylko na Starowiślną. Mile widziane pary (płeć niesprecyzowana). Na takim wielkim wydziale par męskich na pewno nie brakuje, jedną taką nawet znam, tylko że to są akurat panowie z Krakowa, więc akademik im niepotrzebny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SvRREqg_lAI/AAAAAAAAI8g/PsVWUpjqu1Y/s1600-h/DSC01598.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SvRREqg_lAI/AAAAAAAAI8g/PsVWUpjqu1Y/s400/DSC01598.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401030993698067458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-6846479333397840530?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1x1wtap_MqfkKZ1nqxFOjXwYdm8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1x1wtap_MqfkKZ1nqxFOjXwYdm8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1x1wtap_MqfkKZ1nqxFOjXwYdm8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1x1wtap_MqfkKZ1nqxFOjXwYdm8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=NoMrca2_xUM:qnXhXlWTCLo:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=NoMrca2_xUM:qnXhXlWTCLo:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=NoMrca2_xUM:qnXhXlWTCLo:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=NoMrca2_xUM:qnXhXlWTCLo:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=NoMrca2_xUM:qnXhXlWTCLo:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-11-06T17:45:52.206+01:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SvRREqg_lAI/AAAAAAAAI8g/PsVWUpjqu1Y/s72-c/DSC01598.JPG" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/11/geje-na-starowislnej.html</feedburner:origLink></item><item><title>Włamanie do CKE</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/x-pTexdrhxE/wamanie-do-cke.html</link><category>matura</category><category>matematyka</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Tue, 03 Nov 2009 12:58:11 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-3431869486465490880</guid><description>Jeśli ktoś ma ochotę odwiedzić &lt;a href="http://www.cke.edu.pl"&gt;stronę Centralnej Komisji Egzaminacyjnej&lt;/a&gt;, to zastanie tam dzisiaj wieczorem dość nieoczekiwaną zawartość.&lt;br /&gt;Ktoś się zdenerwował egzaminem próbnym z matematyki, ktoś inny nie zdał egzaminu z bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SvCWupM6RgI/AAAAAAAAI74/dLrFMcPDqRY/s1600-h/ckehacked.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 234px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SvCWupM6RgI/AAAAAAAAI74/dLrFMcPDqRY/s400/ckehacked.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399981681295377922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ciekawe, że w Linuksie pod tym samym adresem wyświetla mi się zupełnie co innego.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SvCXVo-jA_I/AAAAAAAAI8A/JWUlwBrdTxU/s1600-h/ckehacked1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SvCXVo-jA_I/AAAAAAAAI8A/JWUlwBrdTxU/s400/ckehacked1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399982351250031602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-3431869486465490880?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WpiAqba9eoy9a48xunpFe9AFnUI/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WpiAqba9eoy9a48xunpFe9AFnUI/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WpiAqba9eoy9a48xunpFe9AFnUI/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WpiAqba9eoy9a48xunpFe9AFnUI/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=x-pTexdrhxE:_pyeQIu0NnU:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=x-pTexdrhxE:_pyeQIu0NnU:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=x-pTexdrhxE:_pyeQIu0NnU:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=x-pTexdrhxE:_pyeQIu0NnU:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=x-pTexdrhxE:_pyeQIu0NnU:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-11-03T21:58:11.267+01:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SvCWupM6RgI/AAAAAAAAI74/dLrFMcPDqRY/s72-c/ckehacked.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/11/wamanie-do-cke.html</feedburner:origLink></item><item><title>Maturalny maraton</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/beVgAVBX__M/maturalny-maraton.html</link><category>szkoła</category><category>technikum</category><category>matura</category><category>matematyka</category><category>Liceum</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sat, 31 Oct 2009 03:53:34 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-8737801275470823887</guid><description>Robert jest uczniem wyjątkowo odpowiedzialnym i dojrzałym, a chodzi do klasy, z którą wyjątkowo dobrze mi się pracuje. Nie oznacza to bynajmniej, że nie potrafi mi w ostrych słowach przemówić do rozsądku, jeśli się ze mną nie zgadza, przyjmuję to jednak zawsze z pokorą. Natomiast dla jednego z moich kolegów z pracy ta sama klasa jest klasą szczególnie trudną, a Robert, którego ja szanuję i podziwiam, stanowi uosobienie chamstwa i prymitywizmu. Mateusz z tej samej klasy, moim zdaniem bardzo szlachetny człowiek, ma u jednego z kolegów nauczycieli bardzo złą opinię. Z kolei Michał, który poprawia mnie, gdy przejęzyczę się na lekcji, albo pomaga mi, gdy mam trudności z wysłowieniem się, to podobno niespotykany głupek. Widocznie wszystko jest względne, a uczniowie - jak i cała otaczająca nas rzeczywistość - mogą być różnie postrzegani.&lt;br /&gt;Na tej samej zasadzie uczniowie &lt;a href="http://chetkowski.blog.polityka.pl/?p=847" target="_blank"&gt;Dariusza Chętkowskiego&lt;/a&gt;, którzy buntują się przeciwko procedurom i kalendarium matur, są dla niego - jak i dla &lt;a href="http://czestochowa.naszemiasto.pl/wydarzenia/57953,przedmaturalny-bunt-w-szkolach,id,t.html" target="_blank"&gt;"społecznego rzecznika praw ucznia" - Macieja Osucha&lt;/a&gt; - bohaterami, a dla mnie rozpieszczonymi leniami zmanipulowanymi przez media, a także - niestety - część nauczycieli. Maturzyści ci zbierają podpisy pod petycją do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, by egzaminy z poziomu podstawowego i rozszerzonego nie odbywały się tego samego dnia.&lt;br /&gt;Od dawna ocena systemu egzaminów zewnętrznych jest tym, co różni mnie bardzo głęboko z tym wybitnym pedagogiem i opiniotwórczym blogerem. Zapewne w dużym stopniu wynika to z faktu, że uczymy różnych przedmiotów i mamy doświadczenia z zupełnie innym egzaminem maturalnym - on z języka polskiego, ja z języka angielskiego. Żaden z nas nie zna się pewnie zbyt dobrze na konstrukcji arkusza i kryteriach oceniania innego przedmiotu, niż swój własny, dlatego wydaje mi się, że powinniśmy unikać generalizacji i autorytatywnego wypowiadania się o całym systemie matur przez pryzmat własnych, jakże wąskich - w obrębie jednej specjalizacji - doświadczeń.&lt;br /&gt;Podstawowym fundamentem nowego systemu maturalnego była porównywalność wyników maturzystów bez względu na to, w jakiej szkole przystąpili do egzaminu, stąd - w pierwotnej formule nowej matury - zdawanie egzaminu podstawowego przez wszystkich, a rozszerzonego - dodatkowo. Tę porównywalność zlikwidował potem pewien minister edukacji, któremu zawdzięczamy też tak zwaną "amnestię maturalną". Zdaje się, że wielu nauczycieli zapomniało, jak wielki chaos wtedy powstał, jak nieporównywalne były wyniki maturzystów i jakim cieniem się to rzucało na obiektywizm postępowania kwalifikacyjnego na uczelniach wyższych.&lt;br /&gt;W bieżącym roku szkolnym maturzyści ponownie przystępują obowiązkowo do egzaminów na poziomie podstawowym, a jeśli zależy im na uzyskaniu dodatkowych punktów z poziomu rozszerzonego, deklarują jego zdawanie w ramach egzaminów dodatkowych. Wychodząc naprzeciw potrzebom maturzystów, formuła egzaminu została jeszcze bardziej uelastyczniona, umożliwiono bowiem zdawanie egzaminu z sześciu przedmiotów dodatkowych na dowolnie wybranym poziomie (chyba, że chodzi o przedmiot zdawany jako przedmiot obowiązkowy, wówczas egzamin dodatkowy musi być na poziomie rozszerzonym z tej prostej przyczyny, że do poziomu podstawowego zdający przystąpił w części obowiązkowej). W pewnym sensie wprowadzenie puli trzech przedmiotów obowiązkowych zdawanych na poziomie podstawowym przywraca porównywalność, o którą wiele środowisk i autorytetów upominało się, gdy ją kilka lat temu zatracono. Dzisiaj - gdy odkręca się tamte zmiany i dodatkowo daje się maturzystom większe możliwości wyboru - te same osoby protestują, a ja nie za bardzo potrafię to zrozumieć. Wydaje mi się, że robią wodę z mózgu maturzystom wmawiając im, że są pokrzywdzeni i zbijają na tym własny kapitał.&lt;br /&gt;Zasadniczą przyczyną protestu maturzystów z Łodzi jest fakt, że pisząc z matematyki egzamin na obu poziomach spędzą w szkole prawie cały dzień. Rzeczywiście, przerwa między poziomem podstawowym a rozszerzonym, w trakcie której mogą odpocząć, zjeść obiad i zregenerować siły, jest drastyczną zmianą w stosunku do tego, czego doświadczyli ich koledzy i koleżanki piszący oba poziomy w 2005 roku. Tamci mieli tylko krótką przerwę i - szczerze mówiąc - chyba nie narzekali tak bardzo. Moim zdaniem można się zastanawiać nad tym, co jest lepsze: czy wolne popołudnie kosztem krótszej przerwy, czy egzamin od rana do późnego popołudnia, ale z czasem na odpoczynek między poziomami. Żądanie jednak, by rozbić te dwa egzaminy na dwa dni, jest niewykonalne i kto jak kto, ale nauczyciel pracujący w liceum powinien sobie z tego zdawać sprawę.&lt;br /&gt;Weźmy na przykład same języki obce - jest ich sześć. Egzaminy pisemne z tych języków to sześć dni. Jeśli rozbijemy to na oddzielne dni dla oddzielnych poziomów, to już dni dwanaście. Dodajmy do tego dwa dni na język polski, dzień na język mniejszości narodowej, a wówczas już nawet nie dwa, ale trzy tygodnie musi trwać samo zdawanie języków i to samych egzaminów pisemnych.&lt;br /&gt;Jak protestujący maturzyści wyobrażają sobie technicznie spełnienie swoich żądań? Owszem, jest proste rozwiązanie - robić maturę w lipcu. A przynajmniej od ostatnich tygodni czerwca, kiedy to szkoła i tak już nie prowadzi zajęć dydaktycznych z młodszymi klasami. Potem nie trzeba się przecież wcale tak bardzo spieszyć z wynikami matur, bo zewnętrzne egzaminy maturalne w znacznym stopniu wyeliminowały potrzebę przeprowadzania egzaminów wstępnych na uczelniach. Właśnie - w dyskusji o rzekomym potwornym dyskomforcie zdawania dwóch poziomów egzaminu jednego dnia zwolennicy tego argumentu zapominają chyba zupełnie, że przed laty sami siedzieli na maturze pisemnej pięć godzin zegarowych, a po otrzymaniu świadectwa dojrzałości musieli jeszcze przechodzić przez żmudny proces egzaminów wstępnych na uczelni. Składając dokumenty w dwa miejsca niektórzy musieli z dnia na dzień przemieszczać sie kilkaset kilometrów z uczelni na uczelnie, bo egzaminy byly tak zaplanowane.&lt;br /&gt;Rozpoczynając matury z początkiem maja i spełniając żądania maturzystów z Łodzi dochodzimy do absurdu, w którym w szkole przez dwa miesiące nie ma normalnych lekcji, tylko odbywają się matury.&lt;br /&gt;Na kanwie dyskusji o dwóch egzaminach jednego dnia wytacza się ciężkie działa przeciwko nowej maturze w ogóle, tymczasem prawda jest taka, że z armat tych strzela się kulą w płot. Nie znam się na języku polskim i na maturze z języka polskiego, ale w języku angielskim stara matura przy nowej wypada naprawdę blado - była nieprofesjonalna, nieobiektywna, nieporównywalna.&lt;br /&gt;To nieprawda, że "na egzaminie maturalnym marnuje się potencjał intelektualny zdolnych uczniów". Wbrew ciągłemu utyskiwaniu na rzekomo zabijający kreatywność mityczny klucz, nowa matura pozwala wykazać się kreatywnością, nie daje możliwości wykazywania się jedynie przy pomocy powielania szablonów, daje maturzyście olbrzymie pole do popisu, a kryteria oceniania i sposób pracy w zespole egzaminatorów pozwalają docenić wypowiedzi wybitne i nieszablonowe. Zadania egzaminacyjne i cały arkusz są przemyślane i dopracowane, czego nie dało się czasem powiedzieć o starej maturze.&lt;br /&gt;W dyskusji pod wpisem Pana Darka kwestionuje się profesjonalizm egzaminatorów, warunki i godziny pracy zespołu, a przecież istnieją sprawne i skuteczne mechanizmy, stale zapewnieniające dążenie do głębokiej rzetelności i obiektywizmu oceniania, o czym na starej maturze też chyba nikt nie słyszał. Odnoszę wrażenie, że komentujący rozpowszechniają stereotypy i plotki zasłyszane od kogoś, kto jest sfrustrowany, bo nie przyjęto go do zespołu oceniającego egzamin albo - dzięki wspomnianym właśnie mechanizmom kontrolnym - usunięto go z niego. Dla kogoś, kto od lat uczestniczy w ocenianiu egzaminu maturalnego, większość ich argumentów jest absurdalna i śmieszna, a dodatkowo - jeśli są nauczycielami w szkole średniej - podważa ich zawodowe kompetencje. Szkoda, że zamiast zainteresować się celami i metodami oceniania zewnętrznego, dezinformują swoich uczniów, a przy okazji osoby postronne.&lt;br /&gt;Robert, o którym napisałem na początku, zdeklarował zdawanie matury z pięciu przedmiotów dodatkowych, w tym z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym. Ten bardzo zapracowany dwudziestolatek ma firmę zajmującą się produkcją i montażem bram, krat i ogrodzeń, prawo jazdy na samochody ciężarowe, jest pracodawcą. Nie zawsze ma czas przyjechać punktualnie do szkoły, nie zawsze może zostać na zajęciach pozalekcyjnych, nie wydaje mi się, żeby miał ochotę zdezorganizować sobie cały kalendarz, bo jakimś jego rówieśnikom z Łodzi uda się wymusić na Centralnej Komisji Egzaminacyjnej zmianę terminarza matur. Gdybyśmy wszyscy funkcjonowali w myśl zasady "jedno poważne zadanie dziennie", Robert zajmowałby się w danym dniu albo produkcją, albo transportem, albo montażem bramy, albo szedłby do szkoły, tymczasem jemu udaje się pogodzić te rzeczy, a czasem zrobić jeszcze więcej. Ja też powinienem się mocno zastanowić nad tym, co na co dzień robię. W jednym z komentarzy pod wpisem Pana Darka pada ironiczne pytanie:&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;" class="bbquote"&gt;&lt;p&gt;"Rozumiem, że nie będziecie potem oczekiwać od chirurga zajęcia się dwoma pacjentami w ciągu dnia, od taksówkarza dwóch kursów i wybaczycie urzędniczce w okienku przerwę na kawkę po co drugim petencie, a nauczycielowi, że nie pojawi się na wywiadówce po lekcjach - to takie męczące!"&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-8737801275470823887?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/KW9qEt2bow8roED4Dwya4HIrPM8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/KW9qEt2bow8roED4Dwya4HIrPM8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/KW9qEt2bow8roED4Dwya4HIrPM8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/KW9qEt2bow8roED4Dwya4HIrPM8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=beVgAVBX__M:tWeDBptomXI:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=beVgAVBX__M:tWeDBptomXI:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=beVgAVBX__M:tWeDBptomXI:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=beVgAVBX__M:tWeDBptomXI:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=beVgAVBX__M:tWeDBptomXI:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-31T11:53:34.267+01:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/10/maturalny-maraton.html</feedburner:origLink></item><item><title>Nieobliczalni</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/dnLx7o6GsMA/nieobliczalni.html</link><category>język angielski</category><category>komputer</category><category>języki obce</category><category>system operacyjny</category><category>angielski</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sun, 25 Oct 2009 02:49:56 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-6126619148143485357</guid><description>Mam prawo pobrać ze służbowego serwera produkt w postaci systemu operacyjnego, którego reklamę zamieszczam poniżej. Nie pobiorę i nie skorzystam, nawet z ciekawości.&lt;br /&gt;Litość mnie bierze, gdy zdezorientowani uczniowie pytają w mailach, jak otworzyć pdf-a czy djvu, popularne formaty dokumentów, z którymi moje Ubuntu radzi sobie bez problemu przy pomocy tej samej przeglądarki, której używa do eksploracji katalogów. Dziwię im się, że cierpliwie godzą się na ciągłe awarie czy utratę danych, chociaż rozumiem też niektóre argumenty, które skłaniają ich do wyboru systemu Windows.&lt;br /&gt;Ale gdy patrzę na poniższą reklamę, ręce mi opadają. Jak to możliwe, że kolosalna firma zatrudniająca rzesze ludzi i za ciężkie pieniądze sprzedająca swój system operacyjny i inne oprogramowanie, którego odpowiedniki o otwartym kodzie dostępne są publicznie za darmo, wypuszcza flagowy produkt, zleca - zapewne za równie duże sumy - wielką kampanię reklamową, a na jednym ze sztandarowych wizerunków tej kampanii umieszcza slogan z poważnym błędem językowym?&lt;br /&gt;Czy patrząc na coś takiego można jeszcze mieć ochotę kupić pakiet biurowy tej firmy, oferujący narzędzia językowe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SuQds7CGFAI/AAAAAAAAI7A/RVjoIfBIk2Y/s1600-h/windows7.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 307px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SuQds7CGFAI/AAAAAAAAI7A/RVjoIfBIk2Y/s400/windows7.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396470911094625282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dla niezorientowanych: &lt;i&gt;less&lt;/i&gt; używamy z rzeczownikami niepoliczalnymi. Z policzalnymi - &lt;i&gt;fewer&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-6126619148143485357?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BgTUMvX8TQ-v9T_OW9Vg4QLXk8U/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BgTUMvX8TQ-v9T_OW9Vg4QLXk8U/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BgTUMvX8TQ-v9T_OW9Vg4QLXk8U/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BgTUMvX8TQ-v9T_OW9Vg4QLXk8U/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=dnLx7o6GsMA:zlWuA_sLrGs:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=dnLx7o6GsMA:zlWuA_sLrGs:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=dnLx7o6GsMA:zlWuA_sLrGs:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=dnLx7o6GsMA:zlWuA_sLrGs:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=dnLx7o6GsMA:zlWuA_sLrGs:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-25T10:49:56.975+01:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SuQds7CGFAI/AAAAAAAAI7A/RVjoIfBIk2Y/s72-c/windows7.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/10/nieobliczalni.html</feedburner:origLink></item><item><title>Alternatywne dylematy</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/7wvMX8P8i_w/alternatywne-dylematy.html</link><category>szkoła</category><category>innowacja</category><category>edukacja</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Wed, 21 Oct 2009 11:48:17 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-725401771782952633</guid><description>&lt;div class="content"&gt;Adrian Mole, lat 13 i pół, bohater bestsellerowej książki Sue Townsend, uważał bodajże, że noszenie sztruksów jest oznaką intelektu. Ani jednak wytarte sztruksy, ani niemarkowe adidasy w stylu nieludzko inteligentnego i cudownie cynicznego doktora House'a nie były w stanie ukryć, że słoma wystaje ze mnie w każdym miejscu, a do zaszczytu, jaki mnie wczoraj spotkał, w ogóle nie dorosłem. Miałem przyjemność zasiąść w jednym panelu dyskusyjnym z dwoma zacnymi blogerami, &lt;a href="http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/" target="_blank"&gt;profesorem Bogusławem Śliwerskim&lt;/a&gt;, rektorem &lt;a href="http://www.wsp.lodz.pl/" target="_blank"&gt; Wyższej Szkoły Pedagogicznej&lt;/a&gt;, oraz &lt;a href="http://chetkowski.blog.polityka.pl/" target="_blank"&gt;Dariuszem Chętkowskim&lt;/a&gt;, nauczycielem XXI Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi i autorem znakomitych pozycji, które zalecam do czytania wszystkim pedagogom, zwłaszcza tę, której tytuł łudząco jakoś przypomina metaforę w &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2009/08/psie-porownanie.html" target="_blank"&gt;jednym z moich wpisów&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Nasz wspólny panel był częścią VI Międzynarodowej Konferencji "Edukacja Alternatywna - dylematy teorii i praktyki", a dzięki uprzejmości mojego Szefa i faktowi, że sporo klas jest na praktyce, dane mi było przysłuchać się większej części obrad tej konferencji. Szczególne wrażenie wywarli na mnie swoimi referatami dr Piotr Bauć oraz profesor Tadeusz Szewczyk, ale obrady pełne były ciekawych wykładów i głosów w dyskusji.&lt;br /&gt;Słuchając tych głosów - tak na gremium, jak i w kuluarach - zwróciłem uwagę na pewną silną i niekoniecznie zasadną - moim zdaniem - dychotomię między edukacją alternatywną, poszukującą nowych, innych metod, a szkolnictwem publicznym, w mniemaniu niektórych osób zbukowato tradycyjnym, skostniałym i unikającym innowacji. Odniosłem wrażenie, że wśród uczestników konferencji jest pewna grupa pedagogów, dla których alternatywa jest domeną szkolnictwa prywatnego, a szkoła publiczna jest uosobnieniem wszystkiego co złe, martwe i prowadzące w ślepą uliczkę. Słysząc niewybredne, agresywne komentarze i docinki, jakie pod adresem nauczycieli ze szkół państwowych kierowały siedzące przede mną panie, czułem się chwilami bardzo niezręcznie i jako pracownik takiej właśnie placówki miałem chwilami ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu. Dziwnie się też czułem, gdy zjednoczeni w niechęci do kuratorium oświaty pedagodzy przeklinali wizytatorów, a tym samym Kazka, o którym &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2009/10/kazek-z-kuratorium.html" target="_blank"&gt;dopiero co pisałem&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Jednocześnie w zaskakująco bezproblemowy sposób dogadywałem się z kuzynką, u której zatrzymałem się w Łodzi, a która jest dyrektorem prywatnego zespołu szkół (podstawówka, gimnazjum i liceum) i spędziliśmy razem długie wieczorne godziny rozmawiając o szkole, edukacji, nauczycielach i pedagogice. W naszej rozmowie szkoła publiczna nie jawiła się nam jako siedlisko wszelkiego zła i miernoty, a z kolei szkoła prywatna pokazywała czasem swoje ciemne oblicze. Podobno w Łodzi jest taka szkoła prywatna, o której mówi się, że uczniowie i nauczyciele niewiele tam robią, a instytucja istnieje tylko po to, by na preferencyjnych warunkach finansowych móc remontować budynek, którego rzeczywiste przeznaczenie jest całkiem inne.&lt;br /&gt;Na szczęście dla większości uczestników obrad dychotomia alternatywa - tradycja nie jest jednoznaczna z podziałem na szkolnictwo prywatne i państwowe, a alternatywa jest z definicji procesem otwartym, ciągle ewoluującym i dążącym do bezustannej autoracjonalizacji. Gdyby wszyscy akademiccy pedagodzy traktowali nauczycieli praktyków ze szkół publicznych tak, jak większość nauczycieli praktyków traktuje pedagogów akademickich, nie mielibyśmy sobie prawdopodobnie nic do powiedzenia i nie bylibyśmy sobie w stanie wzajemnie pomóc, a przecież chyba wspólna praca na rzecz dzieci i młodzieży to powołanie i sens istnienia obu naszych profesji. Dyskurs między nami musi być rzeczowy, życzliwy i konstruktywnie krytyczny, ale pozbawiony uprzedzeń. A - co było widać na sali - szkodliwe fobie odzywają się chwilami po obu stronach.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-725401771782952633?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HDcBXwgxtckLV-ESRjU6Bo2AB54/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HDcBXwgxtckLV-ESRjU6Bo2AB54/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HDcBXwgxtckLV-ESRjU6Bo2AB54/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HDcBXwgxtckLV-ESRjU6Bo2AB54/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=7wvMX8P8i_w:44sUM-BBfFo:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=7wvMX8P8i_w:44sUM-BBfFo:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=7wvMX8P8i_w:44sUM-BBfFo:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=7wvMX8P8i_w:44sUM-BBfFo:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=7wvMX8P8i_w:44sUM-BBfFo:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-21T20:48:17.849+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">1</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/10/alternatywne-dylematy.html</feedburner:origLink></item><item><title>Dowartościowany</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/JVZi0CW3JU8/dowartosciowany_18.html</link><category>język angielski</category><category>języki obce</category><category>francuski</category><category>angielski</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sun, 18 Oct 2009 11:06:24 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-5346192593168888197</guid><description>Poproszony przez młodego amerykańskiego turystę na moście nad Sekwaną o zrobienie mu kilku fotografii wdałem się z nim w krótką i nieszczególnie głęboką rozmowę. W trakcie naszych pogaduszek starał się do mnie mówić po francusku, ja z kolei mówiłem do niego cały czas po angielsku, bo było dla mnie oczywiste, że to Amerykanin. Na odchodnym, mój sympatyczny rozmówca pochwalił mnie, że bardzo dobrze - jak na Francuza - mówię po angielsku, i że nie spotkał dotąd w Paryżu nikogo z tak poprawną wymową. Nie pozostając mu dłużny pochwaliłem go, że jego francuski również jest znakomity.&lt;br /&gt;Cóż, wróci chłopak do Stanów dowartościowany i pewnie dalej będzie szlifować swój francuski i fascynować się zabytkami Paryża, na tle których go sfotografowałem.&lt;br /&gt;No i dobrze, trzeba się wzajemnie dowartościowywać. Tylko że ja się chyba powinienem zabrać za swój francuski, bo gdyby mnie usłyszał, jak kaleczę język, którego on się uczy, pewnie by mu zrzedła mina.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-5346192593168888197?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JtL9mobzo8xCSPw8cmWs1V6Fchc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JtL9mobzo8xCSPw8cmWs1V6Fchc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JtL9mobzo8xCSPw8cmWs1V6Fchc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JtL9mobzo8xCSPw8cmWs1V6Fchc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=JVZi0CW3JU8:Fih-wzaOsYo:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=JVZi0CW3JU8:Fih-wzaOsYo:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=JVZi0CW3JU8:Fih-wzaOsYo:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=JVZi0CW3JU8:Fih-wzaOsYo:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=JVZi0CW3JU8:Fih-wzaOsYo:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-18T20:06:24.472+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/10/dowartosciowany_18.html</feedburner:origLink></item><item><title>Kazek z kuratorium</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/lhFa-e2Gcco/kazek-z-kuratorium.html</link><category>szkoła</category><category>technikum</category><category>edukacja</category><category>Liceum</category><category>Kraków</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Tue, 06 Oct 2009 10:33:15 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-1875648080400981229</guid><description>&lt;div class="content"&gt;Kazek z kuratorium przeszkolił dzisiaj naszą radę pedagogiczną w zakresie formułowania i stawiania wymagań oraz oceniania uczniów. Pozwalam sobie powiedzieć o nim "Kazek", bo sam niejednokrotnie tak o sobie mówił, a używał też innych przydomków, pod którymi jest znany, mianowicie "Mały" oraz "Centrum Dezinformacji". Dowiedzieliśmy się wiele o Kazku, jego żonie Marii i córce Anielce, ponieważ - jak Kazek sam o sobie powiedział - uwielbia się wygadać i czynić dygresje. I, z czego Kazek świetnie sobie zdaje sprawę (także cytuję jego słowa), do jednych to trafiło, a inni przyjęli to nie do końca entuzjastycznie.&lt;br /&gt;Dla mnie - i mówię to naprawdę szczerze - było to najbardziej inspirujące szkolenie, na jakim kiedykolwiek byłem, bo Kazek miał w sobie tyle radości, tyle energii, tyle wiary w to, że mimo własnych słabości i upadków można uparcie fedrować i dążyć do przodu, że - nie wątpię - niektórych słuchaczy udało mu się zarazić tą chorobą, na którą - sądząc po symptomach - chyba wspólnie z Kazkiem chorujemy. Kazek zdawał się ustawicznie zbaczać z tematu, jednak żadna dygresja w jego dwugodzinnym wystąpieniu nie była przypadkowa ani bezcelowa. Nawet gdy opowiadał o sukcesach kolarskich swojej córki, malowaniu sufitu w pokoju czy o filozoficznych dywagacjach zmarłej dopiero co Barbary Skargi.&lt;br /&gt;Były dwie rzeczy, które sprawiły mi szczególną przyjemność podczas kazkowego szkolenia. Pierwszą była mina moich kolegów nauczycieli, których pamiętam jako niegdysiejszych swoich uczniów. Siedząc na samym końcu sali miałem przed oczami całą radę pedagogiczną i widziałem, że niektórzy z młodszych kolegów słuchają zafascynowani i Kazek otwiera im oczy na takie aspekty pracy nauczyciela, o których sami dotąd nie pomyśleli, choć wybrali ten zawód. Poza tym uradowało mnie bardzo, iż jest we mnie jeszcze więcej optymizmu i radości, niż w Kazku. Gdy on bowiem na kilkanaście sekund zachmurzył się trochę myśląc o tym, jak to nauczyciel - z mistrza i autorytetu, jakim był w IV wieku przed naszą erą, staje się internetowym konsultantem e-learningu, poczułem nagły dysonans przekonań Kazka i moich doświadczeń. Od lat używam &lt;a href="http://www.anglista.org/" target="_blank"&gt;platformy internetowej&lt;/a&gt; jako narzędzia dydaktycznego i testowego w pracy z moimi uczniami i studentami, ale doceniam jej społecznościowy wymiar i fakt, że ułatwia nam ona niejednokrotnie komunikację i zbliża nas do siebie. Wystarczy spojrzeć na &lt;a href="http://marcin.anglista.edu.pl/" target="_blank"&gt;zdjęcie w nagłówku mojego bloga&lt;/a&gt;, by zauważyć, że z tymi moimi częściowo internetowymi uczniami nadal - zupełnie jak Arystoteles - chodzimy do gaju, za którym Kazek tak tęskni. E-learning zupełnie nam w tym nie przeszkadza.&lt;br /&gt;Kazek wspomina też z rozrzewnieniem, jak wielkim autorytetem cieszyła się jego nauczycielka łaciny, jak wiele rzeczy w relacjach między nią a uczniami nie wymagało zbędnych wyjaśnień, bo były to rzeczy oczywiste w ich wzajemnych stosunkach. Na pocieszenie Kazka napiszę jedno: panowie z czwartej mechanika czasami zaszurają krzesłami, to prawda. Ale oceniamy się dokładnie tak samo, jak Was oceniała Zośka, a w dodatku wydaje mi się, że ocenianie w tej klasie jest wyjątkowo sprawiedliwe i bezkonfliktowe. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek któregoś z nich pytał w żmudnym i idiotycznie bezcelowym procesie udowodnienia mu, że zasługuje maksymalnie na tróję. Właściwie nie pomnę, kiedy któregoś z nich pytałem w ogóle. Jak w tak pasjonującym zawodzie, jak zawód nauczyciela, pracując z tak znakomitą klasą, jak klasa czwarta mechanika, znaleźć jeszcze czas na to, by kogoś pytać? &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-1875648080400981229?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/nuHER3hdGHJmYrMUBWTpbqlb5bA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/nuHER3hdGHJmYrMUBWTpbqlb5bA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/nuHER3hdGHJmYrMUBWTpbqlb5bA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/nuHER3hdGHJmYrMUBWTpbqlb5bA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=lhFa-e2Gcco:a0bxQEd-Sbk:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=lhFa-e2Gcco:a0bxQEd-Sbk:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=lhFa-e2Gcco:a0bxQEd-Sbk:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=lhFa-e2Gcco:a0bxQEd-Sbk:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=lhFa-e2Gcco:a0bxQEd-Sbk:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-06T19:33:15.353+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/10/kazek-z-kuratorium.html</feedburner:origLink></item><item><title>Zaniepokojeni cudem w Sokółce</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/uz5nLEe_1uE/zaniepokojeni-cudem-w-sokoce.html</link><category>religia</category><category>wiara</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sat, 03 Oct 2009 05:20:55 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-468994876562360865</guid><description>Geniusz ludzkiego sceptycyzmu i dociekliwości nigdy nie przestaje mnie zadziwiać. 1 października w Krakowie Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów zredagowało, a następnie wysłało mailem i listem poleconym do Prokuratury Rejonowej w Sokółce pismo następującej treści:&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;" class="bbquote"&gt;&lt;p&gt;Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów reprezentuje osoby o światopoglądzie racjonalnym, a co za tym idzie w przeważającej części świeckie. Mając to na uwadze, w związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi znalezienia fragmentów ludzkich szczątków w hostii w kościele św. Antoniego w Sobótce domagamy się wyjaśnień co do podjętych przez Prokuraturę czynności w tej sprawie. Jednocześnie, proszę traktować niniejsze pismo jako zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Informujemy również, że zapytanie to zostanie przez nasze Stowarzyszenie upublicznione. Podejrzenia co do prawdopodobnie popełnionych przestępstw zawarte są w niżej przedstawionych pytaniach.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pytanie 1&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z treścią opublikowanego przez &lt;a href="http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,7089111,Cud_w_Sokolce.html" target="_blank"&gt;Gazetę Wyborczą&lt;/a&gt; artykułu ks. Andrzej Dębski, rzecznik prasowy Białostockiej Kurii Metropolitalnej, oświadczył, że przeprowadzono dwie niezależne ekspertyzy medyczne sugerujące, że tkanka znaleziona w hostii jest fragmentem ludzkiego mięśnia sercowego. Mając na względzie fakt, że fragmenty ludzkiego mięśnia sercowego z rzadka wydostają się z organizmu człowieka za jego życia, pytamy czy Prokuratura wszczęła dochodzenie mające ustalić pochodzenie tych szczątków?&lt;br /&gt;(O domniemanym cudzie piszą także inne gazety i wypowiada się o nim telewizja. Poszukiwania tych źródeł zostawiamy dociekliwości Prokuratury.)&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pytanie 2&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Mając na względzie fakty przedstawione w pytaniu pierwszym domagamy się odpowiedzi na pytanie, czy Prokuratura przesłuchała osoby zlecające i dokonujące wspomnianych ekspertyz oraz wszystkie osoby mające styczność ze wspomnianymi szczątkami (chcąc pomóc Prokuraturze sugerujemy przesłuchanie na wstępie wspomnianego ks. Andrzeja Dębskiego i ks. Edwarda Ozorkowskiego, który powołał kościelną komisję badającą rzekomy cud)? Zachodzi bowiem podejrzenie, że doszło do zbeszczeszczenia ludzkich zwłok (przyjmując oczywiście, że są to szczątki ludzkie, nie zaś zwierzęce) i tym samym popełnienia przestępstwa wskazanego w artykule 262 §1 Kodeksu Karnego.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pytanie 3&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Mając na względzie powyżej przedstawione fakty, domagamy się odpowiedzi na pytanie, czy Prokuratura podjęła kroki zmierzające do ujawnienia tożsamości człowieka, którego szczątki ponoć odnaleziono. Jako że infinitezymalnie mało prawdopodobnym się wydaje, iż wspomniane fragmenty mięśnia sercowego należą do żydowskiego proroka ukrzyżowanego dwa tysiące lat temu, możliwym jest, że należą do osoby żyjącej do niedawna. Istnieje zatem podejrzenie, że osoba ta zmarła z przyczyn nienaturalnych. Póki nie dojdzie do ustalenia jej tożsamości, nie będzie można z całą pewnością stwierdzić, że nie doszło do zabójstwa. Co zatem zrobiła Prokuratura celem ustalenia, czy właściciel znalezionych w hostii tkanek umarł śmiercią naturalną i nie doszło do popełnienia przestępstwa wskazanego w art. 148 §1 Kodeksu Karnego?&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pytanie 4&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli wspomniane wcześniej szczątki są szczątkami człowieka zachodzi możliwość, iż za ich pomocą zostaną rozprzestrzenione choroby dotykające ludzi. Szczególnie, jeśli szczątki te zostały np. ukradzione z prosektorium lub podobnej placówki medycznej (motyw kradzieży również powinien zostać zbadany, jeśli stwierdzone zostanie pochodzenie szczątków od człowieka). Nawet, jeśli szczątki są pochodzenia zwierzęcego, ich obecność w produkcie spożywczym, spożywanym masowo podczas nabożeństw może powodować zagrożenie rozprzestrzenieniem chorób odzwierzęcych przenoszonych na człowieka (BSE, ptasia grypa - wirus H5N1, świńska grypa - wirus A/H1N1). Istnieje zatem spore zagrożenie epidemiologiczne. Czy w związku z powyższym Prokuratura zabezpieczyła wspomnianą hostię i przesłała ją do zanalizowania przez wyspecjalizowane jednostki? Czy Prokuratura zbadała, czy doszło do popełnienia przestępstwa wymienionego w art. 165 §1 pkt.1 Kodeksu Karnego?&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pytanie 5&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;W doniesieniach medialnych na temat rzekomego cudu w Sokółce wielokrotnie wspominano w powołanej przez arcybiskupa kościoła katolickiego Edwarda Ozorkowskiego komisji mającej na celu zbadanie znalezionych szczątków i interpretację zjawiska na kanwie wyznawanego światopoglądu. Tymczasem nie znaleźliśmy żadnej wzmianki na temat czynności wykonywanych przez organy powołane do działań w przypadku podejrzenia odnalezienia szczątków ludzkich. Domagamy się zatem odpowiedzi na pytanie, czy urzędnicy państwowi Prokuratury i innych instytucji powołanych do takich zadań zaniechaniem działań popełnili przestępstwo wskazane w art. 231 § 1 Kodeksu Karnego?&lt;br /&gt;Żyjemy w XXI wieku i zdajemy sobie sprawę z mechanizmów światem rządzących. Nie zaobserwowano dotychczas żadnych mechanizmów, których pochodzenie można by przypisać bytom nadprzyrodzonym. Jednocześnie od dawna wiadomo, że Ziemia kręci się wokół Słońca, kobiety nie zachodzą w ciążę bez uczestnictwa męskiego nasienia, a hostia jest wypiekiem z ryżowej mąki. Niezależnie od mitów religijnych organy państwowe muszą opierać się na zdobyczach nauk empirycznych i ścigać przestępstwa wymienione w ustawach karnych bez względu na przynależność religijną osób w nie zamieszanych.&lt;br /&gt;Domagamy się niezwłocznej odpowiedzi na postawione pytania, którą również opublikujemy.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Z poważaniem,&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;dr Małgorzata Leśniak&lt;br /&gt;Prezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście nie pracuję w prokuraturze.&lt;br /&gt;Zastanawiam się też, czy pojawiająca się w liście "Sobótka" to niezamierzona pomyłka autorów, czy element ironii. I jeszcze to słowo: "infinitezymalnie". No niesamowite jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-468994876562360865?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/S9ZaiL4vZyUO3G_7aTy3ZzhjPRI/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/S9ZaiL4vZyUO3G_7aTy3ZzhjPRI/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/S9ZaiL4vZyUO3G_7aTy3ZzhjPRI/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/S9ZaiL4vZyUO3G_7aTy3ZzhjPRI/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=uz5nLEe_1uE:bVh3xC4niVI:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=uz5nLEe_1uE:bVh3xC4niVI:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=uz5nLEe_1uE:bVh3xC4niVI:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=uz5nLEe_1uE:bVh3xC4niVI:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=uz5nLEe_1uE:bVh3xC4niVI:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-03T14:20:55.006+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/10/zaniepokojeni-cudem-w-sokoce.html</feedburner:origLink></item><item><title>Konik poszukiwany</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/uKZYuVgngCc/konik-poszukiwany.html</link><category>Technikum Mechaniczne</category><category>szkoła</category><category>technikum</category><category>matura</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Fri, 02 Oct 2009 11:09:40 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-7441511786026283700</guid><description>Panowie z trzeciej mechanika, a także i ja sam, bardzo się niepokoimy, ponieważ z naszej pracowni zginął konik, którego zrobili mi i podarowali na poprzednim angielskim. Mamy głęboką nadzieję, że konik się nie zagalopował i nie wpadł w żadne tarapaty.&lt;br /&gt;Ten konik to była taka prawdziwa kasztanka, na której chcieliśmy wszyscy daleko zajechać. A chyba i tak zajedziemy. Że tegoroczna czwarta mechanika zajedzie dalej, niż &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2008/11/praca-domowa.html" target="_blank"&gt;ubiegłoroczna&lt;/a&gt;, to wiadomo od dawna. Ale na dzisiejszej - wskutek zastępstwa - łączonej lekcji wspólnej z trzecią i czwartą mechanika jednocześnie widać było wyraźnie, że przyszłoroczni maturzyści od tegorocznych nie odstają wcale tak bardzo. Idą łeb w łeb, chciałoby się powiedzieć.&lt;br /&gt;Ktokolwiek wie coś o losie naszego konika, proszony jest o pomoc w jego odzyskaniu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SsZArW-8DGI/AAAAAAAAI4s/cEdCZoV12yU/s1600-h/kasztan.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SsZArW-8DGI/AAAAAAAAI4s/cEdCZoV12yU/s400/kasztan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388065117843491938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-7441511786026283700?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2PoWaeZjDrHbtNkHDVDXDyttJ6E/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2PoWaeZjDrHbtNkHDVDXDyttJ6E/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2PoWaeZjDrHbtNkHDVDXDyttJ6E/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2PoWaeZjDrHbtNkHDVDXDyttJ6E/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=uKZYuVgngCc:iDA7IymmJ_g:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=uKZYuVgngCc:iDA7IymmJ_g:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=uKZYuVgngCc:iDA7IymmJ_g:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=uKZYuVgngCc:iDA7IymmJ_g:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=uKZYuVgngCc:iDA7IymmJ_g:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-02T20:09:40.104+02:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SsZArW-8DGI/AAAAAAAAI4s/cEdCZoV12yU/s72-c/kasztan.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/10/konik-poszukiwany.html</feedburner:origLink></item><item><title>Uczą się sami</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/T6vA2iB0Ncw/ucza-sie-sami.html</link><category>młodzież</category><category>szkoła</category><category>nauczyciel</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Mon, 28 Sep 2009 09:34:39 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-3839499628104079896</guid><description>Późno wieczorem, gdy już pożegnałem się dawno z podopiecznymi praktykantami we Francji, szykując się do snu, przypomniałem sobie, że miałem ich ostrzec przed jeszcze jedną rzeczą, która może okazać się dla nich niespodzianką. Nie ostrzegłem ich przed francuską pościelą. Pamiętam, że dla mnie samego przed laty, przy pierwszym pobycie we Francji, a może w którymś innym kraju tego regionu, sporym kłopotem było rozszyfrowanie sposobu, w jaki należy oblec kołdrę, skoro nie ma na nią poszewki, a jedynie tak jakby dodatkowe, zbędne prześcieradło.&lt;br /&gt;Praktykantów spotykam następnego dnia podczas obiadu. Przeżyli kilka szoków kulturowych, o których mi opowiadają. Wśród nich nie ma tego z pościelą, uporali się z nią sami i nie uważają za stosowne, by mi to relacjonować. Kolejnego wieczora, kładąc się spać, zastanawiam się nad tym, jak często nasi uczniowie uczą się czegoś bez naszego udziału, samodzielnie radzą sobie z problemami. Mamy swoje programy nauczania, podstawy programowe, a jednak czytałem gdzieś, że coraz większy odsetek młodzieży (wprawdzie w Stanach, ale u nas pewnie jest podobnie) uważa, że szkoła w ogóle nie pomaga w zdobywaniu wiedzy i umiejętności, a czasem wręcz przeszkadza, bo nijak nie przystaje do życia i do potrzeb współczesnego człowieka.&lt;br /&gt;Potrafią się uporać z problemami nie słuchając naszych wskazówek i nie potrzebując naszej pomocy. Słuchając ich, miewam czasami wrażenie, że odpowiadają sobie sami na pytania, jakie nam nigdy nie przychodziły do głowy. A my z naszą wiedzą odchodzimy powoli do lamusa i z roku na rok stajemy się coraz głupsi, coraz bardziej odstający, nieprzystosowani. Pozostaje nam jeszcze próbować się czegoś od nich nauczyć, ale to też będzie przychodziło z coraz większą trudnością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-3839499628104079896?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0M3NG33fjQDrYZpsKnR1qeU2YqU/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0M3NG33fjQDrYZpsKnR1qeU2YqU/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0M3NG33fjQDrYZpsKnR1qeU2YqU/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0M3NG33fjQDrYZpsKnR1qeU2YqU/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=T6vA2iB0Ncw:Y2Af17eaBWw:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=T6vA2iB0Ncw:Y2Af17eaBWw:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=T6vA2iB0Ncw:Y2Af17eaBWw:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=T6vA2iB0Ncw:Y2Af17eaBWw:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=T6vA2iB0Ncw:Y2Af17eaBWw:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-09-28T18:34:39.672+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/09/ucza-sie-sami.html</feedburner:origLink></item><item><title>Poprawa frekwencji</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/0H0b8qOAel0/poprawa-frekwencji.html</link><category>szkoła</category><category>religia</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sat, 26 Sep 2009 02:37:31 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-4167936330122425372</guid><description>Ubiegłoroczna czwarta mechanika miała religię na ósmej lekcji, o godzinie 14.05, więc liczba nieobecnych sięgała dość często magicznych stu procent, a katecheta mógł spokojnie zjeść obiad już około kwadransa po drugiej, upewniwszy się tylko, że nikt nie przyszedł na lekcję. Trzeba też jednak przyznać, że Irek, który był ministrantem, niejednokrotnie w katechezie na tej ósmej godzinie lekcyjnej uczestniczył - bywało, że jako jedyny reprezentant klasy.&lt;br /&gt;Oczywiście musiało się to przełożyć - i to niezbyt korzystnie - na &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2009/04/wolnosc-religijna.html" target="_blank"&gt;frekwencję&lt;/a&gt; w tej zacnej klasie, ponieważ katecheta z definicji nie ma tak silnych narzędzi nacisku na ucznia, jakie do dyspozycji ma polonista, anglista, matematyk czy inni nauczyciele przedmiotów maturalnych i zawodowych.&lt;br /&gt;W tegorocznej czwartej mechanika problem - dzięki planowi lekcji - sam się rozwiązał. Panowie mają religię dwie godziny pod rząd w samym środku dnia - na trzeciej i czwartej lekcji. Wiadomo, że jak już człowiek z rana przyjdzie do tej szkoły, a potem i tak musi dosiedzieć do angielskiego czy matematyki na siódmej albo ósmej lekcji, to i na religii znajdzie dla siebie jakieś miejsce. W dodatku będzie tej religii miał na tyle dosyć, że jak nawet dojdzie do &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2007/09/rekolekcje-maturzystw.html" target="_blank"&gt;corocznych wyjazdowych rekolekcji maturzystów&lt;/a&gt;, to nikt z takiej klasy na rekolekcje nie pojedzie i wszyscy w czasie rekolekcji będą chodzić do szkoły. Tym samym statystyka frekwencji wygląda o wiele lepiej, zwłaszcza, że wychowanie do życia w rodzinie przewidziane jest także na ósmej godzinie lekcyjnej, więc wszyscy z marszu składają oświadczenie, że "nie zgadzają się" uczestniczyć w lekcjach tego przedmiotu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-4167936330122425372?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/55tnVJDpt--H8DA3OxQjuxf4zQE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/55tnVJDpt--H8DA3OxQjuxf4zQE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/55tnVJDpt--H8DA3OxQjuxf4zQE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/55tnVJDpt--H8DA3OxQjuxf4zQE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=0H0b8qOAel0:jSIE3ON2pSQ:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=0H0b8qOAel0:jSIE3ON2pSQ:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=0H0b8qOAel0:jSIE3ON2pSQ:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=0H0b8qOAel0:jSIE3ON2pSQ:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=0H0b8qOAel0:jSIE3ON2pSQ:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-09-26T11:37:31.260+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/09/poprawa-frekwencji.html</feedburner:origLink></item><item><title>Dziewczyny moich chłopaków</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/C8vSEcHrprY/dziewczyny-moich-chopakow.html</link><category>młodzież</category><category>szkoła</category><category>pedagogika</category><category>matura</category><category>miłość</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Fri, 18 Sep 2009 10:23:56 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-1115672184636107792</guid><description>W starszych klasach szkoły średniej zdarza się, że dziewczyna ma bardzo dobry wpływ na naukę angielskiego (a może i innych przedmiotów) przez mojego ucznia, ponieważ - pod pretekstem wspólnego odrabiania lekcji czy tłumaczenia sobie rozmaitych szkolnych zawiłości - można sobie pozwolić na wiele innych, o wiele przyjemniejszych rzeczy. Od paru miesięcy obserwuję jednak zastanawiające nowe zjawisko, chociaż - na mniejszą skalę - miało już ono miejsce cztery lata temu, gdy wypuszczałem w świat jako nauczyciel podobną ilość maturalnego chłopa, co w tym roku.&lt;br /&gt;Zaczęło się wiosną od Krzysia, ale od tamtej pory już chyba sześciu moich uczniów bije przede mną pokłony i nie kwestionuje mojego autorytetu, bo "tak im ich dziewczyny kazały". Z tymi pokłonami to może przesadziłem, ale z pozytywnym wpływem życiowych partnerek moich uczniów na mój autorytet już na pewno nie. Przytłaczająca część moich chłopaków w zasadzie niczego nie czyta i jakakolwiek ilość tekstu nie mieszcząca się w jednym SMS-ie to dla nich zdecydowanie za dużo, więc choćbym nawet &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2009/08/peda-sad-i-media.html"&gt;napisał o nich samych i o ich wychowawcy&lt;/a&gt;, raczej ich to szczególnie nie zainteresuje. Może zresztą dobrze, bo przecież nie piszę bloga dla uczniów. I dobrze, że ci z nich, którzy decydują się jednak coś czytać, wybierają rzeczy dla nich pożyteczne, jak Robert, który wyleciał ostatnio z pracowni technicznej, bo czytał magazyn motoryzacyjny.&lt;br /&gt;Natomiast bardzo liczna i wierna grupa czytelników, a właściwie czytelniczek mojego bloga, to dziewczyny moich chłopaków. Nie bardzo wiem, co w moim blogu je przyciąga, ale - jak wynika z tego, co mówią mi czasem panowie - lektura bloga wzbudza w paniach pełne zaufanie do mojej osoby, a oni dowiadują się od swoich dziewczyn, że mają się mnie słuchać, że jestem bardzo mądry i że wiem, co robię, nawet jeśli im się czasami wydaje inaczej.&lt;br /&gt;Dziękuję Wam bardzo, drogie Czytelniczki. Nawet jeśli nie miewam jakichś poważnych problemów w dialogu z Waszymi chłopakami, to dodatkowe wsparcie bardzo wyraźnie odczuwam, chociaż pewnie po trosze jest to też zwyczajnie zasługa tego, że bardzo przez tych parę lat dorośli. Przy Waszym boku dorastają chyba jednak jeszcze lepiej, więc opiekujcie się nimi i wpływajcie na nich dalej. I przy okazji - weźcie ich czasem do Plazy czy do Multikina, żeby pooglądali trochę filmów w oryginale. Zresztą, co ja Wam będę podpowiadał, na pewno same wiecie najlepiej, co by się jeszcze każdemu z nich przydało zanim w maju przystąpi do matury z angielskiego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-1115672184636107792?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rSkMXxutpXY5CyOp9n4h-AX6MY8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rSkMXxutpXY5CyOp9n4h-AX6MY8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rSkMXxutpXY5CyOp9n4h-AX6MY8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rSkMXxutpXY5CyOp9n4h-AX6MY8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=C8vSEcHrprY:5L102-MXsc8:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=C8vSEcHrprY:5L102-MXsc8:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=C8vSEcHrprY:5L102-MXsc8:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=C8vSEcHrprY:5L102-MXsc8:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=C8vSEcHrprY:5L102-MXsc8:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-09-18T19:23:56.272+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">1</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/09/dziewczyny-moich-chopakow.html</feedburner:origLink></item><item><title>Z rozmów na imieninach</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/AKGfz2rpcA8/z-rozmow-na-imieninach.html</link><category>szkoła</category><category>technikum</category><category>Liceum</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Tue, 08 Sep 2009 10:07:43 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-1345034437574123313</guid><description>Na imieninach nie lubię się odzywać, ponieważ wszyscy przekrzykują się tam wzajemnie, a nikt nikogo nie słucha. Cóż, takie zawodowe zboczenie chyba, że staram się raczej słuchać, a nie wygłaszać banały i frazesy. Bywa jednak, że trudno się oprzeć pokusie.&lt;br /&gt;W sobotę kuzynka z mężem roztoczyli opowieść (której oczywiście prawie nikt nie słuchał, bo wszyscy zajęci byli wygłaszaniem własnych mądrości), jak to ich swatka ucząca w podstawówce zjednała sobie dzieci na pierwszej godzinie wychowawczej, częstując je tortem. Dalszy ciąg tej historii stanowiły rozważania o tym, jak to dzieci w podstawówce jeszcze jakoś się da okiełznać, ale potem jest coraz gorzej. Im starsze, tym większe z nimi problemy, w gimnazjum już nie sposób nad nimi zapanować, a w szkole średniej to już są same zbóje, wulgarne chamy, złodzieje i mordercy, nie mają do nikogo szacunku, a nauczyciele się ich boją.&lt;br /&gt;W takim miejscu wywodu dość ciężko mi było utrzymać język za zębami, więc spróbowałem nieśmiało zaprotestować w obronie młodzieży z liceum i technikum mówiąc, że właśnie w tym wieku są już na tyle dojrzali, że łatwo można się z nimi dogadać, a z kontaktów i pracy z nimi można mieć dużo satysfakcji.&lt;br /&gt;Kuzynka farmaceutka, której przerwałem w ten sposób jej dramatyczny wywód, popatrzyła się na mnie z politowaniem, machnęła ręką i powiedziała:&lt;br /&gt;- A, co ty tam możesz wiedzieć!&lt;br /&gt;Zaiste, nie umiałem się powstrzymać i na koniec dzisiejszej lekcji opowiedziałem o całej rozmowie panom z trzeciej mechanika. Wysłuchali z zainteresowaniem i jakoś żaden nie dźgnął mnie nożem ani nie wyszedł zniecierpliwiony, chociaż było już po dzwonku na przerwę, a czterech z nich pali i zwykle bardzo im się spieszy w zgubne ramiona nałogu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-1345034437574123313?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2fPLtee2SGIAwQSnTDTTQtcB_14/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2fPLtee2SGIAwQSnTDTTQtcB_14/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2fPLtee2SGIAwQSnTDTTQtcB_14/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2fPLtee2SGIAwQSnTDTTQtcB_14/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=AKGfz2rpcA8:eS2apr2OrDQ:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=AKGfz2rpcA8:eS2apr2OrDQ:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=AKGfz2rpcA8:eS2apr2OrDQ:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=AKGfz2rpcA8:eS2apr2OrDQ:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=AKGfz2rpcA8:eS2apr2OrDQ:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-09-08T19:07:43.057+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/09/z-rozmow-na-imieninach.html</feedburner:origLink></item><item><title>Nudno jak w szkole</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/6kRUNNLHBLc/nudno-jak-w-szkole.html</link><category>szkoła</category><category>pedagogika</category><category>edukacja</category><category>nauczyciel</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sun, 06 Sep 2009 10:43:20 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-1364447102227748658</guid><description>Od kilku dni chodzi mi po głowie odpowiedź, jaką usłyszałem od pewnego nauczyciela na grzecznościowe pytanie o pierwszy dzień w szkole. To nie było mądre pytanie ani nie spodziewałem się odpowiedzi filozoficznej czy sensacyjnej, od tak po prostu, &lt;i&gt;small talk&lt;/i&gt; dla podtrzymania rozmowy, niczym mówienie o pogodzie. Jednak to, co usłyszałem, nie daje mi spokoju. Tegoroczne wakacje zaczęły mi się wyjątkowo późno, a jeszcze z przyczyn rodzinnych uległy pewnym ograniczeniom, więc nie zdążyłem się szczególnie za szkołą stęsknić, ale nigdy bym nie powiedział, że pierwszy dzień w szkole, czy jakikolwiek dzień w szkole, był nieciekawy. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy powiedzieć, że było "nudno, jak to w szkole".&lt;br /&gt;Zawód nauczyciela to wielkie wyzwanie. Gdyby lekarz przyjął w swym gabinecie czterdzieści osób jednocześnie, a każda z tych osób miałaby inne potrzeby, w dodatku niektórzy w ogóle byli przeciwni leczeniu i osobie lekarza, czy nawet otwarcie okazywali wrogość, i gdyby musiał leczyć wszystkich tych czterdziestu pacjentów jednocześnie przez kilka lat, dziewięć miesięcy w roku, zachowując pełną staranność i profesjonalizm, można by powiedzieć, że dane mu było poznać specyfikę pracy nauczyciela.&lt;br /&gt;Nauczyciel, trochę jak aktor, pracuje na scenie. Do lekcji można się przygotować starannie, przynieść ze sobą materiały, ale i tak trzeba to wszystko umieć sprzedać. Liczy się każde słowo, każdy gest, mimika twarzy. Widzowie są bardzo surowi i nie w każdej szkole w ławkach siedzą klakierzy. Reakcje publiczności potrafią czasami tak zaskoczyć, że zapominasz scenariusza, a na suflera w tym zawodzie też nie można liczyć. Ostatnio tak straciłem głowę, gdy w piątek panowie z czwartej mechanika nie wiedzieć czemu wstali, kiedy wszedłem do klasy. Jak na filmach o szkole z XIX wieku. Nigdy dotąd tego nie robili.&lt;br /&gt;William Arthur Ward miał ponoć powiedzieć, że nauczyciel przeciętny wykłada, nauczyciel dobry wyjaśnia, świetny nauczyciel demonstruje, natomiast nauczyciel wybitny dostarcza inspiracji. Jak dostarczanie inspiracji może dla kogoś być nudne? Jak wzbudzać ciekawość uczniów, jeśli ani sam proces, ani jego efekty zupełnie nas nie obchodzą? Jako nauczyciele wkładamy więcej wysiłku w postawienie odpowiednich pytań, a nie dostarczenie gotowych odpowiedzi. To nasi uczniowie powinni rozwiązywać problemy, a nie my za nich. Jak możemy oczekiwać od nich, że zajmą się problemami, które dla nas samych są nudne?&lt;br /&gt;Uczyć nie inspirując to niczym kuć zimne żelazo. A to rzeczywiście musi być niezwykle nużące.&lt;br /&gt;Ucząc, dotykamy przyszłości. Podobno dobry nauczyciel powinien mieć w sobie coś ze świecy, która sama się spala, by innym oświetlić drogę. Spalając się, nawet do cna, świeca i tak na swój sposób staje się nieśmiertelna - nie sposób przewidzieć, jak daleko zaprowadzą naszych uczniów drogi, których początek im oświetlamy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-1364447102227748658?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WrGFD3TdZUlObLvU7yIGpQhuFDM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WrGFD3TdZUlObLvU7yIGpQhuFDM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WrGFD3TdZUlObLvU7yIGpQhuFDM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WrGFD3TdZUlObLvU7yIGpQhuFDM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=6kRUNNLHBLc:UREEb3dC4ng:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=6kRUNNLHBLc:UREEb3dC4ng:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=6kRUNNLHBLc:UREEb3dC4ng:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=6kRUNNLHBLc:UREEb3dC4ng:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=6kRUNNLHBLc:UREEb3dC4ng:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-09-06T19:43:20.800+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/09/nudno-jak-w-szkole.html</feedburner:origLink></item><item><title>Pedał, sąd i media</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/E12P-noXRww/peda-sad-i-media.html</link><category>szkoła</category><category>media</category><category>język polski</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Mon, 24 Aug 2009 12:32:17 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-5032457105188303512</guid><description>Jedna z moich klas mówi na swojego wychowawcę "Pedał". Tępię to od dłuższego czasu i osiągnąłem jak na razie tyle, że - przynajmniej do mnie - mówią o nim raczej używając jego imienia. Nadal jednak często się zdarza, że ten "Pedał" wydaje się być jedynym określeniem jego osoby, jakie przychodzi im do głowy, a z przypomnieniem sobie jego nazwiska niektórzy mają wyraźny kłopot. Kilku ostentacyjnie mówi o nim "Pan Pedał", co - jak rozumiem - ma mi dać do zrozumienia, że nie tak łatwo podporządkują się mojemu życzeniu, by o moim koledze z pracy mówić przy mnie używając jego imienia, nazwiska, ewentualnie jednej z jego starszych i o wiele bardziej niewinnych, sympatycznie dziecinnych ksywek. Dlatego z pewnym niepokojem myślę o uczniach tej klasy po głośnej ostatnio sprawie decyzji szczecińskiego sądu, który bezrobotnej kobiecie kazał zapłacić 15 tysięcy złotych zadośćuczynienia sąsiadowi, którego nazwała pedałem.&lt;br /&gt;Słowo "pedał" wydawało mi się zawsze samo w sobie zupełnie nieobraźliwe, a w każdym razie nie bardziej niż słowo "heteryk" czy "biseks", a co więcej - alternatywne wobec niego określenie "gej" dla mnie, jako dla anglisty, nie brzmi wcale szczególnie poważnie. Dlatego gdy usłyszałem w mediach o wyroku za użycie słowa "pedał", a ściślej sformułowania "Pedał sobie pedała sprowadził", mocno się zdziwiłem. Przeczytawszy kilka komentarzy w prasie stopniowo dziwiłem się coraz bardziej, ostatecznie jednak wytłumaczyłem sobie sprawę przekłamaniami medialnymi i uznałem, że przecież wyroku sądu z uzasadnieniem nie znam, a sąd zapewne miał na myśli coś zupełnie innego, niż utrzymują media. Że chodziło nie tyle o samo użycie słowa "pedał" w stosunku do drugiej osoby, ale o kontekst, w jakim padło to słowo, o publiczne znieważanie sąsiada i napiętnowanie jego oraz jego partnera orientacji seksualnej, a także nawoływanie do pogardy i dyskryminacji ich życiowego wyboru.&lt;br /&gt;I właściwie o sprawie bym już zapomniał, ale mniej więcej w tym samym czasie sąd w drugim końcu Polski zadecydował, że Wojciech Cejrowski, który podczas spotkania ze studentami Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w marcu powiedział, że "pederastów należy wytykać palcami", "homoseksualizm u normalnych ludzi wzbudza obrzydzenie", a "grzech sodomski, jakiego dopuszczają się geje", "trzeba stale potępiać", nie popełnił przestępstwa. W sprawie tej najpierw odmówiła wszczęcia postępowania prokuratura, a jej decyzję podtrzymał następnie sąd w Lublinie.&lt;br /&gt;Zastanawiam się teraz, jak to jest - czy wolno czuć nienawiść do osób homoseksualnych, a także zachęcać innych do tej nienawiści, byle używać modnego, acz etymologicznie niezbyt dumnie brzmiącego słowa "gej"? A z drugiej strony, czy mówiąc z szacunkiem i miłością o swoim znakomitym wychowawcy w szkole, można dostać wyrok za użycie niewiele mądrzejszego, ale za to używanego w polszczyźnie o wiele dłużej słowa "pedał"?&lt;br /&gt;A może to jest tak, że w sezonie ogórkowym prasa, radio i telewizja nie mają o czym mówić, a nawet jak już o czymś powiedzą, to niedbale i wypaczając sens? Może i wyrok ze Szczecina, i wyrok z Lublina zostały przez media źle zrelacjonowane?&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, nadal będę konsekwentnie tępił moich uczniów określających swego wychowawcę ksywą "Pedał". Tym bardziej, że dwóch z nich podziękowało mi za to SMS-ami. Ale jeśli któremuś z nich zdarzy się mimo to przy mnie zapomnieć, na pewno nie zawiadomię policji ani prokuratury.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-5032457105188303512?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/S5yA9ephTwfTJkl1GCXYMq19AnY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/S5yA9ephTwfTJkl1GCXYMq19AnY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/S5yA9ephTwfTJkl1GCXYMq19AnY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/S5yA9ephTwfTJkl1GCXYMq19AnY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=E12P-noXRww:4i84TRgthkY:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=E12P-noXRww:4i84TRgthkY:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=E12P-noXRww:4i84TRgthkY:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=E12P-noXRww:4i84TRgthkY:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=E12P-noXRww:4i84TRgthkY:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-08-24T21:32:17.558+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/08/peda-sad-i-media.html</feedburner:origLink></item><item><title>Psie porównanie</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/BBuh40VEF0k/psie-porownanie.html</link><category>pies</category><category>młodzież</category><category>szkoła</category><category>pedagogika</category><category>wychowanie</category><category>nauczyciel</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sun, 23 Aug 2009 12:13:03 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-6346607520080248830</guid><description>&lt;p&gt;Długo się wahałem, czy napisać o tym, czy nie, ale doszedłem do wniosku, że trzeba. Kto bowiem mnie zna, ten wie, że psy darzę wielkim uczuciem, a uczniowie moi pieskiego życia raczej ze mną nie zaznają, wpis więc dla żadnej ze stron nie powinien być obraźliwy.&lt;br /&gt;Zauważyłem, jakiś już czas temu, przedziwną analogię. Otóż z uczniami jest zupełnie jak z psem. Gdy zapniesz go na smyczy i pociągniesz za kolczatkę, będzie się rzucał, szarpał i wyrywał. Ale gdy dasz mu trochę swobody...&lt;br /&gt;Z pewnym politowaniem zdarza mi się patrzeć na ludzi, którzy - nawet będąc na kompletnym odludziu - nie pozwolą sobie na spuszczenie psa ze smyczy, bo może im uciec, bo do nich nie wróci, bo nie wiadomo co zrobi. Na pysk zakładają mu ciasny i ciężki kaganiec, co zwłaszcza w przypadku kundelków i psów rasowych, ale drobnej postury, wygląda bardzo komicznie.&lt;br /&gt;Moja suka - zobligowana przez Radę Miasta - też chodzi wprawdzie na smyczy, gdy jest to absolutnie konieczne, ale kagańca nigdy w życiu bym jej nie założył (nie ma takiego obowiązku, przynajmniej tu, gdzie bywamy), zaś nieuzasadnione stosowanie kagańców uważam za formę znęcania się nad psem. Co ciekawe, chodzenie przy nodze bez smyczy Zuzia uważa za znakomitą zabawę, która nigdy jej się nie nudzi, a nie będąc uwiązana na smyczy trzyma się tej nogi o wiele bardziej starannie niż wtedy, kiedy się ją uwiąże. Gdy idzie przy nodze swobodnie, nie na uwięzi, nigdy nie zainteresuje się innymi psami, ludźmi, obsikanym przez inne psy drzewem. Nie będąc na smyczy spełnia każdą moją zachciankę, nawet najgłupszą, zatrzymując się i ruszając na każde moje słowo, skręcając, siadając przy krawężniku przed przejściem przez ulicę i tym podobne. Będąc na smyczy zdaje się zawsze czekać na ukłucie kolcami po szyi, nim zmieni kierunek lub tempo marszu.&lt;br /&gt;W miejscach, w których chodzimy popływać, widuję ludzi bardzo się starających nakłonić swoje psy do wskoczenia do wody - wrzucają im piłeczki, kijki, gumowe zabawki, po które czasem w końcu sami wchodzą do wody. Ja z moją suką nigdy nie mam tego problemu - gdy już otrzyma pozwolenie na wejście do wody, wchodzi i przez kilkanaście minut sama pływa, a kiedy ma już dosyć, wychodzi i daje mi do zrozumienia, że już się jej znudziło.&lt;br /&gt;Przed laty mój Tata nie mógł sobie w żaden sposób dać rady z psem, który dla mnie nosił w pysku gazety z kiosku. Ale on jemu też nie ufał, bał się go i nie był pewien, czego się po nim może spodziewać. A to był bardzo mądry pies.&lt;br /&gt;Z uczniami - z całym szacunkiem - jest dokładnie tak samo. Oni dokładnie wiedzą, na co mają ochotę, a całkiem nieźle się orientują, czego im potrzeba. Raczej nie zrobią nic złego, nawet jeśli zostawi się ich samych, niczym - podczas zakupów - psa na zewnątrz sklepu. Gdy zdjąć im kaganiec i spuścić ze smyczy, zadziwiają celowością i uporządkowaniem swoich działań. Zamiast się z nimi szarpać, rzucać im ochłapy przez ogrodzenie kojca i podsuwać miskę bardzo długim kijem, lepiej samemu coś na tych kontaktach skorzystać - pobiegać sobie, porzucać kijkiem, posiedzieć razem na brzegu i popatrzeć na pływające po wodzie łabędzie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SpGUkHLhniI/AAAAAAAAIl0/-FUcRQl-KOo/s1600-h/DSC01405.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SpGUkHLhniI/AAAAAAAAIl0/-FUcRQl-KOo/s400/DSC01405.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5373239178553302562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-6346607520080248830?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uF2G5ATfxKdk3mDDMAZ6uXRHYrQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uF2G5ATfxKdk3mDDMAZ6uXRHYrQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uF2G5ATfxKdk3mDDMAZ6uXRHYrQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uF2G5ATfxKdk3mDDMAZ6uXRHYrQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=BBuh40VEF0k:yL2cvKG0lVg:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=BBuh40VEF0k:yL2cvKG0lVg:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=BBuh40VEF0k:yL2cvKG0lVg:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=BBuh40VEF0k:yL2cvKG0lVg:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=BBuh40VEF0k:yL2cvKG0lVg:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-08-23T21:13:03.461+02:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SpGUkHLhniI/AAAAAAAAIl0/-FUcRQl-KOo/s72-c/DSC01405.JPG" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/08/psie-porownanie.html</feedburner:origLink></item><item><title>Nieopodal Jasnej Góry</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/Sg53kI47OAA/nieopodal-jasnej-gory.html</link><category>Częstochowa</category><category>religia</category><category>wiara</category><category>kościół</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Thu, 20 Aug 2009 00:53:53 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-1738525392662343585</guid><description>&lt;p&gt;W zamierzchłych czasach, kiedy wierzyłem jeszcze głęboko, że Kościół katolicki podczas nabożeństw i mszy ma mi do zaoferowania coś więcej niż &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75478,6813820,O__Rydzyk__Berecik_to_nasz_znak.html" target="_blank"&gt;usługi telefonii komórkowej, dekodery telewizji satelitarnej, kredyty w SKOK-u, wystąpienia partyjne albo płyty z autografami artystów&lt;/a&gt;, uczestniczyłem jako przedstawiciel sąsiedniej parafii w jakiejś ważnej uroczystości w kościele, który obecnie wygląda tak, jak na poniższym zdjęciu.&lt;br /&gt;I pomyśleć, że w tym mieście katolickie świątynie nadal rosną jak grzyby po deszczu...&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/Soz_zONFGUI/AAAAAAAAIk8/HO7_rt0xonM/s400/DSC01357.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371949710997526850" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-1738525392662343585?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TJ7D9roGmvRa5ds25beDHpz1NcM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TJ7D9roGmvRa5ds25beDHpz1NcM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TJ7D9roGmvRa5ds25beDHpz1NcM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TJ7D9roGmvRa5ds25beDHpz1NcM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=Sg53kI47OAA:vBuC8lyEY3M:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=Sg53kI47OAA:vBuC8lyEY3M:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=Sg53kI47OAA:vBuC8lyEY3M:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=Sg53kI47OAA:vBuC8lyEY3M:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=Sg53kI47OAA:vBuC8lyEY3M:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-08-20T09:53:53.983+02:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/Soz_zONFGUI/AAAAAAAAIk8/HO7_rt0xonM/s72-c/DSC01357.JPG" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/08/nieopodal-jasnej-gory.html</feedburner:origLink></item><item><title>Innymi drzwiami</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/6sgihfza61E/innymi-drzwiami.html</link><category>Traugutt</category><category>Częstochowa</category><category>szkoła</category><category>II LO im. R. Traugutta</category><category>Liceum Traugutta</category><category>Liceum</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sat, 15 Aug 2009 09:15:12 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-3265257195023238519</guid><description>Jakiś czas temu, kiedy &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2007/02/tarcza-szkolna.html"&gt;opisałem na blogu moje doświadczenia z tarczami szkolnymi&lt;/a&gt;, dwóch moich kolegów z liceum zarzuciło mi - usprawiedliwioną już chyba w tak podeszłym wieku - głęboką amnezję. Podczas niedawnego spaceru po Częstochowie, na poniższy widok, poczułem jednak nieodpartą potrzebę stawienia czoła kłopotom z pamięcią i powspominania znowu.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SobRnkBX5NI/AAAAAAAAIg0/Ta0WBobQ2PM/s400/brama.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370210083300435154" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z dnia na dzień, jak nam się wydaje w monotonii powtarzających się rytuałów, czas płynie powoli, a wokół nas pozornie niewiele się zmienia. Jak to możliwe, że wejście, którym co rano wchodziliśmy do szkoły, zarosło takimi krzakami i pełni chyba wyłącznie rolę wybiegu dla psa? Ileż godzin lekcyjnych spędziła nasza wychowawczyni, Helenka, dzieląc cały ten dziedziniec między nami i wyznaczając nam rzędy płyt chodnikowych, które mieliśmy oczyścić z wyrastającej między nimi trawy? Dziś, by wytrzebić te chaszcze, musiałaby nas wyposażyć w narzędzia, które w rękach nastolatków mogłyby się okazać wysoce niebezpieczne i doprowadzić do masowych okaleczeń. Kiedy pomyślę o tym, jak na kolanach lub na kuckach wygrzebywaliśmy najmniejsze ździebełka i chwasty, w równym stopniu czuję na plecach chłodny oddech bezlitosnej Heleny i nieubłaganego czasu.Ten nostalgiczny spacer zaniepokoił mnie jeszcze bardziej, gdy przeszedłem się obok szkół, do których w czasach mojego szczenięctwa chodziły - przepraszam, ale napiszę z perspektywy całej mojej ówczesnej niedojrzałości emocjonalnej - najlepsze d*** w mieście. Jedna z tych szkół też zdaje się zarastać krzakami, a druga, chociaż z daleka wygląda w miarę przyzwoicie - z bliska prawie się sypie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SobTV0l0PfI/AAAAAAAAIg8/kSaLcNfsFx4/s400/tzn.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370211977533865458" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SobUJCIsMYI/AAAAAAAAIhE/giHzl9vUceg/s400/kopernik.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370212857343127938" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SobVRUcsqLI/AAAAAAAAIhM/r7mw48PnWMo/s400/kopernikrynna.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370214099209463986" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Chlubnie na tym tle wyróżnia się IV Liceum Ogólnokształcące im. Henryka Sienkiewicza (też się zdarzały tam niezłe towary). Pasaż Zofii Kossak-Szczuckiej - schludna, wąska uliczka, z ładnie wyłożonym kostką chodnikiem i kilkudziesięcioma miejscami parkingowymi, to przykład procesu dokładnie odwrotnego, niż w bocznym (bliżej Chłopickiego) wejściu do mojego rodzimego Traugutta. W tym miejscu przy Sienkiewiczu pamiętam ciemny, ponury i dziki gaj, w głębi prawie że śmietnik. A w samym wejściu do szkoły handlowało się za moich czasów między innymi węglem.&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SobWOWiD_7I/AAAAAAAAIhU/3EQKwMHW588/s400/kossakszczuckiej.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370215147740856242" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Do czego jednak zmierzam? Po prostu pamiętam Helenkę, jak stała nad nami i dyrygowała, jak upominała mniej starannych, jak wykrawała te kawałki chodnika i dzieliła między nas, by drzwi wejściowe do szkoły i dziedziniec przed nimi prezentowały się właściwie i były zadbane. I właściwie mi jej szkoda (za co też pewnie oberwie mi się od kolegów z liceum, jeśli jeszcze któryś tu zagląda). Dzisiaj ten chodnik zarósł krzakami takimi, że niedługo ciężko będzie otworzyć furtkę. Dla kogoś, kto tędy przez cztery lata wchodził do szkoły, widok ponury i wręcz katastroficzny - szkoła sprawia wrażenie zapomnianej i opuszczonej. Na szczęście w drzwiach frontowych, od Kilińskiego, uspokaja kartka, że do szkoły brak wolnych miejsc, limit przyjęć został wyczerpany.&lt;br /&gt;I gdy pomyślę sobie potem o tym, co my dzisiaj robimy w szkole jako nauczyciele, to wydaje mi się, że niejedna nasza akcja i wysiłek skończą się tak, jak porządkowanie tego dziedzińca przed wejściem przez Helenkę z wychowankami. Coś robimy, staramy się, bardzo się nieraz przejmujemy, a za ileś tam lat wszystko to będzie nieaktualne, a może i śmieszne. I mam tu na myśli nie tylko różne mniej lub bardziej indoktrynujące imprezy patriotyczne, jak akademie ku czci &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2008/11/elegia-o-mierci-ludwika-waryskiego.html"&gt;Ludwika Waryńskiego&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2007/03/szkoa-w-poszukiwaniu-definicji.html"&gt;powstańców styczniowych&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2007/04/rocznica-druga-jakby-dwudziesta.html"&gt;Jana Pawła II&lt;/a&gt;, ale także wszystkie &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2008/10/wypracowanie-z-zarzdzenia.html"&gt;praktyczne umiejętności&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2005/04/real-life-communication.html"&gt;wiedzę&lt;/a&gt;, którą próbujemy w nich - mniej lub bardziej skutecznie - wtłoczyć. A także to wszystko, co rozumiemy pod szerokim i &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2007/03/godzina-wychowawcza.html"&gt;jakże przez nauczycieli nadużywanym&lt;/a&gt; słowem "wychowanie".&lt;br /&gt;Jak to ponoć ostatnio zażartował jeden z moich kolegów z liceum, Helence nie za bardzo wyszło. Tak się starała zrobić z nas przyzwoitych ludzi, a tu proszę - jeden pedał, drugi siedzi z długim wyrokiem, trzeci alkoholik na odwyku. Dodałbym jeszcze paru rozwodników, samotnie wychowujących dzieci i inne przykłady, z których nasza wychowawczyni niekoniecznie byłaby dumna.&lt;br /&gt;Ale może z uczniami i wychowankami już tak ma być? &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2007/05/puste-gniazdo.html"&gt;Niezmiennie odchodzą&lt;/a&gt;, znajdują sobie swoje drogi, otwierają swoje drzwi, nie oglądają się na ciebie i nie zawsze pamiętają recepty przez ciebie podane. Bywa, że nie czekając na swoją kolej, nie ustępując ci miejsca, &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2005/12/co-masz-zrobi-dzisiaj.html"&gt;umierają&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Niełatwo, oj niełatwo jest odnieść sukces pedagogiczny &lt;a href="http://anglista.blogspot.com/2006/01/magia-szkoy.html"&gt;na miarę Dumbledore'a&lt;/a&gt;. Paradoksalnie - moim zdaniem - Helence trochę się udało. Nawet jeśli już ani my, ani kolejni uczniowie Traugutta nie wchodzą drzwiami, które próbowała dla nas wyważyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Szacun dla mojej wychowawczyni z liceum, Heleny Gałeckiej.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-3265257195023238519?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8JMg_Fc-zfj6eFeTrYBiYRLzGAc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8JMg_Fc-zfj6eFeTrYBiYRLzGAc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8JMg_Fc-zfj6eFeTrYBiYRLzGAc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8JMg_Fc-zfj6eFeTrYBiYRLzGAc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=6sgihfza61E:rKTV09x4UdY:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=6sgihfza61E:rKTV09x4UdY:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=6sgihfza61E:rKTV09x4UdY:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=6sgihfza61E:rKTV09x4UdY:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=6sgihfza61E:rKTV09x4UdY:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-08-15T18:15:12.369+02:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SobRnkBX5NI/AAAAAAAAIg0/Ta0WBobQ2PM/s72-c/brama.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/08/innymi-drzwiami.html</feedburner:origLink></item><item><title>Thank you, Jeremy Clarkson</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/3oZiGwKU7_A/thank-you-jeremy-clarkson.html</link><category>historia</category><category>Niemcy</category><category>Anglia</category><category>Polska</category><category>media</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Fri, 07 Aug 2009 09:50:18 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-8271944100032861267</guid><description>Lubimy brytyjski humor, nawet jeśli nie zawsze jest szczególnie wymagający intelektualnie - Polacy znają i namiętnie oglądają zwłaszcza &lt;i&gt;Benny Hilla&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;Jasia Fasolę (Mr Bean)&lt;/i&gt;. Trochę węższy jest krąg wtajemniczonych, którzy wiedzą, iż Rowan Atkinson wystąpił w wielu innych serialach, w których - o dziwo - odzywa się, czasem nawet sporo: "Cienka niebieska linia" &lt;i&gt;(The Thin Blue Line)&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Not the Nine O'Clock News&lt;/i&gt;, "Czarna Żmija" &lt;i&gt;(Blackadder)&lt;/i&gt; itd. Zastanawiająco niezmienną popularnością fanów cieszy się kultowy &lt;i&gt;Monty Python&lt;/i&gt; i inne telewizyjne produkcje Johna Cleese'a, z których najbardziej znaną w Polsce jest chyba serial "Hotel Zacisze" &lt;i&gt;(Fawlty Towers)&lt;/i&gt;. Trochę bardziej elitarna grupa polskich odbiorców &lt;a href="http://hardkor.wordpress.com/2007/05/30/mala-brytania-ocenzurowana/" target="_blank"&gt;była w stanie zapoznać się z nieocenzurowaną wersją&lt;/a&gt; komediowego serialu, w którego tytule Matt Lucas i David Walliams zażartowali sobie nawet z nazwy państwa, w którym mieszkają - "Mała Brytania" &lt;i&gt;(Little Britain)&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Brytyjskie seriale komediowe można by wymieniać w nieskończoność, ale już tych kilka tytułów wystarczy, by zrozumieć, że esencją ich poczucia humoru jest brak tematów tabu, duży dystans do siebie i swojej historii, autoironia i samokrytycyzm. Nikt chyba nie protestował, gdy twórcy serialu &lt;i&gt;Little Britain&lt;/i&gt; we wprowadzeniu do jednego ze swoich skeczy poinformowali, że baseny kąpielowe w Anglii służą do przekazywania sobie wzajemnie zmian skórnych, a nie był to wcale najmocniejszy cios, jaki czyjemuś dobremu imieniu zadali scenarzyści. Nie ma tam sceny, nie ma zdania, w którym ktoś lub coś nie byłoby ośmieszane. &lt;i&gt;Blackadder&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;Monty Python&lt;/i&gt; bezustannie grają na obalaniu historycznych i religijnych tabu, rodzimych angielskich i ogólnoeuropejskich. Wszystko, co obecne w otaczającej autorów kulturze i cywilizacji, znajduje odzwierciedlenie w ich serialach, ale nie może liczyć na to, że będzie potraktowane jako świętość czy autorytet. Bohaterowie najważniejszych wydarzeń z przeszłości - fikcyjni i autentyczni, przywódcy religijni i państwowi, zapisani złotymi zgłoskami na kartach historii, na ekranie stają się postaciami komicznymi, a przez to - niejednokrotnie - bardziej ludzkimi, autentycznymi, aniżeli ich znamy na co dzień. W czwartym odcinku pierwszej serii serialu &lt;i&gt;That Mitchell and Webb Look&lt;/i&gt; słuchacze upominają samego Jezusa, gdy wykazuje się brakiem taktu i rasizmem, opowiadając im przypowieść o dobrym Samarytaninie. Żaden z nich nie jest wprawdzie Samarytaninem, ale nie mają oni żadnych uprzedzeń do tej nacji, mają wśród Samarytan przyjaciół, a generalizowanie i ocenianie ludzi według przynależności do grupy etnicznej uważają za krzywdzące. A pod koniec skeczu okazuje się, że jeśli chodzi o uprzedzenia rasowe Jezusa, mają rację.&lt;br /&gt;Dla komików angielskich nie ma świętości i nam, Polakom, bardzo się to podoba. Podoba nam się, gdy żartują z własnych królów i królowych, dostojników kościelnych, gejów i transwestytów, gdy w najlepsze się nabijają z własnych przywar i ośmieszają własną historię. Ale gdy 2 sierpnia Jeremy Clarkson w telewizji BBC2 poczynił w swojej parodii reklamy Volkswagena Scirroco aluzję do polskiej kampanii wrześniowej 1939 roku, zaprotestowała nawet polska ambasada w Londynie. Czytając doniesienia o tym fragmencie programu &lt;i&gt;Top Gear&lt;/i&gt; w polskiej prasie i słuchając komentarzy na jej temat w TVN24 miałem wrażenie, że ta reklama musi być straszna. Spodziewałem się wszystkiego, co najgorsze, i może dlatego byłem bardzo zaskoczony, gdy obejrzałem ją w końcu &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WpcOQ7HaB98" target="_blank"&gt;na YouTubie&lt;/a&gt;. Nie ma w niej żadnych autentycznych zdjęć z II wojny światowej, aluzja jest wyraźna, ale delikatna i ze smakiem, bazuje na dwuznaczności angielskiego słowa "tank" - po polsku to zarówno bak z paliwem, jak i czołg. Z zażenowaniem przyjąłem natomiast oburzenie Polaków i polaczków w mediach i internecie, bo pokazuje ono naszą małostkowość, zaściankowość i klapki na oczach, które zawdzięczamy chyba między innymi świątobliwie martyrologicznemu, bezkrytycznemu postrzeganiu historii oraz wychowaniu. W kontekście Powstania Warszawskiego ciekawie pisze o tym ostatnio &lt;a href="http://leszek-miller.blog.onet.pl/Opinie,2,ID386883889,n" target="_blank"&gt;Leszek Miller&lt;/a&gt;, podając przy okazji bardzo zaskakujące cytaty, m.in. z generała Andersa.&lt;br /&gt;Śmieszy nas serial "Allo, Allo", którego akcja toczy się we francuskim miasteczku podczas II wojny światowej, a ani francuski ruch oporu, ani oficerowie hitlerowscy, ani lotnicy angielscy nie oparli się bezlitosnym scenarzystom i po równo są ofiarami ich dowcipu. Ale krótka, niespełna minutowa, misternie zmontowana fałszywa reklamówka Volkswagena, mobilizuje polskich internautów do protestów. Protestów, którymi niektórzy z nich sami się ośmieszają, bo z komentarzy w internecie można odnieść wrażenie, że nie wszyscy wiedzą, że kampania wrześniowa faktycznie skończyła się klęską, koniec II wojny światowej i klęskę Hitlera zawdzięczamy nie tylko Polakom, ale także wielu innym nacjom w Europie i na świecie (także Anglikom i Niemcom), a podczas wojny wcale nie stracił życia jeden miliard ludzi.&lt;br /&gt;Przedmiotowa reklamówka jest tylko &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=bGi47ZIOJ5A" target="_blank"&gt;jedną z kilku&lt;/a&gt;, które panowie z &lt;i&gt;Top Gear&lt;/i&gt; zaproponowali w tym odcinku. Ciekawe, że nasi niezwykle wrażliwi komentatorzy nie widzą niczego niestosownego w żadnej innej i tylko ta jedna wzbudza tak wielkie oburzenie.&lt;br /&gt;Panie Jeremy Clarkson, jestem Panu szczerze zobowiązany za tę reklamówkę. Odebrałem ją zupełnie inaczej, niż część moich rodaków. Moim zdaniem jest ona wyrazem tego, że - może z racji naszej tak licznej reprezentacji na Wyspach - Anglicy (przynajmniej niektórzy) uważają Polaków za "swoich" i śmieją się z nich w dokładnie taki sam sposób, jak z Hiszpanów, Francuzów, Niemców, Arabów, Hindusów czy z samych siebie. Ktokolwiek wymyślił tę reklamówkę (a jak rozumiem, a tak przynajmniej wynika z narracji w tym odcinku &lt;i&gt;Top Gear&lt;/i&gt;, był to Pan), uznał w dodatku, że polska historia jest na tyle znana odbiorcom programu w Anglii, że dowcip ten będzie dla nich czytelny. Dziękujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bGi47ZIOJ5A&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xcfcfcf&amp;hl=pl&amp;feature=player_embedded&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/bGi47ZIOJ5A&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xcfcfcf&amp;hl=pl&amp;feature=player_embedded&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-8271944100032861267?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MxNeXA0SaAZDhmquKuvsQWPQJEo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MxNeXA0SaAZDhmquKuvsQWPQJEo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MxNeXA0SaAZDhmquKuvsQWPQJEo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MxNeXA0SaAZDhmquKuvsQWPQJEo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=3oZiGwKU7_A:CtzYlLQxhX4:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=3oZiGwKU7_A:CtzYlLQxhX4:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=3oZiGwKU7_A:CtzYlLQxhX4:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=3oZiGwKU7_A:CtzYlLQxhX4:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=3oZiGwKU7_A:CtzYlLQxhX4:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-08-07T18:50:18.019+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">1</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/08/thank-you-jeremy-clarkson.html</feedburner:origLink></item><item><title>Tradycja niegodna kultywowania</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/Rbu4ogyL_lw/tradycja-niegodna-kultywowania.html</link><category>historia</category><category>literatura</category><category>tradycja</category><category>Polska</category><category>Kraków</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sun, 02 Aug 2009 10:57:56 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-1149025960227832994</guid><description>Mieszkam w regionie, który za sprawą zaprzyjaźnionej bandy literatów sprzed stu lat uchodzi za żywy skansen wszystkiego, co dotyczy staropolskich tradycji związanych z uroczystością zaślubin. Na północ od Kościoła Mariackiego jest Rydlówka, tu także w upalne popołudnie - tak jak dzisiaj - spoglądam z balkonu, robię zakupy i chodzę do pracy.&lt;br /&gt;I jak od czasu do czasu jest mi dane się przekonać, pewne staropolskie zwyczaje trzymają się tu nieźle, nawet jeśli są zupełnie bez sensu - dobitnym tego przykładem jest dla mnie ceremonia zapraszania gości weselnych przez pana młodego z drużbą. Jeżdżą oni po domach przyszłych gości weselnych z zaproszeniami i wódką, picie alkoholu stanowi integralną część ceremonii zaprosin, a drużba ma za zadanie wygłosić specjalną formułkę zachęcającą do przybycia na uroczystość.&lt;br /&gt;Zwyczaj ten zawsze mnie śmieszył i cieszę się, że niektórzy od niego już odchodzą i wysyłają zaproszenia pocztą, jeśli pan młody i panna młoda nie są w stanie do kogoś przyjechać osobiście i we dwoje. Gdy ostatnio zapukali do mych drzwi Łukasz z Piotrem, czułem się tak, jakby to oni ze sobą się pobierali (nie żebym miał coś przeciwko), a nie Łukasz z Eweliną. Ewelina była w całej tej ceremonii dziwnie nieobecna - i ciałem, i duchem, a Łukasz i Piotr jakoś mi nie pasowali do tej pijackiej roli.&lt;br /&gt;W ogóle wiele obowiązków drużby przed weselem w irracjonalny sposób obciąża go finansowo i sprowadza się tak naprawdę tylko do tego, by stworzyć okazję do picia. Z kolei dziwaczna tradycja, iż drużbą może być tylko kawaler, uniemożliwia rewanż i wzajemne drużbowanie między przyjaciółmi.&lt;br /&gt;Nie każda tradycja jest godna kultywowania, nawet dostojnicy Kościoła katolickiego angażują się w walkę z prymitywnym i brutalnym zwyczajem rytualnego obrzezania wewnętrznych warg sromowych i łechtaczki u niektórych ludów afrykańskich. Ten zwyczaj z drużbą nie jest może tak drastyczny i nie robi nikomu - poza panną młodą - wielkiej krzywdy, ale mam nadzieję, że przeminie. Co nie zmienia faktu, że Łukaszowi i Ewelinie życzę z głębi serca wszystkiego, co najlepsze. Piotrowi oczywiście również.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-1149025960227832994?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Hct-Y3x8B8hyplqqZYPkQbIwr3g/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Hct-Y3x8B8hyplqqZYPkQbIwr3g/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Hct-Y3x8B8hyplqqZYPkQbIwr3g/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Hct-Y3x8B8hyplqqZYPkQbIwr3g/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=Rbu4ogyL_lw:C73oXsXCsCY:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=Rbu4ogyL_lw:C73oXsXCsCY:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=Rbu4ogyL_lw:C73oXsXCsCY:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=Rbu4ogyL_lw:C73oXsXCsCY:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=Rbu4ogyL_lw:C73oXsXCsCY:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-08-02T19:57:56.467+02:00</app:edited><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/08/tradycja-niegodna-kultywowania.html</feedburner:origLink></item><item><title>Reklamy sprzed lat</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/1d3YIjEapjA/reklamy-sprzed-lat.html</link><category>historia</category><category>reklama</category><category>media</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Sat, 01 Aug 2009 01:55:43 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-685648485904676362</guid><description>Serwis &lt;a href="http://consumerist.com/" target="_blank"&gt;The Consumerist&lt;/a&gt; zamieścił ciekawą &lt;a href="http://consumerist.com/5306170/top-10-ironic-ads-from-history" target="_blank"&gt;listę dziesięciu reklam sprzed lat&lt;/a&gt;, które z upływem czasu zestarzały się do tego stopnia, że straciły pierwotny sens. Kto by pomyślał, że komukolwiek mógło kiedyś przyjść do głowy, by faszerować dzieci środkami uspokajającymi czy uciszać celofanem, albo zachwalać zastosowanie azbestu w budownictwie? Ironicznie wygląda też James Dean ostrzegający w spocie reklamowym przed skutkami brawurowej jazdy samochodem (w związku ze śmiercią Deana za kierownicą wyścigowego Porsche wytwórnia Warner Brothers zrezygnowała z pokazywania tego klipu).&lt;br /&gt;Natomiast moją ulubioną reklamą jest poniższa. Aż strach pomyśleć, że praktycznie ten sam slogan reklamowy jest do dziś używany, by zachęcić nas do kupna pasty do zębów.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnQCWuUq8mI/AAAAAAAAHyI/Iq31h1YeF5o/s1600-h/camels.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 311px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnQCWuUq8mI/AAAAAAAAHyI/Iq31h1YeF5o/s400/camels.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364915645520212578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-685648485904676362?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/92SCV_2UxKrBqqZcGkF4YSNO4sQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/92SCV_2UxKrBqqZcGkF4YSNO4sQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/92SCV_2UxKrBqqZcGkF4YSNO4sQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/92SCV_2UxKrBqqZcGkF4YSNO4sQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=1d3YIjEapjA:fenewmW3Ewo:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=1d3YIjEapjA:fenewmW3Ewo:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=1d3YIjEapjA:fenewmW3Ewo:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=1d3YIjEapjA:fenewmW3Ewo:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=1d3YIjEapjA:fenewmW3Ewo:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-08-01T10:55:43.691+02:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnQCWuUq8mI/AAAAAAAAHyI/Iq31h1YeF5o/s72-c/camels.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/08/reklamy-sprzed-lat.html</feedburner:origLink></item><item><title>Las doświadczalny</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/xLVXTMdP_Ps/las-doswiadczalny.html</link><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Fri, 31 Jul 2009 11:49:37 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-6098565201592663573</guid><description>Jak się człowiek na czymś nie zna, to mu się to wydaje niezrozumiałe, niedorzeczne, a czasami śmieszne. Na tej właśnie zasadzie, ilekroć przejeżdżam obok poniższej tablicy, wydaje mi się ona świetnym materiałem propagandowym dla eurosceptyków, którzy łatwo mogliby użyć pięknej metafory z lasem w roli narodu, kraju czy regionu...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnM8dgljmYI/AAAAAAAAHyA/X4xwWaSU9NE/s1600-h/DSC01347.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnM8dgljmYI/AAAAAAAAHyA/X4xwWaSU9NE/s400/DSC01347.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364698058789722498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-6098565201592663573?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/A7FkK_HUK8I22PPb__0fox1Ugc4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/A7FkK_HUK8I22PPb__0fox1Ugc4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/A7FkK_HUK8I22PPb__0fox1Ugc4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/A7FkK_HUK8I22PPb__0fox1Ugc4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=xLVXTMdP_Ps:3j4xjOgctI4:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=xLVXTMdP_Ps:3j4xjOgctI4:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=xLVXTMdP_Ps:3j4xjOgctI4:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=xLVXTMdP_Ps:3j4xjOgctI4:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=xLVXTMdP_Ps:3j4xjOgctI4:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-07-31T20:49:37.217+02:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnM8dgljmYI/AAAAAAAAHyA/X4xwWaSU9NE/s72-c/DSC01347.JPG" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/07/las-doswiadczalny.html</feedburner:origLink></item><item><title>Wielki i sztywny?</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/DocendoDiscimus/~3/gaApMrpeMEA/wielki-i-sztywny.html</link><category>Zawiercie</category><category>Jura</category><category>Ogrodzieniec</category><category>angielski</category><category>Kraków</category><category>Podzamcze</category><author>marcin.maly@gmail.com (Marcin)</author><pubDate>Wed, 29 Jul 2009 02:11:47 PDT</pubDate><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6777750951933666859.post-8021320518356706980</guid><description>Jakiś czas temu Kraków &lt;a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,91354,4454305.html" target="_blank"&gt;śmiał się&lt;/a&gt; z niefortunnej nazwy hotelu na rogu Rynku Głównego i ul. św. Jana, a turyści z Wielkiej Brytanii fotografowali się pod szyldem zawieszonym na reprezentacyjnej Kamienicy Bonerowskiej równie chętnie, jak Polacy przed zakładami szewskimi w Budapeszcie.&lt;br /&gt;Sprawa była dość głośna, ale widać nie dotarła do powiatu zawierciańskiego, u stóp ogrodzienieckiego zamku nadal można bowiem zobaczyć równie dwuznaczny szyld. Albo znajomość języka angielskiego wśród mieszkańców i turystów w Podzamczu jest mniejsza, albo Podzamcze - być może korzystając z położenia pomiędzy lotniskami w Balicach i Pyrzowicach - chce przyciągnąć młodych Anglików przyjeżdżających do Polski na wieczory kawalerskie?&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnAReqAf2fI/AAAAAAAAHx0/Itj2pjhcHsU/s1600-h/DSC01349.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnAReqAf2fI/AAAAAAAAHx0/Itj2pjhcHsU/s400/DSC01349.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363806374568385010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6777750951933666859-8021320518356706980?l=anglista.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QNqyEp61mrvoz1KdkB72bwqSAxQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QNqyEp61mrvoz1KdkB72bwqSAxQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QNqyEp61mrvoz1KdkB72bwqSAxQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QNqyEp61mrvoz1KdkB72bwqSAxQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="feedflare"&gt;
&lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=gaApMrpeMEA:shFv5s70kvw:yIl2AUoC8zA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=yIl2AUoC8zA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=gaApMrpeMEA:shFv5s70kvw:7Q72WNTAKBA"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=7Q72WNTAKBA" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=gaApMrpeMEA:shFv5s70kvw:V_sGLiPBpWU"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?i=gaApMrpeMEA:shFv5s70kvw:V_sGLiPBpWU" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?a=gaApMrpeMEA:shFv5s70kvw:qj6IDK7rITs"&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/DocendoDiscimus?d=qj6IDK7rITs" border="0"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/div&gt;</description><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-07-29T11:11:47.785+02:00</app:edited><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_Vv2xHkgXMJs/SnAReqAf2fI/AAAAAAAAHx0/Itj2pjhcHsU/s72-c/DSC01349.JPG" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://anglista.blogspot.com/2009/07/wielki-i-sztywny.html</feedburner:origLink></item></channel></rss>
